Główne menu

Bachor, czyli jak ja nienawidzę dzieci

Rozkoszny, pocieszny, ładniutki, słodki, piękna, urocza, idealna, grzeczniutka, przylepka – te określenia, które w naturalny sposób przychodzą nam na myśl, gdy opisujemy dzieci. Czasami kryje się za nimi dobre wychowanie, chęć przypodobania się rodzicom. Ot, po prostu wypada powiedzieć coś miłego… Zazwyczaj jednak mówimy tak, bo po prostu tak myślimy. Nasze słowa są szczere i wypływają z głębi serca. Dzieci nas zachwycają, inspirują, sprawiają, że stajemy się milsi, mówimy ciepłym głosem, uważamy, jak się zachowujemy. Nasza postawa jest czymś naturalnym, zniżony ton, uśmiech na twarzy, miłe gesty. Stajemy się lepsi.

Jednak nie każdy na widok dziecka i pod wpływem bliskiego kontaktu z nim łagodnieje. Niekiedy reakcja jest całkiem odwrotna.

bachor

Istnieją osoby i wcale nie jest ich tak mało, które dzieci wyraźnie nie lubią, ba, one ich nie znoszą. Nie dość, że nie odczuwają instynktu rodzicielskiego, to wyraźnie uznają małe istoty za „gorsze”, niegodne, uprzykrzające życie, zajmujące czas i uwagę. W ich wypadku nie działa zasada naturalna w przyrodzie, by „młode chronić”. Jest wręcz przeciwnie, oni zamiast pochylać się nad rozkosznymi dołeczkami i małymi noskami, odwracają głowy i mówią z gniewem w głosie „bachor”. Narzekają na hałas, bałagan, na głośne odbijanie piłki, irytujący dźwięk płaczu. Nie rozumieją, jak można dziećmi się zachwycać, a co dopiero decydować się na nie świadomie. Nie trafiają do nich też argumenty, że sami kiedyś byli dziećmi. Dzieci nie lubią i wcale się tym nie kryją. Dlaczego?

Nie lubię dzieci. Bachor mi życia nie zepsuje

Na jednym z forum Agnieszka pisze tak:

Nie lubię dzieci. Można powiedzieć, że wręcz ich nie cierpię! Do tego stopnia, że podjęłam decyzję, że nigdy dziecka nie urodzę. Nie ma mowy. Wkurza mnie jak za oknem mojego domu bawią się na ulicy i drą te małe paszcze, zero kultury, zero wychowania. Otwieram okno i już je słyszę! Tak mnie to wkurza, że szoook! Mój facet jakoś mniej się tym przejmuje, ale czasami też go to wpienia, bo odpocząć normalnie nie można.
Idąc przez miasto albo będąc w sklepie, nie mogę patrzeć jak te małe człowieczki wymuszają na swoich rodzicach, a to płatki, a to batonika, a to jakąś zabawkę i tak ciągle i na każdy możliwy pomysł – BOŻE POMOCYYY! Czy tylko ja tak mam?

Osoba podpisująca się „Hot dog” z kolei opisuje to tak:

Też nie lubię małych dzieci. No nie lubię, też mnie nudzą, też mnie meczy to zamieszanie, które robią, nie można spokojnie pogadać, ciągle coś przewracają, rozchlapują, stają na krzesłach na balkonie, taki mały
dramat. A najgorzej jest jak się kilka mam spotka przy jednym stoliku w  kawiarni albo na jednej parkowej ławeczce. Można zwymiotować z nudów. 99%  rozmowy toczy się na temat dzieci, kupek, pieluszek, nowych słówek, anegdotki, powiedzonka, co za tematy… No, ale takie jest życie. A mnie to jeszcze czeka, wszystko od początku, mamusiuuuu…

Nielubienie dzieci to częsty problem kobiet, które ich jeszcze nie mają. Dziewczyny, które zaczynają studiować, poznawać smaki dorosłego życia, często zarzekają się, że nigdy nie będą miały dziecka. Są zirytowane, gdy muszą przebywać w towarzystwie maluchów dłużej niż 5 minut. Informują otoczenie, że nigdy nie zdecydują się na ciążę, że w ostateczności mogą zaadoptować dziecko na odległość w dalekim, biednym kraju. I nic więcej.

