Główne menu

Przyjaciółka czy mężczyzna życia? Przecież nie musisz wybierać…

Przyjaciółki. Do niedawna nierozłączne. Babskie kawki po pracy, weekendowe wypady do teatru i spa, wakacyjne wyjazdy, spacery, zakupy. Wspólne świętowanie sukcesów i wspólne opłakiwanie porażek. Zrozumienie bez słów, prawdziwe ‘siostrzeństwo’ krwi. I nagle pojawia się ON. Ten ukochany, który staje się najważniejszą osobą w życiu.

A przyjaciółki? Przyjaciółki idą w odstawkę. Schodzą na dalszy plan albo w ogóle przestają istnieć. Nie ma dla nich czasu. Tak jak kiedyś grały pierwsze skrzypce, tak dzisiaj są ledwie marginesem. No cóż, normalna kolej rzeczy, chciałoby się powiedzieć, w końcu to nie z przyjaciółkami układamy sobie życie. Czy jednak bycie w związku musi oznaczać takie bezwzględne palenie za sobą mostów?

Tylko ty

Początek miłości zawsze wygląda tak samo. Wiadomo, nie można bez siebie żyć, pięć minut rozłąki jest jak zejście do Hadesu, każdą wolną chwilę chce się spędzić z ukochanym. Zapomina się o bożym świecie po prostu. Ten stan oczywiście nie trwa wiecznie, hormony powoli się uspokajają, wszystko wraca do normy. No, prawie. Bo czasami miłość, mimo wejścia na drugi poziom, w dalszym ciągu absorbuje do tego stopnia, że dla nikogo więcej nie ma się czasu. A konkretniej – nie ma się czasu dla przyjaciółek. Życie kręci się wokół faceta i nie ma tu miejsca na dodatkowe ‘przeszkody’. Potrzeba wyłączności? Coś jakby.

W przypadku mężczyzn często słyszy się narzekania, jak to oni nie potrafią żyć bez kolegów, choć świadomie zdecydowali się na życie we dwójkę. I nawet jeśli tych kolegów ostatecznie zostawiają, to zwykle pod przymusem. U kobiet jest raczej odwrotnie, bez większego żalu są one w stanie porzucić dotychczasowe babskie towarzystwo na rzecz tego jedynego. Przyjaciółki nie są już nawet na drugim miejscu, ale gdzieś bardzo bardzo daleko, na samym końcu listy aktualnych priorytetów. Spotkanie z dawną przyjaciółką staje się stratą czasu, wręcz przykrym obowiązkiem. Znika potrzeba codziennych pogaduszek, od tego jest teraz facet. Najważniejszy i jedyny powiernik naszych smutków i radości. O starych koleżankach przypomina się dopiero wtedy, gdy na idealnej miłości pojawia się rysa i chciałoby się komuś wypłakać. Wcześniej nie. Wcześniej nie ma po co.

Można w sumie powiedzieć, że zapoznanie faceta to jeden z najpoważniejszych testów kobiecej przyjaźni. Poważniejszy chyba nawet niż przysłowiowa bieda, bo czasami łatwiej było razem zjeść beczkę soli niż utrzymać bliski kontakt po utracie statusu ‘wolna’.

Nie było warto

Trudno się dziwić, że kobieta w poważnym związku nie ma dla koleżanek i przyjaciółek tyle czasu co wtedy, gdy była radosną singielką. Do psiapsiółkowego układu dołączył ktoś trzeci, to zmieniło układ sił i wprowadziło nowe zasady. Ale żeby tak w ogóle nie mieć czasu albo odwalać pańszczyznę, żeby przestały mieć wreszcie pretensje? Można zrozumieć, że przyszłego bądź aktualnego męża i ojca swoich dzieci stawia się ponad innymi, czy jednak przecinanie wszystkich dotychczasowych więzów jest absolutnie konieczne? To, że pewne znajomości z czasem się rozluźniają, nie jest niczym niezwykłym, bo im bardziej dorosłe staje się nasze życie, tym mniej w nim miejsca na imprezy i niezobowiązujące szaleństwa.

