Główne menu

Moja matka mnie chyba nie lubi …

– Ona mnie chyba nie lubi … – powiedziała do ślubnego przy okazji ostatniej wizyty w rodzinnym domu.
– Jak może Cie nie lubić? Przecież to Twoja matka, ona Cię kocha! – odpowiedział, widząc smutek na jej twarzy.
– Kochać kocha, nie wątpię, ale to nie oznacza, że lubi ….

Tego wieczora coś w niej pękło, nie że bez powodu. Chyba jak zawsze za dużo spodziewała się po tej wizycie. Myślała, że usiądzie z matką przy gorącej herbacie i jej się po ludzku wygada … jakiś ciężki czas miała ostatnio, tak potrzebowała kogoś bliskiego – kobiety („rozmów” z facetami – krótkich i rzeczowych, miała aż zanadto), ale dostała kosza … Nie pierwszy raz zresztą.

matka i córka

Nigdy nie były ze sobą przesadnie blisko. Oczywiście matka swoje rodzicielskie obowiązki wypełniała bez najmniejszych zastrzeżeń, ale nie było w tym …hmmm… chemii? Tak, tak, wiedziała, że może też najlepszą córką nie była – nerwowa, krzykliwa, uparta, no cóż, może też nie o takiej córce rodzicielka marzyła? Miała jednak wybór, córek wszak miała i ma dwie. Drugiej też daleko do ideału, ale ta (może z racji pierwszeństwa pojawienia się na świecie) bardziej chyba do gustu maminego przypadła.

Starsza lubiła porządek, oszczędna była, każdą złotówkę odłożyła, nie to co ONA – bałaganiara, rozrzutna – co dostała to „rozesrała” jak mawiano. Nieraz wypominała matce, to, że czuje się gorsza, jednak albo spotykało się to ze stanowczym zaprzeczeniem i  stwierdzeniem, że „głupoty wygaduje”, albo z wielkim żalem, że też dziecku w ogóle takie rzeczy do głowy przychodzą. Co jednak począć skoro tak czuła? W sumie czuje do dziś …

Pamięta obecność matki jedynie jako kompana na wizytach lekarskich (chorowita wszak była bardzo), czuwającą przy niej w chorobie – tak, matka jej to bardzo troskliwa kobieta; nie pamięta jednak wspólnych zabaw, wspólnego odrabiania lekcji, rozmów o życiu czy współżyciu… Nie upiera się, że takich nie było, może to efekt pamięci wybiórczej.

Wiele rzeczy robiła, by zwrócić uwagę matki. Pochwał za „dobre uczynki” doczekać się nie mogła, więc przeszła na złą stronę mocy. Szybko jednak zauważyła, że buntowniczą postawą jeszcze więcej traci. Postanowiła więc, że stanie się matczyną dumą – udział w konkursach, olimpiadach, ba nawet sukcesy … nie wywoływały one jednak takiego entuzjazmu jakiego oczekiwała. Wolała się matka na niedociągnięciach skupiać. Nie, nie jakoś przesadnie, po prostu poświęcała im więcej czasu i uwagi.
Nie zraziła się jednak ONA i do dziś jako dorosła kobieta dzwoni do matki, gdy odniesie jakiś sukces. Czeka na fanfary … Może się jeszcze kiedyś doczeka. Być może dotychczasowe (w jej ocenie) osiągnięcia są zdaniem matki po prostu zwykłym należycie wykonanym zadaniem…?

Opuszczała dom bez przesadnego żalu; wizyty ograniczyła do świątecznych występów, z  czasem i te okroiła do niezbędnego minimum, wywoływały w niej bowiem niedosyt, a może  niesmak …

Teraz sama jest matką. Jaką? Chyba nie najlepszą, a może wymagania co do matczynej instytucji ma zbyt wysokie? Dzieci ma co prawda jeszcze małe; dadzą jej na pewno wiele okazji, by się wykazać.

Ona jednak czuje, że powieli wzorce. Chyba już zaczyna powielać… Łapie się na tym, że każde ze swoich dzieci darzy innym uczuciem. Pomińmy miłość, bo tak jak matka ją kocha tak i ona kocha bezwarunkowo swoich potomnych, ale … lubi inaczej, za coś innego. Zauważa, że traktuje ich czasem niesprawiedliwie. Powiecie, że przecież wie jakich relacji z matką pragnęła, więc niech wypielęgnuje takie we własnym ogródku. Taki zapewne ma plan, ale wzorować chciałaby mieć się na kim …

    17 komentarzy

  • Darynieba@onet.eu' Estera

    Hmmm jakbym czytała o sobie, jota w jotę… Z tą różnicą, że nigdy nie miałam rodzeństwa…

  • kasiawl@wp.pl' Olka

    U mnie jest to samo, niby kocha ale nie rozumie mnie i mojego toku myślenia . Wiecznie krytykuje nawet gdy zostałam mamą 4lata temu to zawsze uważała że nie mam racji. Nie mieszkamy razem i z tego najbardziej się cieszę 🙂 nie jesteśmy wogóle zgodne. Gdy mam problem zgłaszam się z nim do bliskiej koleżanki z którą się znam od małego 🙂 gdy coś było nie tak to mama krzyczała i zawsze z tego powodu dogryzałam jej że nie czuję tego by była moją mamą tylko obcą osobą . To jest bardzo przykre bo mama powinna być jak wyrozumiała a nie traktować mnie jak głupią małolatę ..

