Główne menu

Zdrada to nie tylko seks, czyli jak oszukujemy się w związkach

Zdrada jest dla związku zabójcza. Niszczy to, co wydawało się najpiękniejsze i jedyne w swoim rodzaju. Kiedy się o niej dowiadujesz, czujesz się jak Andrzej Gołota po starciu z Lamonem Brewsterem – pach, pach, pach i leżysz. Nie wstajesz, nie rozumiesz dlaczego, ale powoli dociera do ciebie poczucie niewyobrażalnej wręcz klęski.

Dlaczego jednak mówiąc o zdradzie najczęściej mamy na myśli seks? Czyżby zdradą było tylko przespanie się z inną osobą? Takie podejście może trochę dziwić, bo przecież w związku łóżko to nie wszystko. Zaufanie nie ogranicza się wyłącznie do sypialni, partnera da się skrzywdzić na tysiąc innych sposobów. Czy może więc być coś gorszego niż skok w bok?

To tylko seks!

Zdrada to inaczej oszustwo. Nadużywanie czyjegoś zaufania dla własnych niecnych celów. Zdarza się też w miłości, choć tu kojarzy się głównie z niewiernością. Mówiąc ‘mąż mnie zdradził’ zwykle nie trzeba dodawać, że chodzi o seks z inną kobietą. To oczywiste. Ale w sumie dlaczego?

Seks to bardzo ważny element każdego związku. Jego spoiwo, coś, co łączy nas tylko z ukochaną osobą. Dlatego świadomość, że partner spędził upojne chwile w obcych ramionach, to cios prosto w serce. Nierzadko tak bolesny, że prowadzi prosto do rozstania. Bo zdradę ciężko wybaczyć, a już na pewno niemożliwe jest zupełnie o niej zapomnieć. Można próbować swoją miłość posklejać na nowo, ale kto ma takie doświadczenie za sobą ten wie, że strasznie trudno jest w kolejnych kłótniach z zupełnie innych powodów powstrzymać się przed rzuceniem wyrzutu ‘a ty wtedy tam z nią…’.

Ale i zdrada fizyczna ma bardzo różne oblicza. Rani zawsze, niemniej trochę czym innym jest jednorazowy przypadkowy seks po libacji alkoholowej na służbowym wyjeździe, a czym innym wieloletni romans i prowadzenie drugiego życia w pełni świadomie, z premedytacją. To pierwsze można jakoś od biedy próbować przełknąć, zwłaszcza gdy niewiernego małżonka dręczy moralny kac i wyraża on szczerą skruchę. To drugie… No to już nie jest głupia wpadka, do której doszło wskutek nawarstwienia się nieszczęśliwych zbiegów okoliczności. To prawdziwe wiarołomstwo. Które boli nie dlatego, że aktów miłosnych było więcej, ile z powodu braku lojalności. Winne jest nie czyste pożądanie odcinające w mózgu prąd, ale kłamstwa w żywe oczy, oszukiwanie, bliskość z inną osobą. Co pokazuje, że również w tej fizycznej zdradzie tak naprawdę chodzi o emocje.

Moje uczucia są gdzie indziej

Właśnie zdrada emocjonalna dla wielu ludzi jest tą najgorszą. Ok, ciężko wyrzucić z głowy wyobrażenia o łóżkowych igraszkach podłego zdrajcy z tą lafiryndą, jednak najczęściej do prawdziwej furii doprowadza myśl, że on się jej ze wszystkiego zwierzał, szukał u niej czułości jakiej rzekomo nie dostawał w domu, to z nią wolał być w dniu swoich urodzin i to dla niej tak kombinował, żeby długi majowy weekend spędzić poza domem ‘sam’, na wymyślonej delegacji albo wyprawie z kumplami.