Wiele młodych kobiet zwraca uwagę na coś, co jest dla nich nie do pojęcia, że dzieci są zwyczajnie niegrzeczne, nie słuchają, wystawiają na próbę rodziców. Mówią, o nich w kontekście bachor, czasami też obwiniają rodziców jednego czy drugiego kilkulatka. Są przekonane, że nigdy nie będą takie jak „nawiedzone, leniwe mamuśki”.

Renia pisze:

Całkowicie nie do zaakceptowania są dla mnie dzieci chowane bezstresowo, którym wolno wszystko, bezczelne, aroganckie.

Mijają lata i często pod wpływem nacisków z zewnątrz, namowom męża lub partnera decydują się na dziecko…i jak łatwo się domyślić – ich pogląd na dzieci zmienia się diametralnie. Być może nie pałają miłością do wszystkich maluszków, ale są dużo bardziej empatyczne i mniej radykalne w swoich poglądach. Niechęć do dzieci mija.

Zdarza się jednak, że kobiety informujące cały świat, że dzieci nie lubią, nigdy nie decydują się na nie. Przez lata odbierają zszokowane spojrzenia bliskich, wysłuchują długiej listy argumentów, dlaczego się mylą, ale zdania nie zmieniają. Są konsekwentne i świadome swoich racji.

Czy jest ze mną coś nie tak?

Kobiety, które nie lubią dzieci, często żyją w poczuciu, że z nimi coś jest nie tak. Obserwują koleżanki, rówieśniczki i widzą pozytywne emocje, jakie wywołuje niemowlak czy trzylatek, a one nie potrafią myśleć inaczej jak „bachor”, który zabiera czas i całą uwagę. Czasami same siebie o to obwiniają, wstydzą się własnych uczuć, nie potrafią ich zaakceptować.

Prawda jest jednak taka, że wbrew mitowi Matki Polki, nie wszystkie kobiety lubią dzieci. I mają do tego prawo. Nie muszą odczuwać sympatii do mijanych maluchów. Z drugiej strony można oczekiwać, że wszelkie komentarze, które wygłoszą będą stonowane i dobrze przemyślane. To, co mówi się świadczy o autorze wypowiedzi bardziej niż o temacie monologu.

To wina opiekunów

Dzieci się nie lubi także z powodu tego, co „robią ludziom dorosłym”, jak zmieniają poważne, twardo stąpające po ziemi osoby. Niechęć pojawia się zwłaszcza wtedy,  kiedy obserwuje się dorosłych, którzy w otoczeniu maluszków stają się infantylni, zdrabniają, cmokają, szczebiotają, są naiwni i dla niektórych śmieszni.

Jedna z forumowiczek pisze tak:

Dzieci są rożne, jedne dają się lubić, a inne nie. Kiedyś mnie brzydziły, bo z nosa im leci, bo brudne, dziś wiem ze przynajmniej w przypadku małych niesamodzielnych dzieci to wina ich opiekunów- oni są od tego by wytrzeć nos, umyć buzię, żeby dziecko wyglądało jak człowiek. Nie każde dłubie w nosie, a
kiedyś myślałam ze wszystkie tak robią.

Dzieci należy pozamykać…czyli dziecko to niedokończony człowiek

Dzieci nie są doskonałe. Tak jak dorośli. Można je lubić lub nie.

Zastanawiające jest jednak to, jak silne negatywne uczucia dzieci mogą wywoływać. To wcale nie przemawia na ich niekorzyść, raczej stawia pod znakiem zapytania motywy osób, które nie potrafią kontrolować języka i swojego sposobu wypowiedzi. Nasuwa się myśl, że coś jest nie tak nie z dziećmi, które są tylko dziećmi, ale z dorosłymi, którzy zabierają prawo najmłodszym do dzieciństwa, którego nikt ich nie pozbawiał. Co innego wyrazić swoje uczucia, mówiąc, że się nie lubi dzieci, a co innego snuć tezy, że dziecko jest gorsze od zwierzątka, że jest obrzydliwe i godne pożałowania. To trudno zrozumieć.

    38 komentarzy

  • Królowa Karo

    W trakcie czytania pomyślałam sobie, że każdy z tych dorosłych, którzy nie lubią dzieci, sam był kiedyś dzieckiem.

    • Iga

      I co w związku z tym?

