Główne menu

Toksyczna matka, czyli o relacji matka-córka, która niszczy wszystko

Toksyczna matka rzadko zdaje sobie sprawę ze swojej „toksyczności”. Gdy ją o to zapytać, ze zdumieniem otwiera oczy, nie wie o czym mowa. Denerwuje się lub zaczyna się tłumaczyć. Najczęściej utrzymuje, że robi wszystko, by było dobrze, niekiedy podkreśla, jak bardzo się poświęca, jak wiele daje i nic z tego nie ma. Narzeka, że zamiast wdzięczności mierzy się z niewdzięcznością…Wpada w słowotok, być może wybucha płaczem…lub się obraża.

Toksyczna matka ma szczytne zamiary, piękne wizje, kieruje się idealnymi założeniami. Chce, żeby było dobrze. Jednak jej definicja „dobra rodziny” nie zawsze jest równa z wizją dzieci a nawet męża i tego faktu nie chce lub nie umie zaakceptować.

Toksyczna matka zazwyczaj sobie nie radzi. Sama ze sobą…

Nie umiemy się dogadać…w rodzinie

Dlaczego w najbliższej rodzinie tak często nie możemy się dogadać? Wydawać by się mogło, że powinno być wprost przeciwnie. Przecież zazwyczaj się kochamy, mamy dobre chęci, zależy nam, by stosunki układały się w prawidłowy sposób.

Jasne, pojawiają się konflikty, jednak nic nie stoi na przeszkodzie, by były na bieżąco wyjaśniane. Szczerze i uczciwie, tak by cieszyć się pełnią relacji na linii matka-córka.

Jak jest w życiu?

Niestety okazuje się, że nawet dobre chęci i pokrewieństwo to za mało, by relacje były ciepłe. Z różnych powodów, jednym z nich są zachowania, które znane są pod znaczącym terminem: „toksyczna matka”….Termin ten wiele wyjaśnia i stawia pod znakiem zapytania możliwość zdrowego funkcjonowania w rodzinie.

Emocjonalne zaniedbania matek mają daleko idące skutki

Badania opublikowane w 2014 roku w American Psychological Association przyniosły dość zaskakujący dla wielu osób wniosek, że zaniedbania emocjonalne są równie bolesne dla dzieci jak krzywdy fizyczne. Naukowcy dowiedli, że dzieci, nad którymi rodzice znęcali się psychicznie doświadczyli tych samych lęków, poczucia strachu i niskiej wartości, jak dzieci doświadczające przemocy fizycznej i seksualnej.

Emocjonalne zaniedbana matek mają długoletnie skutki. W „Psychology Today” Peg Streep wskazuje, że konsekwencją są: poczucie bezsensu, bycia niegodną uwagi, z jednoczesną wielką tęsknotą za miłością i szukaniem jej często zbyt zachłannie i z mizernym skutkiem.

toksyczna matka

Toksyczna matka nie radzi sobie z własnymi emocjami

Skąd się bierze toksyczność?

Najczęściej z nieradzenia sobie z własnymi emocjami i oczekiwaniami. Toksyczna matka nie staje się nią dlatego, bo tego pragnie, ale zazwyczaj dlatego, że:

  • panicznie boi się o dziecko,
  • nadmiernie obawia się o to, co ludzie powiedzą,
  • jest zazdrosna o dziecko,
  • bardzo boi się porzucenia,
  • wierzy, że jest w stanie uchronić dziecko przed porażkami,
  • obawia się przemijalności,
  • nie zauważa, że dziecko rośnie i staje się samodzielnie,
  • sama została wychowana przez toksycznych rodziców.

Toksyczna matka dorosłej córki

Toksyczność rodzi się ze strachu, poczucia zagrożenia. Bagaż emocjonalny i cała masa oczekiwań kierowana w stronę dziecka nie ułatwia zadania. Problem pojawia się nie tylko wtedy, kiedy dziecko jest małe, ale szczególnie wtedy, gdy bardzo zatroskana, w pełni oddana wychowaniu dziecka mama czuje, że traci kontrolę nad wyborami już dorosłego dziecka. Gdy matka zdaje sobie sprawę, że jej rola jest coraz mniejsza, często ujawniają się toksyczne zachowania.

Z racji większego utożsamiania z kobietą wyrastającą pod skrzydłami toksycznej matki, najczęściej negatywne emocje kierowane są w stronę córek, od których wymaga się więcej. Toksyczna matka często nie umie zaakceptować odmiennych wyborów dorosłej już kobiety, która chce żyć inaczej. Im bardziej córka różni się od swojej mamy, tym większe ryzyko pojawienia się trudnych relacji.

10 sygnałów, że to toksyczna matka

  • nie szanuje Twoich wyborów, nie zauważa, że jesteś dorosła – traktuje Cię jak dziecko, uważa, że tak trzeba, bo ktoś musi Cię pilnować, nie daje Ci prawa do prywatności, czy własnych decyzji, jest zdania, że sama wie, co dla Ciebie jest najlepsze. Psychologowie mówią o takich osobach i relacjach „wplątani” i szukają przyczyn nierespektowania granic w strachu przed porzuceniem.
  • chce, żebyś czuła się odpowiedzialna za jej szczęście – żadne dziecko, nawet to dorosłe, nie może odpowiadać za szczęście rodzica, nie może być wciągane w grę mającą na celu wypełnianie roli narzuconej przez nieszczęśliwą mamę. Każdy jest odpowiedzialny sam za siebie i pokazywanie swoim zachowaniem, że jest przypomina znęcanie. Rodzic nie ma prawa wymagać, by dziecko rezygnowało ze swojego życia, rzeczy, które sprawiają mu radość dla niego. Nie daj sobie wmówić, że jesteś egoistką, bo chcesz być szczęśliwa.
  • jest nadmiernie krytyczna – krytykowanie, choć niezbyt miłe, czasami jest niezbędne. Znaczenie ma skala tego typu zachowań. Toksyczny rodzic jest nadmiernie krytyczny, to typ, któremu trudno dogodzić, wiecznie niezadowolony. Jeszcze bardziej dołujące jest to, że krytyczna matka jest taka w…dobrej wierze. Jest pewna, że jej „rady” pozwolą dziecku uniknąć przykrych błędów.
  • żąda nadmiernej uwagi i często sięga po manipulację i szantaż emocjonalny – ma być tak, jak sobie to zaplanowała, nie znosi sprzeciwu, a gdy widzi, że nie chcesz spełnić jej żądań, robi wszystko, by to zmienić.
  • uważa, że miała/ma gorzej niż Ty a Ty przesadzasz – nie daje Ci prawda do narzekania, gorszych emocji, bo bagatelizuje Twoje problemy. Uważa, że ona miała gorzej. I już na tym polu konkuruje z Tobą i stara Ci się udowodnić, że „przesadzasz”.
  • wywołuje poczucie winy, by sterować Twoim zachowaniem – toksyczny rodzic będzie próbował postawić na swoim, sięgając po argument „tyle dla Ciebie zrobiłam”, „przez to wszystko nie ułożyłam sobie życia…”, itd.
  • próbuje wymusić pewne zachowania drogimi prezentami – wręcza pieniądze, drogie prezenty, by wymusić pewne decyzje, zachowania, na jakich mu zależy, chce mieć nad Tobą kontrolę.
  • sięga po przykre żarty, by przekazać trudne informacje. To zagranie z kategorii: „nie powiem Ci wprost, to ubiorę komunikat w formę żartu, z którego tylko ja będę się śmiać”. W ten sposób przekaże informację, że jesteś głupia, brzydka, niewystarczająco dobra i będzie czerpać z tego okrutną satysfakcję. Tego typu zachowania są bardzo częste u toksycznych rodziców,
  • stawia swoje uczucia ponad Twoimi – nie pozwala wyrażać Ci swoich uczuć, nie zgadza się zwłaszcza na okazywanie negatywnych uczuć, bo one ją ranią. W ten sposób pokazuje, że jej dobre samopoczucie jest najważniejsze,
  • sięga po formy biernej agresji – czyli strzela tak zwane „fochy”, karze Cię ucinaniem wszelkich rozmów, milczeniem.