Emocjonalna zdrada może nawet być całkowicie wolna od fizycznych kontaktów, a i tak znokautuje oszukiwaną osobę. Weźmy związek, który zaczyna się sypać, nie ma w nim już tej dawnej, głębokiej więzi, jest przykra samotność we dwójkę. I wtedy on znajduje sobie pokrewną duszę. Koleżankę. Przyjaciółkę. Nie, nie sypia z nią. Ale ona jest numerem jeden w jego myślach. Fascynuje, budzi same najcieplejsze uczucia. On powierza jej swoje intymne myśli, dzieli się z nią wątpliwościami, szuka u niej rady i pocieszenia. Do niej pierwszej dzwoni, gdy coś się dzieje. Z nią woli świętować sukcesy. Nie może się z nią nagadać. I oczywiście ukrywa tę znajomość przed prawowitą partnerką, choć ‘do niczego nie doszło’. Więc po co te sekrety? Bo mimo braku seksu jest jasne, że coś tu nie w porządku, w przeciwnym razie sumienie by tak nie gryzło. A ona by nie płakała, gdy cała sprawa wyszła na jaw. I nie myślała: chyba wolałabym, żeby po prostu się z nią przespał!

Jeszcze trudniej przyznać się do zdrady popełnianej dzięki nowoczesnym technologiom. No bo co to za zdrada, kiedy się tej osoby po drugiej stronie kabla nawet nie widziało na oczy, o dotykaniu nie mówiąc? To jedynie niewinne flirciki na czatach, jakieś lekko nieprzyzwoite zdjęcia, zabawy przez kamerki, nic takiego, każdy tak robi, nie ma co szukać dziury w całym. Lecz druga strona widzi to zupełnie inaczej i nie ma dla niej znaczenia, czy ukochany facet poszedł do realnej kochanki, czy uprawiał wirtualny seks z jakąś dziewczyną z Kanady. I jeszcze napisał na publicznym forum, że ma w domu nieruchawą kłodę.

Kim naprawdę jesteś?

A co z prawdziwą zarazą toczącą dziesiątki związków – manipulacją? Czy nie jest ona formą zdrady i to wyjątkowo perfidnej? Komuś się coś obiecuje, choć z góry wiadomo, że się tego nie zrobi. Udaje się kogoś zupełnie innego, by wkupić się w czyjeś łaski i zdobyć zaufanie. I kiedy już udało się dopiąć swego, maski opadają. Nie ma żadnego partnerstwa i równości, partner to balast, ale z praktycznych względów się opłaca. Od początku był taki cel. On opowiadał jej bajeczki, żeby zmiękczyć serce, laski takie głupie, każdy kit chwycą. Chwyciła, teraz zasady są nowe. A ona? Zaklinała się, że bardzo chce dzieci i jak zamieszkają razem to przystopuje z pracą, ale po kryjomu ciągle bierze pigułki i ani myśli zwolnić.

Ponad miłość stawia się inne rzeczy, choć nie tak miało to wyglądać. Ważniejsza jest praca, znajomi, pasje – dla tych spraw jest się w stanie poświęcić uczucie, bez mrugnięcia okiem. Szkoda tylko, że nie wspomniało się o tym na początku znajomości, ale czekało, aż stan zakochania na tyle się pogłębi, że trudno będzie odejść. Teraz partner jest zawsze na dalszym miejscu i nawet się tego specjalnie nie ukrywa. Wypomina się mu za to własne poświecenia, żeby zmusić do jeszcze większej uległości. Myśli się wyłącznie o swoich potrzebach i pragnieniach, druga osoba jest jedynie miłym dodatkiem, jeśli nie balastem. Kimś trochę drugiej kategorii. Nie broni się jej, nie staje po jej stronie, nie okazuje wsparcia.

Cała ta misterna intryga uknuta została wyłącznie po to, by podnieść własną wartość i zyskać emocjonalnego niewolnika, na którym wolno będzie odreagować własne frustracje. Jest gdzie przyjść na ciepły obiad, ale bez tego całego zaangażowania. To znaczy własnego zaangażowania, bo po drugiej stronie ono jak najbardziej jest, właśnie po to się przez długie miesiące mamiło piękną wizją wspólnego, ciepłego gniazdka.