      • Monika

        Serio? hahahha błyskotliwa myśl nie ma co 😀

      • Zuza

        Cha cha rozbrajający argument jaki i „a kto Ci szklankę wody na starość poda?”. Mam lat ponad 30 , partnera (jednego od 8 lat ) i dzieci brak i mieć ich nigdy nie będę. Zwyczajnie mnie irytują , są absorbujące . Toleruje czyjeś na przysłowiowe pięć minut. Najgorsze moralizatorki to te, które „wpadły „- na siłę próbują wcisnąć innym „jakie to wielkie szczęście mieć dzidziusia „. Sorry -„ja postoję „. Co mnie jeszcze rozbraja -roszczeniowa postawa współczesnych mamusiek -„wszystko mi się należy-bijcie mi pokłony bo mam dziecko’. Jak chcą to niech mają po pięcioro dzieciaków -byleby z daleka ode mnie . PS. Na swoją emeryturę pracuję sama , a „szklankę wody” poda mi opiekunką ,którą sobie opłacę za oszczędzone pieniądze , których nie wydam na dziecko.

        • Asia

          Ty pracujesz na emerytury teraznieszych emerytow. Na Twoja emeryture beda pracowac nasze Dzieci. Wygodne i Smutne. Milosci dziecka nic nie zastapi.oczywiscie trzeba sobie najpierw na nia zasluzyc. Ale doceniam twoja szczerosc. Lepiej Tak niz splodzic i wychowywac bez milosci. Dobra decyzja!

      • mamuśka szczęśliwa

        mam koleżanki w pracy, które nie lubią rzekomo dzieci i ich nie chcą mieć. Sranie w banie, nie maja odpowiednich partnerów do życia, bo nawet nie chca sie z nimi ożenić, bo tak jest im wygodnie i dzieci oczywiście tez nie chcą, zabierają tym idiotkom młodość, a one jak opętane powtarzaja, że nie znoszą bahorów. Po 40 będą wyć, że za późno już a stary cap znajdzie sobie młodszą:))he he

    • Alicja

      No i co w zwiazku z tym??? Nienawidze wrecz bachorow a mam 37 lat, meza, dom elastyczna prace. Moge miec dzieci ale za zadne skarby swiata nie chce. Nie ma zadnego, ani jednego powodu dla ktorego moglabym chciec miec dziecko. Debilne argumenty typu kto ci na stare lata poda szklanke wody, bezgraniczna milosc, sranie w banie, dzieci wyjezdzaja i maja nawet najlepszych rodzicow w d… a wodew bedzie ci podawal ktos zupelnie obcy.

  • Rebel

    Sama należę do osób, które nie lubią dzieci. Możliwe, ze kiedyś mi się to odmieni.

  • Między snem a pracą

    Nie wiem czy to jest moda na nienawiść do wszystkiego, co nie dorasta nam do pięt? Małe dzieci, zwierzęta, czy starsi ludzie nie będą się bronić przed oskarżeniami więc śmiało można pieprzyć o braku wychowania i osmarkanym nosie.
    Grypy jelitowej też nikt nie lubi ale też nikt nie piętnuje jej w życiu czy internecie. Bo hejtowanie innych jest ciekawsze. Może nienawiść do dzieci to taki objaw feminizmu? – nie jestem taka jak wszystkie, nie chcę mieć bachorów…inna od innych czy jakoś tak

    Sama nie przepadam za dziećmi ale nie zwracam na nie większej uwagi, natomiast autorki komentarzy odwrotnie. Jedna patrzy na co dzieciak naciągnie matkę, druga podsłuchuje koleżanki w kawiarni… litości…

  • panikara

    Trochę jakbym czytała o sobie. Nie lubię dzieci, irytują mnie i nie lubię przebywać w ich towarzystwie. A jednak np mojego 6-letniego brata bardzo kocham i nie wyobrażam sobie życia bez niego. Może jeszcze dorosnę do macierzyństwa 😉

    • dorota

      Najważniejsze to być szczerą. 🙂 Ja w sumie też za dziećmi, zanim zostałam mamą, nie przepadałam specjalnie. Były mi obojętne…Raczej nie skakałam z radości jak niektóre koleżanki, gdy mijały je na ulicy. Czasami się zachwyciłam, ale tak na 5 minut, nie dłużej 😉 Oczywiście dzieci w rodzinie to inna sprawa, zdarzało mi się pomagać, zajmować nimi. Teraz jest inaczej. Jako mama patrzę na temat trochę inaczej niż kiedyś.

