Główne menu

Czy jesteś snobką?

Z drugiej strony, polski snobizm kładzie duży nacisk na oryginalność – trzeba iść pod prąd i nawet przy najprostszych czynnościach być w kontrze do szeroko pojmowanego „ogółu”. Snob gardzi supermarketami, więc robi zakupy w ekskluzywnych delikatesach. Nie gotuje obiadu ot tak, po prostu, tylko stosuje się do zasad kuchni molekularnej. Jest za pan brat z ekologią, bo mało co leży mu na sercu tak bardzo, jak dobro planety Ziemi. Nie ogląda telewizji, bo to papka dla mas, ale chętnie podzieli się wiedzą na każdy temat, od najnowszej książki Dehnela po misję łazika Curiosity.

portrait of a woman with a cigarette holder over white background

Można jednak w polskim snobizmie zauważyć pewne zmiany na lepsze. To nie pieniądz jest wyznacznikiem pozycji, ale raczej osobowość, a w zasadzie – jej pozór. Jeszcze kilkanaście lat temu nadwiślański snob szpanował wakacjami w Egipcie, dobrym autem, szpilkami od Louboutina i piciem francuskich win. Dzisiaj zmienia front i zamiast afiszować się dobrami materialnymi, snob uprawia triathlon, przemierza konno stepy Mongolii, kupuje jajka od kur z wolnego wybiegu, nosi ręcznie szyte ubrania z lokalnych bazarków, sam piecze chleb i uczy się islandzkiego. Innymi słowy, snob musi się dzisiaj wykazać choćby minimalną inwencją, bo zasobny portfel to już zdecydowanie za mało.

Nowe pokolenie snobów

Tylko co z tego, że dorosły snob ewoluuje w słuszniejszym kierunku, skoro jego dzieci pozostają na etapie szpanowania pieniędzmi? To prawda, snob dąży do tego, by jego pociecha była gruntownie wykształcona, rozwijała swoje pasje, poznawała świat. Ale to aspiracje rodziców, natomiast ich dzieci, dorastające snobki, zwracają uwagę głównie na kwestie finansowe.

Na szkolnych korytarzach trwa licytacja o to, kto ma droższe spodnie, kto dostał więcej pieniędzy na komunię, kto był na wakacjach w pięcio-, a kto w czterogwiazdkowym hotelu. Własny smartfon i droga konsola do gier to absolutny must-have. Dla małego snoba urodziny we własnym domu to niemal tragedia, chyba że mieszka w drogim apartamentowcu, a przyjęcie zostało zorganizowane przez profesjonalną firmę. Najgorsze jest to, że na podstawie tych zdobyczy materialnych mały snobek zaczyna wartościować ludzi na lepszych i gorszych.

girl gives a bouquet of wild flowers mother

Dopiero gdy do głosu dochodzi młodzieńczy bunt, pojawia się pogarda do pieniędzy. Hipster, taki szczególny rodzaj snoba, chyba najwyższy poziom hiper-oryginalności, odrzuca wszystko, co mainstreamowe. Odcina starannie metki ze swoich ubrań (ciągle bardzo drogich), słucha alternatywnej muzyki (ale na markowym sprzęcie), używa wyszukanych słów (ale ich nie rozumie) i głęboko zastanawia się nad sensem życia. Nie ma wiele wspólnego z prawdziwym ruchem hipsterskim, bo jest w gruncie rzeczy totalnie odtwórczy, choć jest szansa, że to stałe obcowanie z kulturą buntu przełoży się na autentyczny sprzeciw i chęć łamania zastanych schematów.

Rodzic-snob nie przekazuje dziecku faktycznej wartości nauki, jedynie daje do zrozumienia, że dzięki temu będzie ono lepsze od biednego sąsiada, który musi chodzić do publicznej szkoły. Cały tydzień takiego dziecka załadowany jest lekcjami i dodatkowymi zajęciami, rzecz jasna niezwykle pożytecznymi i rozwijającymi.

