Główne menu

Kryzys w związku po narodzinach dziecka

Nie tak dawno temu przytulałaś się do męża, szukałaś w cieple jego ramion spokoju i poczucia bezpieczeństwa. Wieczory mijały Wam na niekończących się rozmowach, seansach niczym nieskrępowanej i nieprzerywanej radości bycia we dwoje.

Teraz każda minuta dnia przypomina Ci o konieczności zaspokajania potrzeb maluszka. Przytulasz do piersi niemowlaka, karmisz, przewijasz, wstajesz w nocy do kilkulatka, któremu śnią się koszmary, opiekujesz się chorym i markotnym przedszkolakiem, ze zmęczenia zasypiasz w łóżku córki, nie zauważasz, kiedy dzieci w nocy wskakują do Waszego łóżka. Coraz mniej masz siły i ochoty, by wieczorem oddać swoje zmęczone pragnące tylko snu ciało drugiej osobie. Brak Ci gotowości do dawania siebie, bo masz wrażenie, że znikasz i stapiasz się z niemowlakiem, którego urodziłaś, pozostaje Ci tylko wrażenie, że pod koniec długiego dnia nic już z Ciebie nie pozostało, że jedyne na co Cię stać to sen. Czas kiedy znikasz w pełni i masz nareszcie święty spokój.

Myślisz, że tak trzeba, że taka kolej rzeczy.

On niczego nie rozumie.

Tęskni za tym, co było dawniej.

Dla Ciebie ukochane i znane ramiona mężczyzny stają się zbyt zachłanne, niczym potrzask, który działa mechanicznie, schematycznie i nie rozumie, że wszystko się zmieniło. Dawne porozumiewanie się bez słów i ochota poznawania drugiej osoby nie wiadomo kiedy zamienia się w krótkie rozmowy na temat nowo mianowanego szefa – czy zjadł, jak długo spał, ile marudził, czy spokojnie chociaż chwilę poleżał, czy mniej kaszle, itd.

Pomału krok po kroku z seksownej partnerki zamieniasz się w pragmatyczną mamuśkę.

kryzys po narodzinach dziecka

Czy to źle?

Mówią, że nie. Że posiadanie dziecka to największe szczęście. Przecież to wiesz. Inni przekonują, że zyskujesz jako osoba, dojrzewasz, na nowo ustawiasz życiowe priorytety, a związek przy odrobinie chęci pogłębia się. Tyle w teorii.

W praktyce większość par po narodzinach dziecka przeżywa jeden z największych kryzysów w związku. Taki, jakiego teraz Ty doświadczasz.

Po narodzinach dziecka kobieta i mężczyzna są nieszczęśliwi na różne sposoby

Wszystkie badania potwierdziły to samo – po narodzinach pierwszego dziecka pary przeżywają poważny kryzys. Przyczyn jest masa:

  • poczucie osaczenia przez potrzeby dziecka,
  • trudność z otrząśnięcia się z rutyny opieki nad niemowlakiem,
  • bezsenne noce,
  • zmęczenie,
  • brak energii na bycie we dwoje,
  • brak czasu dla siebie,
  • poczucie wchłonięcia przez nową rolę i utrata siebie.

Zgodnie z analizą przeprowadzoną przez Relationship Research Institute w Seattle ponad 2/3 par w przeciągu trzech lat po narodzinach pierwszego dziecka przeżywa kryzys. Typowy w tym okresie jest wzrost konfliktów, większa częstotliwość kłótni, nieporozumienia i wzajemne oskarżanie się.

Kobiety i mężczyźni przeżywają rozczarowanie trochę inaczej. Młode matki niemal natychmiast doświadczają poczucia pogorszenia jakości  życia. Mimo że doceniają fakt posiadania potomstwa, to bardzo często czują się przytłoczone dodatkowymi obowiązkami i ograniczone przez konieczność pozostania w domu z dzieckiem. Panowie zazwyczaj kulminacji niezadowolenia doświadczają później, gdy nakładają się problemy i nieporozumienia dotyczące:

  • podziału obowiązków w opiece nad dzieckiem,
  • kłopotów z finansami i mądrym zarządzaniem budżetem domowym,
  • sposobów wychowywania dziecka,
  • metod opieki nad niemowlakiem i starszym dzieckiem.

Brak rozmów „na sucho”

Psychologowie zwracają uwagę, że więcej czasu młode, pary planujące w przyszłości dzieci, poświęcają wyborowi koloru farby do przedpokoju niż zagadnieniom dotyczącym wychowaniu dzieci.

