Czy kobiety są bardziej pamiętliwe?
Kłótnia z kobietą to koszmar. Prawdziwy koszmar. Między innymi dlatego, że jest ona w stanie wyciągnąć najdrobniejsze szczegóły z odległej przeszłości. To jedno przelotne spojrzenie w niewłaściwą stronę. To jedno słowo za dużo. Nieodebranie telefonu. Albo dziwny głos podczas rozmowy. Że coś nie tak powiedział mamusi. Nie zauważył nowej sukienki. Wzruszył ramionami gdy spytałaś „kafelki beżowe czy ecru?”. Najgorsze, że to często są totalne pierdoły, ale nagle podczas kłótni okazują się kluczowe dla przyszłości związku i na ich podstawie można wyciągnąć naprawdę daleko idące wnioski.
Dlatego kobiety wygrywają kłótnie. Wygrywają drobne sprzeczki. A mężczyźni są bezradni wobec „a pamiętasz jak wtedy…?”, bo nie pamiętają albo nie rozumieją, co to ma do rzeczy. Skąd jednak ta zawziętość w uporczywym trzymaniu się błędów z przeszłości?

czy kobiety są bardziej pamiętliwe
Kobiety pamiętają więcej
Kobiety podobno mają pamięć słonia. I coś w tym faktycznie jest, bo instynktownie zwracają większą uwagę na detale – zapamiętują twarze, słowa, gesty, zapachy, aranżacje otoczenia, nawet jeśli są gdzieś przelotnie i spotykają się z przypadkowymi ludźmi. Rejestrują w głowach to wszystko i przechowują w „skrytkach” latami, zdolne wyciągnąć dokładny opis albo cytat z kolacji w Łebie podczas wakacji 2015r. Może się kiedyś przydać, nigdy nie wiadomo.
A mężczyźni nie. Będą pamiętać zwycięski skład Kaiserslautern w meczu z Bayernem, ale co Janek powiedział do Grażynki podczas grilla sprzed pięciu lat już nie. Wielu szczegółów nie zapamiętują bądź szybko je wyrzucają z pamięci jako mało istotne, przez co w starciach z kobietami czują się osaczeni. Mężczyzna często nie pojmuje, czemu jego partnerkę wciąż tak boli, że na ważną kolację z jej rodzicami spóźnił się dwie minuty albo że kiedyś tam opowiedział dowcip, który ją troszkę ośmieszył – przecież sto razy przeprosił, a od tego czasu zdążył zrobić mnóstwo miłych rzeczy.
I właśnie ta wybiórczość w zapamiętywaniu jest szczególnie irytująca, skoro bowiem kobieta lubi kolekcjonować w głowie przeróżne fakty, to dlaczego przeważają te, które działają na niekorzyść mężczyzny? Serio, liczą się jedynie jego wpadki? Tylko o to chodzi, żeby mieć na chłopa zestaw haków? Bo faktycznie, gdy przychodzi do zwarcia, kobieta jest w stanie wytoczyć tyle dział, że wszelki opór wydaje się daremny – tym bardziej, że mówimy o kłótni, podczas której ludzie raczej nie odwołują się do zdrowego rozsądku. Ale żeby faceta pochwalić, to już nie, tutaj pamięć wstecz magicznie nie działa.
Baza danych „na wszelki wypadek”
Nie ma co udawać, kobieca pamiętliwość jest irytująca. Ta obsesja na punkcie dat pierwszych randek, rocznic, urodzin. Tego, że on czegoś nie wiedział ani się nie domyślił. Że zapomniał, przeoczył, nie dopilnował, pomylił się, bo na litość boską, jest tylko człowiekiem. Jasne, czasem złość jest w pełni zrozumiała i uzasadniona, ale w wielu przypadkach to bezsensowne wyciąganie brudów z przeszłości, które już dawno powinny zostać przegadane, wybaczone, zapomniane.
A jednak wielu kobietom trudno odpuścić, i pokusa jest po prostu zbyt duża, żeby podczas sprzeczki nie wyciągnąć z triumfem starego grzechu. Czy to zwykła małostkowość? Trochę tak, ale też można wygodnie podeprzeć się argumentem „z natury”. Bo kobiety, z racji tego, że są mniejsze oraz znacznie słabsze, jakoś te niedostatki muszą sobie zrekompensować żeby przetrwać. Więc jeśli nie da się siłą, to trzeba podstępem i sprytem, w czym obszerna
biblioteka nagromadzonych informacji bardzo, ale to bardzo pomaga.
Słowem, można powiedzieć, że kobieca pamiętliwość to poniekąd zdobycz ewolucyjna.
Kobieta po prostu nie mogła być ani zbyt ufna, ani zbyt lekkomyślna. Musiała za to uważać, żeby w porę rozpoznać zagrożenie i spróbować nieszczęściu zapobiec. Dlatego tak istotne stało się gromadzenie szczegółowych informacji, również tych na pozór błahych, bo właśnie
one pomagały w lepszej ocenie sytuacji – dzięki temu kobiety nauczyły się dobrze rozpoznawać mowę ciała, bo nawet zwykłe uniesienie brwi albo nietypowy tik palcami ostrzegały, że za chwilę dany osobnik może wybuchnąć. A dzięki rozeznaniu w ludzkich emocjach i relacjach można było rozbroić niejedną groźną bombę.
