Główne menu

Czy mężczyźni naprawdę wolą głupsze kobiety?

Czy inteligencja jest atutem kobiety? Bardzo wielu mężczyzn powie, że tak. Ale często są to tylko puste deklaracje, bo jak przychodzi co do czego, spora część entuzjastów mądrych kobiet na randkę umówi się z dziewczyną nieco mniej bystrą. Zresztą wciąż praktykowana  strategia odgrywania głupiutkiej dziewczynki wiele mówi – łatwiej możesz złapać faceta swoim brakiem inteligencji niż studiami doktoranckimi na wydziale fizyki. Trochę bez sensu, bo przecież głupia żona przekaże swoje głupie geny, a chyba lepiej, żeby potomstwo było mądre. A dwa – jak głupia baba wychowa dzieci i ogarnie wszystkie sprawy związane z prowadzeniem domu? Kumata żona wydaje się po prostu bardziej praktyczna, czemu więc dominuje pogląd, że mężczyźni wcale nie lubią inteligentnych kobiet?

Czy mężczyźni naprawdę wolą głupsze kobiety?

Czy mężczyźni naprawdę wolą głupsze kobiety?

Preferencje a wybory

Z jednej strony mężczyźni zdają się bardzo doceniać inteligencję u kobiet. Często im kibicują, wspierają ambitne projekty, gratulują sukcesów, i ganią tych mężczyzn, którzy z lekceważeniem wypowiadają się o intelektualnych możliwościach kobiet oraz ich wątpliwej jakości osiągnięciach. Wszystko fajnie, dopóki mowa o obcych kobietach, bo jak przychodzi do wyboru życiowej towarzyszki, podejście nierzadko diametralnie się zmienia.

Parę lat temu media obiegły wyniki badań wskazujące, że mężczyznom bardzo się podobają kobiety mądre, wykształcone, z karierą. Sugerowałoby to, że chcą od swojej partnerki zdecydowanie czegoś więcej niż sama uroda i młodość, bo te przeminą, zresztą co robić z kobietą, której życie krąży wyłącznie wokół hybrydek i tureckich seriali. Amal Alamuddin stała się swego rodzaju symbolem tego podejścia – kobieta piękna, ale i bystra, z dyplomem wyższej uczelni, spełniona zawodowo, walcząca o ważne sprawy. I wystarczy posłuchać, co mówi o niej małżonek, George Clooney.

W teorii nie brak mężczyzn, którym podobne kobiety bardzo imponują. Pociąga ich pewność siebie tych kobiet, to że same potrafią zarobić na eleganckie mieszkanie i dobry samochód, że są cenione w swojej pracy i biją na głowę wielu męskich konkurentów. Ba, niektórym podoba
się nawet, że to ich konkretnie owa kobieta przewyższa i posiada „męskie” kompetencje, których im brakuje, bo wreszcie jakaś kobitka z ikrą, niebanalna, budząca w facetach chęć do zdrowej rywalizacji. Ale… sprawa się komplikuje, kiedy mężczyzna przestaje ją podziwiać z daleka, tylko całkiem realna się staje szansa na spotkanie.

Taka fajna, a ciągle sama

Skoro inteligencja jest takim afrodyzjakiem, to czemu tyle mądrych kobiet pozostaje singielkami? Nie wszystkie są nimi z wyboru, a duża część twierdzi, że mężczyźni, z którymi randkowały, wcale nie wydawali się zainteresowani akurat inteligencją. Co dziwi, bo przecież
w preferencjach zwykle podają, jaki to ważny czynnik. Kłamią? Trochę tak, choć często robią to nieświadomie.

Bo inteligencja u kobiet pociąga, ale i przeraża. Miło posłuchać mądrej dziewczyny, jednak bezpośrednia konfrontacja to całkiem inna historia. Na randce trzeba bowiem powiedzieć też coś własnego, użyć argumentów, mieć szybką ripostę. I jeśli rozmówczyni jest inteligentna oraz wykształcona, to raczej nie uda się jej zaimponować podstawową wiedzą. Co gorsza, może ona łatwo wychwycić błędy, poprawić, skontrować, podpytać o szczegóły, i zamiast zachwytu pojawi się sceptyczna mina. Bezpieczniej po prostu dyskutować z kobietą, która wprawdzie nie rzuca błyskotliwych myśli, ale za to bardzo trudno się przy niej zbłaźnić.

I w tym nie ma niczego zaskakującego. Mężczyźni, generalnie, lubią wchodzić w tradycyjną rolę przewodnika, który objaśnia kobiecie świat. To ona ma na nim polegać, więc siłą rzeczy, on musi być mądrzejszy. Niekoniecznie stoi za tym seksizm w swojej najpaskudniejszej formie, ale nie da się ukryć – mężczyzn nie kręci bycie tym gorszym. A inteligentna kobieta stawia partnera na trudniejszej pozycji, i w starciu jeden na jeden ciężko zachować spokój, przegrywając walkę o dominację w parze. Oczywiście nie każdy zareaguje równie źle, niemniej tendencja jest właśnie taka – jeśli relacja romantyczna przestaje być czysto
hipotetyczna, początkowa fascynacja często się przeradza w niechęć.

