Główne menu

Druga połówka jabłka – czy związki idealne istnieją?

Ona i on, tak idealnie dopasowani. Tworzący perfekcyjną całość. Że razem przejdą przez życie było jasne, zanim oni sami zdali sobie z tego sprawę. Teraz są gotowi się wielbić, bezapelacyjnie, do samego końca. Przeznaczenie, zrządzenie losu, układ planet, boski kaprys – nazwijcie to jak chcecie, jedno jest pewne, to najprawdziwsze z uczuć, bezgraniczne i aż po grób.

W takim przeświadczeniu żyjemy. Pragniemy miłości. Ale nie jakiejś tam zwykłej. To musi być miłość przez wielkie M, godna epopei, wiekopomna. Coś, o czym powiemy „na to warto było czekać długie lata”. On ma być tym wyśnionym, wymarzonym. Drugą połówką, z którą wreszcie wszystko nabiera sensu. Od tej pory może być już tylko lepiej. Utopia czy jedyny sprawdzony przepis na szczęśliwy związek?

Gdzieś jest, lecz nie wiadomo gdzie

Kiedyś, podobno, kobieta i mężczyzna stanowili jedność, co jednak bardzo nie podobało się bogom, dlatego podzielono człowieka na pół. I odtąd ludzie błąkają się po tym świecie, szukając utraconej połowy i dopóki jej nie znajdą, nie pojmą, czym jest szczęście.

W takie mity oczywiście dzisiaj mało kto wierzy, niemniej sama wiara w istnienie drugiej połówki jest wyjątkowo silna. Zgodnie z tą wiarą, każdy człowiek ma kogoś do pary, problem w tym, że nie zawsze udaje się to swoje duchowe uzupełnienie odnaleźć. Przeznaczenie okazuje się w tej kwestii dość kapryśne, a może po prostu, jak twierdzą niektórzy, żadnego przeznaczenia nie ma, jest tylko przypadek, zwykłe szczęście. I ci szczęściarze mogą później opowiadać te swoje bajki o zapisach w niebie. Bajki, bo jeśli to określony z góry los, to dlaczego sprzyja nielicznym? Reszta ludzkości na powodzenie w miłości już nie zasługuje?

druga połówka jabłka

Zwolennicy wersji z przeznaczeniem mają, rzecz jasna, mnóstwo dowodów na poparcie swojej tezy. No jaki to przypadek, że oboje poszliśmy na tą głupią wystawę, mimo że nie znosimy sztuki współczesnej? Dlaczego oboje zdecydowaliśmy się tamtego roku na górską wyprawę, choć zawsze każde z nas spędzało wakacje nad morzem? W Warszawie są setki sklepów, a my tak niespodziewanie wpadliśmy na siebie koszykami właśnie w tym małym markecie na Woli? Jak na dłoni widać, że ktoś tym z góry steruje.

Cóż, przeznaczenie czy przypadek, każdy ma pewnie swój pogląd na tę sprawę i tysiące argumentów „za” i „przeciw”. Ale gdyby tak spojrzeć trzeźwym okiem, czy to nie zaskakujące, że swoją drugą połówkę znajdujemy zazwyczaj gdzieś blisko? Załóżmy, że potencjalnych partnerów jest miliard, rozsianych po całym świecie. A w praktyce jakże często ten jedyny to ktoś z osiedla, szkoły, uczelni, pracy, klubu sportowego, ulubionego baru. Mówiący tym samym językiem, wyznający tą samą wiarę, z tego samego kręgu cywilizacyjnego. Doprawdy, sprytna ta natura, że tak rozrzuca te połówki blisko siebie, by nie tracić czasu na poszukiwania.

Ok, dzisiaj ten krąg jest większy, ale czy przypadkiem nie jest to zwykły efekt globalizacji? Mamy internet, możemy poflirtować nawet z kimś z Samoa. Podróżujemy po całym świecie, jakiż to problem poznać kogoś z Birmy, Tunezji albo Urugwaju. I kto wie, może właśnie ta egzotyczna przygoda okaże się strzałem w dziesiątkę. Spełnieniem przeznaczenia. Tylko co by było, gdyby nie nowoczesne technologie? Czyżby prawdziwą miłość dało się znaleźć dlatego, że ktoś wymyślił światłowody? Zresztą, jak wiele jest tych par, które zeszły się mimo różnic w religii, kolorze skóry, języku? I najważniejsze – ile z nich wytrwało przy sobie wbrew wszystkiemu i wszystkim?

Prawdziwa miłość zawsze zwycięża?