Toksyczna matka wcale nie jest matką niekochającą. To osoba zagubiona, zlękniona, pełna wewnętrznych obaw i strachu. Na swój sposób kocha swoje dziecko, jednak nie potrafi tego okazać. Nie umie się też pogodzić, że jej dziecko ma prawo do własnych przekonań, decyzji, błędów. Często kocha, ale nie lubi, bo dziecko, także to dorosłe, jest inne niż tego by oczekiwała…

    80 komentarzy

  • Pani KoModa

    Przeraża mnie że wszystkie 10 pkt się zgadza…

    • Doro

      Jakbym czytała o sobie… Niestety… Udało mi się w jakimś stopniu pogodzić z tym że tego nie zmienię i staram się to wszystko bardziej olewac, ale niestety ciągle próbuje zrozumieć dlaczego… Dlaczego tylko w stosunku do mnie… Dlaczego do wszystkich innych jest całkiem inna i wszystkim wydaje się że to chyba że mną coś jest nie tak, że mam jakąś paranoje czy coś bo to przecież taka wspaniała kobieta i matka…

      • Claudia

        Ja mam to samo zawsze miałam przez to wrażenie że jestem jakaś dziwna z całego rodzeństwa zawsze mi to wmawiala na szczęście odcielam się od tego z perspektywy ciesze się że uwolnilam się od tej toksycznej relacji

      • Pytanie

        Cyt.:”Jakbym czytała o sobie… Niestety… Dlaczego do wszystkich innych jest całkiem inna i wszystkim wydaje się że to chyba że mną coś jest nie tak, …”

        No to w końcu to jest o tobie, czy twojej matce?

    • Dorota

      ja też mam toksyczną matkę to straszna kobieta,matka, żona i babcia

    • Nikt wazny

      Tak mam tak samo niestety

  • oironio

    Nie mam do czynienia z żadną toksyczną matką. Całe szczęście.

  • Gaja

    Wiem jak to klasycznie zabrzmi, ale moja teściowa była taką toksyczna matką – zresztą wszystkie punkty do niej pasują. Teraz jest toksyczna babcią. Od kiedy moje dzieci ukończyły 20 lat, bez przerwy robi im wykłady o konieczności rychlego ozenku, bo tylko ozenek ochroni je przed zmarnowaniem się, a zresztą Bóg po to stworzył mężczyzne i kobietę. Później, kiedy już założą te rodziny, będzie im trula o wnukach dla niej. A wszystko poparte groźbą: bo ja w grobie nie będę leżała spokojnie.

  • Anna

    Całe szczęście moja mama jest całkowicie normalna 😉

  • Gąska

    Uff, moja mama na szczęście nie ma żadnej z wymienionych cech.

  • Futka

    Niestety często najlepszym rozwiązaniem jest odcięcie emocjonalne od toksycznej matki. Często zmiana miejsca zamieszkania (nawet wybór innego kraju czy kontynentu) oraz duże ograniczenie kontaktu mogą spowodować uwolnienie się od takiej wyniszczającej relacji.

    • Doro

      Niestety nawet przeprowadzka ponad 1000km nie spowodowała że problem zniknął. Został zepchniety trochę na bok ze względu na dystans ale w trudnych chwilach wszystkie emocje wysypaly się ze zdwojoną siłą. Tak że niestety ucieczka jest tylko rozwiązaniem doraźnym ale nie zmienia faktu że człowiek ma ślad na psychice z którym zmaga się całe życie…

    • Beata

      Futka: niestety, ale masz rację . Ja zerwałam kontakt z moją matką i na dobre mi to wyszło (psychicznie czuję się wspaniale), choć uważam ,że zrobiłam to za pózno , bo miałam 39 lat …zaczęłam żyć własnym życiem i ułożyłam sobie nareszcie życie , wyszłam za mąż za wspaniałego człowieka, nie mam dzieci no cóż takie życie , ale czuję ,że mam kontrolę nad swoim życiem:))) Wiem jedno : nie jest łatwo to zrobić ale po 15 latach czuję ulgę i jestem wolna !!! (robię co chcę i jak chcę , nikt mi nie mówi codziennie ,że jesteś beznadziejna , głupia i nie kontroluje mnie nikt przez cały dzień( telefon, wyjścia do przyjaciół itd) ech przeszłam z moją matką straszne rzeczy od wyzwisk , urząd skarbowy , podała mnie do sądu ech to był ciężki czas ze starsznym traumatycznym przeżyciem , matka przez to ,że wyprowadziłąm się z domu , wyrzuciła mojego tatę z domu razem ze mną , a on po trzech tygodniach zmarła na zawał serca :((( Po tylu latach wiem jedno od takiej matki trzeba uciekać jak najdalej fizycznie i psychicznie . I jeszcze jedno może to się wydawać staraszne ale matka stała się dla mnie obcą osobą …i zazdroszczę wszystkim normalnych matek ?! to tak w skrócie , ale szczerze te lata były koszmarem , samo odcięcie pępowiny trwało 10 lat i właściwie trwają nadal , choć wolna to sama świadomość ,że mam taką matkę boli …!!!

  • MATKA

    OK,WYCHODZI NA TO,ZE JESTEM TOKSYCZNA MATKA…..JAK TO ZMIENIC?

    • Aga

      Polecam terapię 🙂
      Warto pracować nad sobą. Nie tylko dzieciom będzie z nami łatwiej, ale nam samym ze sobą też 🙂

    • Mirka

      Bardzo Ci zazdroszczę. Niestety nie mogę sobie ułożyć życia i odciąć się, wyjechać, uciec. Obracam się wciąż w kręgu tych samych osób i nie mam jak poznać kogoś. Wydaje się, że to jedyne wyjście z tej toksycznej relacji. Bardzo Ci zazdroszczę. Moja matka chyba prędzej mnie pochowa niż da mi choć odrobinę swobody. Najgorsze, że ja sama nie umiem sobie z nią poradzić. Nie mam siły wciąż się wykłócać na kolanach o odrobinę prywatności. Siedzi kołkiem w domu a jak wychodzi to tylko wtedy, gdy ja jestem w pracy. Po powrocie już w progu staję się małą dziewczynką, jej służącą, nikim, więźniem w celi swojego pokoju.

    • Olka

      Niedawna terapia uswiadomila mi,ze to nie ja jestem najgorsza i cale zlo tego swiata nie jest moim wylacznym przewinieniem,jak wczesniej myslalam.

  • córka

    z przykrością stwierdzam, że całkowicie rozumiem ten artykuł… taką sytuację miałam w domu, krzyki, wrzaski, nerwy i to co najgorsze, czyli poczucie, że to ja jestem winna, że źle się zachowuję, choć tak naprawdę nic złego nie zrobiłam. jako dorosła osoba, niemieszkająca z matką niestety nic się nie zmieniło, każde spotkanie było okazją do wytykania mi błędu, choćby to był błąd pt. za bardzo przyprawiony rosół bądź źle ustawione meble w moim własnym mieszkaniu (serio!)

    wyjście? jak dla mnie jedynie zerwanie kontaktów, rozmowy nie pomagały, teraz mam spokój, nikt mnie nie obraża, buduję swoje poczucie wartości, bo niestety sama siebie miałam za nic nie wartą osobę…

    przykre, ale ludzi nie zmienimy, a ja nie jestem workiem treningowym.