  • Kasia

    Nie rozumiem ludzi, ktorzy w taki sposob wypowiadaja sie o dzieciah

  • Pati

    To trudny temat. Sama posiadam troje dzieci. Nikt nie jest idealny a tym bardziej dzieci. Mają swoje humory i swoje prawa. Czasem widzimy na ulicy dziecko które krzyczy, rzuca się ,tąpie. Od razu przychodzi nam do głowy no właśnie słowo „bachor”. Ale czy możemy winić dziecko? Moim zdaniem to też kwestia wychowania przez rodziców, dziadków i tego na ile się dziecku pozwala. A potem że dziecko się zachowuje tak a nie inaczej.

    • Justyna

      to tez wynik tego ile to dziecko otrzymalo zainteresowania milosci troski dobra nie tylko od matki ale tez od ojca i pozostalej rodziny czy nasiaklo miloscia czy zimnem cierpieniem i upokorzeniami to co wkladamy w dzieci dobre czy zle wychodzi zwlaszcza nieswiadomy bol

      • Pati

        Zgadzam się. Jeśli od początku poświęcamy dziecku dużo czasu i cierpliwości to dziecko jest inne i nie zachowuje się jak rozpuszczony B.

    • Monika

      Więc wychowanie? czy „to tylko dziecko” ?

  • Gosia

    Ja generalnie nie lubię dzieci, z małymi wyjątkami i jestem za oddzielnymi przestrzeniami publicznymi dla rodziców z dziećmi, jak na przykład restauracje.

  • Ali

    Rodzicielstwo wiele zmienia, chyba nie ma kobiet, które po urodzeniu po pewnym czasie nie zmieniają swojego nastawienia do dzieci. Znam wiele przypadków, w których kobiety nie planowały dziecka w ogóle albo dopiero za 10 lat bo teraz sobie nie wyobrażą tego, bo dzieci są denerwujące itd. I nagle trafia się nieplanowana ciąża, która wszystko obraca o 180 stopni, mija kilka miesięcy i każda mama wpatrzona w swoją pociechę i nie wyobraża sobie bez niej życia

  • celka

    ja kocham dzieci, ale niestety cierpię na migreny, a te szkraby potrafią wywoływać je u mnie w kilka sekund. Cały dzień albo dwa mam „z głowy” bo najchętniej to bym sie zamknęła w ciemnym pomieszczeniu i przeczekała ból głowy.. Mam tak od czasu dzieciństwa więc do samych dzieci nic nie mam, bo pamietam jak sama nim byłam. mimo to, dla własnego komfortu unikam kontaktu z glosnymi, piskliwymi dziećmi. Dziewczyny z Migrena z głowy też potwierdzają moje słowa.

  • Kate

    Też za dziećmi nie przepadam. Owszem jak są w pobliżu to są, ale nie pieję na ich widok, raczej może zachwycam się z uprzejmości. Mam 37 lat i nadal nie mam potrzeby posiadania dziecka. Cały ten zachwyt nad macierzyństwem … zupełnie mnie nie dotyczy. Najgorsze są pytania znajomych i mówienie, że jak będziesz miała swoje to się zmieni… a jak nie… to niby co? Dziecko to nie zabawka, którą odłożyć można jak stwierdzę, że się nie podoba.

  • Akni

    Jestem mamą i teraz już babcią, ale dzieci nie lubię. Zwłaszcza rozwrzeszczanych, upierdliwych, rozhisteryzowanych,roszczeniowych małych terrorystów. Dzieciństwo, to coś przez coś każdy musi przejść, ale zachwycać sie nie ma nad czym. To jest jak katar, który musi minąć. inna sprawa, że młodość zwłaszcza wczesna też pikna nie jest. Reasumując fajne jest życie około trzydziestki, przedtem i potem… nie polecam. A dzieciństwo, czyli sranie i szczanie pod siebie pfuuuj ! Bardzo, ale to bardzo rozumiem kobiety, które nie chcą mieć dzieci, byle to była Wasza decyzja. Nie dajcie się kobitki wmanewrować, olejcie babki, ciotki, teściowe, sąsiadki i nne żyjące cudzym życiem. Baba to nie inkubator ! Akni