Para, która zamierza spędzić ze sobą całe życie nie wie, jak podzielą się obowiązkami dotyczącymi dzieci – kto zostanie w domu po narodzinach potomka, kto będzie stawał w nocy do niemowlaka, kto będzie odprowadzał do przedszkola, z kim maluch będzie uczył się pisać, odrabiać lekcje, kto będzie brał zwolnienia chorobowe na dziecko. Pary rzadko dyskutują również nad tym, jak wyobrażają sobie opiekę nad dziećmi, jaki styl w wychowywaniu będzie im towarzyszył, itd.

Brak rozmów przeprowadzonych, gdy jest na to czas i odpowiednie warunki, skutkuje konfliktami, gdy wolnego czasu właściwie nie ma, brakuje energii i siły do debatowania nad czymś, co się dzieje.

Sytuacja się zaostrza po narodzinach potomka, gdy problem pogłębiają rozczarowania jednej ze strony i zdumienie „ale o co jej chodzi” po drugiej stronie. Pary przestają się rozumieć i dziwią się własnym frustracjom.

Idealistyczne wizje

Najsilniejszy kryzys przeżywają pary karmione idealistycznymi wizjami rodzicielstwa, oglądające tylko słodkie, uśmiechające się bobaski z reklam telewizyjnych, wierzące, że urodzenie dziecka rozpocznie w ich życiu nowy, lepszy rozdział wypełniony nieograniczoną radością.

Niestety większość par nie wyobraża sobie nawet skali małżeńskich turbulencji, które na nie czekają po narodzinach dziecka. Wśród nich są te szczególnie „nieuświadomione”, które dotąd nie miały do czynienia z noworodkiem dłużej niż przez kilkanaście minut, przy okazji rodzinnych wizyt.

Zazwyczaj pary żyjące w świecie bajkowych wizji rodzicielskiej szczęśliwości nie znają wyników badań zaprezentowanych przez EE LeMasters.

W 1957 roku opublikował on badania pokazujące, że 83% debiutujących rodziców doświadczyło umiarkowanego do ciężkiego kryzysu w małżeństwie. Rodzice byli wrogo nastawieni do siebie w pierwszym roku życia niemowlęcia i większość określała ten czas jako „ciężki”.

Zanim opublikowano te wyniki istniał pogląd, że urodzenie pierwszego dziecka to początek „szczęśliwości”, wydarzenie, które mocno wiąże i ułatwia wspólne życie. Wierzono nawet, że narodziny pierworodnego mogą uratować związek (!). Nadal wiele kobiet podejmuje taki desperacki krok i zachodzi w ciążę, by zatrzymać przy sobie mężczyznę. Niestety skutek jest zazwyczaj odwrotny do zamierzonego. Prędzej czy później relacja się rozpada.

20 minut dziennie na rozmowy

Jak radzić sobie z naturalnym kryzysem po narodzinach dziecka?

Eksperci wskazują na coś oczywistego – prawdziwe rozmowy na „dorosłe tematy”, dyskusje, w których nie będzie brakowało pytań otwartych – jak się czujesz, co mógłbym zrobić, byś czuła się lepiej, czego Ci brakuje, czego się najbardziej boisz.

To ważne, by rozmawiać codziennie, szczerze, bez uprzedzeń i z dobrymi intencjami.

Rozmówcom powinna towarzyszyć potrzeba poznania się i zrozumienia własnych odrębnych sytuacji.

Wtedy Ona ma szansę się dowiedzieć, że On również jest zestresowany, czuje się przytłoczony perspektywą utrzymywania finansowego całej rodziny, której potrzeby wzrosły. Młoda mama może usłyszeć, że On czuje się niepewnie, gdy jest upominany nie tylko przez nią, ale również przez teściową.

Ona może zwierzyć się, że teraz potrzebuje szczególnie wsparcia i zrozumienia, przyjacielskiego przytulenia na dobranoc i poczucia, że może mu powiedzieć o wszystkim. Nawet to, że często czuje się złą mamą i wtedy on ją przytuli, a ona nie zostanie skrytykowana, czy wyśmiana z powodu wątpliwości.

Rozmowy – niby podstawowa sprawa a znaczą wiele. Niestety młodzi rodzice zbyt często rozmawiają tylko po to, by wymieniać się suchymi informacjami na temat dziecka, czy po to, by zsynchronizować swoje grafiki.

