G艂贸wne menu

Czy nadmierna blisko艣膰 szkodzi zwi膮zkom?

Pierwsza faza zakochania rz膮dzi si臋 swoimi prawami. Zauroczeni sob膮 kochankowie usychaj膮 z t臋sknoty po pi臋ciu sekundach roz艂膮ki i najch臋tniej wszystko rzuciliby w diab艂y, byle tylko m贸c zatopi膰 si臋 w ramionach swojej drugiej po艂贸wki i tak trwa膰, w niesko艅czono艣膰. Znajomi, praca, codzienne sprawy schodz膮 na drugi plan, liczy si臋 tylko mi艂o艣膰. Po jakim艣 czasie szale艅cza nami臋tno艣膰 si臋 wypala, wszystko wraca do normy i cho膰 druga osoba pozostaje niezwykle wa偶n膮 cz臋艣ci膮 naszej 偶yciowej uk艂adanki, to pojawia si臋 pragnienie odzyskania cho膰 odrobiny niezale偶no艣ci.

Ale nie u wszystkich. Niekt贸rzy wcale nie chc膮 wybi膰 si臋 na niepodleg艂o艣膰. S艂owo 鈥瀦wi膮zek鈥 pojmuj膮 bardzo dos艂ownie 鈥 z partnerem wi膮偶e si臋 ka偶dy, najmniejszy cho膰by aspekt ich codziennego 偶ycia. Para jest ze sob膮 tak blisko, jak to tylko mo偶liwe i nie widzi potrzeby, by cokolwiek rozdziela膰. S膮 jak papu偶ki nieroz艂膮czki, jedno nie istnieje bez drugiego.

Tylko 鈥瀖y鈥

S膮 pary, kt贸re nie potrafi膮 偶y膰 bez siebie. Nie potrafi膮 i nie chc膮. Mog膮 by膰 ze sob膮 przez 24 godziny na dob臋 i nie widz膮 w tym 偶adnego ograniczania swojej strefy osobistego komfortu. Jak si臋 nie da, bo trzeba i艣膰 do dw贸ch r贸偶nych fabryk, pozostaje kontakt 鈥榸dalny鈥, wype艂niaj膮cy ka偶d膮 przerw臋 w obowi膮zkach s艂u偶bowych. Czas wolny? Oczywi艣cie we dw贸jk臋. Razem w g贸ry, razem do knajpy, razem do galerii. Hobby tak偶e wsp贸lne. On, w przeciwie艅stwie do niej, nie lubi wspinaczki ska艂kowej? Eeee, niemo偶liwe, po pierwsze gdy偶 we wszystkim ich gusta si臋 pokrywaj膮, wi臋c te ska艂ki to chyba jakie艣 nieporozumienie, a po drugie, nawet je艣li, to szybko si臋 przekona, jakie to fajne, bo mo偶e to robi膰 z ni膮. A to zamyka ca艂膮 dyskusj臋. Papu偶ki nieroz艂膮czki nie zwyk艂y lata膰 w przeciwnych kierunkach.

Decyzje co do przysz艂o艣ci podejmowane s膮, rzecz jasna, zawsze we dw贸jk臋. Zreszt膮 nie ma czego艣 takiego jak przysz艂o艣膰 indywidualna. Nowy kurs doszkalaj膮cy, studia podyplomowe, nauka nurkowania? Idziemy razem, wiedzy nigdy nie za wiele, a do tego zyskamy kolejn膮 rzecz, kt贸ra nas po艂膮czy. No co? Przecie偶 wsz臋dzie tr膮bi膮, 偶e ma艂o co tak cementuje zwi膮zki, jak wsp贸lne robienie ekscytuj膮cych rzeczy. No to siup.

