Główne menu

Niedoceniany zawód: żona. Jesteśmy same sobie winne?

“Za każdym sukcesem męża stoi jego żona”. Jak wiele to powiedzenie ma wspólnego z prawdą? Żony przez długie wieki okazywały się najsilniejszym wsparciem dla mężczyzn. Były motorem ich działań. Cieszyły się z ich awansu. Motywowały do dalszej pracy. Ułatwiały im życie, byle tylko domowy geniusz mógł skupić się wyłącznie na losach całego świata. Mimo to, traktowano je jako istoty niższe. Dla mężczyzny żona była uciążliwa, ale należało ją mieć, taki był obowiązek wobec społeczeństwa. Teoretycznie była ona ważna, ale bez żartów, jakim partnerem dla światłego męża będzie niewiasta kursująca pomiędzy kuchnią, bazarem i maglem?

A jaki jest współczesny status kobiet zamężnych? Czy to dalej swoista nobilitacja (ktoś ją w końcu chciał), czy też może „profesja”, na którą godzimy się coraz rzadziej i mniej chętnie?

Nikt nie chwali za zasługi

W podręcznikach historii nie znajdziemy zbyt wielu opowieści o dzielnych kobietach. Owszem, wiadomo, jak nazywały się żony kolejnych władców, ale co robiły i czym się przysłużyły dla swojego narodu – to zazwyczaj pozostaje tajemnicą. Ale znajdziemy i takie źródła, z których jasno wynika, że ten a ten cesarz bądź król dokonał wielkiej rzeczy, bo miał po swojej stronie żonę.

malzeństwo

Szara eminencja – tak w skrócie można opisać działalność tamtych kobiet. Sterowały z tylnego siedzenia swoimi partnerami, nierzadko wręcz były one znacznie sprawniejsze politycznie i ratowały skórę nieudolnym małżonkom. Jednak te żonine zasługi zwykle były umniejszane bądź też wiązano je z negatywnymi cechami, głównie rozbuchaną ambicją i brakiem skrupułów.

Nieczęsto się zdarzało, by żona wielkiego przywódcy doczekała się uznania w oczach świata. Jej kunszt podziwiali nieliczni, reszta albo o kobiecej działalności nic nie wiedziała, albo uważała takie zachowanie za wysoce niestosowne. Żona powinna się zasłużyć miłosierdziem, karmieniem biednych i wychowywaniem gromadki dzieci, a nie odmienianiem losów świata.

Pomagasz na własną zgubę

A dzisiaj? Chyba jest lepiej, prawda? Owszem. Trafiają się mężczyźni potrafiący przyznać, że bez pomocy żony ich droga na szczyt byłaby dużo dłuższa i bardziej ciernista. To właśnie dzięki życiowej partnerce, która zawsze stała u boku, mężczyzna nie poddawał się, tylko walczył o sukces. Żona okazała się najwspanialszym człowiekiem na Ziemi i mąż będzie dozgonnie wdzięczny losowi, że trafił mu się taki skarb.

Niestety, nie wszyscy wychodzą z podobnego założenia. Są i tacy, którzy wsparcie żon traktują jako coś oczywistego, za co nie muszą dziękować, bo przecież małżonka łaski nie robi. Poza tym, to oczywiste, że ambicje męża są ważniejsze i jeśli ktoś musi zrezygnować z kariery by zająć się rodziną, to będzie to kobieta. I ok, takie życie, ale czy naprawdę to taki dyshonor powiedzieć żonie „dziękuję”?

W końcu mogła wybrać inną drogę, skupić się wyłącznie na sobie, a jednak dobrowolnie zdecydowała się wejść w rolę pani domu i poświęcić najbliższym. Zamiast piąć się po kolejnych szczeblach kariery, dopinguje męża. Żyje jego sukcesami, pociesza po porażkach, doradza, wysłuchuje skarg, zachęca, służy pomocą, broni przed wrogami. I tak całymi latami. Aż w końcu przychodzi taki dzień… Spuentujmy to kolejnym powiedzonkiem: „mężczyzna osiąga wysoką pozycję dzięki oddanej żonie, a potem dzięki tej wysokiej pozycji zdobywa nową żonę”. Młodszą i ładniejszą. To tyle w kwestii podziękowania za zasługi.

