Główne menu

Czasami miłość to za mało…

Padał deszcz i było dość chłodno. Miałam na sobie lekko za dużą granatową kurtkę, długie rozpuszczone włosy niedbale schowane pod kapturem i granatowe obcisłe dżinsy. On odprowadzał mnie do domu po skończonym kursie tańca, a jeszcze wcześniej długim i męczącym dniu.

Czasem tak jest. Nie to, że jesteś zdesperowana albo że on bardzo Ci się podoba, ale czasem po prostu tego potrzebujesz. Żeby ktoś Cię pocałował, chwycił za tyłek, a Twój nos zatonął w jego ciemnej koszulce, skropionej perfumami.

Ja wtedy potrzebowałam. On chciał być ze mną. Tak zrodził się nasz związek. Nie wiedziałam, czy go kocham czy nie. Nie wiedziałam, co mówić ludziom, kiedy pytali mnie, co w nim jest takiego niezwykłego. Jak wyobrażam sobie naszą przyszłość. Nie byłam pewna, czy dwugodzinne okienko, które nagle pojawia się w ciągu mojego intensywnego dnia, chcę poświęcić na spotkanie z nim.

Za to On był pewien wszystkich tych rzeczy za nas dwoje. Wiedział, że mnie kocha i powtarzał to codziennie. Wiedział, że cokolwiek złego się dzieje, jedynym słusznym rozwiązaniem jest usiąść na przeciwko mnie, chwycić za rękę i rozmawiać. Rozmawiać aż do skutku. Wiedział, że każdą wolną chwilę chce spędzić ze mną, a wolna przestrzeń w jego ramionach zdawała się gdzieś w powietrzu rysować imię „Dorotka” z serduszkiem na końcu. Był pewny nas, naszego związku i był pewny nieprawdziwości jakichkolwiek przesłanek, że to może się nie udać.

Nienawidzę o tym pisać ani mówić, bo czuję się wtedy taka zarozumiała – a to jedna z gorszych cech u ludzi – ale z czasem, dość krótkim czasem, zaczęłam się czuć od niego lepsza. Nie jako człowiek, ale tak po prostu. Studiowałam, pracowałam, myślałam, co zrobić, żeby nauczyć się czegoś więcej, w przerwach obiadowych wkuwałam fiszki z niemieckiego, a wieczorami czytałam książki i pisałam.

On pracował dużo. Szanowałam Go za to. Do czasu, kiedy kolejna nasza rozmowa skończyła się z jego strony zadaniem pytania „A co to znaczy?”, kiedy użyłam jakiegoś trudniejszego słowa. Do czasu, kiedy próbowaliśmy znaleźć park, a on po drodze trzy razy zapytał losowych ludzi, jak tam trafić. Do czasu, kiedy zrozumiałam, że słowa „perspektywy”, „standard życia” i „nauka” są dla niego bardziej abstrakcyjnymi pojęciami niż przewiduje słownik.

Zaczęłam rozumieć, że się z Nim nudzę. Że jego dobroć, patrzenie mi w oczy, wyrozumiałość i cierpliwość nie wystarczą za wszystko. Nie wystarczą za to, że jeśli traktuję go poważnie, to: kiedyś będziemy chcieli razem pojechać na porządne wakacje. Może będzie to za rok, a może dopiero za pięć lat. Ale wtedy ja, starając się jak mogę, wyłożę na stół pięć tysięcy na Wyspy Kanaryjskie, a on zaproponuje Kraków na jedną noc albo zalew 30 kilometrów od domu. Kiedyś będziemy chcieli poznać swoich znajomych. Jego znajomi będą opowiadać o ostatnim odcinku „Trudnych spraw”, a moi będą chcieli porównać dwa ostatnie bestsellery. Będę mówiła, że pracuję dłużej, bo chcę , bo to dla mnie szansa. Nie będzie tego rozumiał.

Mimo wszystkich najszczerszych chęci, jak może powiedziałby jakiś Niemiec, es wird nicht klappen. Ja będę mu wypominała. On będzie się wkurzał. Ja będę miała wyrzuty sumienia, a jednocześnie moja frustracja będzie rosła każdego dnia. On będzie to widział i oddali się ode mnie. Ja się z tego chwilowo ucieszę, a później znów zatęsknię po to, by zawieść się jeszcze raz podwójnie. Mogłabym napisać wtedy książkę o frustracji i byłaby to najdłuższa książka, jaka została wydana. A i tak nie oddałaby całego tego bólu.

