Główne menu

Bycie ciągle zajętą sposobem na to, by poczuć się ważną? A może głupota współczesnych czasów?

Zaorana jestem, ledwo żyję, nie dam rady wyrwać się z pracy, muszę robić nadgodziny, nie będę odstawać. Jakie wakacje? Może za rok? Przerwa? Kochana, mam chwilę jedynie na kawę w biegu, a właściwie Ty się napij, ja lecę. Może spotkamy się? Tak, ale nie wiem kiedy, niestety ledwo ze wszystkim zdążam. Takie czasy.

Bycie zajętą jest dzisiaj modne. Nie lubisz tego słowa? Ale jak to inaczej nazwać? Osoby sukcesu nie mają czasu i mówią o tym z dumą. Jest to jeden ze sposobów, by powiedzieć: jestem ważna, rozchwytywana. Zobacz, ile jestem warta, jak bardzo świat mnie potrzebuje.

Czas wolny jest dla tych, którym się nie udało.

Też tak myślisz?

Czy aby na pewno masz rację?

Prawdziwy sukces czy chęć dowartościowania się?

Okazuje się, że osoby odnoszące prawdziwy sukces, taki przez wielkie „S”, potrafią słuchać innych. To nie wielozadaniowcy, ale jednostki, które potrafią skupić się na jednej czynności w 100%, obdarzając ją niepodzielną uwagą i oddając się jej w pełni. To również osoby, które nie marnują głupio czasu, dlatego posiadają go wystarczająco dużo na rzeczy, które są ważne (w ich osobistej hierarchii ważności). Wiedzą bowiem, że taka postawa jest źródłem siły i motywacji do codziennej walki. Dlatego zawsze mają czas na to, co dla nich jest istotne, posiadają również odpowiednio ustawione priorytety. Wiedzą, że bycie „zajętą” dla zasady jest głupotą współczesnych czasów.

To tłumaczy również, dlaczego tak wiele osób, które mają teoretycznie wszystko – wielki dom, świetną pracę, kochającą rodzinę – bardzo szybko się wypalają, załamują i często kończą tragicznie. Samobójstwa znanych osób szokują, pojawia się pytanie, dlaczego, co jej/jemu strzeliło do głowy, miała/miał przecież idealne życie… Często przyczyny są prozaiczne, szuka się ich w zachwianej równowadze między życiem prywatnym i zawodowym, ogromnym stresie, przepracowaniu i ciągłym braku czasu chociażby na to, by pobyć…w ciszy.

Życie w ciągłym pośpiechu sprawia, że stajemy się krótkowzroczne, mniej skupione, bardziej nieostrożne, źle oceniamy wydarzenia i tym samym nie zauważamy pojawiających się szans. Gdy w końcu otrząsamy się z szaleńczej egzystencji, zauważamy, ile tak naprawdę straciłyśmy i zaczynamy żałować utraconych szans. To moment, kiedy rodzimy się po raz drugi.

 

Dlaczego nie powinnaś być dumna z bycia wiecznie zajętą?

Żyjemy w zwariowanych czasach. Ciągle w biegu, staramy się ze wszystkim nadążyć. Jednak to nie powód do dumy, raczej do osobistych przemyśleć. Ciągłe „bycie zajętą” powinno być jak czerwona flaga, która zmusza do refleksji na temat swojego życia:

  • bycie ciągłe zajętą staje się powodem przewlekłego bardzo niszczącego stresu – udowodniono, że prowadzi on do depresji, ataków paniki a nawet choroby Alzheimera,
  • gdy jesteś zajęta, przestajesz być „tu i teraz” – dzisiaj sporo mówi się o potrzebie uważności, która pozwala żyć świadomiej. W kontekście bycia wiecznie zabieganą istotna jest wewnętrzna równowaga i znalezienie odpowiedzi na pytanie, jakie są różnice między byciem pracoholikiem a wydajnym pracownikiem,
  • jesteś narażona na wypalenie zawodowe – wypalenie zawodowe to poważny problem, któremu lepiej zapobiegać niż go leczyć. Przeciążony organizm może przez lata funkcjonować bez zarzutu, ale w końcu się zbuntuje,
  • istnieje teoria, że 80% wyników wypracowujemy w przeciągu 20% swojego czasu, jesteśmy najbardziej produktywne, gdy jesteśmy wypoczęte, chętne do działania,
  • ponieważ najpewniej zaniedbujesz nie tylko bliskich, ale siebie samą.

 

Lepsze niż bycie zajętą jest bycie produktywną

Podłoga nie ucierpi na tym, że nie będzie lśnić.