Synonim porażki

Z zamężnymi kobietami jest pewien problem. Jako takie cieszą się poważaniem, a jednak gdzieś tam podświadomie trudno je podziwiać, bo i niby za co? Cóż takiego one robią, by zasłużyć na powszechny szacunek? Ba, by zdobyć przynajmniej szacunek swojego męża?

Emancypacja pomogła kobietom w realizowaniu własnych planów. Ale też w pewnym sensie nałożyła dodatkowe obowiązki. Nie bądź jak matka i babka, nie siedź w domu zatopiona w pieluchach, nie gotuj mężulkowi obiadków, ucz się, rób karierę, zarabiaj pieniądze. Bądź jak facet, silna i niezależna. Pół biedy, jeśli zamężna kobieta ma swoją karierę, zainteresowania, a dzieci nie są jej jedyną radością w życiu. Najgorzej, gdy żona jest tylko żoną. Jak to, twoje jedyne zajęcie to prowadzenie domu? Serio? Znaczy się, nic innego nie umiesz? Z powodu takiej presji otoczenia niejedna kobieta czuje się gorsza, mniej wartościowa i przez to jeszcze bardziej sfrustrowana domowymi obowiązkami. Niemal wstydzi się tego, że zajmuje się wyłącznie rodziną. Czuje, że musi się jakoś wytłumaczyć, usprawiedliwić swoją decyzję, jak gdyby zostać żoną znaczyło być nieudacznikiem. Zresztą, jaką żoną, po prostu kurą domową, a to już konkretna obelga.

To zrobiły krasnoludki

Nawet my, kobiety, traktujemy gospodynie domowe z pogardą. Same wiemy, jaka to harówka, ale mówimy: ona tylko siedzi w domu. Widzimy jej wypucowane mieszkanko, ręcznie wyszyte poduszki, przepyszne przetwory na półkach, szczęśliwe dzieci i zadowolonego męża, a jednak wzruszamy ramionami – ona nie pracuje, więc ma łatwiej. Nic to, że najchętniej same byśmy zostały jej dziećmi, bo tak w jej domu przyjemnie. To bez znaczenia, liczy się to, że to kura domowa.

Podobnie sądzą mężczyźni. W domu przecież wszystko robi się samo. Posprzątać, ubić kotleta, obetrzeć zafajdane dziecko – wielka mi filozofia, już naprawdę nie przesadzajcie, że to jakieś cuda na kiju. Każdy facet by się z wami zamienił, poszłybyście do normalnej pracy, to byście zobaczyły, czym jest stres i wysiłek. To nie piłowanie paznokietków na kanapie i oglądanie „M jak miłość”.

Macie dach nad głową, facet przynosi pieniądze, a wy pół dnia stoicie nad garnkiem i to całe wasze zmartwienie. Naprawdę, macie tupet, by narzekać.

    64 komentarze

  • kt@wp.pl' Paula

    No ba pracuje ….recznie dzis 3 godz robiłam spodnie corce by nikt nie miał tqkich…. gotuje pi nocach…. 2 godz odrabiam lekcje przez telefon…. mam 2 psy i 2 kroliki…. jestem w trakcie rozwodu i jestem dumna ze jestem singielka i menazerem domu …a i mam 30 l ….i kocham te stronke

  • kt@wp.pl' Kasia

    Zupełnie niedawno prowadziłam własną firmę, teraz wychowuję dwoje malutkich dzieci… i jestem dużo bardziej zajęta i zmęczona!

  • kt@wp.pl' Sylwia

    Jaka „kura domowa”? Teraz to” menadżer domu”…

  • kt@wp.pl' Jak mówić...

    Bardzo podobają mi się te przemyślenia. Dawno temu były powodem mojej niechęci do wyjścia za mąż. Dwa ostatnie zdania lajkuję przynajmniej 10 razy. Uczę swoich synów, że jak się rozrzuciło, to naturalną konsekwencją jest, że trzeba pozbierać i podnieść i jakoś od razu jest zauważalne, że jak samo się nie rozrzuciło, to samo się nie sprzątnie.

