Główne menu

Kim jest dzisiaj tak zwany samiec alfa i czy kobiety naprawdę go pożądają?

Samiec alfa to postać niezwykła. Kobiety za nim szaleją, mężczyźni pragną nim być. Gdziekolwiek się on pojawi, wzbudza słuszny zachwyt i zrozumiałą zazdrość. Otacza go aura stuprocentowej wspaniałości. Bo alfa to po prostu top topów, wyżej już się nie da.

No dobrze, ale kim konkretnie jest ów niesamowity osobnik? O, w tym miejscu mamy pierwszy zgrzyt. Kobiety zdają się postrzegać samca alfa zupełnie inaczej niż mężczyźni, a i w obrębie jednej płci słychać różne opinie co do tego, kim jest, bądź kim powinien być ten ponadprzeciętny samiec. Więcej, pojawiają się głosy, że cały ten alfa to wymysł popkultury i pseudonaukowców, w przyrodzie tacy ludzie nie istnieją, a nawet jeśli istnieją, to daleko im do fajności. I kto w tym sporze ma rację?

Normalnie superman

Samiec alfa to pojęcie bardzo młode. W stosunku do ludzi zaczęto go stosować raptem kilkadziesiąt lat temu i w zasadzie od samego początku ta klasyfikacja budzi spore kontrowersje. Dzisiaj bardziej niż kiedykolwiek, bo po pierwsze, buntujemy się przeciwko takiemu etykietowaniu ludzi, a po drugie, zmusza to do zachowywania się w określony sposób, zamiast po prostu próbować być najlepszą wersją samego siebie. Jednak samiec alfa jest tak mocno utożsamiany z sukcesem, że dla wielu mężczyzn podobna łatka nie jest żadnym powodem do obrazy. Przeciwnie, to raczej budzi dumę, bo oznacza przynależność do wąskiej, bardzo elitarnej grupy. Grupy super-samców, którzy mają świat u swoich stóp.

Status ‘alfa’ jest tym bardziej pożądany, bo na drugim biegunie znajduje się samiec beta, czyli, inaczej mówiąc, klasyczna popierdółka. Beta nie ma powodzenia u kobiet, nie wzbudza szacunku, jest miernym kolesiem, który dostaje tylko to, czym alfa pogardził. A takiej łatki na pewno nikt nie chce. Więc może to i głupie stereotypy, ale na wszelki wypadek lepiej zadbać o to, by znaleźć się po tej właściwej stronie. I nie uchodzić za wymoczka i miękką faję w brązowych sztruksach.

Jak tego dokonać? No nie jest to łatwa sztuka. Cennych przymiotów jest długa lista. Alfa musi być przywódcą, wojownikiem, trochę jaskiniowcem, bo pierwotna męskość bardzo w cenie. Ma dobrą pracę, pieniądze, ciekawe zainteresowania, a kobiety same pchają się w jego ramiona. Uwielbia konkurencję i zazwyczaj wychodzi z tych potyczek jako zwycięzca. Do tego dochodzi charyzma, ambicja, odwaga, upór w dążeniu do celu, przyda się też słuszny wzrost, pięknie wyrzeźbiona muskulatura, kanciasta szczęka, niski głos.

samiec alfa

Nie ma dymu bez ognia

Ten opis to oczywiście model idealny. W prawdziwym życiu takie egzemplarze trafiają się niezmiernie rzadko, jeśli w ogóle. Większość mężczyzn opisywanych jako alfa jest w jakiś tam sposób ‘skażona’, najczęściej nadmiarem swojej ‘alfowatości’. Niektórzy po prostu za bardzo afiszują się ze swoją fantastycznością, stają się aroganccy, zadufani w sobie, egoistyczni, mają dyktatorskie zapędy, zdarza się im poniżać słabszych i zbyt poważnie traktować rywalizację.

Ta manifestacja wyższości nierzadko jest celowa, bo właśnie tak wielu mężczyzn postrzega pełnokrwistą męskość, jako bezwzględną dominację. Dlatego definicje alfy różnią się między sobą, bo dla jednych będzie to silny facet, który opiekuje się słabszymi i nie popisuje się bicepsami bez potrzeby, a dla innych osiłek zastraszający wszystkich dookoła, miłośnik prawa dżungli.