Oszustwo z miłości

Kłamanie to jeden z najpoważniejszych problemów w związkach. Kogo by nie zapytać, to pewnie przyzna, że wiele mógłby wybaczyć ukochanej osobie, ale dla kłamstw i oszustw zrozumienia nie ma. I nie chodzi tylko o ściemnianie, że było się na piwie z kolegami, a nie w hotelu z kochanką. Również wtedy, gdy przyłapuje się na kłamstwach pozornie błahych, traci się częściowo zaufanie do partnera, bo jeśli on oszukuje przy takich głupotach to jak mieć pewność, że w ważnych sprawach na sto procent jest szczery? Drobne sekreciki, jakieś niejasności, których partner nigdy nie ma czasu wytłumaczyć, wymijające półsłówka, wreszcie kłamstwa ciężkiego kalibru – wszystko to zatruwa związek i podkopuje wiarę w jego sens.

Niektórzy kłamią w tak zwanej dobrej wierze, żeby nie zaogniać konfliktów, mieć święty spokój i ‘chronić’ swoją drugą połówkę. Częściej jednak chodzi o to, by ugrać coś dla siebie albo zwyczajnie jest wstyd za pewne sprawy. Najgorsze jest to, że wiele tych oszustw dotyczy kwestii bardzo poważnych. Ktoś może ukrywać, że stracił pracę i codziennie rano wychodzi do biura jak gdyby nigdy nic, pogrążając się w długach obciążających wspólne konto. Zaciąga bez wiedzy partnera kredyt pod zastaw domu. Wikła się w jakieś szemrane interesy i zawiera podejrzane znajomości, które później mają przykre konsekwencje. Oczyszcza się rodzinne konto oszczędnościowe na jakieś dziwne potrzeby albo rozpoczęcie nowego życia, ale już bez starego małżonka. Przegrywa w pokera kolejną pensję z rzędu.

Do tego ukrywanie bolesnych aspektów z przeszłości, które przekładają się na teraźniejszość. Na przykład fakt, że ma się dzieci z poprzednich związków i obowiązki z tym związane. Albo jakiś poważny nałóg, z którego do końca się nie wyszło, bądź ciężką chorobę genetyczną, która może dotknąć przyszłe dzieci. Zataja się to specjalnie, po czym nagle komuś spada ten nius na głowę i nie wiadomo, jak go ugryźć. Bolesna zadra, że ktoś nie uznał nas za godnych zaufania i specjalnie mówił nieprawdę.

Brak zaufania objawia się też na innych polach. Nie pozwala się podejmować partnerowi samodzielnych decyzji. Bez przerwy robi się coś za jego plecami, bo przecież wie się lepiej i to dla wspólnego dobra. Zbywa się argumenty drugiej strony prostym ‘och jak ty niczego nie rozumiesz’. Nie ma tu żadnego partnerstwa, poważnego traktowania, jedynie lekceważenie i patrzenie z góry. Poniżanie, oziębłość i brak szacunku. I to brutalne wytykanie błędów, przy jednoczesnym wywyższaniu innych, na zasadzie: moja koleżanka z pracy ma o niebo lepszy gust od ciebie, to z nią kupowałem sobie te koszule.

Najbardziej czuły punkt

Skoro zdrady można się dopuścić na tak wielu płaszczyznach, dlaczego mimo wszystko ta seksualna zdaje się dotykać najmocniej? Może dlatego, że dotyczy więzi bardzo szczególnej, tego ostatecznego potwierdzenia głębokiego uczucia. W luźnych związkach przespanie się z kimś innym to raczej cios w ambicję niż jakaś olbrzymia emocjonalna strata, lecz gdy w grę wchodzi prawdziwa miłość, teksty ‘to był tylko seks’ zupełnie zmieniają swój wydźwięk. Zakochanym nigdy nie jest dobrze z wiedzą, że najbliższa w życiu osoba po seksualne doznania zgłasza się do konkurencji. Po prostu nie ma zgody na to, by do wspólnego łoża pakował się ktoś trzeci.