Zwi膮zki niczym monolity s膮 przyjemne dla oka i budz膮 zazdro艣膰 u tych, kt贸rym w mi艂o艣ci nieszczeg贸lnie si臋 uda艂o. Zw艂aszcza dzi艣, w tych egoistycznych czasach, para tak sobie bliska, tak skoncentrowana na wsp贸lnocie, a nie osobistych interesach, wydaje si臋 wzorcem s艂usznym do na艣ladowania. Czy偶 nie by艂oby mi艂o trafi膰 na cz艂owieka, dla kt贸rego postrzeganie 艣wiata w kategorii 鈥瀖y鈥 to 偶adne kajdany czy mentalny ogranicznik? Mie膰 kogo艣, kto czyta w my艣lach, jest zawsze obok, prawdziwa opoka. O tak, brzmi kusz膮co, pod warunkiem jednak, 偶e pozostajemy oddzielnymi zbiorami, kt贸re po prostu tworz膮 jak膮艣 cz臋艣膰 wsp贸ln膮. Tymczasem w niekt贸rych zwi膮zkach jest jedynie ta cz臋艣膰 wsp贸lna. I nic poza tym. Czy to 藕le? Co kto lubi oczywi艣cie, ale do艣wiadczenie pokazuje, 偶e brak jakiejkolwiek cz膮stki na w艂asny u偶ytek miewa katastrofalne skutki uboczne. Na przyk艂ad takie, 偶e ukochany partner trafia do tak zwanej friendzone 鈥 robi si臋 z czasem tak swojski, 偶e a偶 g艂upio czu膰 do niego dzikie po偶膮danie. Jest blisko艣膰, przywi膮zanie, zrozumienie i ca艂a masa bardzo pozytywnych uczu膰. Nie ma jednak tego pierwiastka mi艂osnego szale艅stwa.

Jednomy艣lno艣膰 nu偶y

Kto艣 powie, 偶e mi艂o艣膰, ta dojrza艂a, to nie bujanie w ob艂okach. To w艂a艣nie umiej臋tno艣膰 偶ycia w szaro艣ci, wsp贸lne rozwi膮zywanie problem贸w, borykanie si臋 z trudno艣ciami, wspieranie si臋, ufanie sobie. Fajnie jest lewitowa膰 na endorfinkach i godzinami kokosi膰 w 艂贸偶ku, ale to wystarcza na pierwsz膮 faz臋. Im d艂u偶szy sta偶, tym wi臋cej powinno by膰 tych stabilnych fundament贸w i nie ma si臋 co 艂udzi膰, 偶e filmowe uniesienia za艂atwi膮 wszystko. Nie za艂atwi膮. Niemniej przesadzanie w drugim kierunku mo偶e przynie艣膰 efekt odwrotny do oczekiwanego. Uczucia b臋d膮 silne i solidne, ale jakie艣 takie letnie. Wi臋cej 鈥 mo偶e si臋 pojawi膰 refleksja, 偶e to chyba nie o to chodzi艂o z t膮 blisko艣ci膮.

Para, kt贸ra za priorytet stawia sobie jedno艣膰, nie zostawia 偶adnego marginesu na prywatno艣膰. Ginie gdzie艣 osobista odr臋bno艣膰, i to zar贸wno we w艂asnym mniemaniu, jak i w oczach innych, bo to ju偶 nie jest np. Basia, ale ta Basia od Tomka. I ten Tomek od Basi, bo to oczywi艣cie dzia艂a w dwie strony. W ka偶dym kontek艣cie pojawia si臋 duet, a nie dwie samodzielne osoby, i to mo偶e nawet pod pewnymi wzgl臋dami fajne, ale raczej nie na d艂ug膮 met臋. Bo zatraca si臋 swoje w艂asne 鈥瀓a鈥 i w konsekwencji nie umie si臋 ju偶 偶y膰 w pojedynk臋. Co gorsza, 偶ycie we dw贸jk臋 mo偶e straci膰 swoj膮 pocz膮tkow膮 warto艣膰.

