Główne menu

Była zdruzgotana…Oto co jej poradziła

 

Po około 15 minutach wyciągnęła wszystko z garnków. Jajko i marchew położyła na talerzu, w kubku stała kawa. Zapytała wnuczkę – co widzisz?

Ania niewiele rozumiejąc, ze zdziwieniem w głosie powiedziała – jajko, kawę i marchew…Następnie babcia zachęciła Anię, by opisała, co naprawdę jest przed nią. Ania sięgnęła po miękką marchewkę, obrała twarde jajko i napiła się kawy, czując znajomy, ulubiony smak, który rozpływa się po jej ciele i przynosi zastrzyk energii.  Ania spojrzała zaskoczona na swoją babcię – „Co to ma wspólnego ze mną?”- zapytała.

Na to babcia, tylko czekając na to pytanie, odpowiedziała: „Kochanie, tylko popatrz, jak każdy z tych produktów poradził sobie z przeciwnością losu – z wrzącą wodą. Twarda i silna marchewka, zmiękła, stała się plastyczna i w niczym nie przypomina chrupiącego warzywa…Jajko przedtem miękkie w środku – zmieniło swoje wnętrze, stało się twarde, można do niego dotrzeć obierając równie twardą skorupkę. A kawa? Mocne, twarde ziarna oddały to, co mają najlepszego na zewnątrz, do otoczenia. Wrząca woda pozwoliła im dojrzeć…Ziarna kawy nie tylko zmieniły siebie. Zmieniły też wodę”.

Babcia podeszła i przytuliła Anię: „Kochanie, kim Ty jesteś? Jesteś marchewką, która wydaje się być silna, ale z bólu i nieszczęścia więdnie i staje się miękka, tracąc siły? Czy jesteś jajkiem, z miękkimi i lepkim wnętrzem, które pod wpływem trudnej sytuacji zmienia się nie do poznania – w twardy, całkiem inny obiekt?  A może jesteś jak ziarna kawy, które w trudnych okolicznościach pełnych bólu, uwalniają swój aromat i smak i sprawiają, że rzeczy naprawdę złe stają się lepsze…”

W obliczu smutku, zwątpienia, rozczarowania…warto być taką, jak kawa, która za sprawą trudnych warunków zewnętrznych dojrzewa, staje się silna, aromatyczna, pełna energii, staje się inną postacią – lepszą.

a-cup-of-coffee-399478_1280

Historia zainspirowana wpisem klik.

Podziel się z tymi, którzy aktualnie przechodzą trudny okres w życiu.

    12 komentarzy

  • Iwona

    piekna historia

  • jedzzapetytem.pl

    coz za cudowna historia!!!!!!!

  • Marta

    popłakałam się 😉

  • Wioleta

    daje do myślenia, piękne;)

  • Olka

    Ja też wiele przeżyłam moje dziecko też . Brak zaufania do facetów pozostanie na zawsze tak samo jak nie chęć wiązania się by żyć w związku . Wolę samotne życie z moim kochanym synkiem . To On nadaje mi sens życia

  • Aisha

    takie jest życie i ludzie. dobrze jest podnosić się z każdego załamania,bo później może byc trudniej.uśmiechać się,znalezc sobie cel,niepoddawać się.

  • Kasia

    „Jak grom z jasnego nieba”… Też przez to przeszłam. Na szczęście to już przeszłość!
    Fajny artykuł, mądre słowa babci…
    Chce jednak zwrócić uwagę na coś innego. Ci, którzy oszukują, zdradzają itp są „ponad prawem”. Nie można nic powiedzieć, żeby broń Boże nie urazić! W d*pie mam taki świat! Gdyby wszyscy mówili prawdę prosto w oczy to może nie byłoby tyle zdrad, rozwodów i rozbitych rodzin…
    Pozdrawiam

  • Blog spełnionej mamy

    Jestem jak kawa chociaż przeszłam etap jajka:-) każde doświadczenie nas czegoś uczy i zawsze odciśnięte na nas piętno.

  • AGA

    BYŁAM W PODOBNEJ SYTUACJI ROK TEMU PO 12 LATACH MAŁŻEŃSTWA JAK GROM Z JASNEGO NIEBA SPADŁA NA MNIE WIADOMOŚĆ ŻE MOJ MĄŻ MA INNĄ KOBIETE .TO BYŁA NAJGORSZA WIDOMOSC .HISTORIA OPISANA JEST PIĘKNA

  • Baśka

    Nie jest ważne, co sprawia, że wydaje nam się, że życie nas przerasta. Akurat ja męża w trudnych chwilach miałam przy sobie, ale musiałam zdecydować, czy dam się złamać, czy stwardnieję, czy po prostu pokażę, że to ja rządzę rzeczywistością. Ze swojego bólu zrobiłam siłę, pozwoliłam, żeby to, co mnie zmieniło, zmieniło na lepsze.
    Mówicie „że to wersja light”. Naprawdę – nie oceniajmy ludzi przez pryzmat naszych własnych nieszczęść. Dla osoby słabej nieszczęściem będzie złamany paznokieć – ale jeśli ten złamany paznokieć czegoś ją nauczy, to będzie z niej więcej pożytku, niż z miliona zdradzonych żon, które będą jęczeć, jak to je los pokarał. Choćby z tego powodu, że następnym razem będzie już o ten złamany paznokieć silniejsza i w razie większego problemu pomyśli: „Cóż, może z tego też wyjdę cało?”

  • Ania

    Jestem Ania. Po 5 latach malżeństwa to ja zdradziłam. Skrzywdziłam mojego meża i siebie. Wyprowadziłam się, on nie chce mnie znać.
    A wszystko dlatego, że brakowało przyjaźni, szczerych rozmów, chęci zrozumienia potrzeb drugiej osoby. Czasami ta druga strona również cierpi uświadamiając sobie popełnione błędy. Ciężko poradzić sobie ze zdrada, również gdy samemu się jej dopuściło…

    • Magda

      Współczuję szczerze. Zawsze jest tak, że obie strony ponoszą winę za to, co się stało. Ja zostałam zdradzona, ale po kilku latach dotarło do mnie, że muszę przyjąć na klatę chociaż połowę winy za to, że moje małżeństwo się rozpadło. Do tego trzeba czasu i większej mądrości życiowej, której na początku mi zabrakło. Z perspektywy czasu (choć dziś jestem w szczęśliwym związku) mogę szczerze przyznać, że byłabym w stanie wybaczyć mężowi zdradę i dziś nadal bylibyśmy małżeństwem. Niestety, uniosłam się honorem, uciekłam, bo uznałam, że nic nie ukoi mojego bólu. Nie chciałam rozmawiać…
      Jeśli tylko mogę Ci cokolwiek doradzić, to daj ochłonąć emocjom, a potem postaraj się walczyć o Was. Jeśli nie będzie chciał słuchać- napisz list. Nie poddawaj się. Walcz, jeśli Ci zależy. Nie odpuszczaj i nie poddawaj się. On nie będzie chciał słuchac jeszcze długo, ale jeśli jeszcze pamięta, jak bardzo Cię kochał, to przyjdzie dzień, że otworzy dla Ciebie swoje serce na nowo. Bądź dzielna!

Zostaw komentarz

Możesz użyć HTML tagów i atrybutów: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>