Zamiast wyznaczać sobie coraz to nowsze zadania do wykonania, odpuść sobie. Wyznacz sobie czas na pracę i w tym czasie bądź maksymalnie skupiona na obowiązkach. Wykaż się produktywnością i wykorzystaj każdą chwilę w maksymalny sposób.

A potem zajmij się tym, co dla Ciebie jest ważne. Określ, kiedy masz czas wolny i trzymaj się planu, choćby „wzywało” Cię sprzątanie i pranie. Twoje zdrowie i dobre samopoczucie są priorytetem, dlatego nie bój się wyznaczyć granice. Nie pozwalaj ich przekraczać nikomu, kto chciałby zabrać Twój czas i wykorzystać go z korzyścią dla siebie.

Uczciwie ustal priorytety. Masz do tego prawo. Bądź ze sobą szczera.

I gdy następnym razem nie uda Ci się czegoś zrobić, zamiast wykręcać się brakiem czasu, przyznaj się sama przed sobą, że to nie było dla Ciebie ważne, że masz inne priorytety. Oczywiście nie musisz swoich myśli wypowiadać na głos. Mówienie do kogoś, że nie miałaś czasu na spotkanie lub lepiej, że masz inne priorytety to wysyłanie jasnego komunikatu, że „mój czas jest cenniejszy niż Twój”. Zastanów się, czy na pewno tak jest? A może warto nieco zmienić osobistą hierarchię ważności? Tylko Ty znasz dobrą odpowiedź na to pytanie.

Dlaczego warto to zrobić?

Nie chodzi tylko o szczerość, ale również zyskanie poczucia, że wcale nie jesteś aż tak zabiegana, jak sądzisz i w tym zwariowanym świecie podejmujesz na co dzień świadome decyzje, co jest dla Ciebie ważne. Takie przestawienie myślenia to prosty sposób, by żyć bardziej świadomie i spokojniej.

    11 komentarzy

  • Bookendorfina Izabela Pycio

    Bycie wiecznie zajętą – taką fazę życia mam już za sobą, oczywiście było mnóstwo zawodowej satysfakcji, ale tak mało czasu dla rodziny. Zmieniłam to i teraz bardziej już myślę o sobie, swoich pasjach, niż tym co stanowiło moją zawodową osobowość. 🙂
    Bookendorfina

  • Barbara

    Świetny artykuł! Widzę takich ludzi codziennie dookoła, ciągle w biegu, ciągle coś robią, nawet urlop, jak biorą, to jadą najpierw gdzieś sobie dorobić… Owszem, sama też bywa, że jestem o krok od wciągnięcia się w taki pęd, ale…
    Na szczęście jestem leniem. Te wyznaczanie czasu na pracę dla mnie było sposobem na lenistwo, a tu okazuje się, że w drugą stronę też działa.

  • Marysia

    kazdy powinien przeczytac ten artykul, rozsylam dalej

  • Monika

    Warto przeczytać i wyciągnąć wnioski

  • Nieidealnaanna

    Równowaga, to coś co łatwo utracić w pogoni za „szczęściem”. Sama jestem typem pracoholika 😛 Jednak rodzina skutecznie mnie z tego wyleczyła 🙂 Uff

  • Ula

    Bardzo w punkt – powinni nas wszystkie tego uczyć, żeby pracować mądrze, a nie ciężko!

  • L.B.

    Bardzo interesujący wpis. To zabieganie, bycie zajętym to cecha naszych czasów. Ale też często słowa ,,nie mam czasu, bo…” robią za zwykłą wymówkę. Zmienić myślenie nie jest łatwo, ale się da. Trzeba zwolnić, odpocząć, świat nie runie, jeśli czegoś nie zrobi się ,,na już”, tylko później.

    • dorota

      L.B, właśnie tak, często mam wrażenie, że wierzymy, że musimy mieć wszystko na teraz, jakbyśmy się bali, że później się nie uda. Spokojniej, z optymizmem i będzie ok.

  • Pojedyncza

    Nie tak dawno pisałam na podobny temat:
    http://pojedyncza.blog.pl/2016/09/27/nie-mam-czasu/
    Ja mam wrażenie, że brak czasu i bycie wiecznie zajętym jest wręcz modne, ma być oznaką tego, że prowadzimy aktywne i ciekawe życie. Często jest też po prostu wymówką – bo jakoś prościej powiedzieć koleżance, że nie możemy się spotkać, bo wypadło coś pilnego, niż że jestem zwyczajnie zmęczona albo nie mam nastroju…

Zostaw komentarz

Możesz użyć HTML tagów i atrybutów: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>