Bo gdy się tak dzieje, wniosek może być jeden: najwyraźniej wcale nie jestem dla niego taka ważna, a nasze uczucie to żadna wielka miłość. Inne grzechy można próbować jakoś usprawiedliwić – miał kłopoty w pracy, trudne dzieciństwo, stres. Skłamał, ale w gruncie rzeczy chciał dobrze, starał się dla mnie, po prostu wybrał złe metody, ale intencje miał szlachetne. Dawne błędy można przebaczyć, bo teraz się zmienił, i to dla mnie, albo przynajmniej będzie próbował. Da się to naprawić, wciąż jest o co walczyć. O zdradzie fizycznej raczej nie da się tego powiedzieć. To namacalny dowód na to, że czegoś brakowało, i niestety, ale zapełnić tę lukę mógł najwyraźniej ktoś nowy. Lepszy. Przecież nikt nie szuka zmian na gorsze.

I im bardziej poczucie własnej wartości zależy od oceny mężczyzny, tym trudniej uporać się ze zdradą. Ona podważa naszą fizyczną atrakcyjność, która, co tu dużo mówić, w dużym stopniu wpływa na samoocenę. Po zdradzie gubi się przekonanie o własnej wyjątkowości, nie jest się już tą jedyną, wybraną, najwspanialszą. Zdrada burzy cały związkowy ład, bo jeśli nie pociągam go seksualnie, to dlaczego wciąż ze mną jest? Z czystego obowiązku? Z wygody, wyrachowania, z powodu pieniędzy? Wyłącznie dla dobra dzieci? I choć to tamta jest ‘tą drugą’, w rzeczywistości trudno pozbyć się wrażenia, że hierarchia w jego głowie jest inna, to tamta jest ważniejsza, a mało chwalebna druga lokata przypada mnie, tej prawowitej. A z tym mało kto potrafi się pogodzić.

    38 komentarzy

  • kapanna@wp.pl' Anna Kapusta

    Bardzo wnikliwy tekst. Jeszcze ciekawszy byłby z perspektywy osób, do których zwracano się po „zastępczą relację”. To bardzo interesująca sytuacja. Dużo pokazuje w kategorii „relacje”.

  • edBardzoytamarta@wp.pl' Dagmara

    Zdradę fizyczną, jednorazową byłabym jeszcze w stanie wybaczyć, zrozumieć… Ale jak zrozumieć, że ktoś, kogo kocham zadrwił ze mnie w wyrachowanym, zimnym stylu, kiedy ciągnął swoją intrygę miesiącami i miał tylko nadzieję, że się nie dowiem…?

  • edBardzoytamarta@wp.pl' Basia

    Myślę że zdrada to koszmar bo utożsamiana jest z klęską ale równie przykre jest życie np z ignorantem. A skrzywdzić można na wiele sposobów przy których zdrada wydawać by się mogła małym problemem…Molestowanie, poniżanie…I jedyny rozsądnym rozwiązaniem jest rozstanie się

  • edBardzoytamarta@wp.pl' Barbara

    Nienawidzę, nienawidzę tego zdania „że zdradę w upojeniu alkoholowym traktuje się lżej”! Ludzie, ocknijcie się. Alkohol nie jest wymówką. Dlatego właśnie alkoholizm jest taki powszechny, bo wiele rzeczy zrobionych po % wybacza się łatwiej. Zdrada po alkoholu powinna być traktowana dwa razy mocniej (wszelkie inne . Jak nie umiesz pić rozsądnie, to nie pij. I tyle. Jakby każdy po głupocie zrobionej pod wpływem dostawał mocno po dupie, alkohol przestałby pełnić funkcję amortyzatora.

