Główne menu

Czy seks rozwiązuje każdy problem w związku?

Trudno wyobrazić sobie udany związek z nieudanym seksem. Gdy sypialnia służy wyłącznie do spania, to choćby na co dzień układało się jak z płatka, brak seksualnej satysfakcji prędzej czy później da o sobie znać. Ale błędem jest myślenie, że świetny seks pokona każdy kryzys, a wymyślna pieszczota rozwiąże każdą sprawę. A tak właśnie wiele par traktuje łóżko, niczym arenę do walki o swoje. Seks staje się lekarstwem na wszelkie bolączki. Magiczną miksturą, która jednak na dłuższą bardziej szkodzi niż pomaga.

Po ten cudowny środek wyjątkowo chętnie sięgają kobiety. Nie, nie zawsze po to, by faceta zmanipulować. Czasami to po prostu naiwna wiara w uzdrawiające właściwości łóżkowych igraszek. Coś się psuje, no to siup, wskakujemy pod kołderkę, i teraz już będzie z górki. Tyle że euforia szybko mija, błogi uśmiech powoli gaśnie i z każdą kolejną godziną rośnie stężenie niezadowolenia. Bo mimo figli nic się tak naprawdę nie zmieniło. Była kiszka, dalej jest kiszka. Dlaczego nie zadziałało? Przecież powinno…

Chodź do łóżka

Seks to doskonały probierz związku. Jak tylko na linii ona-on coś szwankuje, od razu przekłada się to na jakość i częstotliwość seksu. Jest go mniej i jest na odczepnego, ją ciągle boli głowa albo ma focha, a i on nie gładzi zachęcająco po udzie, lecz odwraca się plecami, cały naburmuszony. Wreszcie przychodzi moment pod tytułem ‘tak dalej być może’, trzeba się ratować. Co w takiej sytuacji robią kobiety? Nie zawsze, ale często wywołują awantury jak na brazylijskich serialach albo budzą w sobie wewnętrzną boginię, zgodnie z tym, co sugerują kobiece poradniki. Jest piękna fryzura, koronkowa haleczka, wykwintna kolacja i cały arsenał uwodzicielskich spojrzeń. Oraz przekonanie, że padając sobie w ramiona, odnajdziemy na nowo to, co gdzieś się po drodze zgubiło.

Czy to słuszna taktyka? Owszem, jeśli głównym problemem związku są właśnie zaniedbania sypialniane. Wiadomo, jak to jest przy długim stażu: rutyna, zmęczenie, nawał obowiązków. Partnerzy trochę zapominają, że powinni być dla siebie także kochankami, i wtedy próba wskrzeszenia dawnej magii jest jak najbardziej wskazana. Nierzadko jednak mylimy skutek z przyczyną. Bo myślimy, że czarne chmury nad związkiem to konsekwencja braku seksu, podczas gdy w wielu przypadkach jest odwrotnie – żaru nie ma, bo związek się sypie.

Dlatego wiele kobiet popełnia w tym miejscu typowy błąd. Sądzą one, że seks to jedyne, na czym facetowi zależy tak na sto procent. Uzbrojone w tą pewność przebierają się za wyuzdane policjantki, czy co to tam wyobraźnia i historia internetowej przeglądarki podpowiada, i czekają, aż sprawy same się wyprostują. Czekają i czekają, coraz bardziej zirytowane faktem, że kuszenie koronkami nie zdaje egzaminu. A nie zdaje, bo główny problem wymaga zupełnie innych sposobów działania.

Rozpalanie czy podpalanie?

Przekonanie o sile seksualnych argumentów mocno wiąże się z osławioną postawą ‘domyśl się’. Tok rozumowania jest prosty – ja mu daję czerwone majtki i sztuczki z redtube’a, on mi się odwdzięcza lepszym zachowaniem. Po dobrym seksie on zacznie być milszy, troskliwszy, bardziej zaangażowany, odpowiedzialny, słowny i tak dalej. Wszystkie pretensje, oczekiwania przetransportują się w cudowny sposób do jego głowy podczas pieszczot, jej czułość i dobroć zostanie właściwie zinterpretowana. Rano może się wydawać, że to działa, bo faktycznie, po ognistej nocy nastawienie partnera jest jakby cieplejsze, jednak miłe wrażenie szybko pryska, gdy wychodzi, że to, co uwierało najmocniej, wcale się nie naprawiło. Bo i jak, skoro druga strona w dalszym ciągu nie wie o co chodzi.

Kobieta wścieka się jeszcze bardziej, bo ona przecież tak się stara, chodzi w tych szpilkach i zarywa noce, a  on, zadowolony, przyjmuje te dary, nie dając nic od siebie. Nic poza sypialnią, bo w łóżku faktycznie się przyłożył. Lecz co z tego, skoro dalej robi błędy nie do wybaczenia. Często nawet nie jest ich świadomy, wie tylko, że ona czegoś niezadowolona. A potem nagle zadowolona, ciągnie do sypialni. Po dwóch dniach znowu z kwaśną miną. Po tygodniu kolejna seks-niespodzianka. Tyle że atmosfera zamiast się oczyszczać coraz bardziej gęstnieje. Ona zirytowana, że on się nie domyślił. On zły, bo nie rozumie skąd ta emocjonalna huśtawka. I tak seks, zamiast rozwiązywać problemy, tylko je potęguje. Prowokuje nowe kłótnie, po których idziemy do łóżka na zgodę, potem następna awantura i tak w kółko, aż formuła się wyczerpie i obu stronom przestanie zależeć na pojednaniu.