Niby dobrze, bo dzieciak nie pałęta się po mieszkaniu bez celu, tylko zdobywa cenne umiejętności. Tyle że snob nie patrzy na to, czym dziecko faktycznie się interesuje. Sport? W porządku, ale coś elitarnego, jak jeździectwo, a nie głupie bieganie za piłką po szkolnym boisku. Jeśli język obcy, to najlepiej perspektywiczny chiński albo coś równie egzotycznego. W ramach relaksu koniecznie ścianka wspinaczkowa albo mini-spa. Zamiast kreskówek ambitne kino, jeszcze ambitniejsze książki i koncerty w filharmonii, by od małego kształtować wytrawny gust.

Brzmi trochę przerażająco, chociaż według psychologów, snobizm rodziców nierzadko pozwala rozwinąć talent dziecka, co rzeczywiście wychodzi mu potem na dobre. Jednak gdy rodzic-snob, wbrew całemu światu, uprze się, by jego potomek został, dajmy na to, drugą Steffi Graf, dochodzi do tragedii.

My, snobki

A jak wygląda snobizm u kobiet? Najczęściej nie różni się on od męskich aspiracji, snobki mają jednak kilka swoich fetyszy. Jak torebki, w tym kultową Birkin Bag, której nie można sobie tak zwyczajnie kupić w butiku – jest ona robiona na indywidualne zamówienie.

Snobki-matki na pewno pochwalą się swoimi dziećmi, „narzekając” mimochodem, jak to Zosi ciężko pogodzić szkołę z wyjazdami na międzynarodowe zawody, a utrzymanie kucyka dla Jasia pochłania majątek. Szanująca się snobka-pani domu uprawia własny ogródek z ziołami, zaprasza gości na staropolskie dania według receptury babci, a swoje mieszkanie ozdabia nie drogimi, designerskimi gadżetami, tylko własnoręcznie dzierga narzuty na łóżko, robi świeczniki ze słoików, wyszywa obrusy, wyplata abażury.

Dom współczesnej snobki powinien przy tym wyglądać trochę jak prywatna galeria sztuki, z obrazami wschodzących polskich twórców, książkami wyszperanymi gdzieś w antykwariacie i kolekcją winylowych płyt. Swoją pozycję społeczną snobka podkreśli działalnością charytatywną, ale nie zwykłym wypisywaniem czeków, a wyprawą w najbiedniejsze regiony Afryki bądź Azji.

Snobizm pomaga kulturze?

Można zaryzykować tezę, iż w dużym stopniu to dzięki snobom rozwija się sztuka. Markową torebką za kilkanaście tysięcy euro trudno dziś komuś zaimponować, za to objęcie finansowym patronatem wschodzących artystów spotka się z prawdziwym uznaniem. Ale mecenat to nie wszystko. Snobów spotykamy też na wystawach, pokazach, w galeriach i muzeach, to oni kupują obrazy, książki, rękodzieła. Ponadto, snob nie będzie jak „pospólstwo” ściągał z netu darmowej muzyki czy filmów. On to kupi, a im droższe i trudniej dostępne będzie dane dzieło, tym lepiej. Mówiąc wprost, snob zostawia swoje pieniądze tam, gdzie są one najbardziej potrzebne, bo o ile kultura masowa obroni się sama, tak niszowi twórcy mogliby nie przetrwać, gdyby nie snob, dla którego udział w wydarzeniach kulturalnych jest obowiązkiem.

Oczywiście, nie każdy się zgodzi z takim postawieniem sprawy. I też będzie miał rację, bo czy widz pozbawiony własnego gustu jest w stanie rzetelnie coś ocenić? Nie, w dodatku bezmyślnie podążając za odgórnie narzuconymi trendami snob poniekąd blokuje kreatywność i rozwój nowych kierunków. Inna sprawa, że dzięki takim snobom z przeszłości możemy się dziś cieszyć pięknymi obrazami, budowlami, kompozycjami – część tego dziedzictwa kulturalnego powstała właśnie dlatego, że ktoś kiedyś chciał zaspokoić swoją próżność i został sponsorem wielkiego artysty.

A ja się nigdzie nie wybieram

Jest jeszcze druga strona medalu – „antysnobizm”, na który zwraca uwagę między innymi profesor UW Mirosław Karwat. Chodzi o ludzi, którzy wcale nie chcą pchać się na salony, wolą zostać u siebie, co zresztą poczytują jako powód do dumy i brak kompleksów. Taka postawa nie jest wcale lepsza od snobizmu, a może nawet jest jeszcze gorsza, bo zwalnia z jakichkolwiek starań o poprawę własnego bytu.

