Główne menu

Co to znaczy być prawdziwym mężczyzną?

Kogut domowy

Odchodzimy powoli od schematu, w którym to mąż musi utrzymać rodzinę, a wychowanie dzieci spada wyłącznie na żonę. Współczesny mężczyzna nie postrzega porodu jako babską rzecz, jest przy nim do samego końca, przecina pępowinę i z dumą mówi „urodziliśmy dziewczynkę!”. Jakiż to piękny widok, gdy potem tata dzielnie przewija malucha, dźwiga go w nosidełku, chodzi na spacery z wózkiem. Świetnie. To dobra strona „ukobiecowienia” mężczyzn.

A co z panami, którzy zostają w domu i przejmują rolę gospodyni? Jeśli pracują zawodowo w domu, ok, to tak nie szokuje. Ale bez zajęcia, tylko dzieci i gotowanie? Trochę nie mieści się w głowie. To jeszcze rzadkość, jednak gdy mężczyzna faktycznie zajmuje się dzieckiem, jest mistrzem gotowania, pamięta o płaceniu rachunków, sam robi listę zakupów, a dom wygląda jak z katalogu – ciężko mieć zastrzeżenia. Widać, facet się stara i jest w tym naprawdę dobry. Gość jest „tylko” gospodynią, ale daje żonie pełne wsparcie w sprawach domowych i bierze odpowiedzialność za rodzinę, jest więc jak najbardziej męski, choć w dość niekonwencjonalny sposób.

Gorzej, gdy mężczyzna robi z równouprawnienia zasłonę dla własnego nieróbstwa i nieudaczności. Człowiek jest z natury wygodny, dlatego jeśli może uniknąć wysiłku, to pewnie to zrobi. Nie brak panów wychodzących z założenia, że skoro wyzwolone kobiety wzięły na własne barki męskie zajęcia, to oni nic nie muszą. Pasuje im rola utrzymanka żony, która wypłaca kieszonkowe, sama załatwia urzędowe sprawy, umawia przegląd samochodu, programuje DVD. On coś tam w domu robi, ale niechętnie, i za wszystko domaga się wdzięczności. Taka męska wersja kobiety-bluszczu, która nie ma co liczyć na oklaski.

Nie jesteśmy tacy sami

Żeby nie wiem jak uporczywie najbardziej zagorzałe fanki zniesienia różnic pomiędzy płciami starały się przekonać świat do swoich racji, kobiety i mężczyźni nie są tacy sami. Nie są i już, nie ma co zaklinać rzeczywistości. Sztywny podział na „kobiece” i „męskie” odchodzi do lamusa, ale to nie znaczy, że nastała era pełnej unifikacji. I chyba dobrze, bo przecież dzięki tym różnicom możemy liczyć na masę przyjemności.
Oczekujemy, że mężczyźni rozwiną w sobie kobiece zalety, ale czy naprawdę chcemy, by przy okazji zatracili swoje męskie cechy? Co fajnego będzie w tym, że staniemy się jednakowi? Może po prostu nie dajmy się zwariować i pozwólmy mężczyznom zachować cząstkę ich dawnego świata?

    12 komentarzy

  • Bogna

    Równowaga to zapomniane pojęcie. Zamiast tego, odkąd kobiety zaczęły być zauważane jako partner do rozmowy, pojawiły się hasła „chciałyście równouprawnienia no to macie „. Ale czy którejś z Pań chodziło o to, aby na siłę udowadniano nam, że nie damy rady?? Kobiety z natury są słabsze fizycznie, ale psychicznie i mentalnie mamy, za przeproszeniem, bycze jaja oraz umysł ogarniający coś więcej aniżeli przepis na szarlotkę. Nie mam nic przeciwko zniewieściałym facetom i kobietom z jajami. Najważniejsze, aby szanować siebie i mimo wszystko pielęgnować pewne prehistoryczne ale niebanalne modele zachowań otwierając na przykład kobiecie drzwi lub wyręczając przy wkładaniu szafy na wózek w Ikei. (Ufffff, naprawdę była ciężka Emotikon smile

  • Witek

    Przykro mi, ale płaczecie nad mlekiem, które już prawie całe się wylało

  • Paweł

    Lekarstwem jest stara i sprawdzona RÓWNOWAGA!! 🙂 bez przegięć w żadną stronę

  • Magdalena

    Mysle ze to sprytniejszy,pierwotny zamysl…nie polega on na byciu slabszym czy mocniejszym czy tez uzaleznionym bardziej…to dzięki nam i naszym slaboscia…mezczyzna ma okazje stać się męzny i odnaleźć poczucie wartości i spelnienia…a my dzieki tej meznosci czujemy się kochane a przede wszystkim bezpieczne…tak sobie mysle 🙂 to wszystko stworzone tak pięknie by pasowało.

  • Ania

    Zgadzam się.Bo od patrzenia na niektórych,to aż oczy bolą-takie „huj wi co” 😉 Jak Conchita-ni baba,ni facet

  • Agnieszka

    Zwiazku nie o to chodzi,kto nosi spodnie. Kobieta za tym nie tęskni,kobieta tęskni za tym zeby czuła sie bezpieczna,kochana i szanowana.. Przecież to takie proste..