    • xxx

      też to samo przeszłam. mieszkam teraz w innym mieście, zero jakiś kontaktów, wnukiem się nawet nie interesuje (nawet na ręce nie chciała wziąć). plus taki, że psychicznie lepiej się czuję, brak nerwowości, stresu. wiecznego przytakiwania glowa ojca bo matka ma racje, moje zdanie fe jest. nie ważne co robiłam to zawsze było źle. byłam u psychologa, napisałam list co mnie boli. na wigilie. nic to nie zmieniło. czytałam też ksiązki toksyczni rodzice czy tzw. szantaż emocjonalny by lepiej rozumiec to w czym tkwilam. najgorsze dla mnie obecnie są momenty jak znajomi pytają „a rodzice, dziadkowie”. nie ukrywam czasem jak jestem w rodzinnym mieście to rozglądam się, może a noż są na mieście na zakupach, by sprawdzić czy zdrowi są. nie wiadomo kiedy będą potrzebować szklanki wody… mi nie pomogą nie mam na co liczyć. moj syn wie ze ma obu dziadkow, wie jak wygladaja…z zdjec i opowiadan.

      • dorota

        xxx, strasznie przykre…nie wiem co Ci napisać…Psycholog widzi szansę na porozumienie z rodzicami? Czy jedynym rozwiązaniem jest zerwanie kontaktów?

    • Ayres

      Porównując wymienione punkty w artykule i opis, jest to lekka wersja mojej matki.
      Jestem dorosłą kobietą, której matka zniszczyła samoocenę, dręczeniem psychicznym, biciem, wyzwiskami, oskarżeniami o cudzołóstwo, smutną wyobraźnią co do moich zachowań, nasyłaniem mojego ojca aby mnie dotkliwie bił, ostatecznie próbując umieścić w zakładzie psychiatrycznym, a wszystko pod okrasą „muszę to robić bo inaczej co ze mnie za matka, musisz wyjść na ludzi”. Rozganiała każdy mój związek, uważając, że każdy mężczyzna jest ze mną tylko dlatego, żeby ze mną sypiać, bo nie ma czego we mnie kochać.
      Teraz wiem, a zajęło mi to pare lat, że to nie ja byłam/jestem problemem, który tkwi w jej głowie tylko ona sama i jej smutna wyobraźnia. To bardzo chora osoba, która z jednej strony mnie kocha a drugiej nienawidzi, w bardzo chory patologiczny sposób.
      Teraz uczęszczam na terapię, bo chociaż jestem silna i szłam dalej przez życie, co jakiś czas to wszystko wraca jak fala.
      Jeśli miałabym podawać dziecku taką „witaminę M”, to wolę nie mieć dzieci.

  • Natalie Forever

    Świetnie to przedstawiłaś. Na szczęście moja mama nie jest toksyczna 🙂 Oglądałam kiedyś taki film ,w którym była taka „toksyczna” matka i cały czas chciała manipulować swoim synem.
    Zapraszam http://natalie-forever.blogspot.com

  • majka

    Wychowywalam sie z toksyczna matka. Najgorszemu wrogowi nie zycze. Teraz mam tokksyczna tesciowa, ktora manipuluje swoim jedynakiem az przykro patrzec. Mimo mojego uswiadamiania- jak grochem o sciane, maz uwaza, ze przesadzam, czepiam sie, I w ogole zobacze jak to jest gdy sama bede schorowana siedemdziesieciolatka. Zal patrzec jak matka nim manipuluje.

  • L. B.

    Straszne to jest. Współczuję tym osobom, które muszą się mierzyć z takim zachowaniem. To wpędzanie w poczucie winy, to jest naprawdę okropne.

  • matka

    To coś o mnie, jak pozbyć się tego zachowania,co zrobić żeby złe myśli nas opuściły, jak żyć żeby dać spokój dzieciom.

    • Aga

      Terapia 🙂
      Ja mam toksyczną matkę, współuzależnioną od ojca alkoholika. A ja współuzależniona od toksycznej matki.
      Niestety na poczatku mojego macierzyństwa ( choć obiecywałam sobie, że nigdy nie będę) też miałam tendencję do takich zachowań. To było silniejsze.
      Dopiero terapie a zwłaszcza terapia dla osób współuzależnionych mi pomogła.
      Dziś jestem inną osobą i moja 14- latka powtarza mi co dzień, jaką jestem wspaniałą matką i jak bardzo mnie kocha
      🙂

  • Córka

    Pasuje i do matki i do teściowej. Help.

  • żeby pisać

    Czytałam kiedyś książkę Suzan Forward „toksyczni rodzice”. To przerażające, że takie zachowania mają miejsce. Tacy rodzice niszczą życie nie tylko dzieciom ale i sobie. Często nawet nieświadomie.

  • Matka na Szczycie

    Wg mnie relacja matki z córką zawsze jest relacją trudną, nawet, gdy wiele w niej miłości i zrozumienia.

  • Aga

    Nie mam takiej Mamy, ale za to mam taką teściową. I każdy punkt się zgadza z tym, jak traktuje mojego Męża, a swojego syna, który jest jedynakiem. 8 lat mi zajęło udowodnienie mu, co ona z nim wyprawia, dopiero na chrzcinach naszej córki, gdy zaczęła się na niego drzeć przy całej mojej rodzinie, spadły mu klapki z oczu. Teraz mamy okres obrażenia i milczenia. I nagle między Mężem a mną zaczęło się układać, przestaliśmy się kłócić. Teraz czekam, kiedy teściowa zacznie go znowu mamić pięknymi słówkami, bo prędzej czy później znowu się zacznie.

  • cheneelle

    Wygląda na to że trafiła mi się cudowna mama i toksyczny ojciec.Na szczęście się rozwiedli. Przez toksyczność ojca nie utrzymuje z nim kontaktu od 11 lat.I wiecie co? Znakomicie mi z tym.

  • Jagódka

    Dobrze jest mieć świadomość z kim ma się do czynienia. Dla mnie ten artykuł mógłby mieć tytuł Toksyczny Ojciec. Też kocha, ale w ten chory sposób..

  • Marzena Kud

    Bardzo rzetelny artykuł, sumiennie wyczerpujący temat:)

  • Meg

    Niestety znam to. Ja dziś po serii obrażających mnie zdań, na które śmiałam coś odpowiedzieć, usłyszałam: „za co Bóg mnie pokarał takim dzieckiem?”. Na szczęście jestem już na takim etapie, że takie teksty bardziej mnie śmieszą niż ranią.

  • Basia

    Też mam toksyczną matkę, która nawet nie zdaje sobie sprawy, jak bardzo mnie krzywdzi. Przecież ona jest super!!! Wszystko jej u mnie przeszkadza, wszystko robię, mówię źle. Nigdy nie mam racji. Już nawet nie staram się jej do niczego przekonywać. Obrażona, że wyjeżdżam na rehabilitacją (mam rzs), bo ją „najlepszą” matkę zostawiam samą. Dzięki niej co jakiś czas „trochę” – jakieś 8-10 kg chudnę. Dwa lata temu wyrzuciła mnie z domu w święto bożego narodzenia, bo nie rozmawiam z jej kochanym wnukiem-udaje, że mnie nie zna. Musiałam wyjść, bo zagroziła, że się powiesi. Chyba zaczynam (a może już?) ją nienawidzić. I coraz częściej unikam spotkań, nie dzwonie – staram się żyć mimo wszystko szczęśliwie – z przyjaciółmi.