Seks lepszy niż słowa?

Kobieta naprawdę przykłada się do tego, by rozpalić jego zmysły, ale zapomina o najważniejszym – o rozmowie. Nie mówi o tym, co gryzie ją od dawna, on i tak tego nie zrozumie, to w końcu tylko facet, do niego dociera wyłącznie jeden przekaz, czyli seks. Lub nie mówi, bo nie widzi w tym sensu, tyle razy próbowała i nie przyniosło to żadnego rezultatu. Więc zamiast rozmowy wybiera prostsze sztuczki, w końcu ciężko o skuteczniejszy argument niż zdjęcie bielizny. Nie bierze pod uwagę opcji, że niemożność przeprowadzenia sensownej dyskusji o wspólnej przyszłości oznacza najprawdopodobniej, że tej przyszłości już nie ma. Seks nie przekona faceta zdecydowanego na odejście, by jednak pozostał, co najwyżej odroczy moment rozstania.

Jeśli kobieta wyznaje zasadę ‘przez łóżko do serca’, wszystkie trudności próbuje rozwiązać jedynym skutecznym w jej mniemaniu sposobem. Zanosi się na grubą awanturę? Idziemy do alkowy, to zawsze rozładowuje napięcie, ileż to było tych opowieści o najgorętszych seksach na zgodę! Jakieś zgrzyty, sprzeczki, pyskówki? Oczywiście, seks. On to zawsze przyjmie z wdzięcznością i szybciutko zapomni o swoich zarzutach, wystarczy zaserwować mu nieziemski orgazm.

Seksem łata się właściwie wszystko. Co więcej, kobieta nie dopuszcza do siebie myśli, że to mogłoby nie zadziałać. A gdy ze zdumieniem odkrywa, że kurczę, nie zadziałało, wcale nie zmienia planu działań. Intensyfikuje go, bo najwyraźniej nie postarała się wystarczająco mocno. Kiedy i to nie pomaga, po prostu się obraża i zamyka szlaban. Dalej nic nie mówi, bo szkoda strzępić języka na niewdzięczną świnię. Tylko myśli sobie, że tak, to prawda, chłopy są do bólu proste, a w zasadzie to tępe, nic nie kumają, w głowach mają jedno i to samo. A niedoczekanie twoje! Dostałeś co chciałeś, niczym się nie odpłaciłeś, teraz koniec, miodku więcej nie posmakujesz.

Nie ma seksu za darmochę

Właśnie, odpłacanie. Prosty, samczy mózg nie ogarnia komunikatów dostarczanych przez kobietę. Do tego samiec jest egoistą, nie lubi dawać nic z siebie, trzeba to z niego wyciągać niemal siłą. Ale po co używać siły, jeśli można zastosować środek mniej opresyjny, za to niezwykle skuteczny? I wiele kobiet tak właśnie do seksu podchodzi. Owszem, to niemała przyjemność, czemuż jednak miałabym na tym tylko poprzestawać? Normalne perswazje są takie męczące, lepiej te zagadnienia sprowadzić na grunt łóżkowy i tam ubijać targu, na własnych zasadach. Sztuczka stara jak świat, jednak wcale nie tak skuteczna, jak zwykło się sądzić. Seks jako waluta obiegowa działa na krótką metę, chyba że trafi się totalny desperat podatny na wszelką manipulację.

Bo to prawda, po fajerwerkach człowiek spokojniejszy, bardziej ugodowy, nie chce się mu drzeć kotów, łatwiej wypracować optymalne rozwiązanie. Wystarczy jednak, że zamiast przyjemnej atmosfery dla dwojga, proponuje się układ czysto handlowy, dając do zrozumienia, że seks to nagroda tylko dla niego. Albo łapówka, jak kto woli. Facet czuje się wtedy trochę oszukany i niemiło mu z myślą, że gdyby nie interes, ona wcale by tej bliskości nie pragnęła. Więc nawet gdy nie odchodzi, próbuje na tych układzikach ugrać jak najwięcej dla siebie. W łóżku ma być coś za coś? No to niech ona się stara, niech kusi i czaruje, tyle mojego, że sobie użyję.