Szukaj wsparcia

Poczucie samowystarczalności i niezależności jest tak cenne i tak miłe, że trudno z niego zrezygnować. Niestety gdy przychodzi na świat absorbujący niemowlak, dla dobra siebie i związku, warto trochę odpuścić i zrezygnować z bycia „idealną mamą”, przyjmując pomóc od najbliższych – rodziny, przyjaciół.

Nie bez przyczyny mówi się, że aby wychować jedno dziecko potrzeba całej wioski..

Praktyczne wskazówki?

Idealnie, gdyby udało się chociaż raz w miesiącu zorganizować opiekę nad dzieckiem po to, by w pełni poświęcić czas ukochanej osobie. Tylko tyle i aż tyle, a każdego dnia należy celebrować wagę rozmów o tym, co dla Was ważne bez koncentrowaniu się na sprawach związanych z dzieckiem.

Pracujcie nad tym, byście umieli ze sobą rozmawiać na  tematy, które zajmowały Was zanim zostaliście rodzicami. Marzcie, śmiejcie się, kokietujcie, zaskakujcie, róbcie sobie drobne niespodzianki…

    21 komentarzy

  • dorota-trzcinska@wp.pl' Paulina

    temat dla mnie 🙂 to wszystko prawda 🙂

  • w3105@poczta.fm' Wioleta

    A ja myślę, że od czasu do czasu każde małżeństwa przeżywają kryzys w końcu jesteśmy tylko ludźmi o różnych charakterach. A jeśli urodzenie dziecka jest jakmś poważnym problemem to może to tylko pretekst?

  • kasiawl@wp.pl' Gosia

    No chyba coś w tym jest, jesteśmy 9 lat małżeństwem, nie mamy dzieci i cały czas jest tak pięknie jak na samym początku. Uważam, że dzieci w pewien sposób niszczą związek, bo młodzi rodzice muszą całkowicie przewartościować swoje życie i brakuje już miejsca na miłość w takiej postaci, jak przed dzieckiem. Kobieta zostaje najpierw matką a dopiero potem żoną czy partnerką. Mąż jest spychany na dalszy plan, a to źle, bo powinien być najważniejszy Emotikon smile Może ktoś mi zarzuci, że wypowiadam się na temat dzieci nie mając ich (bo tak często jest), ale ja wiem jak życie wygląda bez nich i mogę tylko napisać że jest fantastycznie 🙂

  • kasiawl@wp.pl' Marta

    Nam tez bylo wspaniale tylko we dwoje. Bylismy niezalezni, do nikogo nie „uwiazani”. Bylo… Kiedy pojawil sie zaplanowany syn wszystko stanelo na glowie. Na chwile. Maz jest z tego normalnego gatunku, ktoremu nie trzeba tlumaczyc ze musi mi wiecej pomagac i ze matce karmiacej naturalnie jest trudniej. To przeciez oczywiste. Bylo trudno, ale bez piorunow. Czesto wieczorami patrzylismy na malego czlowieka ktorego stworzylismy i maz z zachwytem niejednokrotnie pytal jak my zylismy do tej pory bez tego okruszka? Bez dziecka mielismy wyjazdy, spotkania ze znajomymi itp.ale brakowalo nam tej innej milosci. Zrozumielismy w jakiej pustce trwalismy dopiero po narodzinach dziecka. Nigdy bysmy sie nie zamienili Pani Gosiu, zatem wszystko w zyciu moze jeszcze Pani przewartosciowac. Tylko nic na sile

  • kasiawl@wp.pl' Kornelia

    Niestety prawda jest taka ,że gdy rodzi się nam pierwsza pociecha chcą nie chcąc taki kryzys jest w małżeństwie, przerabialam to na własnej skórze. Zrozumiałam gdzie popełniam błąd i moje małżeństwo przetrwało 🙂 Nawet postanowiłam urodzić drugie dziecko które ma dziś cztery latka 🙂 Dodam jeszcze tylko ,przy drugim dziecku jest zupełnie inaczej , łatwiej 🙂

  • kasiawl@wp.pl' Marcelina

    tego się właśnie miedzy innymi obawiam. pozdrawiam i dzieki za tematy, ktore nie sa czesto poruszane:)

