Główne menu

Czy brak urody przeszkadza w znalezieniu miłości?

Ładnym ludziom jest w życiu łatwiej – to fakt, z którym chyba nawet nie ma sensu się kłócić. Otoczenie jest dla nich milsze, wygrywają na rynku pracy, częściej wzbudzają zaufanie, a inni są wobec nich życzliwsi, nawet w sądach mogą liczyć na korzystniejsze dla siebie wyroki. Ale czy są z tego powodu autentycznie szczęśliwsi? Tutaj już wyniki nie są wcale aż tak jednoznaczne.

Uroda pomaga, daje dodatkowe punkty na starcie, jednak ostateczny wynik zależy od przeróżnych czynników, i kiedy pierwsze zauroczenie pryska, to nie wszystko da się nadrobić samym wyglądem. Co nie zmienia faktu, że przy kiepskiej aparycji ciężko w ogóle zacząć i udowodnić, że „uroda to nie wszystko”, bo ludzie często po prostu nie dają nawet szansy. Bo czy można pokochać kogoś, kto nie wygląda pięknie?

Czy brak urody przeszkadza w znalezieniu miłości?

Czy brak urody przeszkadza w znalezieniu miłości?

Czy wygląd ma znaczenie?

Oczywiście, że ma. I to nie tylko przy randkowaniu. Ładna pani szybciej może znaleźć chętnych do pomocy kiedy auto się rozkraczy na środku drogi, a przystojny pan skuteczniej może załatwić skomplikowaną sprawę w urzędzie. Dla atrakcyjnych osób jesteśmy generalnie milsi, uważniej ich słuchamy, chętniej godzimy się na różnego rodzaju przysługi, mamy tendencję do przypisywania innych pozytywnych cech jak uczciwość, mądrość, odpowiedzialność.

Uroda zapewnia dobre pierwsze wrażenie, a jak wiadomo, od pierwszego wrażenia bardzo wiele zależy. Ci mniej atrakcyjni muszą mocno się postarać, żeby osiągnąć podobny poziom atencji, a i tak nie mają żadnych gwarancji że im się to uda. I niby każdy wie, że „z ładnej miski się nie najesz”, ale natura robi swoje – naszą uwagę częściej przyciągają jednostki, które po prostu wyglądają dobrze. Co więcej, otoczenie potrafi gnębić kogoś brzydkiego tylko za jego fizjonomię, nawet jeśli są to osoby dobre, mądre, kompetentne, przydatne społeczeństwu. Nie daje się im żyć w spokoju, a w najlepszym razie ignoruje, jak gdyby nie byli warci żadnego zainteresowania.

Co często prowadzi do pytania, czy mniej urodziwi w ogóle zasługują na miłość? Czy ktoś może ich pokochać, kiedy wyglądają jak wyglądają? Wewnętrzne piękno zdaje się nie mieć większego znaczenia, ponieważ na koniec i tak padnie pytanie: co on/ona w niej/nim widzi? A niektórzy podchodzą do tego w ten sposób, że skoro brakuje ci urody, to musisz pójść na szereg ustępstw – musisz się zgodzić na podległą rolę, bo tylko w ten sposób zrekompensujesz słabe wrażenia estetyczne.

Czy kocha się tylko za wygląd?

No właśnie niekoniecznie. Jasne, w udanym związku powinno być miejsce dla fizycznego pociągu, ale po pierwsze, większość ludzi nie wygląda jak Henry Cavill i Margot Robbie, a po drugie, pociągające są też określone cechy charakteru, bo to one odpowiadają za „chemię”.

Kiedy chodzi wyłącznie o seks, to owszem, wystarczy powierzchowność, ale gdy kocha się kogoś, to zwykle za coś więcej niż samo piękne ciało. Problematyczna jest jednak ogólna narracja, widoczna zwłaszcza w internecie, gdzie wystarczy na zdjęciu wyglądać normalnie by usłyszeć stek wyzwisk. Dziewczyny cisną chłopaków za to, że są za niscy i z zakolami, a w drugą stronę słychać o spasionych świniach i twarzach, które należy zakrywać gazetą. Chcesz mieć faceta? Musisz mieć perfekcyjną
sylwetkę i buzię bez najmniejszej skazy. Myślisz o poderwaniu dziewczyny? Nie podchodź, jak masz mniej niż 1,8m i owłosiony bebzon zamiast sześciopaku.