Ten mit samca alfy, który brutalnie podporządkowuje sobie otoczenie i robi wyłącznie to, na co ma ochotę, bez wątpienia rozpala wyobraźnię. I wciąż jest to wymarzony wzorzec dla tysięcy mężczyzn, przekonanych, że dokładnie tak wygląda to w naturze i nie ma co negować faktów. Sęk w tym, że owe przekonania oparte są na fałszywych przesłankach. Przede wszystkim, trudno mówić o jednym typie alfa, bo pozycja dominująca inaczej wygląda u lwów, a inaczej wśród szympansów. No i te legendarne wilki… Jak się okazało, wyobrażenia o wilczych samcach alfa niewiele mają wspólnego z prawdą. Na wolności wilki żyją po prostu w rodzinach, w których dzieci słuchają rodziców, i nie ma żadnej krwawej walki o przywództwo, ta zaczyna się dopiero w bardzo szczególnych warunkach, gdy na przykład zbyt wiele wilków mieszka na małym terenie – a i wtedy wilki wolą poszukać dla siebie nowego terytorium zamiast wdawać się w brutalne wojny. Innymi słowy, kompletnie od czapy jest wmawianie facetom, że sukces osiągną tylko wtedy, gdy przez cały będą agresywni i bezwzględni.

Nie mówiąc już o tym, że ludzie to nie wilki czy goryle, więc takie proste przełożenia są bez sensu. No ale brzmią atrakcyjnie, dlatego tak wiele osób wciąż się na to nabiera. I przez to stereotypowy samiec alfa postrzegany jest dzisiaj trochę jak karykatura męskości – nie tyle imponuje, ile wywołuje uśmieszek politowania.

Przepis na własny harem

Bycie alfa jest fajne z wielu powodów, a jednym z nich jest niewiarygodne wręcz powodzenie u płci przeciwnej. Alfa nie musi nawet trudzić się podrywem, laseczki same się przed nim prężą, z błagalnym spojrzeniem ‘weź mnie, weź mnie’. A on patrzy i wybiera. Jest tak boski, że nie musi się bawić w monogamię, jeśli jednak zdecyduje się na podobne rozwiązanie, to od razu pokazuje kobiecie, gdzie jej miejsce, i nie pozwala na żadne babskie fanaberie.

Nietrudno się domyślić, że tak przestawiony samiec alfa nie wzbudza zachwytu wśród pań. Zaraz, zaraz, a co z teorią, że kobiety uwielbiają silnych mężczyzn? Czy w głębi duszy nie pragną właśnie takiego władczego herosa? I tak, i nie. To prawda, że kobietom podobają się faceci stanowczy, pewni siebie, z wysoką pozycją. Ale jedynie wtedy, gdy siła i dominacja podane są w określonym pakiecie. Mężczyzna dominujący, ale zarazem agresywny, roszczeniowy i despotyczny rzadko kiedy uchodzi za atrakcyjnego partnera, czy to na stały związek, czy krótkotrwały romans. Owszem, niegrzeczni chłopcy mają swoje fanki, niemniej większość kobiet wolałaby nie spotkać ich na swojej drodze.

Dużo bardziej od tych stereotypowo samczych cech kobiety cenią takie przymioty jak wrażliwość, czułość, opanowanie, wyrozumiałość. Rzeczywiście nie lubią facetów przesadnie uległych, chorobliwie nieśmiałych, o mentalności lokaja, ale ich totalne przeciwieństwo również nie budzi pozytywnych emocji. Innymi słowy, kobietom spodoba się taki samiec alfa, który poza siłą ma w zanadrzu również ‘miękkie’ cechy.

No to wreszcie jaki ma być?

Że to się wyklucza? Wcale nie. Asertywność i wrażliwość mogą iść w parze, poza tym, dla kobiet ‘dominacja’ to nie tyle rozstawianie słabszych po kątach, ile posiadanie cech, dzięki którym mężczyzna jest w stanie zadbać o najbliższych. Idealny alfa to nie przerażający dominator-niszczyciel, lecz ktoś – jak to się ładnie mówi – zachowujący się prospołecznie. Wystarczy zobaczyć, jakie wrażenie robi na kobietach sympatyczny weterynarz ratujący szczeniaczki – z reguły dużo większe niż koleś wygrywający barowe bójki.