W bratnich duszach najpiękniejsze jest to, że ich związki rozkwitają, mimo tysiąca obiektywnych przeszkód. Nic nie jest w stanie zmusić ich do odkochania. Ale to raczej wyjątki, bo im więcej rozbieżności, tym trudniej stworzyć miłosny monolit, którego nic nie rozwali. Partner może być idealnie dopasowany do nas, ale już niekoniecznie do naszego otoczenia. I to właśnie owo otoczenie może zabić największą nawet miłość. Widać to doskonale na przykładzie małżeństw, w których obie strony wywodzą się z bardzo różnych kultur – zakochani mogliby za sobą skoczyć w ogień, ale ich rodziny i znajomi najchętniej sami by ten ogień rozniecili. Jasne, nie zawsze tak jest, ale liczby nie kłamią: w Europie i Ameryce Północnej związki mieszane rozpadają się częściej niż te monokulturowe, a główną przyczyną rozstań są właśnie te „cywilizacyjne” różnice i presja ze strony otoczenia. Wychodzi więc na to, że poszukujące się połówki powinno więcej łączyć niż dzielić, co brzmi całkiem logicznie, biorąc pod uwagę, że są częściami jednej istoty.

Ale w tworzeniu zgranej całości udziału nie biorą wyłącznie rodowody i odcienie karnacji. Znamienne, że mówiąc o swoim ideale, bardzo często skupiamy się na błahostkach w rodzaju: niech kocha południowoamerykańskich pisarzy, wegańskie jedzenie i dowcipy Monty Pythona. Tak, z takich drobiazgów składa się życie i one też mają znaczenie. Ale o prawdziwej sile uczucia decydują raczej wydarzenia trudne, ekstremalne. Można sobie tworzyć z ukochanym idealną pomarańczę lub jabłko, ale okoliczności przyrody nie zawsze będą piękne. Zdrada, nałóg, kilka słów za dużo, niedotrzymane obietnice. Wprawdzie ideał nie powinien się takich wykroczeń dopuścić, ale nawet najwspanialszy partner na świecie jest tylko człowiekiem, a błądzić jest rzeczą ludzką. I nie każdy, kto kocha, będzie w stanie to wybaczyć. Oczywiście, romantycy powiedzą, że prawdziwe uczucie skruszy góry, ale realista wie, że o niektóre skały można się tylko rozbić.

Są jeszcze wydarzenia losowe, jak choroba, śmierć dziecka, poważne trudności finansowe. Wiele osób w takich sytuacjach boleśnie przekonuje się, że wspólne zamiłowanie do seriali, jazdy na rowerze i zbierania znaczków to za mało. A czasami to te pary trochę z przypadku, niby bez wielkich uniesień, z najcięższych prób wychodzą zwycięsko i ze zdumieniem odkrywają, że najwyraźniej są dla siebie stworzeni. Jak mówi stare porzekadło: tyle wiesz o sobie, na ile cię sprawdzili. I chyba to samo można powiedzieć o miłości.

Miłość bez skazy

Pragnienie, by znaleźć wymarzoną połówkę, podsycane jest przez mit o miłości idealnej. Mit, który uczy, że nie warto poprzestawać na bylejakości. I każe zawieszać poprzeczkę ekstremalnie wysoko. Z jednej strony miłość to bzdura, dobra dla naiwniaków i głupiutkich dziewczynek, co życia nie znają, ale z drugiej, popkultura karmi wysłodzoną, perfekcyjną wizją udanego związku, na który każdy zasługuje. I ludzie w końcu zaczynają w to wierzyć. Dokładnie na tej samej zasadzie, jak wierzą w ciała bez grama cellulitu, bo tak pokazuje reklama.

Miłość, jak już ma przyjść, musi być czysta, pełna, bezwarunkowa. Zrozumienie bez słów. Czytanie sobie w myślach. Żadnych różnic, a jeśli nawet, to mają one niebywały urok. Pieprzyk taki, co to jeszcze bardziej podkręca szalone uczucie. Jednym słowem – sielanka. Lecz im dłuższy staż, tym więcej wątpliwości. Jak to, nie we wszystkim się zgadzamy? Skąd ta sprzeczka? Niebywałe! I wystarczy maleńka rysa na tym idealnym tworze, by zaczęła się panika. Aż dochodzi się do konkluzji, że to najwyraźniej pomyłka, bo gdyby to była prawdziwa, szczera miłość, do przykrej sytuacji by nie doszło. A tu nie dość, że doszło, to jeszcze nie chce się samo rozwiązać. Wniosek? Pewnie mnie już nie kocha. Skutek? Czas się pożegnać.