  • kt@wp.pl' Dota

    „Najfajniejsze” są kobiety narzekające na swoich mężów, a wychowujące synów na ich obraz 🙂 Zero samodzielności, wszystko podstawione pod nos…brrr..

  • kt@wp.pl' Robert

    Miałem okazję widzieć dwóch facetów czekających na podanie obiadu na stół przez gospodynię. Zamurowało mnie. Słyszałem też, że są prace dla kobiet i prace dla mężczyzn. Na takie dictum odpowiedziałem, że prawdziwy mężczyzna oprócz urodzenia dziecka wszystko potrafi zrobić Emotikon tongue

  • kt@wp.pl' Irmina

    Nie jestem żoną, a trudno mi nie zgodzić się z faktem, że kobiety są skomplikowane. Za to facet 0-1 i to jest piękne. Róbmy co chcemy jak chcemy, bądźmy szyją, szarą eminencją. Mamy też prawo stosować „tumiwisizm”. I tak nas to wszystko nie ominie prania sprzątanie gotowanie. I tu nawet po pracy: „witaj druga zmiano”.

  • kt@wp.pl' Agnieszka

    Niestety większość kobiet wciąż popełnia ten sam błąd i po prostu chcąc uchodzić za super-zaradne, niczego NIE WYMAGAJA od swoich partnerów, a później mają pretensje, że ze wszystkim muszą sobie radzić same

  • kt@wp.pl' Agata

    Ja jednak mysle ze troche maja tupet bo pracujace kobiety tez musza zrobic w domu to wszystko tzn ubic kotleta i obetrzec dziecko tyle zemaja osiem godzin mniej. I w pracy nie odpoczywaja tylko pracuja i walcza z wyrzutami sumienia ze w domu jeszcze tyle rzeczy do zrobienia.

    • katarzyna.kaniewska@gmail.com' Kasia K.

      Tru. Same sobie ten bicz kręcą. Potem nie dziwota, że chłop się nie domyśla, że te śmieci, co to stoją przy drzwiach, to wypada wyrzucić po drodze…

  • kt@wp.pl' Olena

    Rewelacyjny tekst..

  • kt@wp.pl' Wioleta

    Ja nie narzekam i nie czuję się „kurą domową ”   2 dzieci wiek 4 lata i i druga 4 miesiące   Ja nie pracuje zajmuje się domem i dziećmi   mąż pracuje różnie czasem 8 czasem 10 a nawet czasem po 12 h i wiecęj … moja niesforna 4 latka robi bałagan zawsze i wszędzie gdzie sie tylko pojawi   ale to jest urocze My mamy mieszkanie w którym sa dzieci i do mieszkania a nie na pokaz   mąż zawsze i chetnie mi pomaga we wszystkim jesli tylko jest w domu   zmęczony ale pomocy nie odmówi   taki mężczyzna to skarb !

  • kt@wp.pl' Eliza

    ostatnio czytałam wyniki badań, które opublikował bodajże gus?otóż obliczono, że gdyby tzw.kura domowa miała dostawać pensję, to jej pracodawca czyli rodzina musiałaby płacić jej 2200pln:)

  • katarzyna.kaniewska@gmail.com' Kasia K.

    Tak, sama staram się tępić określenie „siedzisz w domu”. Sama pracuję, ale, jak większość kobiet, dom ogarniam. Słoiki zrobię. Dzieciakowi nos podetrę. Chleb upiekę. Nie zawsze czuję się doceniona, więc czasem się o docenienie proszę 😛
    Fajny tekst 🙂

  • kt@wp.pl' Małgorzata

    Hello a co z kobietami które robią to wszystko i chodzą do pracy. Ja dziś o 16 wróciłam z pracy po drodze kupiłam 20kg pomidorów i właśnie skończyłam je przerabiać. Też mam małe dziecko.