    • Kuba

      Z takim myśleniem to jako społeczeństwo nigdy się nie zmienimy.
      Od zawsze było jasne, że tam gdzie widoczna siła tam głęboka melancholia i smutek. Po co na siłę upierać się przy starych zwyczajach? Nie wiem. Dla mnie to kretynizm i zniewolenie na rzecz jakiejś religijno-kulturowej dyktatury.

  • Mirek

    Postfeudalne zwyczaje nadskakiwania kobietom tylko dlatego, że nimi są, są dla mnie zwyczajnie ubliżające, jako mężczyzny. Bowiem w niczym nie czuję się od kobiety gorszy, także nigdy nie pogodzę się z faktem, że jakiś skostniały kodeks wyznacza mi rolę damskiego lokaja, odźwiernego i tragarza. Stosuje się do nich jedynie z przymusu i strachu przed społeczną marginalizacją. Natomiast odczuwam savoir-vivre jako system mi obcy i wrogi; obrażający mnie jako człowieka i mężczyznę, urągający mojej godności. Uważam, że kobieta która domaga się od mężczyzny tych niby „naturalnych” zachowań jest zwykłą megalomanką, żeby użyć najłagodniejszego określenia. Także ustępuję miejsca kobietom, przepuszczam w drzwiach, noszę za nie ciężary, ale stosunek do tego, mam jak najbardziej negatywny i bynajmniej nie okazuje radości, jak muszę to robić. Życzyłbym sobie, żeby mężczyźni odważniejsi ode mnie pokazali wyzwolonym paniom trzeci palec, w postaci braku średniowiecznych manier. Ten artykuł to nic innego, jak przerażająca megalomania współczesnych kobiet, które chcą zjeść ciastko i mieć ciastko. Panowie, wymagajcie od kobiet absolutnej równości. Wszędzie.

    • dorota

      Mirek, co Ci w tym temacie przeszkadza najbardziej? Obawiam się, że ta cała równość odbiłaby się nie tylko kobietom, ale i mężczyznom czkawką.

  • Mirek

    A to, że kobietom by się odbiła, to fakt. I w sumie dobrze. Przeszkadza mi w tym temacie: kwestia bycia szarmanckim (o czym wyżej), obowiązek nadstawiania karku za kobietę (jest równość, niech się broni), dlaczego my mamy być tłuczeni przez jakiś pijanych wyrostków oraz zmuszanie wyłącznie mężczyzn do wykonywania technicznych zajęć, typu wbijanie, wkręcanie (jest równość, kobieta niech też to robi).

    • dorota

      Z tym biciem dla mnie odpowiedź prosta – bo mężczyzna przeciętnie jest silniejszy, a napastnikiem jest zazwyczaj inny pan. Z drugiej strony jestem w związku od 12 lat i Mój Mąż jeszcze się w mojej obronie nie bił 😉 Dlatego raczej nie przesadzajmy z tym „obciążeniem”.
      Wbijanie gwoździ?…Gdyby Mąż nie robił tego z ochotą i miał z tym problem – sama bym się za to wzięła. Nie miałabym z tym problemu, ale jeśli tworzymy związek – to działamy razem i każdy działa w obrębie swoich umiejętności. I serio nikt nie ma z tym problemu. Są rzeczy, które zazwyczaj robię ja i takie, które „bierze na swoje barki” on. Nie widzę w tym nic zdrożnego. Przeciwnie – dla mnie to tak naturalne, że nie widzę sensu się rozdrabniać.
      Jest też trzecia kwestia. To, że dostanę kwiaty od czasu do czasu zrównuję z tym, że i Mąż dostaje ode mnie drobnostki, nie szczędzę niespodzianek. To, że Mąż weźmie cięższe siaty i mi zostawi lżejsze wynika pewnie z tego, że waży trochę więcej i ma pod tym względem większe możliwości…Ja też pięciolatce dam co najwyżej ręczniki kuchenne, by zaniosła do domu 😉

  • Mirek

    No dobrze, ale nie podoba mi się sama wymowa tego artykułu, bo jest taki… egoistyczny. Można go podsumować: jak ustawić sobie chłopa, żeby kobiecie było najlepiej i najwygodniej. A dlaczego kobiety boją się całkowitej równości? Też proste. Bo musiałyby mieć wtedy także udział w obciążeniach z nią związanych, a chcą mieć tylko w zyskach (vide szarmanckość). Bardzo mi się podobał jeden pan, który otwarcie powiedział, że z noszeniem siat i ciężarów to jest tak, że dzielą się z partnerką, że w jeden dzień nosi ona, w inny on i nie ma żadnego przepuszczania w drzwiach, bo jako tej lepszej, podobno się to należy od tych gorszych (czyli od mężczyzn). W ogóle podnosi mnie na duchu jak facet ma odwagę powiedzieć (bo ja nie mam): radź sobie sama, mamy równouprawnienie. Bo generalnie kobiety, zwłaszcza te z klasy średniej, chciałyby właśnie tak to wszystko przeklajstrować, żeby mieć jednocześnie i XIX-wieczne maniery, i XXI-wieczne równouprawnienie. A to jest, powiedzmy sobie szczerze, egoizm.

Zostaw komentarz

Możesz użyć HTML tagów i atrybutów: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>