Główne menu

Art. sponsorowany
Najlepsza pozycja dla każdej kobiety. Nawet tej bez partnera

Długo zastanawiałam się, czy podjąć ten temat. Przyznam szczerze, że powstrzymywało mnie przed napisaniem tego tekstu wyobrażenie Waszej reakcji. Szok, niedowierzanie, zgorszenie… Jednak zdecydowałam się przełamać, po tym, jak jedna z Was napisała pod artykułem pewne zdanie, które dało mi do myślenie. Zdanie to było komentarzem do słów, znajdujących się w stopce obok mojego zdjęcia na dole tego artykułu. „Kobieta, żona, matka…ale nie kochanka i wszystko jasne”. No i przyznam Wam się do czegoś. Poczułam się trafiona. Uświadomiłam sobie jedną rzecz…

Że bycie żoną dla wielu NIE oznacza bycia kochanką. Dla mnie to akurat oczywiste. Bo przecież jestem kochanką. Nie, nie chowam przystojniaka w szafie w sypialni. Z prostej przyczyny. Nie ma w niej miejsca. 🙂 Staram się poczuć tak modną ostatnią ideę minimalizmu. Niestety nie udaje mi się. Także kochanek przegrywa ze zbyt dużą ilością ubrań….

A tak na serio…

Napisałam, że jestem kochanką, co jest w 100% prawdą. Jestem kochanką swojego męża. I to taką, która wpadła po uszy. Nasz związek potwierdza zasady fizyki, a właściwie dział dotyczący tarć, pod wpływem którego powstaje ciepło….Nasz płomień nie gaśnie, a konar płonie, cytując klasyka. 🙂 Mimo upływu lat pozostaję bowiem na etapie pełnej fascynacji, odurzenia, które normalnie się nie zdarza w związkach trwających tak jak nasz ponad 13 lat…

Odpowiedni partner raz na zawsze kończy rozważania pod tytułem, która pozycja seksualna jest najlepsza. Bo każda jest po prostu niesamowita. A gdy któraś nie odpowiada, to wtedy jej zwyczajnie nie ma. Znika, bo przyćmiewają ją inne.

I powiem Wam coś jeszcze. Kochanką można być, nawet nie posiadając partnera. Można być spełnioną pod tym względem i wyzwoloną w każdym słowa tego znaczenia.

Rozwiązanie?

Akcesoria erotyczne.

Najlepiej te luksusowe, wysokiej jakości, piękne. Takie, jak chociażby Lelo, które zadebiutowały na rynku w 2003 roku i zamieniły dotąd dostępne akcesoria erotyczne w produkty z kategorii prawdziwych dzieł sztuki. To słowa producenta. Moje: bierzesz taki masażer i jeśli jesteś niewinną duszyczką, która nigdy nie widziała zabawek dla dorosłych od Lelo – nie wiesz, co to jest. Sytuacja pod tytułem – możesz pomylić wibrator czy masażer z figurką, czy ozdobą stawianą na półce nad telewizorem.

Przesadzam?

Potwierdzeniem popularności Lelo jest skala sprzedaży. Do 2015 roku 10 milionów sztuk. Liczbę tę należałoby czytać w kontekście daty założenia firmy. Innymi słowy 10 milionów sztuk sprzedanych od 2003 roku.

Wśród najbardziej docenianych produktów znajdują się: wielokrotnie nagradzany stymulator łechtaczki Ora2, Ina Wave do stymulowania punktu G, Siri 2 dostosowujący intensywność wibracji do rytmu muzyki, kulki gejszy idealne do ćwiczeń mięśni Kegla, Luna Smart Bead – osobisty trener personalny, który uczy osiągania przyjemności i mierzy zdolność do doświadczania orgazmów.

Chcecie więcej? Przeczytajcie tutaj, co jeszcze potrafią zabawki erotyczne.

I po co o tym pisze?

Ano po to, żeby pokazać, że seks może być piękny, także w pojedynkę, że bez trudu można dzisiaj rozpalić atmosferę w łóżku na nowo, gdy od lat masz tego samego partnera. Nie musisz oczywiście sięgać po zabawki erotyczne. Ale możesz, jeśli chcesz…Bo jest mnóstwo opcji, które są godne uwagi.

A co z typową męską zazdrością o wibrator? Co zrobić z tymi wszystkimi wątkami na forach internetowych, w których mężczyźni piszą, że nie mogą pogodzić się z tym, że kobieta osiąga satysfakcję bez ich udziału…?

Panowie, rozwiązanie jest proste – traktować akcesoria erotyczne nie jako konkurenta, ale pomocnika. Są przecież wibratory dla par, które wzmacniają doznania…kobiety i mężczyzny.

Zostaw komentarz

Możesz użyć HTML tagów i atrybutów: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>