Sprawne odczytywanie niewerbalnych sygnałów i koncentracja na pierdołach są też niezwykle istotne w kontekście wychowywania dzieci, które w pierwszych miesiącach życia nie potrafią przecież powiedzieć konkretnie o co im chodzi – trzeba to wyczuć. To wszystko
wyrabia czułość na niewielkie zmiany w tonie głosu, gestykulacji, postawie czy reakcjach, i po zarejestrowaniu odchyłów od normy kobieta staje się czujna – niekoniecznie od razu musi stać się coś strasznego, ale lepiej uważać. Ma to jednak niestety ten właśnie minus, że czasami kobiety stają się przewrażliwione i zaczynają nadinterpretowywać banalne sytuacje bez żadnych podtekstów. Bo coś im nie pasuje, nie rozumieją jeszcze dlaczego, no to będą
wiercić dziurę w brzuchu – a że facet nie jest chętny do współpracy, to kobieta zacznie szukać zależności w wydarzeniach sprzed lat i sama stworzy sobie przekonującą teorię.
Ale o co ci chodzi?!
Pamiętliwość to trochę pamiątka po czasach, kiedy kobieta była mocno uzależniona od swojego opiekuna. Zwłaszcza gdy chodziło o męża, bo to z nim na ogół spędzało się większość życia, i w dodatku był to ktoś wybierany, na nie „z przydziału” jak ojciec czy brat.
Pamiętanie jego wpadek miało walor edukacyjny i dyscyplinujący – jeśli kiedyś mógł zrobić jakieś głupstwo, to niepilnowany pewnie zrobi to kolejny raz. Więc przywołując dawne błędy można męża ustawić do pionu, zmotywować do poprawy, przypomnieć, że nie wywiązuje się ze swojej roli tak jak powinien.
Ale też często może chodzić o coś zupełnie innego – o strach. Kobieta tak świetnie pamięta o przykrych rzeczach, bo niespecjalnie może na nie zareagować. Ze względu na swoją gorszą pozycję musi raz po raz przełykać gorzkie pigułki i przymykać oko na mężowskie niedociągnięcia – zwrócenie uwagi może się skończyć w bardzo nieprzyjemny sposób. A to doskonale znany mechanizm z przeróżnych obszarów życia, bo któż nie przeżył nigdy
upokorzenia, po którym musiał milcząco spuścić głowę i na nic więcej nie mógł sobie w tamtym momencie pozwolić? Nie da się tego tak prosto wyrzucić z głowy.
Czując zagrożenie ze strony mężczyzny, unika się po prostu niektórych rozmów. I czasem „nic się nie stało, nie gniewam się”, choć mina wskazuje na kompletnie odmienny stan emocjonalny, nie jest wcale fochem, lecz próbą wycofania się z konfliktu. Będąc w mniej komfortowym położeniu kobieta woli dmuchać na zimne żeby uniknąć eskalacji oraz idących za nią brutalnych konsekwencji. Dobrze to sobie jednak zapamięta, i kiedy trafi się okazja do rewanżu, chętnie wyciągnie kwity.
Niech ci będzie
Ok, lecz dzisiaj pamiętliwe są również kobiety, które nie muszą bać się swojego partnera, i to w zasadzie on jest na gorszej pozycji, bo nie umie się skutecznie bronić przed gradem oskarżeń, a przecież nie użyje pięści by dopiąć swego. Cóż, nierzadko chodzi tutaj o próbę sił lub o poczucie bycia lekceważoną – kobietę wkurza, że on znowu czegoś nie zrobił, popełnił to samo wykroczenie, i to mimo wcześniejszych zapewnień o poprawie.
Po drugie, kobiety i mężczyźni, uogólniając, kłócą się inaczej, co wynika zarówno z ich wrodzonych predyspozycji, jak i socjalizacji. Kobiety w większym stopniu rozwijają w sobie zachowania pasywno-agresywne, bo uczone są uległości i niewchodzenia w otwarte konflikty, a ich skumulowana złość musi się jakoś ulotnić. I tak podczas sporu kobieta krzyczy, wraca do przeszłości, wytyka po raz kolejny te same rzeczy, a mężczyzna się wycofuje i zazwyczaj marzy tylko o odzyskaniu świętego spokoju. Dlatego też częściej w imię tego spokoju przytaknie, machnie ręką, odpuści. W końcu stary dowcip mówi, że baba ma zawsze rację. Szkoda tylko, że w rzeczywistości koniec sporu wcale nie jest tak śmieszny.


Dlaczego jesteśmy rozczarowane własnym życiem?
Dlaczego kobiety boją się być asertywne?
10 rzeczy, które kobiety rozumieją dopiero po skończeniu 30 lat
Dlaczego kobiety tyle mówią?
Dlaczego chłód emocjonalny wydaje się tak atrakcyjny?
Dlaczego ludzie bardziej skupiają się na swoich wadach?
Czy można być „za dobrym” rodzicem?
Rozczarowanie po 30. To nie tak miało wyglądać
Dlaczego ludzie tak często udzielają nieproszonych rad?
Dlaczego kobietom tak często zarzuca się bycie przewrażliwioną?
Czy kobiety mają wybujałe ego?
Czy jest sens walczyć o kogoś, kto chce odejść?
Kim jest nudziarz?
Czy warto obniżać swoje oczekiwania?
„Mam 34 lata i nigdy nie byłam w poważnym związku”
Zostaw komentarz