    • edBardzoytamarta@wp.pl' Sonia

      Hah! Dokładnie albo pij i nie wychodź jeśli dostajesz małpiego rozumu, to jest masakra wiem…I niby co człowiek za każdym ma pilnować drugiej osoby żeby ten przypadkiem nie wyszedł i odwalił jakiegoś numeru? Śmiechu warte serio!! Jak ma takie życie wyglądać?

    • edytawojtach@o2.pl' Edyta

      Barbaro, nie chodzi o to, że alkohol to jakieś usprawiedliwienie, bo to zawsze czynnik obciążający – chodzi raczej o to, że czym innym jest głupi błąd (na trzeźwo czy po pijaku), a czym innym świadome działanie. Łatwiej wybaczyć, że ktoś raz zdurniał i skoczył w bok, żałując potem tego, niż gdy ktoś celowo wikła się w romans i ciągnie go całymi miesiącami, licząc że się nie wyda…

  • edBardzoytamarta@wp.pl' Aneta

    Póki co jesteśmy tylko ludźmi i na dodatek grzesznikami, tylko dlaczego tak trudno nam zobaczyć winę w sobie samym? Przecież każdy się dopuszcza czegoś… Kto twierdzi, że nie ma grzechu sam w sobie ten jest sam kłamcą… Patrzmy na siebie jak najwięcej. Czasami też uczucie do kogoś innego rodzi się po prostu, ale nie to jest miłością według mnie tak samo z rozmowami. Czasami nie można dostać wsparcia wewnątrz i co wtedy? Przecież wszyscy się ranimy, nawet sami nie wiemy kiedy możemy zranić drugą osobę. Dla mnie temat zamknięty i nie ma o czym gadać.

  • edBardzoytamarta@wp.pl' Monika

    Zdrada po alkoholu to zdrada( nawet jednorazowa) …nie ma dla mnie usprawiedliwienia…to jak z jazdą po alkoholu..też nie można a niektorzy jeżdżą i mam ich usprawiedliwiać?! Jak ktoś nie umie się zachowywać po alkoholu ,to niech siebie daruje jego picie w towarzystwie. Po co później ma ktoś cierpieć? Każdy ma swój rozum i powinien go używać. Picie to nie choroba na którą można zachorować niezależnie od okoliczności. Alkohol pijemy na własne życzenie…

  • edBardzoytamarta@wp.pl' Emilia

    Nie trzeba się z kimś przespać by zdradzić, nie czyń komuś co.to nie.miłe.
    Tym kieruje sie w życiu mąż to kochanek i przyjaciel. Nie można kogoś oklamywac

  • edBardzoytamarta@wp.pl' Katarzyna

    byłam zdadzana przez 5lat myślałam że się zmieni ale myliłam się on cały czas to robi do teraz z nim już nie jestem to babiarz klei się każdej masakra ja wyczuwalam kiedy zdradzl mnie

    • edBardzoytamarta@wp.pl' Sonia

      Słuchaj jeśli to babiarz to całe życie już taki bedzię… Mi się wydaje nie wszyscy są stworzeni do monogamii i tyle…I trzeba to zaakceptować i nigdy nie wchodzić z takimi w związki i tyle

  • edBardzoytamarta@wp.pl' Ola

    Przyjaźń damska męska.
    Niedawno odkryłam że mój facet całymi dniami czatuje z koleżanką z pracy.
    Kiedy zauważyłam że coś jest nie tak i zapytałam o tą sytuację….wypierał się …. udowodnilam mu ze tak jest to zaczął mnie przepraszać i obiecał że z tym z kończy bo to tylko fajnie mu się z nią rozmawia o wszystkim i o niczym. To tylko przyjaciółka.
    To dlaczego to tak ukrywał.
    Twierdzi że wie że bym była zazdrosna i dlatego. I żebym mu zaufala….. jestem skolowana

  • edBardzoytamarta@wp.pl' Pati

    Zdrada to też kłamstwa, tajemnice. Zdrada to myslenie o kimś innym będąc w ramionach partnerki/partnera lub żony/ męża.