Tyle że przyjaźń to coś zupełnie innego. To więź niemal tak samo silna jak ta rodzinna, tak samo oparta na zaufaniu, bliskości, wzajemnym wsparciu. Prawdziwa przyjaciółka nie jest wyłącznie towarzystwem do biegania po barach i pożyczania lakierów do paznokci. Jest kimś, kto był z nami na dobre i na złe. Odstąpiła własną kanapę, gdy w mieszkaniu pękła rura, pożyczyła pieniądze, gdy wylądowało się na bezrobociu, i bez słowa skargi o czwartej nad ranem zawiozła na ostry dyżur, choć o ósmej rano miała ważne spotkanie z szefem. Ale wystarczy, że pojawił się rycerz, a dawne zasługi przyjaciółek idą w zapomnienie. Troszkę to mimo wszystko podłe.

Czy można się więc w takiej sytuacji dziwić rozgoryczeniu? Dla wielu osób utrata przyjaciółki w podobnych okolicznościach jest niezwykle bolesna, bo jak to tak, tyle lat razem, a tu wystarczy jakiś samiec i wszystko to psu na budę. Przyjaciółeczka ani nie zadzwoni, ani nie napisze, no nic, cisza. Wije to swoje gniazdko i co najwyżej odezwie się, by poinformować o własnym bezgranicznym szczęściu, kompletnie niezainteresowana, jak też ta druga strona sobie teraz radzi. Żadnego ‘a co u ciebie?’. Oj, boli. Boli jak najpodlejsza zdrada.

Mam faceta – nie mam czasu

Najgorzej jest oczywiście wtedy, gdy jedna partnera ma, a druga dalej solo. Pierwsza urażona, że przyjaciółka, zamiast cieszyć się jej szczęściem, strzela fochy i wielce naburmuszona, bo nie ma z kim pójść do kina. Druga pełna żalu, że z dnia na dzień straciła bliską osobę i na każdym kroku czuje się pomijana, bo facet ma pierwszeństwo. I o zgrozo, dla przyjaciółki czasu nie ma, ale ze znajomymi swojego ukochanego jak najbardziej spotkać się może. I nawet zaczyna się kumplować z dziewczynami jego kolegów! Zaczynają się więc oskarżenia, że zazdrość, że niewdzięczność, że egoizm, że świństwo, aż w końcu w złości padają takie słowa, po których bardzo ciężko o pojednanie.

Nie ma jednak tych słów najważniejszych, które mogłyby w porę oczyścić zagęszczającą się atmosferę. Gdzieś gubi się ta dawna szczerość i strasznie trudno wyznać, co naprawdę leży na sercu. Zamiast od razu wkroczyć do akcji, czeka się, aż problem urośnie i potem nie wiadomo, z której strony go ugryźć. Do głosu dochodzi sławetne ‘domyśl się’, a choć to babska specjalność, jakoś żadna z przyjaciółek nie jest w stanie dociec, o co tej drugiej chodzi. Każda ma swoją wersję, swoje pretensje i racje. Obie sznurują usta, choć przecież dawniej nie było takiej rzeczy, której nie rozłożyłyby na pojedyncze atomy. A tu często wystarczyłoby proste ‘wciąż możesz na mniej liczyć, jak dawniej’.

Dokucza też zwykła niesłowność. ‘Zadzwonię’ z ust przyjaciółki to nie formułka na odczepnego, rzucona grzecznościowo na zakończenie rozmowy, to deklaracja, więc gdy telefon nie dzwoni przez najbliższe dwa tygodnie, naprawdę można się wkurzyć. ‘Spotkamy się w weekend’ to samo – nie masz czasu, nie obiecuj, a jak obiecujesz, zachowaj się odpowiedzialnie. Tymczasem klasycznym scenariuszem jest odwoływanie spotkań za pięć dwunasta, bo misio jednak dzisiaj nie pracuje i jednak chciałby się spotkać. No a kto lubi być ciągle wystawiany do wiatru?