Dla tej grupy „antysnobów” niedostatki wiedzy nie są niczym wstydliwym, wręcz przeciwnie, to ich pozytywnie odróżnia od nadętych inteligentów z telewizji. Ktoś zdolniejszy, wyróżniający się wysokimi kompetencjami traktowany jest przez nich niczym wróg, a już na pewno nie jako ktoś, kogo warto naśladować. Wybijanie się ponad przeciętność to wada, dla ludzi zadowolonych ze swojej nijakości po prostu nie do przyjęcia. I tak jak „klasyczny” snob w życiu się nie przyzna, że nie wie o co chodzi w teorii względności, tak „antysnob” z dumą wyzna publicznie, że ni w ząb nie rozumie nawet najprostszych praw fizyki. Z tej perspektywy snobizm może się jawić jako mniejsze zło, bo przynajmniej wymaga jakiegoś działania.

Złe dobrego początki?

Co z tego wszystkiego wynika? Snobizm, jako bezrefleksyjne naśladownictwo, z pewnością nie jest powodem do chluby, aczkolwiek po latach wzorowania się na innych snob w końcu nabierze ogłady, wyrobi sobie smak, polubi wyprawy do opery i z własnej woli zacznie sięgać po wartościowe lektury. Snobizm może rozwinąć czyjś intelekt i nauczyć pożądanych zwyczajów. Nie jest to regułą, ale się zdarza. Snobowanie się na wiedzę, dobre maniery, ekologiczny styl życia czy znajomość sztuki nie musi być więc z gruntu złe, jeśli w dłuższej perspektywie zamieni się w prawdziwą potrzebę ducha. W przeciwnym razie, snob pozostanie pretensjonalnym człowieczkiem, którego aspiracje nijak się mają do rzeczywistości.

    9 komentarzy

  • MM

    Nie za szeroko rozumiesz ten termin autorko?

    • Edyta

      Hm… wydaje mi się, że nie 🙂 snobizmów ciągle przybywa, chociaż może czasami rzeczywiście stosujemy to określenie nieco na wyrost

  • Mala

    Czyli jestem snobką, bo piekę chleb i staram się odżywiać z głową
    Myślalam, że to normalne, że dbam o rodzinę :/

    • dorota

      Chyba to chodzi o robienie tego wszystkiego na siłę, bo taka moda, taki trend…

      • Zbigniew Jerzy

        Autorka jest świetnym przykładem.

        • Edyta

          Zbigniew Jerzy, no naprawdę… tylko czekam, aż mi powiesz, że mam wszy na pępku, to będzie idealnie Twój poziom komentowania 🙂 ale śmiało, lubię pomagać ludziom, nawet jeśli muszę brać ich niezrozumiałe frustracje na klatę 😉

    • Edyta

      Oczywiście że zdrowy tryb życia to żaden snobizm, jeśli robi się to z przekonania, a nie dlatego, że gwiazda X tak żyje i ja też chcę być taka nowoczesna i trendy 🙂 W snobizmie chodzi właśnie o to, że nawet jeśli robimy coś dobrego, np. sami pieczemy zdrowy chleb albo czytamy mądre książki, to nie jest to nasza prawdziwa potrzeba, tylko coś na siłę, by ludzie sobie dobrze o nas myśleli

  • Zbigniew Jerzy

    Autorka Jak zwykle. Dam upust swojej arogancji,……………………………… !

  • Andrzej

    wydaje mnie sie ze wiele cech zostalo trafnie ujetych aczkolwiek troche strzal ponad celem tez jest no ale kto nic nie pisze ten robi tylko jeden blad -nie pisze, wiec piszac mozna szybko sie troche zagalopowac ,ja w tym temacie i zyciu zawsze uwazam ze mniej jest wiecej i pamietam gdzie sa moje korzenie chociaz na codzien zycie wymaga roznych kompromisow i zachowan ale nie powinno sie oklamywac samego siebie- jak to rozumiec pozostawiam kazdemu do jego prywatnej interpretacji

Zostaw komentarz

Możesz użyć HTML tagów i atrybutów: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>