Nie ma si臋 co czarowa膰, ludzi idealnie zgodnych, my艣l膮cych o wszystkim dok艂adnie w ten sam spos贸b, jest garstka. Papu偶ki nieroz艂膮czki zak艂adaj膮, 偶e takie w艂a艣nie s膮, ale bywa, 偶e to tylko ich pobo偶ne 偶yczenia. W wielu sprawach faktycznie my艣l膮 jednakowo, ale od czasu do czasu zdarzaj膮 si臋 im herezje, tyle 偶e w imi臋 swojej blisko艣ci ignoruj膮 podobne grzeszne my艣li i trzymaj膮 si臋 w艂a艣ciwej linii. 呕eby nie by艂o 偶adnego roz艂amu, najmniejszego p臋kni臋cia cho膰by. Jedno艣膰 to jedno艣膰. R贸偶nice s膮 z艂e, niewa偶ne czego dotycz膮, wr臋cz mog膮 by膰 postrzegane jako zdrada. I mo偶e w ko艅cu doj艣膰 do tego, 偶e partnerzy, nie chc膮c burzy膰 tej sielanki, dusz膮 w sobie osobiste pragnienia, byle tylko unikn膮膰 konfliktu, no przecie偶 taka zgodna, z偶yta para jest wolna od nieporozumie艅. Jak gdyby blisko艣膰 wyklucza艂a z automatu jakiekolwiek w膮tpliwo艣ci, o z艂o艣ci nawet nie m贸wi膮c.

papuzki

Dwa cia艂a, jedna g艂owa

Ludzie, kt贸rzy bardzo chc膮 by膰 blisko swojej po艂贸wki, cz臋sto mylnie zak艂adaj膮, 偶e nie maj膮 prawa realizowa膰 si臋 inaczej ni偶 w zwi膮zku. Robienie czego艣 solo to niemal odrzucenie partnera, bezlitosny kopniak na aut. Co mo偶e si臋 sko艅czy膰 tym, 偶e ju偶 nie wiadomo, czy si臋 lubi jajecznic臋, bo tak podpowiadaj膮 w艂asne kubki smakowe, czy mo偶e to efekt tego, 偶e wsp贸lne 艣niadania zawsze sk艂ada艂y si臋 ze sma偶onych jajek. Na jajkach si臋 zreszt膮 nie ko艅czy. Bo czy naprawd臋 najlepsze wakacje to te nad morzem? Czy rzeczywi艣cie mia艂o si臋 ochot臋 na kurs portugalskiego? Czy bia艂o-czarny salon odzwierciedla prawdziwy gust? A mo偶e to jedynie skutek kompromis贸w, bo do tej pory dos艂ownie ka偶d膮 decyzj臋 podejmowa艂o si臋 wsp贸lnie? 呕adnego pola dla autorskich koncepcji, bo zwi膮zek to nie popis indywidualist贸w. S艂owem, przygnieciony blisko艣ci膮 zwi膮zek potrafi zabi膰 wszelk膮 inicjatyw臋 i kreatywno艣膰. Bo nie wypada na w艂asn膮 r臋k臋 robi膰 czegokolwiek.

Pe艂na jednomy艣lno艣膰 bywa zab贸jcza, bo za bardzo upodabnia ludzi do siebie. A co by nie m贸wi膰, poci膮ga nas nieznane. Frazes oklepany, lecz prawdziwy. R贸偶nice nas fascynuj膮. S膮 troch臋 niezrozumia艂e czy wr臋cz irytuj膮ce, ale w艂a艣nie dlatego pobudzaj膮 wyobra藕ni臋. To cudownie, 偶e ludzie w zwi膮zku s膮 dla siebie prawdziwymi przyjaci贸艂mi, wypada艂oby jednak by膰 dla siebie r贸wnie偶 kochankami. A kochankowie musz膮 czu膰 do siebie poci膮g, ten za艣 buduje si臋 na zagadkach, na tym, co do zdobycia. Musi wi臋c by膰 miejsce na szczypt臋 magii o偶ywiaj膮cej codzienno艣膰. Codzienno艣膰 dobr膮 i bezpieczn膮, ale wypran膮 z gor臋tszych emocji. Takie emocje jest jednak diabelnie ci臋偶ko wywo艂a膰, je艣li para jest jak dw贸jka klon贸w, podobnych do siebie tak, 偶e mo偶na przeoczy膰 nawet te najbardziej oczywiste r贸偶nice anatomiczne.