  • kt@wp.pl' Olka

    Rzadko kiedy jakikolwiek facet docenia kobietę ! Ja nie jestem koniem wyścigowym by dogodzić facetowi 😉 a jeśli się coś nie podoba to tam są drzwi , ooo 🙂 i tak też zrobiłam i jestem z siebie dumna , z resztą moje dziecko też 🙂

  • kt@wp.pl' Agnieszka

    No jasne….sorry ale nie wierzę w to, że po 10 godzinach pracy z przyjemnością, pierzesz, sprzątasz i gotujesz. Traktujesz to jako obowiązki i wiesz, że musisz to zrobić. Dlatego dla własnego, lepszego samopoczucia wmawiasz sobie ze to lubisz. Jeszcze powiedz, że po tych 10 godzinach nie wolałabys usiąść na wygodnej kanapie i np.w spokoju poczytac

  • kt@wp.pl' Paulina

    Dodam ze kobieta pracująca zawodowo posiada zapłatę za prace, płatny urlop. Kobieta „odpoczywająca na urlopie” wychowawczym tyra za darmo, bez urlopu, wynagrodzenie jest odroczone na kilkanaście lat dopóki nie zobaczy dobrze wychowanego potomka nie bedzje miała poczucia ze odwaliła kawał dobrej roboty Emotikon wink tyra bez odpoczynku PSYCHICZNEGO cała dobę. Ale prawda tez jest ze mozna uszczknąć godzinke i odpocząć fizycznie

  • kt@wp.pl' Paulina

    Kobiety w pracy odpoczywają od domu, a w domu psychicznie odpoczywają od pracy.
    Taka oto różnica ;P nie sadze zeby spieranie sie kto ma gorzej miało sens 🙂 kazdy ma tak samo do dupy ;P i tak samo dobrze.

    • I.szymczyk@op.pl' Inka

      O to jest to. Dokładnie tak miałam. Praca to był poniekąd odpoczynek, możliwość wykazania się dodawala mi wręcz energii a teraz w domu na macierzyńskim z drugim dzieckiem i czasem mi się nic nie chce, nawet do piaskownicy wyjść ze starszym. Czuję się psychicznie wykończona tym siedzeniem w 4 ścianach 🙁 wolałabym znów iść do pracy, oddać dzieciaki do żłobka i przedszkola i mieć 8 godz odpoczynku i odskoczni.

  • kt@wp.pl' Katarzyna

    To ciekawe co mają powiedzieć kobiety, które prowadzą dom i pracują zawodowo. Szczerze mówiąc to ja po 10 godzinach pracy z przyjemnością wracam do domu odrabiać z dziećmi lekcje, prać, sprzątać i gotować.

  • kt@wp.pl' Agata

    Nie ma o czym mowic:) byłam czynna zawodowo przez 10 lat po studiach. Teraz mam rocznego synka. Powiem tyle/ 3 kierunki studiów, aplikacja prawnicza, praca w korporacjach zagranicznych, ciagle wyjazdy, konferencje – nic mnie tak nie męczylo i nie pochłaniało jak praca w domu przy dziecku Emotikon smile piękna lecz mega ciezka.

  • kt@wp.pl' Ewa

    Kobieta kobiecie zawsze będzie wilkiem…. tyle z komentarzy wynika

  • kt@wp.pl' Anna

    co kogo obchodzi jak zyja inni ludzie? skad ta potrzeba ciaglego oceniania? na szczescie corazmniej kobiet przejmuje sie zdaniem innych, zyj i daj zyc innym :-))

  • kt@wp.pl' Karina

    Dlatego uważam, że powinny się te lata wliczać do emerytury / lat pracy, powinna być objęta ubezpieczeniem itp. Bo nie obija się wtedy taka kobieta (no są takie, które się obijają:P) tylko haruje 24/7! I to powinno być jakoś docenione.

  • kt@wp.pl' Kasia

    ha ha żeby tylko gospodynią domową, żeby nią zostać najpierw trzeba z jęzorem przylecieć z pracy zrobiwszy wcześniej zakupy (co najmniej dwie siaty), odebrać dzieciaka ze szkoły i wreszcie wziąć się za tą przyjemniejszą część życia…. przeistoczyć się w gospodynię domową 🙂 Ale przecież o co się rozchodzi?……

  • kroplaaa@tlen.pl' Kobietaaa

    Stek banałów

  • a@b.com' A

    no cóż z komentarzy wynika, że to nie mężczyźni, a inne kobiety są wrogami kobiet.z..ileż wyższości w wypowiedziach tych pracujàcych, a im bardziej szef w korpo pomiata, tym mocniej kopią „kury domowe”…straszne to.