Dlatego też w mediach społecznościowych tak powszechnie się umniejsza kobiecemu wykształceniu, że baby to tylko humany i inne gównostudia, wszystko na koszt ciężko pracujących mężczyzn, a potem i tak kończą na kasie i tyle z ich wielkiej kariery. Edukacja dziewcząt jest bez sensu, tracą one tylko najlepsze lata na głupoty zamiast zająć się rodziną – bo teraz powiedzcie, ile zdobyły Nobli, co wymyśliły, gdzie niby są takie niezbędne i w czym są lepsze od mężczyzn.

I można wtedy pokazać dokładnie paluszkiem, że zrobiły to i to, ale bez powodzenia. Inteligencja, mądrość, wiedza to wszak obszary, na których tradycyjnie dominowali mężczyźni, więc zawłaszczenie tego przez kobiety jest odbierane negatywnie. To nie jest sytuacja, że żona lepiej przewija bobasa i robi fajniejsze przyjęcia od męża – inteligencja kobiety wprost zagraża pozycji mężczyzny, a odzierania z męskości nikt nie lubi.

Czyli lepiej być głupią?

Niezupełnie. To nie tak, że dla mężczyzn inteligencja jest kompletnie odpychająca. Większość mężczyzn chce mieć żonę, którą mogą się pochwalić, a wbrew pozorom, sama uroda tego nie zapewni – trochę wstyd wiązać się z kobietą, która ilekroć otwiera usta, to wychodzi na idiotkę, bo zamiast zazdrościć piękności towarzystwo będzie patrzeć z politowaniem. Bo spoko, z niezbyt mądrą ślicznotką możesz umawiać się na seks, ale nie
musisz od razu się żenić – poważna partnerka powinna po prostu być „na miarę”. Z tego względu większość par jest na podobnym poziomie. Lecz jednocześnie mężczyznom trudno się wyzbyć pragnienia „naturalnej dominacji” – nie chcą mieć głupiej żony, chcą jednak, by była ona głupsza od nich. I często widać, że dużo bardziej w dążeniach do bycia kobietą sukcesu zachęcają swoje córki, a nie żony, bo duma z dziecka, że zaszło daleko, podbija ich pozycję, podczas gdy osiągnięcia małżonki mogą ów status podkopać.

Oczywiście nie znaczy to, że mężczyźni zawsze sabotują działania swoich partnerek i nie potrafią cieszyć się z ich dokonań. Wiele po prostu zależy od tego, co sami sobą reprezentują – mężczyzna z topki nie będzie się obawiał konkurencji ze strony partnerki i wręcz może go ona zmotywować do jeszcze większego wysiłku, ale jego kolega z niższą samooceną poszuka sobie raczej dziewczyny „z gminu”, żeby wciąż mieć szansę czymkolwiek jej zaimponować.

Mniej inteligentne kobiety pożądane są głównie przez mężczyzn, którzy za wszelką cenę chcą utrzymać swoją przewagę w związku. Nie szukają partnerstwa – musi to być układ na określonych zasadach, a w tej wersji nie ma mowy o tym, by kobieta przewyższała męża intelektualnie. Nie potrzebują kobiety, która im całym swoim jestestwem będzie przypominać o męskich niedostatkach. Taktyka, by robić z siebie głupszą, ma właśnie z tego względu bardzo poważne wady – słodka idiotka na pewno szybko znajdzie sobie licznych adoratorów, rzecz w tym, że będą to mężczyźni określonego typu, liczący na to, że swoją głupiutką żonkę urobią niczym plastelinę.

Nie chodzi wcale o inteligencję

Czyli dla szczęścia osobistego trzeba porzucić inne aspiracje? Skoro mąż zawsze musi wygrywać… Otóż nie musi, bo naprawdę istnieją mężczyźni potrafiący poradzić sobie z tym, że żona mądrzejsza i więcej zdobyła. Dopingują im szczerze i są autentycznie z nich dumni.

Problemem nie jest bowiem inteligencja jako taka, tylko zachowanie partnerki. Jej podejście do swojego mężczyzny.

Tak jak wyśmiewany archetyp „silnej i niezależnej”. Czyli kobieta, która na niemal każdym kroku daje mężczyźnie do zrozumienia, że nie potrzebuje go do niczego, jest on zbędny i nic do jej życia nie wnosi – co brzmi strasznie lekceważąco. Która szydzi z jego prostackich upodobań, wytyka braki, rozkoszuje się przyłapywaniem na niewiedzy i podkreślaniem własnej wyższości. W dodatku robi to nie tylko w sytuacjach sam na sam, ale i w towarzystwie.

To właśnie brak szacunku do partnera przeszkadza, a nie inteligencja i kariera – ze statystyk dosyć jasno wynika, że właśnie wykształconym kobietom łatwiej wejść w związek małżeński.

Może więc wcale nie trzeba udawać głupszej, tylko wystarczy być dla swojego wybranka choć trochę milszą.

Zostaw komentarz

Możesz użyć HTML tagów i atrybutów: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>