Jak 艂yse konie

A skoro o anatomii mowa鈥 Zwi膮zki 鈥榥a tysi膮c procent鈥 zwykle nie uznaj膮 tak偶e 鈥榬ozdzielno艣ci higienicznej鈥. Nie ma w nich tych g艂upich podzia艂贸w na 艣wiat damski i m臋ski, ukrywania niby wstydliwych szczeg贸艂贸w i obrz臋d贸w. Po co, jeste艣my lud藕mi, odrzucamy ten wstyd. Kiedy艣 m膮偶 czeka艂 za drzwiami, a偶 urodzi艂 si臋 potomek, dzisiaj facet trzyma kobiet臋 za r臋k臋 i przecina p臋powin臋. Czy tak nie lepiej? Co z艂ego w tym, 偶e ona przy nim wyciska pryszcze z nosa i goli nogi, a on wyci膮ga sobie z uszu wosk i korzysta z toalety? Je艣li przy ukochanej osobie nie mo偶na si臋 poczu膰 swobodnie, to u diaska przy kim? Dawniej damy mia艂y swoje buduary i m臋偶czy藕ni nie wiedzieli nic o ich tajemnych czynno艣ciach i co, tak dobrze si臋 im 偶y艂o? Nie by艂y zdradzane i poni偶ane? No by艂y. Wi臋c nie udawajmy, 偶e fizjologia nie istnieje, bo si臋 tylko nerwicy mo偶na nabawi膰.

U par z d艂ugim sta偶em, mieszkaj膮cych razem, to normalne, 偶e granice intymno艣ci przesuwaj膮 si臋. Ludzie sobie powszedniej膮, coraz mniej si臋 wstydz膮, zreszt膮 co to za mi艂o艣膰, je艣li partnera oburza widok brudnych st贸p po ca艂ym dniu biegania czy weekend z kibelkiem po wyj膮tkowo szalonym pi膮teczku. Oczekiwanie, 偶e druga strona b臋dzie zawsze 艣wie偶a, pachn膮ca i bez dolegliwo艣ci jest zwyczajnie 艣mieszne. Problem jednak w tym, 偶e niekt贸rzy w swoim towarzystwie czuj膮 si臋 a偶 zanadto swobodnie, a to ju偶 mo偶e zabija膰 atmosfer臋, je艣li bowiem kogo艣 widzi si臋 notorycznie w sytuacjach ma艂o estetycznych, mo偶e si臋 to jako艣 po艂o偶y膰 cieniem na nocnym po偶yciu. Pe艂ne zaufanie czasem wiedzie na manowce, bo mi艂o, 偶e nie przeszkadzaj膮 t艂uste w艂osy i poplamiony dres, niemniej jeszcze milej by艂oby zobaczy膰 si臋 czasami w wydaniu bardziej randkowym. W przeciwnym razie wzrok coraz cz臋艣ciej pod膮偶a膰 b臋dzie za innymi osobnikami i osobniczkami.

Zero przestrzeni

Wszystko-razem-robienie nie ogranicza si臋 rzecz jasna do 艂azienki. Papu偶ki nieroz艂膮czki, bezgranicznie sobie ufaj膮ce, nie maj膮 ani jednej tajemnicy przed sob膮. To nie tylko wsp贸lne konto w banku, ale i wsp贸lny e-mail, konto na facebooku i gdzie tam jeszcze. 呕adne 鈥榥ie zagl膮daj mi do telefonu鈥, bo jak偶e to, jakie艣 podejrzane sms-y czy rozmowy z nieznajomymi? Nie ma mowy. Na porz膮dku dziennym jest raport z odbytej aktywno艣ci, do tego szczere dzielenie si臋 swoimi my艣lami, pragnieniami, pogl膮dami.