  • Yegopoczta@poczta.fm' Szczerywalery

    Dawno nie czytałem takich bzdur !
    A gdzie w tym wszystkim miłość i szacunek?
    W jednym sie zgadzam to kobiety same sobie zgotowały ten los bo kto wychowuje nas mężczyzn ??? Kobiety rodzą dzieci i tego nic i nikt nie zmieni skargi proszę pisać do stwórcy ! Proszę bardzo róbcie kariery i bądźcie niezależne ale i tak w końcu każda chce być matka a niestety nikt nie chce starej raszpli kierowniczki średniego szczebla na matkę swoich dzieci bo to i nie dobrze po 30 rodzic dzieci i charakter ma paskudny jak nie wierzycie zajrzyjcie na pierwszy lepszy portal randkowy ! Aż roi sie tam od samotnych 30 stek szukających frajerów co zapewnia im godne macierzyństwo bo jak był czas szukać faceta kiedy była zgrabna i ładna to wolała uprawiać niezobowiązujący seks z byle bydlakami a teraz oczekuje ze znajdzie miłego Tomka co ja będzie cmokał w policzek wtf! Kobiety opanujcie sie !!! Sam mam zonę i 2 dzieci i moim marzeniem jest bym mógł zarabiać wystarczajaco dużo by moja żona mogła pracować gdzie chce i za ile chce a nie z potrzeby zarobkowej . Miłość niesie za sobą szacunek jeśli tego nie ma to znaczy ze to nie jest to!!!

    • Annia85@interia.pl' Karakorum

      Artykuł nie mówi o biologi ale o prostym fakcie ze jeżeli samemu sie nie postawi sprawy jasno z podziałem prac domowych na starcie i nie nauczy następnego pokolenia ze są one obowiązkiem każdego a nie tylko kobiety to zawsze bedą one na nią spychane. Czytając twoja wypowiedz mam wrażenie ze zakładasz ze wszystkie te czynności są związane w jakiś sposób z rodzeniem dziecka. Interesujące jest tez ze wiesz tak wiele o portalach randkowych i zdesperowanych 30 stkach będąc ponoć szczęśliwym ojcem i mężem.

  • zwyklamatka@gmail.com' Zwykła Matka

    Jestem kurą domowa i dobrze mi z tym 🙂 Pracuję w domu, mam czas dla córki, która nie musi po lekcjach pół dnia spędzać w swietlicy, moge z nią odrobić lekcje, przygotowac obiad dla męża a latem spędzać mnóstwo czasu na dworze 🙂

  • edBardzoytamarta@wp.pl' Dorota

    Trochę stereotypowe spojrzenie na temat… Może dlatego że od kilkunastu lat nie mieszkam w Polsce trudno mi uwierzyć, że w dzisiejszych czasach, wśród naszych rówieśników jeszcze istnieją takie związki…

    Druga sprawa że odkąd pamiętam najbardziej na świecie nie chciałam zostać tzw kura domową i nie jestem w stanie pojąć jak można być szczęśliwą i spełniona w tej roli…

  • edBardzoytamarta@wp.pl' Dorota

    Nie rozumiem stawiana znaku równości między kobietą zamezna a kura domowa, sprzątaczka i służącą. Można byc mężatką i robić karierę, tworzyć z mężem związek partnerski, dzielić się obowiązkami domowymi itd.

  • edBardzoytamarta@wp.pl' Paulina

    Ja jako kura domowa miałam okazję sprawdzić się krótko, bo prawie w depresję bym wpadła. Nie umiałam usiedziec w domu, musiałam iść do pracy do ludzi. Ale dzięki temu nauczyłam się dzielić czas na obowiązki domowe i zawodowe. Jestem mamą trójki dzieci, teraz już 7,12,14 lat. Nie nie mam mamy, która mi pomaga już od 2008 roku, nie nie mam teściowej bo mieszka 30km stąd. Radzimy sobie sami. I rzadko narzekamy. Czasem człowiek wybiera lśniąca podłoga czy gra w scrabble 🙂 oczywiście wybieram to drugie. I myślę że bycie tylko Panią Domu to teraz rzadkość. Większość nas haruje na dzieci ( na szczęście przyszły czasy że my zarabiamy nawet więcej)
    Grunt to szanować się nawzajem, zwłaszcza kobieta kobietę!!!! My wiemy najlepiej jak wygląda nasze życie.