  • Katarzyna

    Należę do kobiet, które naprawdę i szczerze nie lubią dzieci. Mam obecnie 34 lata, a nienawiść (to jest chyba najbardziej adekwatne słowo) do dzieci pojawiła się u mnie już w wieku kilkunastu lat. Zawsze byłam wzorem, przodowałam we wszystkim, za co się zabrałam, skończyłam renomowaną uczelnię, studia podyplomowe za granicą, dziś, pomimo młodego wieku, zarabiam kilkukrotną krajową na ważnym stanowisku renomowanej firmy, mieszkam w warszawskim Wilanowie. Otaczam się specjalistycznymi książkami, poważnymi magazynami, mądrymi, poważnymi ludźmi i w tym świecie czuję się szczęśliwa. Dziecko jest dla mnie upośledzonym małym człowiekiem i sama myśl, że miałabym opiekować się kimś takim i poświęcać swój cenny czas jest dla mnie nie do zaakceptowania. Wszystko się we mnie buntuje i aż gotuje w środku. Na widok dziecka odwracam głowę. W kontakcie z dzieckiem od razu odczuwam potworną irytację i spadek nastroju. Ale nie czuję się gorsza od innych kobiet, przeciwnie, czuję się lepsza. Z mężem rozważamy jednak posiadanie jednego dziecka, dlatego, że moi rodzice bardzo tego pragną. Całość wychowania i opieki zostanie przeniesiona na zatrudnioną na stałe nianię i wspólnie z rodziną uzgodniliśmy także, że nasze dziecko zamieszka w dużym domu u moich rodziców. Mam jednak nadzieję, że będę w stanie je jakoś pokochać i nie będzie mnie traktować jak obcej osoby. Uważam jednak, że kobiety takie jak ja nie powinny mieć dzieci. Dla dobra ich samych i dla dobra tych dzieci.

    • dorota

      Katarzyna, jeśli uważasz, że nie powinnaś mieć dzieci i jeśli to wszystko, co piszesz to prawda…to nie decyduj się na dziecko tylko ze względu na rodziców. Proszę Ciebie bardzo. Chyba, że chcesz skrzywdzić swoje dziecko. Przepraszam, że tak wprost, ale inaczej się nie da.

      • Aga

        Ja dzieci nie znoszę, ale co innego obce, a co innego własne geny. Nie jest powiedziane ze ktoś kto nie lubi dzieci będzie złym rodzicem.

    • Hanna

      Katarzyno, jesteś świetną babką. Nie decyduj się na dziecko, jeśli nie chcesz, bo się tylko zmarnujesz… 🙁

  • Aleksandra

    Świetny tekst! Jakbym przeglądala się w lustrze. Mam 32 lata i nie cierpię dzieci – najdelikatniej rzecz ujmując. Przebywanie w ich pobliżu dłużej niż 15 sek wyprowadza mnie z równowagi. Nie jestem w stanie pojąć zachwytu nad dziećmi, we mnie budzą tylko przerażenie (gdy znajdą się bliżej mnie niż metr) i wstręt, bez względu na ich wiek. Nie potrafię nawet zmusić do jakichś kurtuazyjnych wypowiedzi pod ich adresem, po prostu staram się je totalnie ignowować, wywołując oburzenie ich rodziców (no jak można się nie rozpłynąć nad ich dzieckiem, ba! w ogóle go nie zauważyć). Od kiedy siebie pamietam zawsze tak było, i nawet w dzieciństwie nie bawiłem się lalkami „w mamę”. Z pewnością nigdy nie będę mieć dzieci, mimo iż otoczenie twierdzi, że macierzyństwo to cel życia kobiety i patrzy na mnie jak na wariatkę.

    • dorota

      Aleksandro, macierzyństwo to nie jest cel życia. Na pewno nie każdej kobiety. Ważne, by wiedzieć, co jest dla nas dobre. Powodzenia!

    • Hanna

      Aleksandra, całkowicie się z Tobą zgadzam. Mam 43 lata i nie mam dzieci. Nigdy nie chciałam mieć żadnego, bo ich nie lubiłam i nie lubię. Tych z rodziny też, a może nawet w szczególności. Nie przejawiam żadnego instynktu macierzyńskiego, nawet w najmniejszym stopniu, a argumenty typu : „jak będziesz mieć swoje, to zrozumiesz/polubisz” po prostu mnie rozwścieczają i obrażają. Dzieci wywołują u mnie niepohamowaną irytację. Zgadzam się też z opinią padającą na „antydzieciowych” forach, że do macierzyństwa namawiają osoby, które z tego właśnie powodu są nieszczęśliwe i mają nieudane życie. Ja także myślę, że zazdroszczą bezdzietnym osobom braku tego typu problemów i chciałyby, aby i oni popadli w takie kłopoty. Schadenfreude…
      Czasem wydaje mi się, że dzieci stały się „bachorami” od lat ’90, że wcześniej nie było aż tak źle…, że były normalniejsze. Ale może mi się tak tylko wydaje…
      Pozdrawiam podobnie myślące dziewczyny 🙂