    • dorota

      Basiu, strasznie to smutne. Może Twoja mama nie potrafi sobie poradzić z tym wszystkim, co się dzieje w jej/Twoim życiu? Na pewno jej zachowanie jest niedopuszczalne

  • emma

    To ja tez sie przyłacze bo mam tokyczna matke i kazdy tu opisany element do niej pasuje.Na szczescie juz sie od niej wyprowadziłam, co nie przeszkadza jej dalej psuc mi krwi.Dla dzieci utrzymuje z nia kontakty, choc coraz czesciej sie zastanawiam czy warto.Ostatnio nawet mi powiedziała ze mam nie mówic do niej mamo( na szczescie juz te teksty jak ktos madrze u góry napisał juz bardziej mnie smiesza niz ranią), tylko dlatego ze moj punkt patrzenia w kwesti wychowania MOICH dzieci był inny niz jej. Polały sie łzy, były szantarze płacze i lamenty ale ja nauczyłam się stac twardo przy swoim, to jedyna broń na toksycznsc, inaczej sie nie da.

  • Paweł

    Toksyczne matki to niszczarki do dzieci niszczą ich jak tylko mogą podkresląjąc że ona jest matka urodziła cie i może. Nikt mnie nie przekona że ojców toksycznych jest wiecej od matek. Toksycznych matek jest od skurwysyna.

    Wiem co czujecie też mam toksyczną matke
    Podawajcie adresy zamieszkania matek będziemy wysyłać im miliony produktów kurierem wklejcie zdjęcia będziemy rozsyłać na całym internecie i opisywać je kim są będziemy wysyłać pogróżki pokazywać co sądzą o nich ludzie na internecie dawajcie imiona i nazwiska i nie czujcie wyrzutów sumienia. Trzeba je wykonczyc za to co nam zrobiły uwierzcie mi że to pomoże na 99% one są tylko cwane w swoich środowiskach sąsiadkach znajomych przy których psuli wam opinie nieustanie a ludzie są tępi i sie na to nabierają. Toksyczne matki boją sie ludzi wykształconych którzy mówią na głos o przemocy domowej unikają takich osob.

  • DDTM

    Trafilam tu 3 dni temu… co noc placze, dociera do mnie, ze mam toksyczna matke. Trafnosc 9/10…
    Jak moglam tego nie zauwazyc przez prawie 40 lat… ciagle fochy, szantaze emocjonalne, wbijanie w poczucie winy, krytyka na kazdym kroku, wciskanie pieniedzy mimo ze ich nie potrzebuje i ciagle „ja mialam trudniej”….

    i te wspomnienia z dziecinstwa… „dzieci i ryby glosu nie maja”. Do dzis jak cos mowie, przerywa mi bez ceregieli i wyglasza swoje zdanie, oczywiscie krytykujac mnie na kazdym kroku. Nigdy nie uslyszalam dobrego slowa. Marze zeby przynjmniej nie krytykowala, na to ze kiedykolwiek pochwali nie licze, takie cuda sie nie zdarzaja.
    Byla pielegniarka, czasami bywalam u niej w pracy i widzialam z jaka troska sie odnosi do pacjentow. Jak mialam z 10 lat zachorowalam na angine, bardzo mnie bolalo gardlo. Poszlam do mamy i mowie, ze bardzo mnie boli jak przelykam sline. I co uslyszalam? „To nie przelykaj, nie bedzie bolalo”… poszlam do pokoju i zaczelam sie zastanawiac, jak to jest, ze do obcych oblechow jest taka opiekuncza, troskliwa, dbajaca, a dla mnie jest taka zimna, opryskliwa, nieczula…. zastanawiam sie do dzis, ciagle nie znam odpowiedzi. Przy tej anginie zainteresowala sie mna dopiero jak zaczelam majaczyc z goraczki.
    Ja mam siedziec w swoim pokoju i nie przeszkadzac, by ona w spokoju mogla palic Carmeny…
    Teraz ma do do mnie pretensje, ze dla obcych np. Tesciowej potrafię byc taka mila a do niej jestem opryskliwa… heloł Mamo, to Ty mnie tego nauczylas… pamietasz pacjentow o ktorych tak dbalas i corke ktorej potrzeby zawsze olewalas? Bo musisz ugotowac, posprzatac, bo sa goscie, bo dziennik leci, bo…. wszystko inne?

    Ech, duzo mam do przepracowania, zeby wdrukowanych toksycznych zachowan na swoje dziecko nie przenosic…

    • dorota

      DDTM, strasznie przykro to się czyta….
      Na pewno ciężko o tym wszystkim zapomnieć, co się wydarzyło…. Jednak teraz jesteś dorosła. Możesz zadbać sama o siebie i uwolnić się od krzywd z przeszłości. Mocno trzymam kciuki, żeby to się udało!

  • Pati23

    Witam,
    Bardzo Ciekawy artykuł, dzięki niemu zrozumiałam co jest przyczyną mojego nieustającego cierpienia. Zacznę od tego że mam toksyczną teściową. Sama ma toksyczną matkę a żeby tego było mało, od wielu lat też nie utrzymuje kontaktów z własną teściową. Zaczęło się od tego że po urodzeniu dziecka stała się w stosunku do mnie zupełnie inna. Zaczęła mi dokuczać, pouczać, wtrącać się do wszystkiego, żądała spisania intercyzy po ślubie (ślub wzięliśmy gdy mała miała rok). zle traktuje moją rodzinę i moich znajomych. Zepsuła nam całe wesele podobno najważniejszy dzień w życiu Wiele razy w życiu mnie poniżyła przed innymi osobami. Najbardziej przykre jest dla mnie to że próbuje wciągać w swoje gierki moją półtoraroczną córeczkę, stawiając na pierwsze miejsce adoptowane dziecko jej córki. Jak mam wytłumaczyć swojemu dziecku że babcia kocha lepiej xxx? Ostatnio była sytuacja w której zadzwoniła do mojego męża prosząc o termin żeby spotkać się z małą. Razem ustaliliśmy że będzie to pewien dzień, gdzie mieliśmy załatwić pewne zaległe sprawy. Jak się później okazało szanowna teściowa zaprosiła swoją córeczkę wraz z jej „ukochaną wnuczką” tłumacząc że nie ma czasu bo musi gotować dla nich obiad, a przecież wcześniej ustaliliśmy że zawieziemy do niej naszą córeczkę. Wieczne obrażanie się i udawanie ofiary to jej typowe atrybuty. Na obecną chwilę nie wyobrażam sobie mieć coś wspólnego z tą kobietą . Podejrzewam że jej własna córka też jest toksyczna, teraz ma satysfakcje że to jej dziecko jest bardziej kochane. Szkoda mi tylko męża i córeczki bo wiem, że to co dzieje się teraz to początek prawdziwego piekła. Mam nadzieje że spełni się moje marzenie i uda nam się wyprowadzić gdzieś daleko od niej.

  • Kasia

    Czytałam opinie, że toksyczne matki robią nam krzywdę nieświadomie. Gdyby moja matka również toksyczna robiła to nieświadomie łatwiej by mi było z nią żyć. Wg mnie matki toksyczne robią to świadomie, jedno dziecko traktują dobrze a drugie gorzej (jakby byłyby nieświadome, wg mnie zachowywałyby się w stosunku do każdego dziecka tak samo). Niestety ja jestem jedyną córką i na wszystko jest argument bo jesteś dziewczyną… a co Wy o tym myślicie?