  • edBardzoytamarta@wp.pl' Ewelina

    Większość Polek nie ma komfortu bycia „kura domowa”, bo trzeba i zarabiać i prowadzić dom jednocześnie… takie 2 czy 3 (dzieci…) etaty…

    • edBardzoytamarta@wp.pl' Dorota

      „Komfort bycia kura domowa”?! Dla mnie koszmar…

      • edBardzoytamarta@wp.pl' Anna

        Kochana Ten KOMFORT bycia karą domową jak.piszesz, z miłą chęcią zamienilabym ta możliwość pracowania
        No ale.niestety, córka ma problemy ze zdrowiem I TO JEST DLA MNIE PRIORYTETEM! Wiele osób mówiąc i myśląc o kurach domowych NIE WIDZI że Są ważniejsze rzeczy dla których rezygnujemy z pracy a nie tylko ciepłe mieszkanko i nie pracowanie.

  • edBardzoytamarta@wp.pl' Milena

    „Komfort bycia kurą domową” ble. Dla mnie żaden komfort tylko koszmar. Jak wróciłam do pracy po macierzyńskim odrazu poprawił mi się komfort psychiczny

  • edBardzoytamarta@wp.pl' Justyna

    Każdy żyje jak chce. Osobiście nie wyobrażam sobie siedzenia w domu, nawet gdyby mój partner mógł samodzielnie utrzymać rodzinę – lata nauki, studia, rozwój zawodowy, moje ambicje i mam to wszystko zaprzepaścić? Dodatkowo, życie pisze różne scenariusze i może się tak zdarzyć, że będę musiała się sama utrzymać i na. jeszcze dzieci. Ile to można przeczytać apeli – samotna matka, nie pracuje, mąż umarł/odszedł itp.

  • edBardzoytamarta@wp.pl' Beata

    Kobiety pracujące często zazdroszczą tym ,które pracować nie muszą, ale nie wypada się przyznać więc mówią pogardliwie o nich,żeby poprawić swój wizerunek we własnych oczach. Ale swoją drogą jak „pani domu” opowiada jak strasznie ciężko pracuje samo ciśnie się na usta ” Ile razy dziś dostałaś opieprz od szefa bitch, że śmiesz o ciężkiej pracy mówić???!!! Najwyżej naczynia umyjesz jutro!” – wiem z autopsji

  • edBardzoytamarta@wp.pl' Marta

    Mówcie co chcecie ale w mojej opinii bycie kurą domową w dzisiejszych czasach to jest luksus, na który nieliczni mogą sobie pozwolić. Wróciłam do pracy gdy moje dziecko miało 8 miesięcy, nie muszę Wam chyba przypominać, że do takiego dziecka trzeba jeszcze nie raz w nocy wstać a budzik do pracy na 12 godzin( z dojazdem) dzwoni jak zawsze. Gdy wpadam do domu o 17:00 to naprawdę nie wiem co najpierw chwycić i to jest ta chwila, w której szczerze zazdroszczę tym paniom, których jedyną pracą jest ogarnięcie domu i dzieci.

    • edBardzoytamarta@wp.pl' Justyna

      Czy któryś facet dałby radę? Niestety ale od czasów kiedy nasze babcie „siedziały” w domu w życiu nas – kobiet zmieniło się dużo. Teraz oprócz ogarniania domu i dzieci mamy zarabiać kasę. Najlepiej nie mniejszą jak facet. Szkoda tylko, że w życiu facetów nie zmieniło się przez te lata nic. Oni nadal tylko zarabiają kasę a od kobiety oczekują obiadu, pachnących koszul w szafie, ogarniętego domu i zadbanych dzieci. No i przy tym jeszcze nienagannego wyglądu. Szkoda gadać

      • edBardzoytamarta@wp.pl' Dana

        A niech sobie faceci oczekują czego chcą. Kobieta nie musi tego robić. Jeśli uczycie mężów i we wszystkim wyręczacie to oczywiście nic się nie zmieni.A może tak na odwrót i żeby to oni prasowali wam bluzeczki do pracy , sprzatali, dbali o dom i o to by dobrze wyglądać.