Będziemy próbowali. Wymyślali rozwiązania. Znajdywali się wpół drogi. Ale to się nie uda, bo miłość to nie wszystko. Życie to codzienność, to picie razem herbaty wieczorem i rozmowa, przy której świecą Ci się oczy. To podziw dla drugiej osoby i wewnętrzna duma. Bezpieczeństwo.

Kobiety wiążą się z mężczyznami o wyższym/równym statusie społecznym albo są nieszczęśliwe.

Jeśli wejdziesz na przeciętne forum i opowiesz, że facet nie pociąga Cię fizycznie albo ma za mało pieniędzy i boisz się, że tego razem nie przeskoczycie, to dostaniesz milion odpowiedzi, krytykujących Twoje podejście. Jesteś materialistką. Lepiej go zostaw, przecież zasługuje na kogoś lepszego. Czy szkoła i studia czynią ludźmi wartościowymi?

Nawet to rozumiem – wstępna analiza problemu i właśnie takie wnioski się nasuwają. Ale życie je nadpisuje. Jeśli ktoś Cię nie pociąga fizycznie, to w końcu zdradzisz. Przynajmniej mentalnie. A to już o wiele za dużo. Jeżeli Twój facet nie zarabia wystarczająco dużo (przynajmniej tyle co Ty), to zawsze w głowie będziesz uważała go za niewystarczająco zaradnego i niezapewniającego Ci bezpieczeństwa. Jeśli szkoła i studia nie stanowią wewnętrznej wartości, to co dla niego znaczy to, ile czasu i wytrwałości utopiłaś w swojej edukacji?

Bardzo chciałam, żeby miłość w czyichś oczach mi wystarczyła. Chciałam wierzyć, że uporem i niekończącymi się rozmowami coś zmienię. Byłam gotowa wmówić sobie, że się mylę po to, żeby nie stracić czegoś, co wydawało mi się cenne.

W efekcie zrozumiałam to, o czym piszę dziś. I jestem tego pewna, tak jak On był pewien naszego związku. Jestem tego pewna za siebie i za Was, drogie Czytelniczki.

    6 komentarzy

  • Sfrustrowana

    Jestem teraz w podobnej sytuacji…Prawie 3 lata związku i zarabiam więcej. On coś próbuje, angażuje sie w nowe projekty, ale nic z tego nie wynika. Kredyt za jego mieszkanie spłaca matka…Owszem jest dobry, czuły, troskliwy, ale stoi w miejscu, bo tak mu wygodnie. A mi ucieka życie i nie chcę spędzić go jako domatorka w ciepłych kapciach…

  • Iwona

    Lepiej bym tego nie opisała. Trafia we mnie ze zdwojoną siłą.

  • jotka

    Jeśli zaczynamy w kimś widzieć wady, to może jednak nie była to miłość? A na pewno nie przyjaźń…

  • Magdalena Szymańska

    Usłyszałam takie tekst od faceta, z którym wiązałam przyszłość. Po 6 wspólnych latach powiedziała, że mnie kocha, ale to nie wystarczy……

  • :)

    Nie zawesze tak jest jak piszeszesz. Pewnie w większości przypadków, ale pewne rzeczy można zmienić jeśli się chce i jest się pewnym swoich uczuć. Bo to moim zdaniem fudament związku. Pewność, że chesz być z tą drugą osobą. Nawt jeśli ona np. „Zachoruje i nie będzie już tak przebojowa, dopasowana do naszych oczekiwań”. Studia, lepsza praca to wszystko można zrealizować mając 20 lat, ale też i 30 lat. Kwestia piorytetów i chęci.

  • An

    To nie była miłość tylko kontrakt, ty mi dajesz to, to i to. Wiadomo, że jeśli facet jest leniem i jedyne co go interesuje to kanapa i zimne piwko, to trzeba uciekać. Ale jeśli dopasowujemy sobie partnera pod kątem pensji to słabo o nas świadczy. Sama byłam w związku, gdzie facet przez trzy lata zarabiał tyle, że mu starczyło na życie, a później znalazł fajną, prestiżową pracę za znacznie więcej niż średnia krajowa. Jeśli ludzie naprawdę się kochają, to powinno to znaczyć na dobre i na złe, a nie tylko jak masz kasę to Cię biorę, a jak nie to ciao babe.

Zostaw komentarz

Możesz użyć HTML tagów i atrybutów: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>