Nie samym chlebem…

Do erotyki mamy coraz luźniejsze podejście, nie dziwią więc liczne rady, jak jeszcze bardziej uprzyjemnić sobie życie. Seks nie jest wyłącznie do prokreacji, to już nawet nie akt cementujący uczucia. To po prostu jeden z fajniejszych sposobów na poprawę nastroju. Jesteś chora? Pokochaj się z facetem, szybciej wyzdrowiejesz. Nie poszło ci w pracy? Rozładuj stres w łóżku. Pokłóciłaś się z rodzicami? W jego ramionach zapomnisz o rodzinnych niesnaskach. Masz ogólnie rzecz biorąc doła i nic ci się nie chce? Dokładnie tak, namiętne bara-bara uwolni hormony szczęścia i depresja z głowy. Nie są to wprawdzie całkowite bzdury, bo chwila zapomnienia z ukochaną osobą istotnie potrafi zdziałać cuda. W poradach nie ma jednak ani słowa o tym, że seks to świetny rozładowywacz negatywnych emocji, ale nie działa jak czarodziejska różdżka. Sprawy do załatwienia wciąż są, czekają grzecznie i nie rozpłyną się w powietrzu pod wpływem miłosnych okrzyków.

Jeszcze łatwiej używać seksu jako plastra na każdą ranę w przypadku mężczyzn, to w końcu istoty bez głębszych uczuć. Mnóstwo kobiet wychodzi z takiego założenia, przez co ich reakcje na smutne miny panów sprowadzają się do jednego – do prezentacji wdzięków. Tak bardzo wbiło się do głowy przekonanie, iż facet to prymityw zaprogramowany na nieustającą kopulację, że nic innego nie próbuje się mu zaoferować. Panowie zresztą dokładają swoje cegiełki do tej opinii, podkreślając na każdym kroku, jak to nie znoszą zwierzeń, rozmów o emocjach, użalania się nad sobą. I pokazując, jacy są silni i niezłomni, wolni od słabości. Nie ma się co dziwić, że po takim przedstawieniu sprawy kobieta nie oferuje realnego wsparcia, tylko ciągnie do łóżka, bo on gadać nie chce, ale seks na pewno go ucieszy.

Dopóki zmartwienia są niewielkie, jakoś można to przełknąć. Gorzej, gdy na głowę spada prawdziwa bomba i kobieta w kusych stringach to ostatnie, na co ma się ochotę. Ona czuje się urażona, że on nie chce. A on, zamiast przyznać, czego w głębi serca najbardziej pragnie, odsuwa się jeszcze bardziej i narzeka, jakie to baby wredne, nieczułe i w żadnym razie troskliwe. Oboje są pełni pretensji i zwalają winę na drugą stronę, a to nie ma prawda dobrze się zakończyć.

To za mało

Parom na skraju rozwodu często doradza się wspólny wyjazd albo chociaż jedną romantyczną noc, by poczuć dawną chemię. Mądry doradca zawsze wtedy doda: przede wszystkim ze sobą pogadajcie. Spokojnie, rzeczowo, bez jadu i złośliwości. Niestety, praktyka pokazuje, że to strasznie, strasznie trudne. Prościej, a na pewno przyjemniej, jest rozniecić w sobie pożądanie i dać się porwać złudzeniu, że to idealny nowy początek. Jak bardzo to nie działa, pokazują setki patologicznych związków, w których seks jest jak z najlepszych filmów, lecz cała reszta jak z najgorszych koszmarów.

O ironio, ratowanie nieudanego związku wyłącznie gorącym seksem kończy się tym, czego kobiety tak bardzo się obawiają – znajomość sprowadza się wyłącznie do łóżka. Traktując seks jak walutę i narzędzie kary/nagrody, kobiety na własne życzenie pozbawiają się przyjemności, nie potrafią się cieszyć bliskością, to już nie wyraz głębokiego uczucia, ale narzędzie do osiągnięcia celu. Jedyne spoiwo i jedyna rzecz, która faceta przy tej kobiecie trzyma. Reszta jest fatalna, ale skoro ona się na to godzi, niech będzie, przynajmniej do czasu, aż trafi się dziewczyna równie namiętna w sypialni, ale znacznie mniej problematyczna poza nią.

    5 komentarzy

  • kt@wp.pl' Marta

    bardzo ciekawe przemyslenia

  • alina39@gmail.com' liva

    Z seksem bywa różnie. Znam przypadek, gdzie mężczyzna ma seks z żoną kiedy chce, a i tak ją zdradza. Przyjaciółce mówi, że ona daje coś więcej niż seks – ma osobowość. Wniosek – w małżeństwie nie można zatrzymać faceta tylko samym seksem.

  • kt@wp.pl' Ania

    Żadnego nie rozwiązuje. Jedynie problem braku seksu seks rozwiązuje.

  • kt@wp.pl' Tomasz

    Nie kazdy ale wiekszosc… powiedzmy 90%

  • nerulica@jmail.ovh' Angelika

    Oj, sam seks to zdecydowanie za mało, by utrzymać faceta. To prawda, że trzeba mieć jeszcze osobowość. Ważne też, żeby o ten seks dbać, bo można leżeć jak kłoda, albo być aktywną, namiętną kochanką. Ja staram się taka być, często korzystam z gadżetów erotycznych, wprowadzam urozmaicenia. Póki co jest dobrze 🙂

Zostaw komentarz

Możesz użyć HTML tagów i atrybutów: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>