        • edBardzoytamarta@wp.pl' Marta

          Wiesz co, dbanie o faceta już dawno wybiłam sobie z głowy, na to poprostu już fizycznie nie mam czasu

          • edBardzoytamarta@wp.pl' Dorota

            Nie interesują mnie faceci którzy oczekują że żona będzie ich służącą. W życiu bym się z takim nie związała i założyła rodziny. Jak ktoś sobie takiego faceta wybiera to niech potem nie narzeka.

  • edBardzoytamarta@wp.pl' Anna

    Niektore kobiety sa dla mnie po prostu psychiczne „robiac”za mamusie dla faceta. To jakas patologia. Sluzace wlasnych mezow obudzcie sie

  • edBardzoytamarta@wp.pl' Milena

    Mój mąż, posprząta, ugotuje, koszule prasuje sam, a i dziecko ogarnie lepiej ode mnie. Oboje pracujemy. Współczuję tym, których faceci po pracy zalegają na kanapie bo oni zmęczeni.

  • edBardzoytamarta@wp.pl' Zuzanna

    Kurcze, co wy z tymi rolami. Przecietna kobieta pracuje w pracy, pracuje w domu, wozi i odwozi dzieci, gotuje, robi przetwory, a jak lubi to poduszki tez wyszyje. Jakby jedno wykluczalo drugie. No chyba, ze jestem jakas superheroską, anie sądzę.

  • edBardzoytamarta@wp.pl' Mama domowa

    Można też być mężatką, niepracującą zawodowo, a nie być „kurą domową” . I w oczach społeczeństwa, najczęściej niestety kobiet, ta która nie zdecydowała się robić kariery, tylko została w domu to na pewno jest ograniczonym umysłowo leniem. A można nie pracować zawodowo, być szczęśliwym i spełnionym, mieć pasje i marzenia. A męża, który zachowuje się tak jak w artykule pognać w cholerę

  • edBardzoytamarta@wp.pl' Olga

    Nigdy z pogardą nie spojrzałam na kobietę, która jest w domu, wychowuje dzieci, gotuje i sprząta. Wozi dzieci na balet i judo a mężowi koszule do pralni. Ale ja i one to dwa światy. Ja nie znam sie na dzieciach a gospodyni domowej „wiszą” moje pracowe dylematy. Nie starajmy sie na sile połączyć tych dwóch sposobów na życie. Ale tak sobie mysle, że moze te żony powinny przestać podtykac mężom obiad pod nos

  • edBardzoytamarta@wp.pl' Kamila

    Bo nikt tak nie dosra kobiecie, jak druga kobieta…

  • edBardzoytamarta@wp.pl' Agnieszka

    Chciałabym czasami tylko popilowac paznokcie na kanapie

  • edBardzoytamarta@wp.pl' Estera

    Nie wiem dlaczego ale ja w pracy odpoczywam

  • edBardzoytamarta@wp.pl' Joanna

    Warto sprawdzić oba końce kija, czyli wersję „karierowiczki” i „kury domowej”, bo w ten sposób kobiety zostały podzielone. Nie każdej będzie wygodnie w obu tych rolach, ale trudno się wypowiadać, gdy ktoś liznął tylko jednego stylu życia. Inna sprawa, że bywa różnie i nie zawsze można przez cały czas żyć tak, jak się komu wymarzyło.

  • edBardzoytamarta@wp.pl' Agnieszka

    Szkoda tylko, że wszystko widzicie albo czarne, albo białe. Jak kura domowa to od razu bez ambicji służąca męża, a jak pracuje to idealna kobieta, bo pracuje i jeszcze dom ogarnia.