Dlatego, mimo coraz większych możliwości, mimo wolnej woli przy wyborze życiowego partnera, masa ludzi pozostaje samotna albo ich wielkie miłości rozpadają się po kilku latach. Ba, po kilku miesiącach.

Przepraszam, ale czekam na księcia

Przeświadczenie, że należy się nam gwiazdka z nieba sprawia, że niezwykle trudno jest te swoje emocjonalne potrzeby zaspokoić. A błąd zdaje się tkwić już w założeniu. W stwierdzeniu: idealnie dobrana para. Idealnie, a więc bez jakiegokolwiek marginesu błędu. Musi być tak, tak, tak i tak. Żadnych ustępstw, to by oznaczało porażkę, zdradę własnych pragnień. No, może jedno, jeśli czeka się już zbyt długo. Ale najmniejszy kompromis powoduje, że w środku coś skrzeczy „to nie to, to nie to, to nie to”. I czujemy się nieszczęśliwi, jak gdyby te kilka niedociągnięć oznaczało, że zadowalamy się na siłę jakimiś ochłapami. Zwyczajnie sobie wmawiamy, że trafiła się nam jedynie namiastka tego, co być powinno. Szczęście mamy dosłownie pod nosem, jednak fakt, że nie każdy punkcik z „idealnej” listy został odhaczony, zniechęca do kontynuowania znajomości, mimo że na wielu obszarach daje ona sporą satysfakcję. Lecz może być jeszcze lepiej.

Mamy tak wielkie oczekiwania wobec partnera, że wszystko co on robi i mówi powinno być po naszej myśli. A że teoretycznie opcji jest mnóstwo, to się wybrzydza. Ciągle czegoś nieokreślonego brakuje, choć gdyby zapytać w czym problem, trudno byłoby jednoznacznie wskazać. Ludzie się rozchodzą, dalej goniąc za swoimi ideałami, frustrując się coraz mocniej i narzekając, jaki to los niesprawiedliwy. Może więc to i prawda, że na każdego czeka jego druga połówka. Prawdą jest jednak niestety i to, że sami ją odrzucamy jako nie dość doskonałą.

Ideał na zamówienie

Ludzie wierzą w przeznaczenie, a skoro ono jest, to nic nie trzeba robić. Los załatwi za nas wszelkie formalności, wystarczy usiąść i poczekać, aż ta perfekcyjna miłość sama zapuka do drzwi. Stanie gdzieś na drodze, pojawi się znienacka. Tak zapisano w gwiazdach, więc nie ma co wybiegać przed szereg. Kolejne randki, wieczorne wyjścia, nowe znajomości, portale w internecie i inne tego typu wariactwa to dobre dla desperatów. Przeznaczenie i tak ma zawsze rację, wystarczy się z nim pogodzić.

To samo zgranie w związku. Kłopoty z dopasowaniem często biorą się z nas samych i naszego lenistwa. Jeśli bowiem trafił się ideał, to trzeba jedynie wyciągnąć po niego ręce i już, gotowe. Ułoży się, na tym właśnie to idealne dostrojenie osobowości polega. Nic nie trzeba poprawiać, kombinować, dodawać. Czyż to nie piękne? Owszem. Do czasu. Druga połówka idealnie dopełnia partnera, lecz ciągle mamy do czynienia z żywym człowiekiem. Który to ma swoje humory i słabości. Dlatego nie każdy dzień będzie jak z bajki i wiele zależy od tego, jak na takie sytuacje zareagujemy. I prawdę mówiąc, znacznie ważniejsze będzie wtedy pokojowe nastawienie do cudzych słabości niż wypełnienie kryteriów upragnionego ideału.

Połączeni na zawsze?

A tak w ogóle, co to znaczy, że ktoś jest idealnie dopasowany? Najczęściej mówimy tak na początku znajomości, gdy namiętność jeszcze zaślepia i człowiek buja w chmurach, widzi w świat w różowych barwach, na wiele się zgadza w imię kosmicznego uczucia. Potem, gdy emocje opadną, już z mniejszą chęcią idzie na ustępstwa i nagle te dwie połówki mają coraz mniej punktów wspólnych. Jak gdyby ktoś wrzucił piachu w tą świetnie funkcjonującą maszynę. Bywa też, że idealną połówkę dostrzegamy w kimś dopiero po wielu latach, gdy gorzkie doświadczenia nauczyły nas, że wymyślanie związku według jakiegoś wydumanego schematu to po prostu robienie sobie pod górkę.