  • m

    Jestem przed 30 dzieci nie lubię, nie chcę, brzydzą mnie. Kobiety w ciąży to samo.. Kocham zwierzęta, są dla mnie największą wartością.. Mam 3 koty psa i w niedługim czasie będę adoptować kolejnego członka rodziny.. Taak traktuję moje zwierzaczki jak członków rodziny.. Macierzyństwo nie jest celem w moim życiu. Żal mi kobiet, które uważają dziecko za cud na cudami. Nie to jest najgorsze.. najgorsze są te matki z bandą dzieciaków przy boku zachowujące się jak święte krowy, którym wszystko wolno. Patrzcie jakie mam cudowne dzieci. A ty patrz i się zachwycaj… A najlepiej jeszcze dawaj pieniądze na te dzieciory.

    • Alicja

      Dooookladnie tak, zwierzetom oddam wszystko, choc czasem wkurzaja, szybko mi przechodzi, ale dzieciary to nie zwierzeta, nawet do piet kocietom nie dorastaja, wieczny ryk, wymuszanie, ohyda.

  • Monlizze

    Ja sama jestem matka. Kocham swoja córeczkę i uważam że jest idealna i najlepsza. Innych dzieci nie lubię, a szczególnie tych ktore rodzą się w rodzinie. Są tragiczne mam ochotę je wybic. Wszyscy się nimi podniecaja, a tak naprawdę nie ma czym bo te dzieci są nic nie warte. Muszę je ciągle oglądać i udawać że wszystko jest ok. Masakra

  • ...

    Nienawidzę dzieci . Dla mnie to rozpieszczone , udające że nic nie rozumia istoty .

  • Marta

    A ja jestem kiedyś lubiłam dzieci a teraz jestem po 30stce i mnie….nudza.nie czuje instynktu i potrzeby ich posiadania…a co gorsza strasznie denerwują mnie takie rozczulające się nad nimi matki. Nie chce stać się tak monotematyczna! Ale jeśli się na nie nie zdecyduje to kiedyś będę tego żałować…i co tu robić?

    • dorota

      Marto, myślę, że złapać dystans….Wiem, co masz na myśli, pisząc o mamach pochylających się nad dziećmi 😉 Jednak jeśli się zdecydujesz, pewnie Ci się odmieni.

  • Krzysiek

    Od dzieci gorsze są ich matki…a już w ogóle szczytem wszystkiego jest ich zachowanie i ignorowanie innych ludzi, ich spokoju i przestrzeni „bo mój słodziutki, malutki, zasraniutki”….gówniak. Którego w dodatku nie potrafią wychować ani utrzymać dyscypliny. I ta debilna retoryka…”bo na starość to Ci nie będzie miał kto podać szklanki wody”…no dobra. A Jeśli okaże się, że dzieciak ożeni się z jakąś durną zdzirą która go oskubie i zmarnuje dorobek mojego życia? Albo jeśli sam będzie na tyle głupi, że mimo tłumaczenia mu co jest ważne on i tak przep….szy cały majątek a mnie odda do domu starców? To już wole psa…

  • Magda

    Nie mam dzieci. Nie wolni mi zachodzić w ciążę. Był czas, że bardzo cierpiałam z tego powodu. Szczególnie kiedy dręczyła mnie teściowa. Przeszło mi kiedy popracowałam w przedszkolu z dziećmi dwu-, trzy- i czteroletnimi. Dzieci bywają cudowne, ale bywają małymi potworami, szczególnie te, które nie mają rodzeństwa. Myślę, że wielu rodziców ma podobne spostrzeżenia bo… zostawia swoje pociechy na10h w obcym miejscu (nie zawsze dlatego, że tego wymaga praca itd.). Praca z dziećmi uleczyła moje zbolałe serce. Pokazała mi, że wychowanie dziecka i rodzicielstwo nie kończą się na ciąży i porodzie, ubrankach, zabawkach. To ciężka praca i wiele wyrzeczeń, do których część z nas nie jest zdolna, szczególnie, że decydujemy się na potomstwo znacznie później, kiedy nie jesteśmy już tak elastyczni.

Zostaw komentarz

Możesz użyć HTML tagów i atrybutów: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>