Dop贸ki odbywa si臋 to za obop贸ln膮 zgod膮, jest ok. Co jednak, gdy pojawi si臋 pokusa, by mie膰 jak膮艣 w艂asn膮 prywatn膮 spraw臋? Kto艣 przyzwyczajony do 鈥榗o je moje, to je twoje鈥 b臋dzie odczuwa艂 wyrzuty sumienia, 偶e tworzy jak膮艣 enklaw臋 na wyspie wsp贸lnej szcz臋艣liwo艣ci, a jak jeszcze si臋 to wyda, to katastrofa gotowa. Wi臋c zaciska si臋 z臋by i dalej ho艂duje monolitowi, to przecie偶 cenniejsze od ekscytuj膮cych sekrecik贸w. Koniec ko艅c贸w mo偶na jednak dobi膰 do 艣ciany, za kt贸r膮 jest ju偶 jedynie wyczekiwanie, by misiaczek gdzie艣 wyby艂 i przynajmniej na kilka chwil uda si臋 odzyska膰 upragnion膮 wolno艣膰. Normalnie jak za czas贸w, gdy starzy zostawiali na jeden wiecz贸r woln膮 chat臋.

Przebywanie ci膮gle razem nierzadko w og贸le odbiera znajomych albo mocno och艂adza relacje z osobami spoza domowego gniazdka. Papu偶ki na imprez臋 bardzo ch臋tnie, ale tylko razem, a jak si臋 jakim艣 cudem uda wyci膮gn膮膰 nieroz艂膮cznych pojedynczo, reszt臋 towarzystwa normalnie krew zalewa. Ona mi臋dzy jedn膮 a drug膮 ploteczk膮 wisi na telefonie, zapewniaj膮c o t臋sknocie i zdaj膮c relacj臋, co si臋 na babskim wieczorku odstawia. On ka偶dy 艂yk piwka wie艅czy sms-em do swojej sikoreczki, tak 偶e po kilku godzinach koledzy maj膮 ochot臋 w艂asnor臋cznie go udusi膰 i zakopa膰 pod 艣wierkiem za barem. No a fakt, 偶e babskie czy m臋skie tematy 鈥榥ie zostaj膮 w Las Vegas鈥 mocno podkopuje zaufanie, bo mo偶e i 偶ona kumpla jest bardzo spoko, ale to jeszcze nie znaczy, 偶e 贸w kumpel powinien jej powtarza膰 powierzone w prywatnej rozmowie detale. A tak zwykle jest, tajemnice i k艂opoty znajomych s膮 nasz膮 wsp贸ln膮 spraw膮. Przecie偶 m贸wimy sobie wszystko.

W pojedynk臋 nie da rady

Silna za偶y艂o艣膰 mo偶e bra膰 si臋 z potrzeby serca i charakteru, ale mo偶e by膰 te偶 inspirowana zupe艂nie innymi pobudkami. Pewnym osobom tak bardzo zale偶y na wej艣ciu z kim艣 w zwi膮zek, 偶e gdy si臋 to stanie, normalnie odcina im pr膮d. Nie s膮 ju偶 w stanie dzia艂a膰 i my艣le膰 samodzielnie. Sparowanie tak podbija ich samoocen臋, 偶e nie wyobra偶aj膮 sobie najprostszej 偶yciowej akcji w pojedynk臋. U kobiet cz臋sto dochodzi jeszcze my艣lenie, 偶e t膮 metod膮 utrzymaj膮 faceta na wiele lat, bo wiadomo, te niezale偶ne i my艣l膮ce po swojemu odstraszaj膮. Dlatego ka偶d膮 decyzj臋 konsultuj膮 z partnerem i nie s膮 to sytuacje typu na co wyda膰 wsp贸lne oszcz臋dno艣ci czy do kt贸rego przedszkola zapisa膰 pociech臋, ale banalne sprawy jak zakup lakieru do paznokci, no bo mo偶e on woli odcie艅 karmazynowy a nie purpurowy, wi臋c na wszelki wypadek uzgodnimy to razem, 艂膮cznie z t艂umaczeniem co to za kolory. I tak w k贸艂ko, razem na zakupy, razem do lekarza, razem do znajomych. Taki sprytny pomys艂, 偶eby po艂echta膰 m臋sk膮 pr贸偶no艣膰, jaki to facet jest nieodzowny i ona sama sobie bez niego nie poradzi.