Zawsze we troje

Nie jest wcale łatwiej, gdy przyjaźń niby taka jak dawniej, ale w rzeczywistości doszedł jeszcze jeden irytujący element: facet. Irytujący dlatego, że swoją osobą przejmuje kontrolę nad każdym babskim spotkaniem. Wszystkie opowieści są o nim. Inny temat? Ależ nie szkodzi, zawsze da się jakoś nawiązać do swojego ptysia, że on tak to by nigdy, a tak to i owszem, a w ogóle to wczoraj miał dość podobną przygodę. A może i całkiem inną, opowiedzieć nie zaszkodzi. Do tego co chwila kontrolny sms, albo telefon, żeby przypadkiem nie umrzeć z tęsknoty. Problemy samotnej przyjaciółki? Ach, nieważne, niech sobie też kogoś znajdzie i po krzyku. Jeszcze gorzej, gdy ukochanego ciągnie się na spotkania, które z założenia miały być tylko dziewczyńskie – trudno nie czuć się jak piąte koło u wozu, gdy ci zakochani jak gołąbki, zajęci wyłącznie sobą.

Przepaść się pogłębia, kiedy chłopak awansuje na męża, a do kompletu pojawiają się dzieci. Życiowe drogi przyjaciółek coraz mocniej się rozjeżdżają i wspólnych tematów zaczyna ubywać. Ta zamężna w kółko nudzi o rodzinie, a ta druga lekko irytuje swoją beztroską i brakiem dojrzałości. Kłopoty jednej są wydumane, śmieszne i w ogóle to co ona wie o prawdziwym życiu, a sprawy drugiej są do bólu banalne, zresztą sama tego chciała, czemu teraz tak smęci. I dopóki przyjaciółki nie zechcą się wzajemnie zrozumieć mimo dzielących ich różnic, dawna zażyłość umrze śmiercią naturalną. Tylko czy da się dwa tak odmienne światy pogodzić? Na szczęście nie brak dowodów na to, że to wcale nie takie trudne, jeśli ma się dobrą wolę.

Ona albo ja

Babska przyjaźń może też zawisnąć na włosku z zupełnie innego powodu – facet po prostu nie znosi koleżanek swojej dziewczyny bądź żony. Tak, rozumie, że to przyjaciółka od lat, więc zaciska zęby na jej widok i próbuje być uprzejmy, ale gdyby to zależało od niego, ta czarownica już nigdy więcej nie przekroczyłaby progu ich domu. Niechęć do przyjaciółek potrafi być tak wielka, że prowokuje kłótnie, a czasem pada wręcz żądanie, by tę znajomość w ogóle skończyć. Posłuchać? Trochę to nie w porządku, gdy facet chce nam dobierać przyjaciół, tak się jednak składa, iż całkiem często ową niechęć same niechcący wywołujemy.

Jak? A na przykład tak, że w godzinie rozpaczy skarżymy się na tego padalca, nie żałujemy ostrych słów i obarczamy go winą za całe zło, jakie nas właśnie spotkało. Przyjaciółka, co zrozumiałe, staje po naszej stronie, dokłada swoją krytykę, radzi, by ostrzej postąpić, wytyka bezlitośnie jego wady i przyznaje, że stać nas na kogoś lepszego. Problem w tym, że gdy kryzys się kończy, wracamy do faceta i w przypływie czułości opowiadamy mu dokładnie, co nasza przyjaciółka o zaistniałej sytuacji sądziła. Nawet nie że w złej wierze, choć i to się zdarza, koleżanka kończy jako kozioł ofiarny, ‘bo to ona mnie do tego namówiła’. No trudno, by po takiej historii i tylu gorzkich słowach facet nie odnosił się do niej z wrogością.

To zresztą działa i w drugą stronę – przyjaciółce zdradza się zbyt wiele intymnych szczegółów. Ona wie, że on tydzień temu nie stanął na wysokości zadania, kręcą go kostiumy z Gwiezdnych Wojen i płacze jak bóbr na pewnym romantycznym filmie. On wie, że ona wie i strasznie, ale to strasznie go to krępuje. Tym bardziej, że ona nie szczędzi mu z tych powodów docinek i złośliwych żartów.

Przyjemna higiena psychiczna

Są ludzie, którzy jak już znajdą życiowego partnera, nie potrzebują nikogo więcej. Ja, on, nasz dom, to wystarczy do szczęścia, reszta ludzi jest zbędna i jedynie odciąga od tego, co naprawdę się liczy. Tyle że w życiu bardzo różnie się układa i nie jest wykluczone, że pewnych spraw nie uda się rozwiązać bez pomocy z zewnątrz. Bez wsparcia przyjaciół, którzy okazują się niezbędni, gdy mąż odchodzi, umiera, wpada w tarapaty, jest ciężka choroba, problemy z dzieckiem, finansowa zapaść. W takich chwilach pomocna dłoń bardzo się przydaje, liczyć na nią mogą jednak tylko ci, którzy przed laty nie odrzucili jej jako zbędną.