Kolejna rzecz – w swoim życiu przynajmniej kilka razy zmieniamy kryteria idealności. Ktoś wymarzony w wieku 20 lat niekoniecznie będzie tym samym ideałem dwie dekady później. I co wtedy? Jeśli zmienią się nam priorytety i oczekiwania, idealna połówka też powinna się pod tym kątem zmienić. Na nowo się dopasować do zmodyfikowanych wyobrażeń. A jeśli tak się nie stanie? Jeśli partner zostanie ideałem, ale tym sprzed lat, a nie na dzisiaj? Czy to oznacza, że jednak nie byliśmy dla siebie?

Idealnie dla kogo?

Nie ma co jednak popadać w rozpacz, idealne pary naprawdę się zdarzają. Od razu rzucają się w oczy, bije od nich taka harmonia, że nie muszą wcale mówić, jak im dobrze ze sobą, każdy to pojmie po paru minutach. Czym zasłużyli sobie na ten dar? Ano właśnie. Najczęściej to nie był żaden dar, w sensie – nikt im nie podał gotowca na tacy. Los czy co to tam było, przedstawił ukochaną osobę, ale reszta zależała już od samych zainteresowanych. Idealnie dobrane pary łączy jedno – im się naprawdę chce. Może na początku coś zaiskrzyło z mocą pioruna i zamąciło w głowach, ale prawdziwe przywiązanie i dopasowanie to efekt ciężkiej pracy, a nie ślepego trafu. Prawdziwie oddane sobie połówki potrafią się poświęcić, lecz nie widzą w tym poświęceniu niczego negatywnego. Tak właśnie rozumieją uczucie i braterstwo dusz, że nie myśli się tylko o sobie.

Bo w tym poszukiwaniu idealnego partnera coraz rzadziej patrzymy na całą sprawę z perspektywy drugiej strony. Ja chcę, żeby on był cudowny jak z obrazka, niczym bohater z najlepszej książki, ale czy sama też jestem taka idealna? Czy chociaż staram się taka być? Czy w ogóle mnie obchodzi, co on tam sobie w głowie wyśnił i czego pragnie?

W to prawo do osobistego szczęścia uwierzyliśmy tak bardzo, że nie cieszy nas byle co. I świetnie, rzecz w tym, że definicja „byle czego” mocno się zmieniła. To już nie tylko mierność, ale i rzeczy naprawdę dobre, które jednak z jakichś względów uważamy za nie dość wartościowe dla siebie. Pragniemy więcej i coraz trudniej nam zaspokoić te pragnienia. Zawsze coś do tej listy oczekiwań chciałoby się dodać, bo i czemu nie? Zapominając, że idealnie dopasowana połówka to nie służący do spełniania zachcianek.

    30 komentarzy

  • edBardzoytamarta@wp.pl' Magdalena

    daje do myslenia….

  • Gdyby ludzie byliby idealni, świat byłby nudny 😉

  • Nie ma związków idealnych, nie ma idealnych ludzi. To są lata pracy, kompromisów i wzajemnego szacunku. A jak się coś psuje to się naprawia a nie wyrzuca

  • Uważam, że nie ma niczego idealnego, w tym związków czy miłości. Wszędzie są skazy. W związkach są kłótnie, w rodzinie waśnie. Po prostu nie ma ideałów. Można mieć w głowie jakiś obraz i szukać go w rzeczywistości, ale szuka się tak naprawdę czegoś bliskiego tego obrazu, co nigdy tym do końca nie będzie. Szukam księcia, no to powodzenia, bo oni to tylko w bajkach i filmach. Lepiej szukać normalnego, fajnego faceta, który ma ,,to coś”, co przyciąga, kogoś kto będzie nas szanował i zwyczajnie kochał. W przeznaczenie nie wierzę. Faktycznie, czasami miłość mamy pod nosem, ale jej nie zauważamy. Zdarza się to.
    ,,Kiedyś, podobno, kobieta i mężczyzna stanowili jedność, co jednak bardzo nie podobało się bogom, dlatego podzielono człowieka na pół. I odtąd ludzie błąkają się po tym świecie, szukając utraconej połowy i dopóki jej nie znajdą, nie pojmą, czym jest szczęście.” – fajne zdanie. 😉

    • edytawojtach@o2.pl' Edyta

      Leno, dokładnie, sami psujemy sobie szczęście goniąc za czymś, czego nie ma. I nie każdy zdąży na czas się opanować i to zrozumieć. Nawet w bajkach już to zrozumieli, idealny książę to teraz czarny charakter, pokonał go mało perfekcyjny człowiek z plebsu 😉