Lecz jak się przejdzie do „prawdziwego życia”, to wyśrubowane do absurdu wymogi dotyczą mniejszości. Ci dojrzali dają radę stworzyć szczęśliwy związek mimo fizycznych niedociągnięć i nie oczekują ideału. Kłopot mają głównie ci, którzy trzymają się krzywdzących stereotypów, bo mając negatywne nastawienie do płci przeciwnej ciężko będzie przyciągnąć do siebie kogoś fajnego – gdyby było inaczej, to bardzo atrakcyjni fizycznie ludzie zawsze by mieli u boku wartościowych partnerów, tymczasem nie brak historii o tym, jak zjawiskowo piękną aktorkę mąż zdradzał i okładał pięściami.

To dlaczego nikt nie odwzajemnia moich uczuć?

Uroda ułatwia o tyle, że jest więcej kandydatów do odsiania. Tak, są dziesiątki propozycji, ciągłe zaproszenia na randkę, komplementy, prezenty, romantyczne gesty, lecz ilu z tych konkurentów ma naprawdę poważne intencje? Zachwyt w oczach płci przeciwnej jest bardzo przyjemny, jednak nie daje gwarancji, że to będzie szczera miłość. Tyle że ci bez urody często nie mają nawet tego płytkiego zainteresowania. Mało atrakcyjne dziewczyny siedzą w klubie same i nikt im nie proponuje drinka. Nieciekawy z wyglądu facet może rozbawić dowcipem, ale jak zaryzykuje odważniejszym krokiem, dostanie tylko przeczące kręcenie
głową.

Jak w takiej sytuacji poważnie traktować rady, że „musisz nadrobić osobowością”? Jak, skoro najwyraźniej nikogo nie obchodzą ukryte głębiej skarby? Ciężko się nie frustrować widząc, jak kolega, skończony kretyn, ale o zniewalającym spojrzeniu, bajeruje wszystkie panny przy stoliku i one ciągle przy nim chichoczą. Pytanie tylko, czy chodzi wyłącznie o wygląd owego kolegi? Bo często problem mniej atrakcyjnych ludzi leży w zupełnie innym miejscu niż oni sami sądzą.

Pierwsza rzecz – uderzają nie tam, gdzie trzeba. A druga, że nadrabiają nie tym, czym powinni. Ludzie z kompleksami na punkcie własnego wyglądu często myślą, że nie są warci kochania, i przez to decydują się na bardzo desperackie kroki. Starają się ponad miarę, przez co wchodzą w rolę usłużnego lokaja, bo tak strasznie chcą zaskarbić sobie czyjeś łaski. Są nadmiernie mili, we wszystkim potakują, można na nich liczyć w każdej sytuacji, ale
jednocześnie dają odczuć, że to kompletnie bezinteresownie, że niczego nie oczekują w zamian. Zamiast czarować charyzmą, być trochę niedostępnym i tajemniczym, są zawsze na wyciągnięcie ręki. Sympatyczni, ale nie sposób w nich widzieć kogoś więcej niż kolegę czy koleżankę. I nie, to nie przez zbyt niski wzrost, a przez negatywną aurę i brak szacunku do siebie.

Komu jest trudniej?

Czym w takim razie nadrobić brak urody? Mężczyźni zdają się mieć więcej możliwości, od poczucia humoru po pieniądze i sławę. A kobieta? Wbrew pozorom podobnie – może zyskać uśmiechem, inteligencją, nietuzinkową pasją, naukowymi osiągnięciami. Oczywiście nie na każdym to zrobi wrażenie, ale z mężczyznami jest dokładnie tak samo – mogą mieć szereg przymiotów teoretycznie docenianych przez kobiety, jednak nie na tyle, by skłoniło to do małżeństwa czy choćby pójścia na randkę. Poza tym, trzeba faktycznie mieć coś imponującego w zanadrzu, co tak łatwe do osiągnięcia wcale nie jest.

Z drugiej strony często się zapomina, że te inne rzeczy, które mężczyzna jest w stanie zaoferować mimo nieciekawej aparycji, pozwalają znaleźć partnerkę, ale niekoniecznie prawdziwą miłość – związek ma tu charakter czysto transakcyjny, więc czy rzeczywiście można mówić o jakiejś wygranej? Z kobietami jest natomiast tak, że czasem lepiej wychodzą te z wyglądu przeciętne, bo nadrabiając innymi przymiotami zdołały poznać tego naprawdę miłego i porządnego faceta, podczas gdy podziwiane piękności nierzadko mają z tym problem – na tyle onieśmielają zwykłych mężczyzn, że ostatecznie zostają przy nich ci zbyt pewni siebie, nastawieni bardziej na podboje niż na stabilny związek. Co sugeruje, że w szukaniu miłości chyba lepiej mieć więcej szczęścia niż niesamowitą urodę.

Zostaw komentarz

Możesz użyć HTML tagów i atrybutów: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>