Główne menu

Opisz swój najdziwniejszy sen i wygraj „Księgę snów” – wyniki konkursu

O „Księdze snów” Niny  George pisałam przy okazji recenzji książki (tutaj) i konkursu, w którym można było wygrać jeden z trzech egzemplarzy książek autorki. Dzisiaj czas na Was.

Poniżej trzy wybrane opisy najdziwniejszych snów, które wysłaliście w ramach konkursu. Przyznam, że lektura e-maili od Was była momentami zabawna, ale częściej nostalgiczna i przerażająca. Wiele z Was pytało, skąd biorą się niecodzienne myśli w naszych głowach. Same byłyście przerażone tym, co może się przyśnić…I pytałyście dlaczego, co to może znaczyć?

Sny mają to do siebie, że pozwalają nam dotknąć czegoś, co normalnie znajduje się poza naszym zasięgiem, chociażby podświadomości…

Dlatego myślę, że każdej z Was spodobałaby się „Księga snów”, fenomenalna pozycja, która łączy świat realny i ten metafizyczny, ze snów. Polecam jej lekturę. A poniższym laureatkom serdecznie gratuluję.

 

W pewną ulewną, letnią noc długo nie mogłam zmrużyć oczu. Krople deszczu z całą swą siłą rozbijały się o ziemię, wystukując przy tym charakterystyczny rytm. Zaczynało już świtać, gdy nagle zauważyłam, że jestem na statku. Łódź znajdowała się na pełnym morzu i dryfowała w nieznanym mi kierunku. Zeszłam pod pokład z nadzieją, że znajdę choć jedną żywą duszę. Nikogo tam nie było. Wokół rozlegał się jedynie wszechogarniający szum fal. Pamiętam, że naraz całe niebo okryły wielkie, czarne chmury i zerwał się przeraźliwy wiatr, który szarpał maszt, a ja próbowałam złapać za liny, aby ściągnąć żagle… Próba sił trwała chyba z kilka minut – ja kontra niszczycielski żywioł. Chciałam wydrzeć krzyk wołania o pomoc, a może rozpaczy? Tak bardzo pragnęłam, aby ktoś mnie usłyszał i pośpieszył na ratunek. Nie byłam jednak w stanie wydusić z siebie ani jednego słowa. Byłam już pewna mojej zguby – zero żeglarskiego doświadczenia, a statek kołysał się i przechylał coraz mocniej. Pamiętam, że w śnie pomyślałam o rodzinie, żałując, że nie będę miała nawet szansy, by się z nią pożegnać. Ze strachu zamknęłam oczy, w oczekiwaniu na to, co miałoby nastąpić. Po chwili, na swoich policzkach poczułam ciepłe promienie Słońca i powiew morskiej bryzy. Zaciekawiona podniosłam nieśmiało wzrok. Gdzieś tam hen, w oddali, tuż nad linią horyzontu wynurzał się ląd…
Obudziłam się zlana zimnym potem. Przez uchylone okno wdzierało się światło poranka i rześkie powietrze po nocnej burzy. Do życia budził się nowy dzień…A ja wciąż nie widziałam, czy to jawa, czy sen…
Od tej pory, gdy wpatruję się w morze, przypominam sobie tę historię.
Ps. Załączam „dowód” mojej sennej podróży 😉  Anna Ż.

Opowiem mój bardzo inny sen.
Będzie to opowiadanie krótkie, mam nadzieję, że nie będę oceniana z polszczyzny :).
Nie jestem w tym najlepsza :). Szczerze mówiąc nawet nie wiem, czy to był sen, czy jakaś „półjawa”. Zdarzyło się. W tym śnie byłam w swojej codziennej rzeczywistości. Moje mieszkanie, pokój, członkowie rodziny. Tylko, że WSZYSTKO było INACZEJ. Mianowicie WSZYSTKO w tamtej rzeczywistości było… sześcianem. To znaczy: stół był stołem, spełniał swoje funkcje ale – był sześcianem. Podobnie wszystko na nim. Również lampa pod sześciennym sufitem i pies w kącie na swoim posłaniu. Gdy do pokoju wszedł mój mąż, on również był sześcianem. Moje zdziwienie… też było sześcianem Podobnie – głód i… WSZYSTKO inne. Coś takiego przydarzyło mi się tylko raz. Doskonale to pamiętam. Wtedy to było oczywiście dziwne ale… było.
Teraz – tylko pamiętam. Oczywiście nie jestem w stanie sobie tego wyobrazić. Latanie, skakanie z ogromnej wysokości, albo odwrotnie – przykładowo – niemożność przekroczenia krawężnika… Coś takiego często mi się śni… Ale na jawie to łatwe do wyobrażenia. Są filmy zresztą. Natomiast tamto…to było bardzo, bardzo inne. My tu, w naszym świecie nie umiemy sobie tego ani wyobrazić ani nie wyobrażam sobie – przedstawić np w obrazie filmowym…
I to tyle. Z przyjemnością zgodziłabym się na powtórkę 🙂 Ale jakoś – nic.
Anna G.

Miałam kiedyś sen, w którym widziałam orszak pogrzebowy podążający w stronę rodzinnego domu mojej mamy. Mogłam, co prawda obserwować jak się porusza, ale nie brałam osobiście udziału w tym wydarzeniu. Na całą sytuację spoglądałam, jakby z górnej perspektywy, będąc gdzieś ponad nią, niczym ptak zataczający koło nad interesującym go obiektem. Nie byłoby w tym nic nadzwyczajnego, gdyby nie to, że przed domem, w sutannie księdza, z siatką pszczelarza i w czarnym kapeluszu stał przerażający mężczyzna. Pamiętam, że mówił coś do mnie, a ja nie byłam w stanie nic zrozumieć z jego słów. Z tego co mi mówili moi rodzice, których moje dziwne zachowanie wyrwało ze snu, przewracałam się z boku na bok, jęczałam, ciężko oddychałam. Bardzo chciałam zrozumieć co mówi do mnie przerażająca postać, ale jeszcze bardziej pragnęłam ujrzeć jej twarz. W pewnym momencie moja ciekawość sięgnęła najwyższego szczytu. I wtedy właśnie siatka pszczelarza uniosła się do góry ukazując poczerniałą, o przerażającym spojrzeniu twarz mojego zmarłego wujka. W domu opowiedziałam swój sen rodzicom i babci, mamie mojego zmarłego we wczesnej młodości wujka. Nie upłynęło dwa lata, a moja babcia nagle dostała udaru mózgu i zmarła. Teraz myślę, że ten sen był zwiastunem nadchodzącego nieszczęścia, w moim przypadku śmierci bardzo bliskiej mi osoby.
Katarzyna L.

Zostaw komentarz

Możesz użyć HTML tagów i atrybutów: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>