  • kasiawl@wp.pl' Magda

    moja pani-matka doskonała potrafi do moich dzieci mnie skrytykować

  • kasiawl@wp.pl' Magdalena

    Współczuję, też mam problemy. Pomaga odwyk od toksycznej relacji. Jeśli matce w chwilach samotności rozum nie rozliczy przeszłości i teraźniejszości na korzyść przyszłości (że tak powiem :)) to chyba czas zacząć grozić jej domem spokojnej starości (a może psychiatrykiem?) – na wzór jej straszenia: oddam cie cyganom, albo do domu dziecka.

  • kasiawl@wp.pl' Justyna

    Ja ze swoja nie mam kontaktu od maja i raczej się to nie zmieni. Od zawsze byly problemy z nasza komunikacja a jak powiedzialam jej ze wychodze za maz ok 2 lata temu to zaczal sie horror. Najgorsze co od niej uslyszalam to ze mogła na mnie usiasc przy porodzie to nie miala by tak egoistycznej córki. Hmmm… egoistyczna bo chce sobie po 33 latach ulozyc życie??? W czerwcu bralam slub wbrew wszystkim i wszystkiemu. Z mojej rodziny nie pojawila sie ani matka ani siostra

  • kasiawl@wp.pl' Greta

    Bywa że kocha….a nie lubi…

  • kasiawl@wp.pl' Elżbieta

    Ona kocha ale nie wie jak to pokazac … taka corka nie jest latwym przypadkiem, Ma swe zdanie, ma swoj swiat 🙂 wiecej zrozumienia obu stron i zacznie to pomalutku dzialac !!!

  • kasiawl@wp.pl' Ela

    To jest na szczęście do naprawienia, uwierzcie mi.

  • kasiawl@wp.pl' Magda

    Jakby była mowa o mnie wiecznie krytyka, pochwał żadnych, na szczęście miałam super Babcię

  • kasiawl@wp.pl' Dorota

    Czasem jest się za blisko by móc się zdystansować. Moja mama jest moim najwierniejszym przyjacielem, życzę każdemu takiego rodzica.

  • kasiawl@wp.pl' Anna

    Wiem coś o tym..

  • allyy@op.pl' Anna

    Ja rowniez dolaczam do gromadki doroslych dzieci ratujacych sie z toksycznych relacji z rodzicami.

  • kasiawl@wp.pl' Olka

    Ja zawsze byłam nazywana idiotką wariatką co gada bzdury waliłam głową o ścianę bo nie mogłam tego znieść . Gdy przychodzi z tatą do wnuka to ja wtedy urywam się z domu do momentu gdy dostanę smsa że synek już śpi. Wtedy wracam i zostaję sama . Nie sama bo i partner na spokojnie przychodzi.

  • uroczadusza@gmail.com' Kinia

    Mialam tak samo , z ta roznica , ze rodzenstwa nie bylo … tak cholernie ciezko bylo … ale w wieku lat nastu postanowilam sobie , ze nigdy nie bede jak moja matka . Czy bylam w domu czy tez nie , nie robilo jej to roznicy , nie pokazala mi nigdy jaki swiat moze byc piekny , wylewala wiecznie zale … nie raz uslyszalam ” lepiej byloby gdyby Cie na tym swiecie nie bylo ” lub ” zrobie Ci z zycia pieklo ” .Bylam wedle niej zrodlem wszelkich niepowodzen w jej zyciu …. Znalazlam swoj swiat .Nie zabila we mnie ciekawosci swiata i ludzi . Ucieklam w sport , muzyke , sztuke … zylam gdzies ponad tym wszystkim … wychowalam sie sama kierujac sie sercem … to byly lata 80 i 90 …inne zupelnie czasy .. teraz po 30 jestem mama dwoch wspanialych chlopakow … kocham ich ponad zycie i kazdego dnia staram sie im to okazywac , chce by zawsze to czuli i wiedzieli , ze maja we mnie najlepszego przyjaciela …wydaje mi sie , ze cel ktory postawilam sobie te 20 lat temu udalo mi sie osiagnac i z tego powodu jestem z siebie dumna 🙂

    • dorota

      Kinia, dobrze, że o tym napisałaś.. 🙂 Wiele osób jednak powiela błędy i nie potrafi się otrząsnąć po traumie z dzieciństwa.

  • Sandomierzanka1986@gmail.com' Marta

    Witam.
    Ja nie moge zrozumiec mojej mamy. Nie lubi ze mna jak i z tata przebywac woli mojego brata. Czy pocalunki w czolo czy troska o mnie to tylko na pokaz. Co robic gdy mama nie lubi ze mna przebywac. Musze chyba zyc z tym.

Zostaw komentarz

Możesz użyć HTML tagów i atrybutów: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>