  • Qwe

    Dziewczyny czytam Wasze komentarze że lzami w oczach bo ja to przeszłam z obojgiem rodziców od dziecka słyszałam że jestem inna że zawsze muszę mieć swoje zdanie a ja tylko chciałam mieć prawo do własnych decyzji które nigdy im nie odpowiadały nawet wybór chłopaka czy koleżanki które były oknieodpowiednie dla nich nawet wybór kierunku studiów nie mógł pozostać w mojej decyzji. Rozpieprzyli mi niejeden związek bo zawsze albo brzydki, to za mały,że bez studiów obrzydzali do granic możliwości w końcu poznałam faceta o którym nie powiedziałam słowa i jestem z nim do dzis, pomógł mi uwolnić się z tego piekła w którym byłam tylko niewolnica bez prawa głosu, już od kilku lat pozostaje z nimi bez kontaktu. Postanowiłam że wyjadę za granicę i wtedy zostalam pobita przez własnego ojca, po czym usłyszałam że nie mam już prawa powrotu, co tylko utwierdziło mnie jak dobra decyzję wtedy podjęłam. Odzyskałam własne życie i nie utrzymuje kontaktu z rodzinka, bo nawet rodzeństwo się ode mnie odwróciło.

    • Rebeka

      Bardzo przykre. Jak przeczytałam, miałam zaraz ochotę zapytać, czy nie zgłosiłaś tego nigdzie, że zostałaś pobita. Ale potem sobie przypomniałam, że i w mojej „świętej rodzince” też dochodziło do rękoczynów i nikt nigdzie tego nie zgłaszał, a nawet nikomu na zewnątrz nie mówił… Jedyna szansa na wygraną z toksykami to zacząć żyć własnym życiem – coś, co na początku oni nazywali egoizmem, mówiąc, że „życie mi jeszcze pokaże”, ale gdy zobaczyli, że epitety nie działają, zmienili strategię na bardziej kulturalną. Myślę, że takie zachowania – manipulacja, obrażanie itd. – biorą się z tego, że toksyczni ludzie sami ze sobą nie potrafią sobie poradzić, są jak przerośnięte dzieci, których zaskoczyło tempo życia, a oni nie mieli czasu na myślenie (proszę zwrócić uwagę, że nasi rodzice wychowywali się jako „bananowa młodzież” w peerelu, a potem zrzuciła im się na głowę transformacja, nagle trzeba się było wziąć do roboty).

  • Anna

    Ja ograniczyłam kontakt z matką i mam wyrzuty sumienia. Z drugiej strony było to konieczne, bo jej ciągłe narzekanie i krytykanctwo mnie przytłaczało. Zrozumiałam, że moja matka jest dorosłą osobą i sama musi zadbać o swoje życie, nie mogę być jej „marionetką” do uszczęśliwiania, muszę zająć się sobą, a nie ciągle myśleć o niej jak o dziecku, które może sobie nie poradzi. Oczywiście obraziła się strasznie na mnie za to „odcięcie” i nadal mam wyrzuty sumienia, ale nie chce jej już wtajemniczać w swoje życie i sprawy, bo przynajmniej nie mam mętliku w głowie i poczucia, że robię coś nie tak, bo mama tego nie chce. Jest cholernie ciężko, bo jednak to moja mama, która się mną opiekowała (niestety tylko fizycznie…), ale chyba inaczej nie umiała.

    • dorota

      Aniu, bo zerwanie kontaktu z rodzicem to czasami jedyny sposób, żeby wytrwać, żeby poradzić sobie z sytuacją, jednak to również rozwiązanie, które przypomina odcięcie chorej nogi…Do końca życia pozostaną bóle fantomowe.

  • G.

    Cześć Wam, u mnie też się zgadza tak 9/10, ale chyba trochę inaczej przeżywam te ataki i „akcje” ze strony mojej matki. Tzn. opisane symptomy też mam (wszystkie), ale poza tym to się stawiam i z nią kłócę ciągle.
    Doroto, bardzo dobry artykuł i pozwolił mi uświadomić sobie parę rzeczy, ale zajrzałam tu też dlatego, żeby dowiedzieć się co zrobić.
    Nie chcę zrywać kontaktu, bo nie czuję że moja matka jest taka non stop, ale faktycznie często i o byle bzdety się na mnie wyżywa. Doroto, co jeszcze można zrobić w takiej sytuacji poza zrywabiem czy ograniczaniem kontaktu? A może Wy, Czytelniczki i Czytelnicy macir jakieś pomysły?
    Pozdrawiam Was wszystkich z miłością!
    G.

  • anna

    Matka mojej synowej nie potrafi zrozumiec ze ona jest dorosla i chce sama decydowac o swoim zyciu.ciagle ja poucza i za nic nie pochwali .synowa ma jezdzc dzwonic do niej co dzien. Jesli tego nie zrobi to uwaza ze sie nie interesuje ze moze umzec a one nie bedzie wiedziala.(matka mieszka z mezem i synem)teraz jak synowa zaczela sie buntowac to zapowiedziala ze chce wnuka na wekendy.synowa sie nie zgadza i powiedziLa ze ma odwiedzac wnuki kiedy chce ale u nie .wiec matka zagrozila ze pojdzie do sadu i sad jej przyzna wekendy synowa wiedzac jak toksyczna jes matka boi sie o syna.i juz sobie nie radzi namowilam ja na psychologa. Co jeszcze moge dla nie zrobic?

  • Anna

    Witam też mam problem z toksyczna matka,mieszkam razem i nie potrafię się uwolnić,proszę o radę,pomoc,wskazówkę,już nie daje rady,straciłam wiele lat,pomóżcie nie wiem co robic.Anna

  • Ania

    Ja rownież mam toksyczna mamę która sprawia mi mnóstwo przykrości . Bez przerwy krytykuje wiecznie niezadowolona nieszczęśliwa a przy jakimkolwiek zwróceniu uwagi czy postawieniu sie jej jest wielce zdumiona i kompletnie nie widzi u siebie żadnego błędu . Wpędza wszystkich dookoła w poczucie winy robi z siebie ofiarę i użala nad sobą wygłaszając głośno ze ona wszystko robi dla nas a tu zero wdzięczności … Gdzie mam szukać pomocy jak przestać sie tym przejmować i odciąć od tego ? Nie chce być przez to nieszczęśliwa przez całe życie .

  • Ina

    Wszystkie pkt. zgadzają się z tym jak zachowuje się moja matka. Ojciec jej przytakuje, chyba dla świętego spokoju. On też ma niektóre z podanych cech. Chciałabym ograniczyć kontakty, ponieważ po każdej wizycie w domu czuję się sponiewierana psychicznie, ale boję się, że zostanę sama. Mam 26 lat i nie mam jeszcze własnej rodziny, tylko kilka koleżanek, ale też niezbyt bliskich. Boję się, że nie poradziła bym sobie sama, bez rodziców, gdybym np. straciła pracę itp. Nie mam na kogo liczyć. Mój młodszy brat też dostrzega problem, ale jest ulubieńcem matki i chyba trochę lepiej to znosi. Choć to mądry chlopak i widzi, że w domu coś jest nie tak. Boję się też wyrzutów sumienia, nie potrafiłbym sobie sama z nimi poradzić. Towarzyszyły mi zawsze, gdy tylko robiłam coś inaczej niż matka chce.