  • edBardzoytamarta@wp.pl' Marzena

    Jakie to prawdziwe. Ja zostalam zdradzona i nie umiem wybaczyc choc dla dzieci chcialam

  • edBardzoytamarta@wp.pl' Dorota

    z niektórymi sprawami nie da się żyć, choć dzieci nie są niczemu winne…

  • edBardzoytamarta@wp.pl' Barbara

    Zdrada zawsze pozostanie zdradą

  • edBardzoytamarta@wp.pl' Hanna

    Skok w bok można jeszcze wybaczyć ale uczucia do innej chyba bym nie potrafiła.

  • edBardzoytamarta@wp.pl' Monika

    Ten tekst o manipulacji to w 100% moja sytuacja kiedyś… prawdziwy koszmar.

  • edBardzoytamarta@wp.pl' Anna

    Nie rozumiem tego tu ma np żonę zdradzi żona np ma jakieś problemy albo nie czuje się atrakcyjna to ją zdradzi bo im ciągle mało i mało tego ruch.. po co się chłopole żenią nie wiem nienawidze zdrady i facetów – a jak tak lubą skakać z kwiatka na kwiatek to niech się nie żenią bo po co im ślub żeby z kobiet robić służbę też się dziwię że jeszcze kobiety latają przy nich na złamanie karku

    • edBardzoytamarta@wp.pl' Paweł

      Trzeba faceta wybierać mądrze. A nie nas wszystkich nienawidzić.

      • edBardzoytamarta@wp.pl' Adriana

        nie zawsze od razu wiadomo z jakim ziółkiem ma się do czynienia (i to w przypadku zarówno mężczyzn jak i kobiet).Ale uogólniać i niecierpieć całości też nie,choć to naturalne zachowanie obronne przed kolejną krzywdą.

      • joni75@wp.pl' ella

        Ale z kimś ten „biedny, niedoceniony przez żonę ( do czasu pojawienia się kochanki ) mężulek” nas zdradza? Prawda jest taka ” jak suka nie da to pies nie weźmie ” i tyle w temacie. Prawdziwa kobieta nawet nie wiem jak bardzo była by spragniona
        nie weźmie się za zajętego żonkosia. Nie wiem jak można żyć ze świadomością, że to ja skusiłam, że przeze mnie może gdzieś cierpi inna kobieta, dzieci ? Nie czyń drugiemu co tobie niemiłe. No nie można też nie winić biednego mężulka, który daje się …skusić dla takiej kobiety, która musi się „dowartościować” żonatym. A ile wobec tego on jest wart, skoro kuszą go takie, którym wartości są obojętne, dla których liczy się tylko tu i teraz? Ktoś kiedyś napisał, że jeżeli zajęty facet daje się odbić innej, to ja takiego faceta nie chcę i coś w tym jest! Bo w tym momencie dla niego również nie mają znaczenia wartości, przysięgi i decyzje jakie kiedyś podjął by być ze swoją żoną! Wobec tego ile są warte słowa i obietnice, które mówił, składał? Ile wart jest On sam? Może warto się czasem zastanowić nad sobą zanim ktoś nas ” skusi” i nad osobą, z którą zdradzamy -ile jestem wart? – ile ona jest warta ? Bo czasem zwykła głupota, pożądanie może zniszczyć wszystko co obiecaliśmy innej osobie, zdeptać plany, marzenia, godność, którą potem tak trudno odbudować.Ale tak naprawdę to ci zdradzający najbardziej depczą swoją godność jako człowieka. No chyba, że sumienie takich ludzi jest martwe. Kim wobec tego jestem skoro zawodzę ludzi przecież do tej pory kochanych i mi bliskich ( żona , mąż)? Ile warte są moje słowa, czyny, ja sam/ sama? Warto zadać sobie to pytanie zanim skrzywdzimy bliskich!!!