    • Szajsu i byle czego faktycznie nie warto naprawiać – ale o rzeczy wartościowe warto dbać – tak samo jest ze związkami i „drugą połówką”

    • Jeśli zegarek jest wartościowy to i owszem – jeśli tandetny to się bez żalu wyrzuca do kosza

  • edBardzoytamarta@wp.pl' Joanna

    moj maz jest przeciwienstwem tego co uwazalam zawsze za idealne i dlatego jest idealny

  • edBardzoytamarta@wp.pl' Dorota

    Moja polowka jest idealna. ..Kompletnie jej nie rozumiem wiec milcze. ..on mysli ze jestem taka wspaniala bo cicha ..nie awanturuje sie …ale tak serio … to prawda chociaz bardzo trudno trafic na wlasciwa poloweczke. … mi to zajelo 39 lat i od groma stresu .

  • edBardzoytamarta@wp.pl' Ewela

    to zależy o rozumiemy przez słowo „idealny

  • edBardzoytamarta@wp.pl' Ernest

    Druga połówka musi być idealna dla Ciebie, a nie wszystkich wokół

  • edBardzoytamarta@wp.pl' Mieczysław

    Dr House skwitował by to tak:- podobno nie można żyć bez miłości. Ja osobiście uważam, że tlen jest ważniejszy.

  • edBardzoytamarta@wp.pl' Monika

    Większość ludzi nigdy nie trafi na swoją „drugą połówkę”.

  • edBardzoytamarta@wp.pl' Ania

    Puzzle są na świecie

  • edBardzoytamarta@wp.pl' Hanna

    Druga połówka jabłka nie jest idealna ale najlepiej dopasowana ♡

  • edBardzoytamarta@wp.pl' Justyna

    Polemizowalabym…raczej nie istnieja

  • Ja uważam że może raz na 100 taka miłość istnieje ale raczej nie ma idealnie dobranych ludzi może się mylę, ale w związku z czasem zawsze jakieś to kłótnie się pojawią to konflikty

  • Nie ludzi idealnych, więc też nie ma takich związków. I chociaż z zewnątrz jakaś para może wyglądać na idealną to często między nimi tak nie jest. Zresztą samo znalezienie kogoś, kto by nam odpowiadał to ogrom włożonej w to pracy.
    Męża poznałam przez internet, a właściwie na Naszej Klasie. Gdy o tym mówimy znajomym albo rodzinie to nie chcą wierzyć. Bo par, które poznają się przez sieć jest coraz więcej to jednak małżeństw, które z tego powstało jednak jak na lekarstwo. Nie uważam, że nasz związek jest idealny, nawet jakiś super dobry, ale przecież mamy całe życie przed sobą, aby się dotrzeć.
    Sekret idealnych związków polega na tym, aby się nawzajem nie pozabijać i akceptować nawzajem swoje słabości. Takie przynajmniej się moje do tego podejście 😉

    Dziękuję za odwiedziny na moim blogu! 😉

    • dorota

      Ciekawy sposób zapoznania się…Niby oczywiste, ale masz rację, nie znam osobiście par zapoznanych online, a małżeństw to już w ogóle.

  • Mam ideał pod bokiem 🙂 dla mnie mój małż jest ideałem.

  • Dla mnie również największym ideałem jest mój narzeczony 😉 Nie twierdzę w ten sposób, że nie ma wad. Owszem, każdy je ma. Idealny partner to taki, u którego widzisz wszystkie wady, czasami wytrącają Cię z równowagi, ale tak na prawdę w pełni je akceptujesz, nie chcesz go zmieniać, bo bez tych wad nie byłby tą samą osobą. Nie wiem, jak to jest z tym przeznaczeniem, zgadzam się z Tobą, że poglądów jest tyle co ludzi. Jednak często się zdarza, że miłość przychodzi dopiero wtedy, gdy przestajesz tak usilnie jej szukać i wypatrywać. Nigdy w nic takiego nie wierzyłam, podobnie jak w udane związki na dłuższą metę 😉 Coś jednak sprawiło, że wszystko się zmieniło, a szczęście i objawy takiego „pierwszego efektu zakochania” po 4 latach stają się, o ile to możliwe, coraz to większe 😉

  • Czytając.. mamy czas na refleksje

  • Istnieją! Ja taki mam 🙂

  • Może nie do końca istnieją związki idealne ale najważniejsze to właśnie o taką idealność wspólnie się starać . Bo najważniejsze to walczyć o związek razem.

Zostaw komentarz

Możesz użyć HTML tagów i atrybutów: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>