  • toksycznamatka

    A toksyczna córka? Moim zdaniem jest to obustronnie toksyczny związek

  • Domulek

    Toksyczna córka nie powstanie bez toksycznej matki. Poza tym matce zawsze łatwiej postawić granicę

  • Gosia

    Czytam to wszystko i bardzo placze zgadza sie 10.Jestem ofiara toksycznej matki tyranki prosze o porade pomoc..Wyprowadzilam sie z domu wyjechalam za granice jednakze przez kilkanascie lat robila ze mna co chcoala bila,poniewierala,wyzywala,karmila na potege do okropnej otylosci z ktora walcze do dzisiaj,wszczynala okropne awantury prxy czym bila rowniez mojego tate.Wtraca sie wszedzie probuje ustawic moje zycie kazda osoba poznana w moim zyciu dla mojej matki jest nienormalna..Codziennie kaze mi sie meldowac dzwonic bo inaczej dostaje sms w ktorych pisze ze jestem niewdzieczna..Nigdy nie mialam ciuchow bo.mi ich nie kupowala.Od dziecka pracowalam ciężko.Mialam zakaz kontaktu z rowiesnikami.Siostre moja zaprowadzila sila na aborcję poniewaz siostra nie miala jeszcze 18 lat w rezultacie po kilku latach siostra popoelnila samobojstwo.Matka po kilku latach stwierdzila ze to przeze mnie.Mam 8 letniego syna rozmawiajac z nim przez telefon mowi. Twoja matka jest glupia..poucza mnie w co mam go ubierac jak wychowywac i kiedy jest u niej bardzo go karmi tak jak robila to ze mną..Mam ochote nie utrzymywac z nia kontaktu nie dzwonic alesyn cidziennie o babcie pyta chce rozmawiac jestem po rozwodzie wiec moj syn jakby najwiekszy kontakt ma z babcia ktira kocha..Prosze pomozcie napiszcie co mam robic..Nie moge pozwolic zeby jeszcze zawladnela zyciem mojego syna..

  • Gosc

    Gosia badz silna i nie pozwol aby odebrala Ci syna, ktory jest jeszcze maly i podatny na manipulacje. Jestes za granica wiec masz szanse bardzo ograniczyc wasze relacje a jak sie nie da uciac je. Nie pozwol aby Teoje dziecko wybralo babcie zamiast Ciebie bo do tego wlasnie to zmierza. Babcia ojca mu nie zastapi, nie ludz sie. To Ty musisz byc dla niego najwazniejsza osoba. Uwierz w siebie a ulozysz sobie zycie.

  • kaska

    Cześć. Widzę, że jest na wiele. Najgorzej , że stoję ja słup, by miec spokoj, swiety spokoj i z pokora wykonuje polecenia i wyslychuje krytyki. Przede mna wesele- nie pytajcie ile nocy przeplakalam przez moja matkę. Zniszczyla nasz dzien, ani ja ani Moj narzeczony nie cieszymy sie tym, chcemy to odfajkowac ja sie wyprowadze i spokoj. Choc obawiam sie ze wyprowadzka wiele nie zmieni. Wielokrotnie moj MAZ chcial zrobic z tym porzadek, ale ja go stopuje, dla swietego spokoju tj bez awantur i fochow. Obgaduje mnie do rodziny, bo juz nie ejstem sluzką – nojgorsze nie przez to, ze sie postawilam, a przez to, ze pracuje do wieczora. Jestem wsciekla na siebie i widze ile to kosztuje mojego narzeczonego – obawia sie, ze to sie nie zmieni i nie przetrwamy jako malzenstwo – a ja wcale mu sie nie dziwie, bo tez sie boje, czy dam rade odciac pepowine mimo stalych ponizan. Tak jest odkad pamietam, strach od dziecka, klamstwa, zeby dala mi swiety spokoj, raz nawet sie pocielam butelka jak wracalam ze szkoly, zeby sie zajela mna a nie 3ka z klasowki (bylam 5tkowa uczennica) oczywiscie to nie pomoglo, awantura i pas czekakl na wejsciu. Psychicznie ejstem uzalezniona od niej, nawet buty kupuje z mysla, zeby jej sie spodobaly. Nie umiem z tego wyjsc, wyprowadzka moze pomoze, ale nie zerwe kontaktow, to w koncu rodzina. Co dziwne babcia to wspaniala i ciepla kobieta, ktora sama nie wie, czemu jej corka taka jest. Ojciec biernie patrzy a czasem nawet jej broni.

  • tuśka

    Pani Doroto, proszę o komentarz. U mnie wszytskie punkty się nie zgadzają, ale są pewne inne zachowania, np. moje rodzeństwo – brat i siostra zostali przez mamę wsparci – brat dostał pieniądze na pół domu, siostra na samochód. Ja kiedy zapytalam czy mam pożyczy mi pieniądze na spłatę kredytu zostałam spławiona i określona jako osoba roszczeniowa. Kiedy studiowałam , wyjeżdzałam do Francji, kupiłam sobie nowe kapcie na targu za 10 zł, za karę za marnowanie pieniędzy na drogę dostałam chyba tylko 10 euro, co nawet w razie kłopotów nie starczało na drogę powrotną (jechcałam tam pierwszy raz). Teraz ma być wesele w rodzinie, tyle, że na drugim końcu kraju, drugi ślub z przyjęciem bierze syn siostry mojej mamy. Po rozważaniu stwieredziliśmy, że nie jedziemy. Dałąm znać cioci i powiedziała, że ok rozumie. Natosmiast matka zbulwersowała się i zaczęła wyjeżdżac z wyrzutami, że zrywam więzy rodzinne, że dbam tylko o dobry kontakt z rodziną mojego męża, że zeszłe lato kiedy się przeorowadzaliśm y (200 km od miejsca, gdzie mieszkają moi rodzice), siedziałąm u teścicy (tak mówi o mojej teściowej i strasznie mnie na nią buntuje). Moją siostrą tak nastawiła na teściową, że mają mega kosę, nawet nigdy nie byli u niej na święta, mimo że syn jej teściowej to jedynak. A jak powiedziałam matce , że narzuca komuś yjazd na wesele , i w ogóle inne rzeczy, to ona do mnie : jak ktoś śmie tak mówić (to akurat o weselu, na które pojechali tok temu brat i bratowa). Cały czs podkreśla, że za to , że ona dała lub może dać pieniądze, to należy się wdzięczność. Oczywiście często słyszeliśmy – wszyscy troje – brat i siostra, ze jesteśmy nieumioły i lepsze słowa. Tato jest stłamszony przez mamę, nie ma do dyspozycji swoich pieniędzy i w ogóle stosowana jest wobec niego od wielu lat przemoc psychiczna. ogólnie wymiana zdań z moją matką to jak kopanie się z koniem. Co mogę zrobić, żeby pomóc sobie i ojcu?

    • dorota

      Tuśka, ja na Twoim miejscu na pewno nie przyjmowałabym pieniędzy od swojej Mamy. Wiem, łatwo napisać, jeśli ma się potrzeby finansowe, kredyt, terminy…Wszystko rozumiem. Biorąc jednak pieniądze, szybko tego pożałujesz i myślę, że nie warto. Pomagać też trzeba umieć, a wszystko na to wskazuje, że Twoja Mama tego nie potrafi. Dlatego jeśli przyjdzie taki moment, że jednak będzie chciała pożyczyć, naprawdę mocno się zastanów. Co do wesela – jesteś dorosła, to Twoja decyzja i Mama nie powinna jej komentować, a na pewno nie w ten sposób. Pewnie Mama bardzo liczy się z opinią innych, zwłaszcza dalszej rodziny, dlatego chciałaby, żeby wszystko było idealne. Prawda jednak, że wesele to wydatek, a ślub na drugim końcu Polski wymaga również odbycia męczącej podróży.
      To, co mogę poradzić – nie tłumacz się i rozmawiaj z Mamą o przysłowiowej pogodzie. Nie dziel się swoimi problemami, troskami. Im mniej Mama będzie wiedzieć tym lepiej. Wprowadzając Mamę do swojego świata dajesz jej prawo do komentowania. Nie pozwól na to. Gdy Mama będzie Cię obrażać, czy sprawiać Ci przykrość powiedz stanowczo: „Mamo, nie chcę tego słuchać. Jeśli nie przestaniesz, wyjdę”. I tu najważniejsze – powiedz to raz, spokojnie. Jeśli Mama nie przestanie wyjść. Spotkaj się z Mamą ponownie za jakiś czas i postępuj w ten sposób do skutku. Nie daj się wciągnąć w pyskówki. Tylko konsekwentne działania pozwolą Ci zakończyć tego typu sytuacje. Powodzenia.