Poza tym doświadczenie pokazuje, iż całkowite odcięcie się od znajomych bywa zwyczajnie zabójcze dla związku. Życie wyłącznie sobą sprawdza się na początku, później potrafi zmęczyć. Człowiek skupiony wyłącznie na swoim partnerze uzależnia się powoli od tej jednej osoby, a to może w końcu stać się bardzo toksyczne. I tak jak zbytnie przywiązanie do bujnego życia towarzyskiego potrafi doprowadzić do rozstania, przesada w drugą stronę przynosi równie katastrofalne skutki. Dlatego zawsze warto zachować w swoim nowym życiu miejsce dla dobrej, sprawdzonej przyjaciółki, bo może się okazać, że gdy świat zacznie walić się w gruzy, właśnie ona okaże się najcenniejszym sojusznikiem.

    18 komentarzy

  • Królowa Karo

    Ja mam przyjaciółkę, z którą możemy spędzać każdy dzień, a potem możemy nie widzieć się pół roku i gadać dalej tak, jakbyśmy skończyły dopiero wczoraj. Czas nie ma tu znaczenia. Ale kiedy druga potrzebuje, zawsze jest ktoś na posterunku.

    • Edyta

      Właśnie, bo tu nie chodzi jedynie o to, by spotykać się codziennie, ale by podtrzymywać przyjacielską więź nawet gdy się nie ma dla siebie zbyt wiele czasu 🙂

  • liva

    Jeśli chodzi o przyjaciółki, to rozczarowałam się do kobiet. Są niesłowne i nie potrafią dotrzymać tajemnicy. Wolę mieć przyjaciela, który jest szczery i mogę na niego liczyć w każdej sytuacji.

    • dorota

      a ja dla odmiany nie wierzę w przyjaźń na linii kobieta- mężczyzna. wiele razy próbowano mnie przekonać, że się mylę, ale nikt nie potrafił mi wskazać choć jednego takiego układu, w którym później nie okazywałoby się, że jednak jedna ze stron dąży do czegoś więcej niż tylko przyjaźni…także ja pozostaję sceptyczna.

  • Zwykła Matka

    Chyba nigdy nie miałam takiej prawdziwej przyjaciółki, więc nie miałam problemu z wyborem między nią a facetem, choć była kiedys dziewczyna, z którą byłam blisko zarówno ja jak i mój były i ta ich bliskość mało mi odpowiadała!

  • Magda

    A co, jeżeli to ta przyjaciółka nie potrafi zaakceptować zmiany? Strzela focha, bo już nie jest najważniejsza ani ciągle w centrum uwagi. Zazdrość pokazują na każdym kroku i nie rozumie, że ktoś może być szczęśliwego. Zgadzam się z powyższym, ale zapomniałaś o bardzo ważnym temacie, którym jest brak zrozumienia i zaakceptowania przez przyjaciółkę

    • Edyta

      Tak, to prawda, urażone przyjaciółki też bywają w takich sytuacjach niesprawiedliwe i za bardzo skupione na sobie, nie chcąc przyjąć do wiadomości, że ktoś układa sobie nowe życie i siłą rzeczy jest w nim mniej miejsca dla przyjaciół niż dotychczas. Dlatego wspomniałam, jak ważne jest wtedy wspólne dogadanie się, zamiast obrażania – to znamienne, że właśnie wtedy przyjaciółki jakoś dziwnym trafem nie potrafią zdobyć się na pełną szczerość, tylko pielęgnują własne urazy

  • Stivu

    Masz zdecydowanie racje. W moim przypadku bylo to az za bardzo przykre – stracilam praktycznie wszystkich swoich przyjaciol. Dlaczego? Ze wzgledu na niego. Wiecznie chcieli sie spotykac a dla Niego nie mialam zbyt wiele czasu. Pozniej spotykalismy sie po prostu we trojke, ale to juz nie bylo to. Zostala mi jedna, ktora jakos przez to przebrnela. Reszta to tez albo ma juz kogos albo jest daleko stad. Pozdrawiam i zycze sukcesow 🙂

