Główne menu

Mam 30 lat i nic nie osiągnęłam…Czyli frustracje po 30-tce

Niedawno pisaliśmy o tym, że  w życiu nie chciałabym mieć znowu 20 lat, bo człowiek wtedy niezbyt mądry, bo niedoświadczony, za bardzo naiwny, nastawiony na zabawę i nieodpowiedzialny i faktycznie jest w tym sporo racji, ale…

Ale mając już w dowodzie wiek 30+, przychodzi wtedy do nas refleksja podsumowująca ten czas beztroskiej młodości. Zaczynamy pytać, co osiągnęłam w życiu? Czy to kim jestem teraz to moje wymarzone Ja?

To wszystko zależy od Twojej obecnej sytuacji życiowej: czy właśnie zostałaś mamą, czy aktualnie z sukcesem robisz karierę zawodową, czy może dopiero co znalazłaś swoją drugą połowę. Wszystko to daje nam po części radość, ale też rodzi frustrację, bo… mam to i tamto, ale nie mam jeszcze tego. Bo obraz idealnej Matki Polki jest niestety u nas twardo zakorzeniony.

Jestem Polką, mam lat 32, jestem mamą jednego dziecka, od kilku lat bez pracy na etacie i… I tu zaczyna się wspomniana wcześniej refleksja i porównania do ideału kobiety po 30-tce, która powinna już osiągnąć (prawie) wszystko!

Więc po kolei, Drogie 30-tki, co nas tak frustruje?

Mam 30 lat, a nic nie osiągnęłam…

To już 30 lat minęło, a ja nadal nie wiem, czy ta praca to moje powołanie, czy w końcu czas na dziecko, czy ten mężczyzna to ten jedyny na całe życie? Za to moje przyjaciółki realizują się zawodowo, są świetnymi specjalistkami, zarabiają krocie, świetnie wyglądają, mają mnóstwo czasu dla siebie i dla partnera, a ja? A ja jestem „tylko” mamą. Daleko mi do kariery, do wakacji na Kanarach, do (…), bo w większości czasu poświęcam się rodzinie.

Albo mam dobrą satysfakcjonująca pracę, której poświęcam swój czas i serce, a nie układa nam się w życiu prywatnym z partnerem, czy z rodzicami. Kombinacji jest wiele. I nie ma pewnie człowieka, który na każdym z tych obszarów odnosi sukces. Chyba, że nie oczekuje się zbyt wiele i cieszy się na co dzień z małych rzeczy.

Mam 30 lat, a nic nie osiągnęłam – która z nas nie ma takich przemyśleń w swoje kolejne trzydzieste-pierwsze, trzydzieste-drugie… urodziny? Frustrując się, że przecież powinna być już w tym odpowiednim miejscu, jeśli chodzi o pracę, o życie rodzinne, czy o sytuację finansową. A tu nadal błądzenie myślami, czego ja tak faktycznie chcę? I odpowiedź jest wyjątkowo prosta…

Życie jest zmienną niewiadomą i tego, co chciałyśmy osiągnąć mając 20 lat i może część z nas osiągnęła, zostając lekarzem, adwokatem, nauczycielem, mamą, żoną.. nie oznacza wcale, że daje nam to satysfakcję teraz w wieku 30-tu paru lat. Może przed nami nowe pomysły i nowe wyzwania, które niezależnie od wieku będą się zmieniać i dojrzewać. I to jest w życiu piękne!

Jestem niewystarczająco dobrą (…)

… partnerką, żoną, matką, córką, pracownikiem, przyjaciółką… oj wymieniać tu można długo.
A moje zdanie jest takie, że nie można wszędzie jednocześnie być dobrym. Tak samo jak nie można robić kilku rzeczy naraz dobrze, bo zawsze coś wtedy traci na jakości.

Bo nie można jednocześnie robić kariery, pracując po 10-12 godzin dziennie i poświęcać tyle samo czasu dzieciom i rodzinie, bo doba to tylko 24h!

Życie to sztuka wyboru. Życie to etapy – czas na sukces zawodowy, czas na macierzyństwo, czas na tylko we dwoje. Oczywiście należy w tym wszystkim dążyć do balansu, ale zawsze coś aktualnie będzie górować. I to jest normalne.

Nie frustrujmy się tym, że poświęcamy większość czasu naszym małym dzieciom, bo to na pewno zaprocentuje, a na karierę przyjdzie jeszcze czas, jak dzieci podrosną. Albo w drugą stronę, nie zmuszaj się do macierzyństwa, jak nie czujesz wewnętrznie, że to właśnie ten moment.

Nie słuchajmy innych, bo czyje to jest życie? Nie innych, tylko nasze! To my mamy być szczęśliwe z tego, jak jest teraz. Podejmujmy nowe (własne) wyzwania i realizujmy je małymi krokami, aby było lepiej. Nie planujmy od razu wielkich rewolucji, bo często życie weryfikuje nasze plany i wtedy lepiej cieszyć się z małych sukcesów niż frustrować nie osiągnięciem czegoś wielkiego.

Zmieniłabym w sobie

I pewnie pierwsze nasze kobiece skojarzenia dotyczą wyglądu – za duży nos, za małe piersi, za krótkie nogi, za duża waga itp. itd. A wszystko to przecież już ukształtowana w wieku 30 lat część nas.

