Główne menu

Czy nuda zawsze jest zła?

Inteligentni ludzie nigdy się nie nudzą? Możliwe, że tak. Nudzą się za to ci kreatywni, bo właśnie w stanie „nie mam co robić” ich myśli zbaczają często na bardzo ciekawe obszary, z czego wychodzą bardzo interesujące rzeczy. Dlaczego więc nuda ma taką kiepską sławę?

Do nudy nie wypada się przyznać, z nudą należy walczyć, bo kradnie cenne minuty. Wielu rodziców tak urządza swoim dzieciom czas wolny, by te nie miały kiedy się nudzić. A może niepotrzebnie? Czy z bezczynności i myślenia o niebieskich migdałach naprawdę nie wychodzi nic wartościowego?

Czym by się tu zająć…

Nudę zna każdy, zresztą nie jest ona czymś typowym wyłącznie dla człowieka – nasze pieski, kiedy są znudzone, potrafią wywrócić dom do góry nogami. I z tym właśnie kojarzy się nam zwykle nuda: z destrukcyjnym zachowaniem, głupotą, marazmem, pustym życiem. Dlatego większość ludzi, kiedy dopada ich nuda, od razu stara się znaleźć dla siebie jakieś sensowne zajęcie, a godziny spędzone na leniuchowaniu budzą w nich wyrzuty sumienia. Bo kto się nudzi? No wiadomo, ktoś o bardzo ubogim życiu wewnętrznym.

W nudzie ciężko dopatrzeć się pozytywów, ponieważ w naszym świecie stawia się przede wszystkim na wydajność i ciągły rozwój. Czas jest jednym z najcenniejszych zasobów i grzechem jest przepuszczać go przez palce, więc nawet rozrywka powinna jakoś nas ubogacać. Presja na efektywność jest tak wielka, że nie umiemy cieszyć się czasem wolnym, nie wiemy co z nim robić – wydaje się nam, że jedyną wartością jest być stale aktywnym, zajętym, z grafikiem napiętym do granic możliwości. Dlaczego często wręcz stwarzamy pozory zajętości, żeby przypadkiem nikt nie pomyślał, że nie mamy nic do roboty.

nuda

Rzecz w tym, że nuda może być naprawdę wartościowa. I to dużo bardziej, niż te na siłę wymyślane zajęcia. Leżąc bezczynnie na kanapie, prędzej wpadniemy na świetny pomysł, niż gdy sztucznie zabijamy nudę, gdyż te dostarczane ciągle bodźce absorbują myśli, ale rzadko kiedy pobudzają do kreatywnego myślenia.

Znowu te straszne technologie…

W świecie tak przepełnionym informacjami ciężko znaleźć dla siebie chwilę prawdziwej ciszy. Takiej ciszy, kiedy nie gra telewizor, nie zerka się co chwilę na smartfona, nie sprawdza e-maili i dziesiątek różnych powiadomień. Nasze mózgi są bez przerwy czymś stymulowane, co teoretycznie powinno odciągać od nudy, ale paradoksalnie tylko ją napędza – wiadomości jest tyle, że ciężko się skupić, a efekt nowości trwa bardzo krótko i zaraz szuka się jakiegoś nowego bodźca.

Internet ma zabijać nudę, ale nie zawsze tak to działa – znudzeni ludzie często szperają w sieci w poszukiwaniu nowych tekstów, gier, plotek, kontrowersyjnych wątków, na chwilę się zatrzymują, by zaraz potem szukać czegoś nowego, i tak godzinami. A gdyby tak w tym czasie po prostu odciąć się od świata i pobujać w obłokach? W takim stanie mózg, spragniony informacji, zacznie je tworzyć sam, do głosu dojdzie wyobraźnia, i kto wie, może urodzi się z tego jakiś przełomowy koncept?

Do tego właśnie zachęcają psychologowie, do chwilowego nic-nie-robienia i fantazjowania. Początkowo jest to mało przyjemny stan, bo nuda drażni, ale gdy pozwoli się sobie na niczym nieskrępowane rozmyślanie, sytuacja się zmienia – człowiek zaczyna marzyć, kombinować, szukać rozwiązań, tworzy plany. A to fantastyczna motywacja do realnego działania.

Kreatywne myślenie

To już naukowo potwierdzone, że nuda pobudza do kreatywnego myślenia, trzeba jej jednak stworzyć odpowiednie warunki, właśnie bez tych wszystkich rozpraszaczy, które zaśmiecają umysł. Cisza, brak presji, żadnych bodźców zewnętrznych, oraz przekonanie, że nuda się nam po prostu należy – to pomaga rozwinąć wyobraźnię.

Człowiek, który się nudzi, szybciej stworzy coś fajnego niż ktoś wiecznie zabiegany, zwłaszcza gdy to zabieganie wiąże się z przemęczeniem, nerwami i ogólnym brakiem zadowolenia z życia. Wypalenie zabija kreatywność, ale nuda to zupełnie inny stan – kiedy tylko się nudzimy, bez uczucia wyczerpania czy złości na rzeczywistość, wyobraźnia się rozkręca i podsuwa dobre pomysły.