Agresja i chęć objęcia przywództwa podoba się jedynie podczas rywalizacji między samymi mężczyznami, no chociażby w sporcie. Zdolny futbolista faktycznie wzbudzi podziw wśród swoich koleżanek, to się jednak zmieni, gdy swoją siłę będzie demonstrował wobec dziewczyn albo słabszych kolegów już poza boiskiem. Mówiąc inaczej, fajnie jest, gdy facet udowadnia, że jest w czymś najlepszy, jednak nie powinno się to wiązać z upokarzaniem innych. Alfa ma pokazać swoje atuty, a nie budować wartość na tym, że dokopał leszczykowi w okularkach.

Można postawić tezę, że dla kobiet samiec alfa to ktoś naprawdę zdolny i wszechstronny. Ktoś, kto w chwili zagrożenia będzie umiał dać w pysk, ale i z czułością ulula dziecko do snu. Może być przywódcą w związku, jednak bez traktowania partnerki z góry. Bo siła prawdziwego alfy polega na tym, że ludzie sami z siebie za nim podążają, a nie że ktoś ich do tego zmusza pięścią.

Zawsze pierwszy?

Argument o sile pięści często pojawia się w kontekście ‘bo zawsze tak było’. To te nowoczesne, egalitarne społeczeństwa wykastrowały mężczyzn i próbują wmówić, że brutalna siła to coś złego. Co niezupełnie jest prawdą, jak z tymi wilkami. To normalne, że w każdej społeczności są lepsi i gorsi, lecz taka sztywna hierarchia z samcem alfa na czele nie była wbrew pozorom aż tak powszechna. No i zapomina się też o tym, że samiec alfa nie miał tych profitów ot tak, na pstryknięcie palcami, i że dane mu to było na całe życie. Musiał być non stop na czuwaniu, żeby nie dać się zaskoczyć rywalom, co zresztą zawsze następowało. Serio, ktoś by chciał dzień w dzień walczyć o swoją wysoką pozycję, by wreszcie skończyć rozszarpanym przez młodszą konkurencję?

Liczy się też środowisko. W prymitywnym otoczeniu ten, kto bije najmocniej – wygrywa. W normalnych okolicznościach bicie i zastraszanie nie zdaje egzaminu. Pseudo-alfa prędzej skończy w więzieniu niż zostanie liderem czegokolwiek, co prowadzi do kolejnego wniosku – alfą nie jest się raz na zawsze. W jednej grupie można być alfą, w drugiej będzie się betą. W pracy można być prawdziwym rekinem, w gronie kumpli skromnym szaraczkiem. Gość, co rządzi na ulicy, w robocie zajmuje najniższe stanowisko i słucha poleceń kruchej kobitki w garsonce. Młodzieńcy, którzy w liceum byli w grupie trzymającej władzę, po 30-tce mogą się przemienić w szarych robotników i pantoflarzy, a popychadło z czasów studiów dziesięć lat później może zostać właścicielem prężnie rozwijającej się firmy.

Czysto siłowa dominacja sprawdza się tylko na krótką metę, żeby coś podbić, zdobyć. Potem… potem potrzebne są inne walory, mniej powiązane z agresją, a bardziej z tym, co ‘prawdziwi alfa’ uważają za frajerstwo. Jednak w dłuższej perspektywie właśnie ta ‘miękkość’ przynosi profity, a zamiast niechęci i strachu pojawia się szczery podziw. Naukowcy mówią tu o ‘prestiżu’, który od dawien dawna stanowi wartość o wiele wyższą niż prosta, tępa siła mięśni. I to za sprawą tego prestiżu reszta ludzi chce z dominującym samcem zawierać sojusze, zamiast podstępnie go zwalczać.

Czy koniecznie trzeba być alfa?

Mit samca alfa wciąż jest bardzo silny. I niestety, wielu mężczyzn jest przekonanych, że to miano właśnie im się należy. Dlaczego niestety? Bo nie mając zadatków na kogoś ponadprzeciętnego, nadrabiają te braki w bardzo zły sposób. Na przykład głupią agresją, wyniosłością, cwaniakowaniem, zawieraniem podejrzanych znajomości czy wchodzeniem w dziwne układy, byle tylko podpompować sobie ego. O ich pełnym pogardy podejściu do kobiet nawet nie ma co mówić.