  • Agnesssja

    Ja mam to szczęście, ze mam wspaniałą przyjaciółkę, jak i przyjaciela w moim ukochanym.

    agnesssja.blogspot.com

  • Dorota Syguła

    Wchodząc w związek, trzeba się liczyć z tym, że pewne aspekty życia się zmieniają, ale wszystko z rozsądkiem. A tymczasem kobiety mają tendencje – wydaje mi się – do popadania w skrajności. Albo silna, niezależna kobieta z wyrąbaniem na facetów, albo jak jakiegoś znajdzie, to cała reszta idzie w odstawkę. Czy nie lepsze jest coś pośrodku? Mam faceta, więc poświęcam mu czas i inwestuję w relację (bo ona tego wymaga i jest tego warta), ale nie przestaję być sobą i nie zapominam o tym, co dla mnie ważne.

  • Barbara

    Prawdziwa przyjaźń polega na tym, że nawet jeśli odstawi się tę osobę na boczny tor (i ona sobie pojedzie własnym życiem, nie powiązanym z nami), to i tak w czasie kryzysu jest obok. Jest, nawet wiedząc, że pojawił się w naszym życiu ktoś inny. Bo to nie jest tak, że ten „rycerz” jest ważniejszy. To zupełnie inny rodzaj związku i jeden drugiego nie wyklucza. To coś, jak rodzice i partner. Przecież – zawierając związek małżeński wcale nie przestałam ich kochać, a to, że się wyprowadziłam, nie oznacza, że jestem mniej związana.
    Miałam to szczęście, że moja przyjaciółka, choć singielka, nie należy do frustratek, które skręca zazdrość, ale sama potrafi żyć swoim życiem i nigdy nie dała mi odczuć, że czuje się urażona tym, że nie mam dla niej czasu.
    Zaś co do odwiecznej nienawiści między facetem, a przyjaciółką… Cóż… Czasem mam wrażenie, że oni obydwoje lepiej by się dogadywali razem, niż ja z każdym z osobna (podobne temperamenty, zainteresowania). Może dlatego nie ma między nimi jakichś spięć?
    PS: Doszłam do końca: faktem jest, że rzadko zwierzam się z problemów w związku przyjaciółce. Helloł, nie po to pijemy na wesoło, lepiej się ponaśmiewać z innych ludzi. A problemy z chłopem załatwiam z nim. Ewentualnie z przyjacielem, ale to już inna rzecz…

  • Iwona

    We wszystkim trzeba odnajdować równowagę. Brak czasu dla przyjaciółki, bo ma się faceta świadczy raz – o braku szacunku, dwa – o jakichś problemach z samooceną (jeśli się myśli, że facet odejdzie, bo chce się spędzać czas z przyjaciółką). Jedna osoba nam nie zastąpi całego świata, a z tymi, co mi zawsze swojego mena na babskie spotkanie przyprowadzały już przestałam się zadawać. Ważną kwestię poruszyłaś, wiele kobiet powinno to przeczytać 🙂
    PS. Twój blog jest moim ulubionym:)

    • dorota

      Iwono, zgadzam się, jedna osoba nie zastąpi nam całego świata 🙂 Warto się tego trzymać. Dzięki za miłe słowa 🙂

  • Aneta

    e osoby które to popierają to nigdy nie miały prawdziwej przyjaźni a przecież taka ma być. Ja i moja przyjaciółka (od 22 lat) jakoś przetrwałyśmy wszystko! Moja małżeństwo, jej małżeństwo i inne historie i wiem do dziś dzień że jak coś się dzieje to ZAWSZE mogę do niej przyjść a ona do mnie.

  • Norul

    Nie ma dla mnie takiego pytania. Przyjaciółka i mężczyzna. Jedno nie wadzi drugiemu. I nie traktuję nigdy żadnego chłopa jako „mężczyzny życia”, bo który zasłuży na takie miano okaże się dopiero na moim łożu śmierci..

Zostaw komentarz

Możesz użyć HTML tagów i atrybutów: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>