  • kasiawl@wp.pl' Agata

    Czytacie w moich myslach

  • kasiawl@wp.pl' Magdalena

    My mamy dwójkę małych łobuzów i nie jest łatwo ale ZAWSZE myślę i pamiętam o moim mężu staram się wygospodarować chociaż trochę czasu na bycie RAZEM na drobne małe gesty w ciągu dnia (poglaskanie,uśmiech, sms)i jak tylko to możliwe umawiamy się na randki -to pomaga przetrwać, facet musi czuć ze jest potrzebny ze się nam podoba itp

  • kasiawl@wp.pl' Emilia

    jak się dba tak się ma i dziecko i mąż i my mamy musimy miec swoje 5 min a zasypianie w łóżku z dzieckiem to raptem 3 razy do roku w czasie choroby dziecka

  • kasiawl@wp.pl' KInga

    Taka prawda, że pojawienie się małego człowieczka, wywraca świat pary do góry nogami… Przerabialam to, ważne by partner pomagał i by w tym całym „zamieszaniu” pamiętać o sobie… Są babcie, opiekunki, można dziecko zostawić iść na kolacje ect. Pzd

  • kasiawl@wp.pl' Kasia

    Nie jestem jeszcze mama, mam nadzieje ze kiedyś nią będę , ale często myśle ci sie zmieni w naszej relacji ?! Może nasi panowie powinni nam bardziej pomagać przy dziecku ?! A może to w nas tkwi problem ?

  • kasiawl@wp.pl' Wioletta

    I to mąż musi się przestawić że juz nie jest najwazniejszy ale takie są etapy w zyciu

  • kasiawl@wp.pl' Kornelia

    Każda kobieta ma inne sposoby. Ja zrozumiałam co robię źle ,że to jest mój mąż ,on też czasami chce mieć mnie tylko dla siebie.L( zaczęłam dużo z nim rozmawiać mówić ,że bycie matką na dodatek karmiące piersią wcale nie jest takie łatwe.Po rozmowach zaczął dużo pomagać np w obowiązkach domowych a także przy dziecku.Nie mowie ,ze codziennie miałam dla niego czas i siły ale starałam się zawsze wygospodarować wieczorem ten czas dla nas.:)

  • kasiawl@wp.pl' Ewelina

    Kryzys po urodzeniu dziecka?? – nie dla pary która o potomka starała się 6 lat Nas syn jeszcze bardziej „scalił

  • kasiawl@wp.pl' Weronika

    Cała prawda i tylko prawda,tylko jak zrobić ,żeby nie zasnąć przy tych choć 20 min rozmowy:-)

  • kasiawl@wp.pl' Ana

    Życiowy temat… ciężka sprawa ale mam nadzieję że wszystko wyjdzie w miarę dobrze… ja od roku próbuje jakoś pozbierać nowe życie do kupy ale proste to nie jest niestety

  • kasiawl@wp.pl' Katarzyna

    Znam to z autopsji.

  • kasiawl@wp.pl' Grażyna

    Kobiety niestety zapominają, że to mąż jest najważniejszy. A dzieci też owszem ale one przychodzą do nas i odchodzą zaś mąż zostaje… Gdyby tylko kobiety o tym pamiętały…

  • kasiawl@wp.pl' Marta B.

    Jakie to prawdziwe coś o tym wiem

  • kasiawl@wp.pl' Marta

    Zyciowy temat… niestety dzieje sie tak tez temu, ze z kazdej str nakazuja byc idealna matka. Pod kazdym wzgledem i to juz od pierwszych dni ciazy… jak nie roznego rodzaju gazety to zawsze sie znajdzie „ciocia dobra rada”…

  • kasiawl@wp.pl' Baśka

    Hm, rzeczywiście – kiedy urodziła nam się pierwsza pociecha, przeszliśmy kryzys – bo jednocześnie dziecko zmarło. Może dlatego, kiedy urodziło się drugie, nie było tego problemu (owszem, miałam depresję poporodową i to dość długo)?
    Już pisałam – mąż mi pomagał. Ale nie da się zrobić tak, żeby mąż, wokół którego skacze się i wyręcza się go we wszystkim, nagle, z okazji urodzenia dziecka, zaczął się udzielać w domu. To trzeba zacząć już dużo wcześniej. Nigdy nie udawałam samowystarczalnej i nie twierdziłam, że prowadzenie domu to tylko moja działka, bo – według mnie to jest największy problem. Część mężczyzn mentalnie zatrzymała się w czasach, kiedy kobiety siedziały w domu i nie miały alternatywy.

Zostaw komentarz

Możesz użyć HTML tagów i atrybutów: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>