Te próby są o tyle bezsensowne, że najczęściej przynoszą odwrotny skutek. Dominujący byczek alfa imponuje wąskiej grupie ludzi i raczej odstrasza kobiety, niż je przyciąga. Ktoś z aspiracjami, nieudolny w swoich staraniach, by zostać pierwszoligowym samcem, irytuje jeszcze mocniej. I tak po prawdzie, nie jest wcale szczęśliwszy, bo działanie według jakiegoś tam schematu ‘prawdziwego mężczyzny’ oznacza robienie rzeczy, na które wcale nie ma się ochoty. Znacznie bardziej atrakcyjne wydają się mieszanki alfa-beta, które zamiast trzymać się stereotypowych wytycznych, próbują iść własną drogą. Bo właśnie ta niejednoznaczność jest najciekawsza.

    7 komentarzy

  • Leseratte

    Kiedy słyszę „samiec alfa” od razu wyobraźnia podrzuca mi wizerunek takiego typowego, zapatrzonego w siebie buca.
    Wydaje mi się, że poza samcami alfa i samcami beta są jeszcze tacy pomiędzy; to właśnie Ci, którzy łączą w sobie różne cechy, siłę z wrażliwością, dominację z szacunkiem itd.

  • Cumulonimbus93

    Mi z samcami alfa kojarzy się pewny fanpage na facebooku, który zbiera wymysły tych, którzy uskuteczniają pokaz siły i swojej „alfawatości” w komentarzach 😀

  • jotka

    Skrajności w każdej dziedzinie nie są mile widziane. Widując niektórych mężczyzn mam refleksję – jeśli on tyle czasu spędza nad pielęgnacja swojej urody i mięśni, to co z resztą, gdzie czas dla partnerki i rodziny?

  • Monika Dudzik

    Nie lubię ludzi wywyższających się i za wszelką cenę pragnących pokazać innym, że są d nich lepsi, silniejsi itp. Tyczy się to i kobiet, i facetów. Typpwy samiec alfa do niczego nie jest mi potrzebny, ja chcę być z kimś, kto jest partnerem.

  • Zwykła Matka

    Najlepsza by była wersja po środku 🙂
    Masz rację, można być samcem alfa i człowiekiem wrażliwym jednocześnie!
    Szkoda, ze tak wielu facetów kreuje się sztucznie na macho!

  • Paulina

    Drodzy Panie i Panowie termin samiec alfa odnosił (!) się tylko i wyłącznie do zaobserwowanego przez Davida Mecha stada wilków żyjącego na ograniczonej zamkniętej powierzchni. Z czym sam twórca wycofał się z tej koncepcji, gdy zauważył że tego typu hierarchia nie jest utrzymywana w stanie dzikiej natury. Co więcej nie mam zielonego pojęcia dlaczego inteligentni ludzie biorą jakieś terminy od „znawców” (bardziej naciągaczy) PUA bezrefleksyjnie, a później wypisują jakieś twory w internecie.
    Nie ma czegoś takiego jak samiec alfa w naszym społeczeństwie (w żadnej akademickiej literaturze, czyli uznanej pod kątem merytorycznym, nie znajdziecie tego typu terminologii) to jest jakiś mit/wymysł ukształtowany przez ludzi, którzy chcieli zarobić na głupocie ludzi. Tych co chcieli mieć podane rozwiązanie (atrakcyjność wśród kobiet) na tacy. Jak to się mówi? Kłamstwo powtarzane wielokrotnie u osób łatwowiernych staje się prawdą – psychologia społeczna w akcji. Zachęcam do przeczytania WSZYSTKICH prac Pana Davida i rozpoczęcia dokształcania ludzi zamiast rozpowszechniania kłamstw.
    Jestem trochę rozczarowana, że Pani Edyto dała się Pani na to nabrać zamiast rozwiać wszelkie wątpliwości, bo blog bardzo ciekawy i czytany. Pozdrawiam.

    • Edyta

      Ależ dokładnie właśnie o tym napisałam – że mit wilczego samca alfy jest… no właśnie, mitem, który nie ma pokrycia w rzeczywistości 🙂

Zostaw komentarz

Możesz użyć HTML tagów i atrybutów: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>