To bycie ci膮gle we dwoje przeradza si臋 w form臋 uzale偶nienia. Bo tak si臋 pragnie mie膰 tego kogo艣, 偶e strach przed jego utrat膮 ka偶e chodzi膰 za nim krok w krok, nie da膰 chwili wytchnienia, 偶eby po艂贸wka ca艂y czas mia艂a zakodowane w pami臋ci, 偶e nie jest sama. 呕e z nikim innym tak dobrze nie b臋dzie. 呕e nie mo偶e odej艣膰, bo zrobi nam tak膮 krzywd臋, 偶e si臋 nie pozbieramy. Motywacja tr膮ci nieco patologi膮, bo zaczyna si臋 do zwi膮zku wdziera膰 przymus, a osaczenie daje dok艂adnie odwrotny efekt. Chce si臋 uciec. Chce si臋 uwolni膰 od tego oddechu na karku, zerwa膰 ze smyczy. Blisko艣膰 w tym wydaniu jest w sumie wyrazem s艂abo艣ci i braku zaufania, cho膰 nie m贸wi si臋 tego wprost, nawet przed sob膮 nie chce si臋 tego przyzna膰.

Co艣 do odkrycia

Najbardziej udane zwi膮zki to z regu艂y te oparte na braterstwie dusz, ale z pewn膮 dawk膮 suwerenno艣ci. Jeste艣my razem na dobre i na z艂e, ale gdzie艣 tam s膮 tajemne drzwi, uchylane od czasu do czasu. Blisko艣膰 i trzymanie si臋 razem nie powinny zabija膰 osobowo艣ci, ostatecznie to ona zadzia艂a艂a jak magnes, ci膮gn膮c partner贸w do siebie. Po prostu, zwi膮zek to przyja藕艅 z bonusem. S膮dzisz, 偶e kogo艣 znasz, a tu nagle niespodzianka, ten kto艣 pokazuje si臋 z zupe艂nie nowej strony. Ma co艣 nieuchwytnego, co sprawia, 偶e chce si臋 za tym kim艣 biec dalej, bo kurcz臋, tam chyba jeszcze jest co艣 do odkrycia i wiele wskazuje na to, 偶e to pi臋kne tereny do eksploracji.

Bo sk膮d bior膮 si臋 zdrady? Ulegaj膮 im nie tylko ludzie, kt贸rzy maj膮 siebie do艣膰 albo nie uk艂ada si臋 im w 艂贸偶ku. Na boki skacz膮 te偶 osoby nieco znudzone swoj膮 drug膮 po艂贸wk膮. Nie, nie odejd膮, bro艅 Boziu, chc膮 jedynie poczu膰 powiew 艣wie偶o艣ci. I id膮 do kogo艣 innego. Nie dlatego, 偶e ten kto艣 by艂 lepszy. By艂 nowy i to wystarczy艂o.

    19 komentarzy

  • A mnie wkurza troszk臋 takie my艣lenie, 偶e nadmierna blisko艣膰 w zwi膮zkach to kataklizm, zaraza i z艂o ostateczne. Wiele fakt贸w wskazuje na to, 偶e zwi膮zki rozpadaj膮 si臋 przez to, 偶e ludzie tego zawierzenia siebie drugiej osobie si臋 boj膮. Nie da si臋 偶y膰 w pe艂ni wiecznie si臋 asekuruj膮c. Nie m贸wi臋 przy tym by艣my nie mieli nic dla siebie – w艂asne pasje, spotkania z przyjaci贸艂mi. A te „tajemnicze drzwi” uznaj臋 tylko w ramach pewnej konwencji, aby by艂o ciekawiej, od czasu do czasu – rzecz jasna 馃槈
    Pozdrawiam.