  • edBardzoytamarta@wp.pl' Barbara

    A ja tam nigdy nie domagałam się uznania. Domagałam się za to tego, żeby mąż też zajmował się obowiązkami.
    Ale z drugiej strony – często jest tak, że kobieta, która zajmuje się domem, rzeczywiście traci samą siebie – skupia się na tym wszystkim tak bardzo, że zapomina o tym, że trzeba w ciągu dnia znaleźć czas na rozwój siebie (i to nie tylko po to, by intelektualnie nie odstawać od robiącego karierę męża, ale dla samej siebie. Poważnie, znam niewiele pań domu, które potrafią wyegzekwować od rodziny współpracę (chociaż znam równie dużo, które w domu są służącymi, chociaż pracują zawodowo i to mnie jeszcze bardziej boli).
    Pewnie nigdy nie będę kurą domową, ale czasem chciałabym. Bo, jak znam siebie, zamiast zwiększyć czas poświęcony na sprzątanie, siedziałabym więcej w swoich przyjemnościach

  • edBardzoytamarta@wp.pl' Daria

    Ja czułam się fantastycznie w roli kury domowej, zrezygnowałam z pracy do czasu kiedy dzieci nie poszły do szkoły.Nie żałuję.Mamy ciężkie czasy i różne kobiety, nie każda chce sprzątać, gotować itp.niektóre robią to i to, ale ja przynajmniej poświęciłam dzieciom nie 30min.a poł dnia i było fajnie

  • edBardzoytamarta@wp.pl' Aleksandra

    Ma łatwiej od kobiety która gotuje, sprząta, wychowuje, pierze i chodzi na cały etat lub więcej do pracy – ale nie zamieniłabym się- łatwiej nie zawsze znaczy lepiej.

  • edBardzoytamarta@wp.pl' Anna

    Polecam BARDZO TYM PANIOM, KTÓRE UWAZAJA KURY DOMOWE ZA COŚ HMMM NIECIEKAWEGO, LENIWEGO, GORSZEGO…
    Przejedźcie się do szpitali dziecięcych, porozmawiajcie z rodzicami, mamami, czy łatwo jest im pogodzić rolę rodzica chorego dziecka i pracownika. Wiele kobiet, rodziców rezygnuje z pracy aby zająć się dziećmi, dodatkowo dochodzą obowiązki domowe, i albo nikt im bielizna pomaga, albo ta pomoc jest znikoma i ciężko jest wrócić do pracy. Wybór OPIEKA NAD CHORYM DZIECKIEM,REZYGNACJA Z PRACY ZAWODOWEJ — CZY ZOSTAWIC DZIECKO GDZIEŚ POD OBCĄ OPIEKĄ I REALIZACJA SWOICH AMBICJI. Co jest wtedy ważniejsze
    POTĘPICIE TAKIE kury domowe?

  • edBardzoytamarta@wp.pl' Ania

    Kazda kobieta jest dorosłą niezalezna osoba. Swiadomie podejmuje pewnych wyborow. Wybor to konsekwencje. Nie ma co zatem w XXI wieku robic z siebie ofiary i wpadac w syndrom „szarej owieczki”. Zawsze trzeba miec swoje zycie, swoje pasje itd itd, rozwijac siebie i dbac o swoje potrzeby. Wlasnie tez po to, aby gdy zycie cos zmieni np rozstanie nie poczuc pustki bezdennej. Ta druga osoba w naszym zyciu jest takze doroslym czlowiekiem odpowiedzialnym. Bardzo czesto mysle kobiety same sobie sa winne lapiac ksiecia z bajki a nastepnie zastepujac mu mamusie. Ja nie chcialabym, zeby moj syn taka mial …..

  • edBardzoytamarta@wp.pl' Iga

    Tak to wygląda , jak góra lodowa, widać z pozoru mało a cała reszta pod wodą, niezauważona

  • edBardzoytamarta@wp.pl' Adriana

    Kiedyś w radiu, był ten temat, brałam udział w dyskusji, wyraziłam swoje zdanie i zadzwoniła jedna i rzekła : ” a ja się nie zgadzam, kobieta MUSI służyć mężczyźnie, po to jest , żeby mężowi SŁUŻYĆ”… Myślałam, ż jej przy….ę.

  • edBardzoytamarta@wp.pl' Emilia

    To wina naszego wychowania. Ja mam tak, ze w którymś momencie przez presje lub zmęczenie zaczynam sie zachowuwac jak Matka Polka i pomagam wszystkim i robie za ludzi nawet w pracy. Pozatym takie prlowskie firmy tego wymagają. Aż nie zorientuje sie i przestaje. Sila tkwi w naszym poczuciu wartości. Mamy byc krolowymi.

Zostaw komentarz

Możesz użyć HTML tagów i atrybutów: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>