      • Tuska

        Dziękuję, czy moja matka jest toksyczna? Mam 35 lat i powoli zaczyna do mnie to docierać, zaczynam rozumieć, dlaczego mam mega niska samoocenę i totalny brak wiary w siebie:(

  • corka renaty

    mam taka matke – Renate, jeszcz e wodatku zajmuje sie coachingiem i poradami a sama zniszczylo rodzine i mnie jako corke. Ale to jest chory mozg takim osobom nic nie da sie powiedziec.

    • dorota

      Niestety często osoby zajmujące się tematami z zakresu rozwoju osobistego, psychologią mają mnóstwo osobistych problemów…Najczęściej sobie to uświadamiają…

  • Maja

    A może idzie ku lepszemu – mamy Internet, coraz więcej osób ma do niego łatwy dostęp, może dzięki temu coraz więcej zechce popracować nad sobą? Poza tym są kursy, warsztaty, terapie – mnie sie wydaje że grunt to uświadomić sobie istnienie problemu i zechcieć dokonać w sobie zmiany. Może większośc z takich osób podjęłaby się tego dowiedziaszy, że czyni źle?

    • Maja

      „Dopóki nie uczynisz nieświadomego świadomym, dopóty będzie ono sterowało Twoim życiem” – jak mądrze zauważył Carl Jung.

  • ona

    Mam pytanie, bo może to ja jestem jakaś dziwna…. Mieszkam za granicą, odwiedzam rodziców 2 razy do roku, zimą i latem. Czasem wypadają trzy razy, jak się zdarzy, że przyjadę na Boże Narodzenie. I jestem ok. 7 dni za każdym razem. Kocham moich rodziców. Nie miałam idealnego dzieciństwa, było w nim dość dużo agresji i braku doświadczenia rodziców. Ale teraz to się zmieniło. Moje podejście i ich. Pomagamy sobie, rozmawiamy często i jest dobrze.
    Jednakże na urlopie w Polsce jestem zmęczona psychicznie moją rodziną… Głupio mi to mówić, ale często jestem bardzo spięta, czuję każdy mięsień. Otóż wydaje mi się, że nadal traktują mnie jak dziecko a jestem prawie w połowie mojej 30-stki….Żyję samodzielnie, radzę sobie ostatnio dobrze jak nigdy. Najbardziej wkurzają mnie teksty typu ” nie jedz tylko dużo w mieście!”. Codziennie. Nie kupuj tego, nie jedz tego i tamtego. kiedyś mi wręcz planowali dni. Ale jednego dnia się zdenerwowałam i powiedziałam głośno, że ja tutaj też coś mam do gadania i akurat mam inne plany. Lubię mamy obiady, są pyszne, ale to też mój urlop, Biorę ze sobą pieniądze, nie wymagam gotowania dla mnie, sama czasem też coś ugotuję. Muszę się wręcz kryć z tym, że akurat miałam ochotę na Mcdonalda albo wpadłam na jedzenie do jakiejś knajpki, bo akurat miałam na to ochotę. Czy przesadzam??

  • pika

    Dosłownie czytam o mojej bratowej. Ciągle znęca się psychicznie nad swoją córką. Teraz obraziła się również na mnie bo ośmieliłam się stanąć po stronie dziewczyny. Jak sobie z nią radzić? Wiem że najlepsza byłaby terapia, ale jak ją do tego nakłonić, gdybym o czymś takim jej wspomniała ….. Nawet nie chcę myśleć co by się działo.

  • Emma

    Ja jestem alkoholiczka. Nie pijaca. Trzezwiejaca. Podczas terapii doqiedzialam sie ze wplyw na moje zycie miala matka. Jak sie okazuje, toksyczna. Nigdy tego w ten sposob nie postrzegalam.
    Umarl moj ojciec. Bylo nas czworo w wieku 8 do 19 lat. Matka zawsze powtarzala ze poswiecila sie dla dzieci..ja jej na to ze to „jej zasrany obowiazek” nas wyvhowac. Nie bylismy adoptowani. Gdy bylam w 2 ciazy powiedziala cos w tym stylu ze nastawilam sie na produkcje dzieci. Bedziesz jak tamta , patologia. Sama miala 26 lat majac juz 4 dzieci.
    Ale to zlo mniejszej wagi.
    Nie cierpi sprzeciwu i niedomowien. W sensie wy zgadnijcie o co mi chodzi. Ale wy mowcie mi gdzie jedziecie i co robicie. A jak nie …… to ja na was morde wydre.
    Przyszla do mojej corki pod pretekstem wywiedzenia sie czegokolwiek. Zobaczyla ze spi wiec sie wsciekla, bo nam nie wolno bylo w dzien spac, i rzucila batonem w jej glowe. I poszla. Tyle.
    Dodam ze moja corka jest pelnoletnia swietnie sie uczy i nie sprawia zadnych klopotow wychowawczych. Babci nie podoba sie ze do niej nie lata. Najlepiej z informacjami. Ale kto taka babke bedzie lubil?
    Najgorsze jest to ze to moja matka. Kocham ja. I chcialabym zeby zachowywala sie normalnie. A potrafi. Przy obcych potrafi.