  • Ja zauwa偶y艂am taki minus naszej ma艂偶e艅skiej blisko艣ci, 偶e jak m臋偶a szanownego nie ma w domu, tak jak teraz, to mam problem ze spaniem 馃檪

  • Ciekawy temat poruszy艂a艣, nie widzia艂am go chyba nigdy wcze艣niej u nikogo ze znanych mi bloger贸w w ci膮gu ostatnich 9 lat xD
    Ja my艣l臋, 偶e ka偶dy zwi膮zek jest inny. Na pocz膮tku to jest normalne, 偶e para chce sp臋dza膰 ze sob膮 jak najwi臋cej czasu. Dobrze je艣li przy okazji odnajd膮 wsp贸ln膮 pasj臋, bo je艣li oka偶e si臋 po tej fazie zauroczenia, 偶e tak naprawd臋 nie maj膮 ze sob膮 nic wsp贸lnego… maj膮 nik艂e szanse na przetrwanie.
    Chocia偶 uwielbiam sp臋dza膰 czas ze swoim ch艂opakiem i po 5 latach sp臋dzamy ze sob膮 w weekendy niemal zawsze ka偶d膮 minut臋 – razem wychodzimy, razem za艂atwiamy sprawy itd, to jednak nie chcia艂abym by przez ca艂e 偶ycie opr贸cz mieszkania dzieli膰 z nim r贸wnie偶 prac臋 i k膮piele 馃檪 Wiem, 偶e s膮 takie zwi膮zki, np. znajome mi narzecze艅stwo, kt贸re gdy nawet si臋 widz膮 w weekend i jedno do drugiego przyje偶d偶a to jedno siedzi w jednym pokoju a drugie robi co艣 innego w drugim. Dla mnie jest to niewyobra偶alne, dla nich normalne 馃槈

  • partnerstwo tak, przyja藕艅 owszem – ale ka偶dy z nas ma swoje w艂asne pasje, hobby, grono znajomych – w czarek m膮偶 idzie z ekip膮 z pracy do pubu, a ja w zesz艂ym tygodniu zaliczy艂am kawk臋 z kole偶ank膮 i dzi臋ki temu nie mamy siebie do艣膰 馃檪

  • W takiej blisko艣ci nie widz臋 niczego z艂oego pod jednym warunkiem – ka偶da ze stron ma swoj膮 i tylko swoj膮 stref臋, bez dost臋pu dla innych.

  • edBardzoytamarta@wp.pl' F

    Nie istnieje takie pojecie jak ”nadmierna bliskosc”. Bliskosc tak wielka, ze ma sprawiac wrazenie jednego ciala to malzenski ideal. My z mezem funkcjonujemy w ten sposob – zjednoczeni juz ponad 20 lat i nie zauwazylam w naszych relacjach ani zadnej ”nuzacej jednomyslnosci” czy tez znudzenia badz ”duszenia sie soba”, badz tez zyciowej niezaradnosci gdy przyjdzie nam cos robic w pojedynke. Jednym zdaniem – same bzdury i szukanie dziury w calym. Nie tylko w przenosni ale wrecz doslownie. Takie glupoty moze pisac jedynie ktos kto cudownosci takiej ogromnej bliskosci nigdy nie doswiadczyl.

  • edBardzoytamarta@wp.pl' Joanna

    A ja si臋 z artyku艂em ca艂kowicie zgadzam. U nas tak to funkcjonuje. Blisko艣膰 z niezale偶no艣ci膮, kt贸ra nie wynika z jakiego艣 „widzimisi臋” ani ch臋ci ucieczki, czy odzyskania odrobiny wolno艣ci, ale naturalnych r贸偶nic, ktore mi臋dzy nami wyst臋puj膮.