Bo, o ile można schudnąć kilka kilogramów bez dużego wysiłku i finansów, to zmiana wyglądu nosa, czy długości nóg, to już nie taka prosta sprawa. Więc po, co się tym frustrować każdego dnia? Zaakceptujmy siebie, a radość życia, która od nas będzie promieniować, to właśnie cała tajemnica seksapilu każdej z nas.

Moje frustracje dnia codziennego

Nachodzą nas często, pewnie codziennie, smutki mniejsze i większe, wynikające z różnych sytuacji i relacji z ludźmi. Ale z doświadczenia już wiem, że frustracje to problemy, które rodzą się tylko i wyłącznie w naszej głowie, a spowodowane są, albo relacjami z ludźmi i ich oczekiwaniami wobec nas (stereotypami), albo nieakceptowaniem siebie, albo aktualnym kryzysem: zawodowym, partnerskim, macierzyńskim, czy finansowym. Albo zbyt wygórowanymi wyzwaniami, które chcemy sobie stawiamy, chcąc często szybko zakończyć je sukcesem.

A rozwiązanie jest tylko jedno: zaakceptować to, co się nam przytrafia, zaakceptować siebie, zaakceptować naszą aktualną sytuację życiową , a z pojawiających się niepowodzeń, wyciągać wnioski na przyszłość. Jak podkreśla moja ulubiona Olga Kozierowska z Sukcesu Pisanego Szminką: „ Z kryzysem warto się zaprzyjaźnić… bo on daje nam siłę, zmienia nas na lepsze…” Więc niezależnie od wieku, cieszmy się z tego, co mamy i czerpmy garściami doświadczenie i mądrość na kolejne 30 lat ;).

A jak jest u Was? Co Was aktualnie frustruje? Czy zgadzacie się z określeniem, że frustracje to niezrealizowane marzenia, plany i oczekiwania nas samych albo innych wobec nas? Frustracja opisana i obgadana to już nie frustracja. 🙂

    10 komentarzy

  • jotka

    Myślę, że wszystkie te frustracje wynikają z porównywania sie z innymi, mnie tez nie były obce. Zawsze można więcej, lepiej, inaczej, ale z drugiej strony, wszystko ma swój czas, a ciągle za czymś goniąc można przegapić to, co istotne. A co to? tego dowiadujemy się na końcu, nie da rady inaczej…

  • Leseratte

    Co prawda do 30 brakuje mi jeszcze 10 lat, ale uważam, że to bardzo mądrze powiedziane – frustracje rodzą się w naszej głowie. Nie wiem co gorsze – samemu sobie wmówić, że jest się gorszym, czy pozwolić by głosy „dobrych doradców” nas o tym przekonały :/ Przecież ważne by być szczęśliwym, a każdego uszczęśliwia co innego; każdy ma inne plany, potrzeby i ambicje. Myślę, że warto docenić to co się ma i jedynie zadać sobie pytanie czy jest się szczęśliwym 🙂

  • Magda

    Artykuł jak najbardziej słusznie napisany, każdy się wtrąca do naszego życia ale to my musimy widzieć co chcemy i kiedy. Zgadzam się z tym wpisem jak najbardziej

  • Anna

    Stereotypy mówią, że mamy być idealne we wszystkim – czyżby oczekiwano od kobiety by stała się robotem? Tylko weź się przytul do ARTUDITU ;o)

  • Róża

    Po prostu, tak zwyczajnie żyjmy i bądźmy szczęśliwi z tych powodów których chcemy a nie z tych co podpowiada otoczenie.

  • Magdalena

    Czysta prawda! Żeby to zrozumieć, trzeba dorosnąć…

  • Bellunia

    Piekny artyul zgadzam sie, nie lubie cisnien

  • Angelika

    Właśnie jestem na tym etapie frustracja to moje drugie imię dokładnie wczoraj przy winie z psiapsiułą o tym debatowałyśmy

  • Aga

    Duży wpływ na nasze frustracje ma również nasze otoczenie – miejsce gdzie mieszkamy. W małych miejscowościach wszyscy wszystkich znają i wszystko o wszystkich wiedzą (a bynajmniej by chcieli), i zdarza się że mentalność ludzi pozostaje jakieś 30 – 40 lat wstecz.
    I pytania dlaczego jeszcze nie masz dzieci, dlaczego jeszcze nie wyszłaś za mąż, przecież już masz tyle lat – stara panna itp. nie wiedząc i nie znając głębszych przyczyn pewnych sytuacji Trzeba mieć odpowiedni stosunek do takich sytuacji i przede wszystkim jak napisałaś akceptować siebie i cieszyć się tym co mamy. Nic nie dzieje się bez przyczyny i w życiu wszystko co nam sie przytrafia ma jakiś głębszy sens!
    Pozdrawiam Trzydziechy

  • Kulinarne Inspiracje Futki

    U mnie chyba pojawił się taki epizod kryzysowej 9…Ale to na szczęście już za mną 🙂 3 z przodu to teraz mój atut, a ja zaczynam rozkwitać na nowo 😀

Zostaw komentarz

Możesz użyć HTML tagów i atrybutów: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>