  • Iwona

    Przykro mi to stwierdzić, ale artykuł idealnie pasuje do mojej mamy. Myślałam, że tylko moja taka jest, eh… aż serce boli jak to wszystko czytam, Moja mama jest identyczna. Ciągle wpędza mnie w poczucie winy, że jestem niewdzięczna i ciągle nic nie robię, a ona całe życie haruje na to żebym ja miała lepiej. Nie znosi sprzeciwu i odmiennego zdania. Ona zawsze ma racje. Kiedyś już nie wytrzymałam i wyprowadziłam się do mojego chłopaka, niestety okazało się, że to nie i musiałam wrócić do domu… wypomina mi to od 8 lat. A nie mówiłam… bo on był taki siaki i owaki, a Ty się puściłaś. Ja to z chłopakiem poszłam do łóżka dopiero po ślubie, a Ty się nie szanujesz. Teraz jestem juz z kimś innym i robi dokładnie to samo, ciągle krytykuje, że to leń i takie tam… Dała mi ultimatum, że po tylu latach związku to ślub albo się rozchodzicie. Gdy się zaczynam bronić i nie pozwalać na takie teksty to słyszę: zamknij mordę, jesteś dziwką, puszczalską, jeszcze nabierze Ci się wody w uszy. Wszystko robię źle, nie przypominam sobie żebym usłyszała jakieś dobre słowo lub pochwałę od niej Nikt nie jest idealny, ja też, ale takie słowa w życiu nie przeszły by mi przez gardło żeby powiedzieć do swojego dziecka. Dziś na przykład jak znowu mi wykrzykiwała różnie „miłe rzeczy” i zaczęłam się bronić , to powiedziała żebym przypadkiem nie przychodziła na jej pogrzeb tylko nasrała na jej grób. Zastanawiam się czy ja na prawdę jest taka niedobra??????!!!!!! Chciałabym razem usiąść, spokojnie porozmawiać, zwierzyć, ale niestety nie da się bo z czasem i tak wykrzyczy jak coś jej opowiem.Chciałam się dokładać do budżetu domowego żeby nie było wypominania, to usłyszałam: nie, nie, dopóki nas stać to nie trzeba, a za jakiś czasu juz wykrzyczane i wypomniane, że ja o opał na zimę się nie martwię, ona musiała w zimę jechać do lasu, a ja kupiłam sobie kostium za 30zł i już myślę o kolejnych wakacjach. Mój brat też kiedyś wyprowadził się z domu, nie powiedział o tym, że planuje bo wiedział jaka będzie reakcja, tylko spakował się i wyszedł. Tego roku gdy się wyprowadził nie przyjechał na wigilię, to potem mi powiedziała, że to była moja wina, że nie przyjechał. Możecie sobie tylko wyobrazić jak można poczuci się po takim tekście. Gdy jej to za jakiś czas przypomniałam jak powiedziała, to oczywiście wszystkiego się wyparła. Pretensje o wszystko… o ja niewdzięczna i podła… Gdy ja do niej dzwonię to słyszę: haloo, ale takim tonem głosu, że najchętniej odłożyłabym słuchawkę, a gdy dzwoni ktoś inny, to jest milutka i tekst: cześć, co słychać… Przykłady można mnożyć, serce pęka z bólu i łzy same płyną eh… Wyprowadziłabym się do mojego chłopaka, ale on mieszka 300km ode mnie i obawiam się jak to będzie z pracą. Kocham swoich rodziców i na prawdę jestem im wdzięczna, ale ja chcę żyć po swojemu i człowiek chce się uczyć na swoich błędach. Oni nie przeżyją za mnie życia, ani za mnie nie umrą. Czuję się zaszczuta, czasami nie chce mi się żyć. Brakuje mi jakiegoś wsparcia żeby to wszystko zmienić. Przepraszam za tak chaotyczne pisanie, ale musiałam się gdzieś wyżalić.

    • dorota

      Iwono, wiem, że możesz to różnie odebrać. Ale wyprowadź się, usamodzielnij. Nie czekaj ani chwili dłużej. Nie możesz pozwolić sobie na takie traktowanie. Ja rozumiem stres, praca, pieniądze, ale uwierz, tak będzie lepiej. Gdy spojrzysz na sytuację z perspektywy, sama dojdziesz do takich wniosków za jakiś czas.

  • Gloria

    Pytanie do wszystkich,czemu mentalnie nie odcinacie się od tego co robią i mówią,czemu podswiadomomie czekacie na ich zmianę,czemu boicie sie pójść własną drogą-szukacie ciągle akceptacji swoich decyzji,chociaż przez tyle lat wiecie,ze to niemożliwe. Boicie sie,ze wam nie pomogą,chociaż tyle ludzi nie ma fizycznie rodziców i żyje. Raz lepiej raz gorzej,czasem skromniej. Większość z nas miało takich rodziców,bo oni wnieśli to z domu własnego. Ale dali nam życie i jak mamy nim zarządzać sami to się boimy.Znam temat z autopsji. Z Mamą sobie poradzilam,z teściową nie,mój mąż nie zrozumiał i nie rozumie tematu,więc małżeństwo nie przetrwało. Nic nie jest proste,ale stancie obok o przyjrzyjcie się z perspektywy obserwatora,wtedy prościej.

  • Kate

    Tez mam toksyczną matkę, przykre, żyjemy razem , mam 8 letniego syna, dochodzę do wniosku że jest toksyczną matką i babką. Nie potrafi rozmawaić spokojnie, tylko wrzaski, wypominania, mojego synka traktuje jak mnie kiedyś jak byłam dzieckiem. Czasami zastanawiam czy ona w ogóle ma wgląd w to co mówi, jakie słowa wychodzą jej z ust, ale nie, nie ma żadnej refleksji ze to rani, ona jest najważniejsza. Jak jest odpowiedz kontra to wrzaski i fochy. Mam jej dość. Dość takiego swojego życia i dość takiego życia jakie funduje mojemu synkowi. Chce się od niej uwolnić ale dopada mnie poczucie winy wobec niej- i tu jest odpowiedz- toksyczne relacje. Do jej śmierci albo mojej. Nie potrfaię się od niej uwolnić. Strasznie to trudne…..

  • Marija

    Artykuł opisuje dokładnie moją sytuację. Doświadczyłam wszystkiego co jest w nim opisane. Obecnie zajmuję się medytacją i zgłębiam tajniki buddyzmu. To pomaga mi bardzo znaleźć siłę i prawdziwą świetlistą radość kreowania swojego życia. Czuję po raz pierwszy w życiu że naprawdę, naprawdę mam wpływ na jego jakość! Mogłabym pisać jeszcze dużo na temat radości jaka płynie z poczucia wolności wyboru, wyboru kształtowania swojego życia, z poczucia nieustraszoności, które bardzo pomaga podejmować decyzje. Naprawdę. Niestety jednak z moją mamą kontaktu konsekwentnie mniej lub bardziej ale unikam. Mieszkam za granicą, to ułatwia odcięcie się. Mimo to dostaję toksyczne mejle, na które już nie reaguję.

    Nie wiem jednak czy to dobra droga. Ale być może rok przerwy w kontaktach (już 3 miesiące bez skajpowania zaliczyłam) naprawi sytuację. A może pogorszy, bo jej poczucie zranienia wzrośnie. Powiedziałam 3 miesiące temu, że potrzebuję czasu dla siebie itd. Niby okej, ale po chwili znowu toksyczne zagrywki. Czyli nie uszanowała ponraz kolejny mojej decyzji. Raz tylko odpisałam w ciągu 3 miesięcy dłuższy tekst, że jestem obecnie bardzo szczęśliwa i nie wiem czym ona się martwi. Oczywiście dostałam tekst toksyczny, którego nawet całego nie czytałam. Niestety moją siostrę ściągnęła na swoją stronę i teraz obie trzymają sztamę, co na pewno ich nie uszczęśliwia, ale są przekonane że robią dobrze.

    Nie mam ochoty już główkować jak sobie z nimi poradzić. Mam prawie 32 lata i dość już mam oczekiwania od mamy, siostry, że się zmienią, że przestaną osadzać i zaakceptują mnie taką jaka jestem, a może nawet zaczną się cieszyć że mają mnie w rodzinie, widzieć mnie jako wzbogacenie ich życia i promieniującą pozytywną, czystą,świetlistą energią. Jedynie ja się mogę zmienić, co właśnie czynię. Tyle że potrzebuję do tego wolności, a ta sytuacja przerasta moją mamę.

    Ale ja nie jestem odpowiedzialna za jej szczęście. Życzę Ci Mamo, odkryj szczęście w sobie. Potrafisz być szczęśliwa. Wiem to i tego też doświadczyłam. I Ty, Droga Siostro, również. Z jakiegoś powodu o tym zapomniałyście. Bardzo Was kocham i wiem, że będziemy sobie służyły ciepłem, akceptacją, życzliwym zainteresowaniem, pełnym szacunku traktowaniem. Bez osądzania. Za tonz podkreśleniem tego, co w nas dobre, by to piękno w nas rozkwitało gdy się widzimy. A może już tak jest? Może wystarczy tylko spróbować?

Zostaw komentarz

Możesz użyć HTML tagów i atrybutów: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>