        • dorota

          Ella, tak, dużo w tym prawdy. Jednak problem w tym, że to facet ślubuje Ci wierność, a nie jego kochanka i o to w tym chodzi. To on ma się przede wszystkim pilnować i to od niego można oczekiwać wierności.

        • piechaczek.marek@gmail.com' Maro

          Ella – ciesz się życiem. Wykorzystaj te doświadczenia dla siebie. Zadbaj teraz o siebie, stań się lepszym człowiekiem. Niech to Cię zdopinguje. Jesteś uczciwa – to jest bardzo duża wartość w życiu i niektórzy potrafią to docenić.
          I zawsze spojrzysz w lustro z uśmiechem bez wyrzutów z głową podniesioną do góry.
          Weź się w garść i znajdź kogoś lepszego dla Ciebie i wartościowego

    • piechaczek.marek@gmail.com' Maro

      Aniu – nie ma co uogólniać na wszystkich facetów czy też obarczać tylko jedną płeć – i faceci i kobiety zdradzają, boli tak samo.
      Każdy jest inny – po prostu trafiłaś na jakiegoś drania.
      Poszukaj następnego z dobrym sercem i kręgosłupem moralnym – takich też jest pełno 🙂
      I nie karaj kolejnych partnerów za błędy poprzednich, bo skrzywdzisz i jego i siebie….
      Powodzenia

  • edBardzoytamarta@wp.pl' Dorota

    Najprawdziwsza prawda

    • dczn@o2.pl' Dczn76

      Nie będę grać vabank

    • joni75@wp.pl' ella

      Fakt,że czasem kochanka czy kochanek przesłoni nam cały świat i raptem nie widzimy nic poza tym, więc w takim momencie ciężko przychodzi myśl, że krzywdzimy kogoś bliskiego.

    • joni75@wp.pl' ella

      Tak wszyscy bronią kochanek, że one takie „niewinne „, a że to mąż przysięgał, a jednak to one kuszą i od nich dużo zależy. Fakt jak jedna mu się nie „udostępni” to facet, pójdzie do innej, ale może się też opamiętałby, jak jedna czy druga dałaby mu kosza. A co jeśli kochanka jest też mężatką i kusi żonatego kolegę tak skutecznie, że najpierw rozwala swoje małżeństwo, a w konsekwencji i swojego kochanka. Na nic się zdają słowa bliskich, rodziny o opamiętaniu, o krzywdzie, o miłości. Przyjmuje swojego kolegę pod nieobecność męża, a rodzinie mówi, że zrobi wszystko, żeby z nim być! Dużo by można pisać, polemizować na temat winy, ale ja to przeżyłam na własnej skórze i wiem co kochanka mojego męża wyczyniała i wiem kto skusił.

      • piechaczek.marek@gmail.com' Maro

        Ella – świnię miałaś i tyle. Współczuję. Facet swój rozum też ma. Jak się chce i kocha żonę to idzie się opanować i traktować wszystkie kobiety jak kolegów. Facet to nie jest biedna bezbronna istotka – każdy ostatecznie sam podejmuje decyzję wg własnego sumienia.

  • edBardzoytamarta@wp.pl' Madzia

    Ja bym nie umiała wybaczyć!

    • piechaczek.marek@gmail.com' Maro

      To dopiero wychodzi w praniu, czy umiesz czy nie – można się naprawdę zdziwić….
      Pojedyncze zdrady idzie często wybaczyć, ale na pewno nie zapomnieć.
      Długie romanse i zwłaszcza oszukiwanie – raczej nie – tu traci się kompletnie zaufanie.

Zostaw komentarz

Możesz użyć HTML tagów i atrybutów: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>