  • edBardzoytamarta@wp.pl' F

    O ile jestem w stanie zrozumiec, ze istnieja osoby, ktore nie maja potrzeby bliskosci o tyle nie toleruje wciskania komus kto sobie zbudowal zdrowy i stabilny zjednoczony zwiazek, ze to ”traci patologia”, ze to ”forma uzaleznienia”, ze ”zbyt krotki lancuch”, ze to ”proba zatrzymania na sile faceta” i innych dziwacznych stereotypowych wywodow niskich lotow. (!!!) Nie mozna tego przyjac poprostu tak jak naprawde jest? Przebywamy razem bo chcemy, NAPRAWDE w dalszym ciagu pomimo uplywu lat nie nudzimy sie ze soba, nikt nikogo nie trzyma na sile. Amen. Hehehe.

  • Najwa偶niejsze 偶eby nie wpa艣膰 w taki etap zag艂askania na 艣mier膰. Wtedy jedna strona w ko艅cu zacznie si臋 dusi膰.

  • To zale偶y jak wygl膮da ta blisko艣膰 馃檪 Kiedy pozna艂am swojego m臋偶a, to dos艂ownie tydzie艅 p贸藕niej si臋 do niego wprowadzi艂am. Byli艣my praktycznie nieroz艂膮czni. Potrafili艣my odprowadza膰 si臋 na zaj臋cia i czeka膰 w kawiarni na ich zako艅czenie 馃檪 Tak byli艣my razem przez trzy miesi膮ce, a potem d艂ugo byli艣my w zwi膮zku na odleg艂o艣膰. Kiedy jeste艣my razem nigdy nie zdarzaj膮 si臋 takie intymno-艂azienkowe chwile i jednomy艣lno艣膰 na si艂臋. Powiedzia艂abym nawet, 偶e bardzo cz臋sto si臋 k艂贸cimy i sprzeczamy prawie o wszystko. Da si臋 wi臋c by膰 non stop razem, ale nie popada膰 w przesad臋 馃檪

  • Jak dla mnie takie ci膮g艂e przebywanie ze sob膮, robienie wszystkiego razem i nieodst臋powanie si臋 na krok nawet jest okropne. Obserwowa艂am co艣 takiego. Jest zwi膮zek ok, wiadomo robi si臋 razem r贸偶ne rzeczy, ale tak 24 godziny na dob臋? Lekkie szale艅stwo. Gdzie艣 trzeba te偶 po艣wi臋ci膰 czas samemu czy samej sobie tylko. Odpocz膮膰 od siebie, 偶eby si臋 sob膮 nie znudzi膰.

  • My艣l臋, 偶e ile zwi膮zk贸w, tyle historii, jedne pary b臋d膮 potrzebowa艂y wi臋cej dystansu, a innym b臋dzie lepiej w 艣cis艂ej blisko艣ci.

  • Wszystko zale偶y od ludzi i tego, co kto lubi. Znam ludzi w takich zwi膮zkach, kt贸rzy s膮 szcz臋艣liwi. Ja wiem, 偶e udusi艂abym si臋 w takiej relacji. Ka偶dy wie najlepiej, co dla niego dobre.

  • Z jednej strony bardzo zaciekawi艂 mnie Tw贸j post i cz臋艣ciowo podzielam Twoje zdanie. Z drugiej strony uwa偶am, 偶e blisko艣膰 w zwi膮zku jest potrzebna. 艁atwiej podejmuje si臋 decyzje, gdy mo偶esz zdoby膰 rad臋 kogo艣, kto Ci臋 zna, wys艂ucha i wie, jak funkcjonujesz. „Basia od Tomka”? Tutaj si臋 nie zgadzam, bo je艣li w grupie znajomych pojawia si臋 przyjaciel i przyprowadza now膮 dziewczyn臋, to dla jego znajomych ona b臋dzie Basi膮 od Tomka i moim zdaniem tak powinno by膰. To s膮 jego znajomi wi臋c tylko tak b臋d膮 j膮 kojarzy膰. Nie b臋d臋 si臋 za bardzo rozpisywa膰. Og贸lnie Tekst na du偶y +

Zostaw komentarz

Mo偶esz u偶y膰 HTML tag贸w i atrybut贸w: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>