Ma to związek ze wspomnianym wcześniej zapotrzebowaniem na bodźce, na niezbędne do życia informacje. Człowiek musi być lekko pobudzony, jeśli chce przetrwać i iść do przodu, dlatego gdy wpadamy w pustkę, mózg próbuje się na różne sposoby „podkręcić”. Zmorą naszych czasów są jednak piloty od telewizorów, telefony oraz komputery, ponieważ sięgamy po nie często zupełnie bezwiednie, nie dlatego, że faktycznie ich potrzebujemy, ale ze względu na ich uzależniający charakter. Sprzęt jest łatwiejszy w obsłudze i ciągle mamy go po ręką, przychodzi więc taki moment, że bycie online nie wystarczy do intelektualnego pobudzenia. Potrzebne są mocniejsze wrażenia, tyle że sam na sam z własnymi myślami nie dla wszystkich wydaje się idealnym rozwiązaniem.

Wymuszona twórczość

Do tego dochodzi jeszcze ten problem wstydu wywołanego nudą. A przecież nie da się od niej zupełnie uciec, bo jest to naturalna reakcja na nieciekawe sytuacje, na które każdy jest narażony, stojąc w kolejce, słuchając smętnej przemowy szefa, czekając na autobus, wykonując proste, monotonne czynności. Jest też, nazwijmy to, czynnik emocjonalny – dla fana baletu „Jezioro łabędzie” jest ucztą dla oczu, ktoś mający inne preferencje będzie niecierpliwie spoglądał na zegarek przez całe przedstawienie. Znudzi go po prostu coś, czego nie lubi.

Niestety, wiele osób nie umie sobie poradzić z takim rodzajem nudy. Pierwszym odruchem jest często sięgnięcie po telefon, podczas gdy można by było spróbować wyciągnąć jakieś korzyści z nudnej sytuacji – może jednak usłyszę coś interesującego, może poznam interesującą osobę, która jak ja tutaj ugrzęzła, a może dane wydarzenie do czegoś mnie natchnie, jeśli chwilkę się nad nim zastanowię. Kiedy w mało pasjonujących zajęciach zaczniemy dostrzegać choć cień sensu, nuda przestaje być nużąca, a nawet staje się inspirująca.

Psychologowie wręcz zachęcają do celowego przestoju, który jest niczym reset dla naszych myśli. Na ogół działamy bowiem tak, że zmuszamy się do kreatywności i nie pozwalamy sobie odpocząć do czasu, aż znajdziemy satysfakcjonujące rozwiązanie – bo odpoczynek jest nagrodą za trud. Efektem tego może być jednak „przegrzanie” mózgu, na co większość reaguje jeszcze intensywniejszym wysiłkiem intelektualnym, żeby się pobudzić, zwiększyć efektywność. Tymczasem pobudzająco działa nie dalsza praca, a chwilowe odpuszczenie sobie – po kilku minutach, gdy stan wytchnienia zacznie się przedłużać, zrobi się w głowie miejsce dla nowych, świeżych myśli.

Nuda tworzy przestrzeń dla kolejnych pomysłów, a ponieważ cała praca zaczyna się od początku, pojawiają się zupełnie inne informacje, zaskakujące analizy, kompletnie nowe wątki – i to wszystko dlatego, że zamiast traktować kreatywność niczym obowiązek, pozwoliło się na zabawę z własnymi myślami. Dokładnie tak samo jest u dzieci – najpierw marudzą, ale gdy się już porządnie zmęczą przeciągającą się bezczynnością, obudzi się w nich mały twórca.

Nie mam czasu na głupoty

Z nudą walczymy tak mocno, że w ogóle nie uwzględniamy jej w swoich codziennych planach. Jest raczej na odwrót – upychamy w grafik tyle zajęć, ile tylko się da, zarówno sobie, jak i dzieciom. Dla większości to po prostu najefektywniejszy system, dzięki czemu da się wycisnąć maksimum korzyści i nic się nie zmarnuje. Czy tak jest w istocie?

Fakt, jest mnóstwo osób, które muszą mieć starannie zaplanowany czas, bez tego się gubią. Ale może to dlatego, że nikt ich nie nauczył produktywnej nudy? Organizacja przeróżnych zajęć, żeby pięciu minut nie spędzić na „byle czym”, ułatwia ekonomiczne gospodarowanie czasem, jednak odbiera chwilę na refleksję, czy rzeczywiście to, co aktualnie robię, jest tym, czym chcę się dalej zajmować. Niby nie ma marnotrawstwa, ale jeśli w czymś się tkwi bardziej z przyzwyczajenia i obowiązku, a nie z wewnętrznego przekonania, to czy można jeszcze mówić o racjonalnym planowaniu przyszłości?

W takim ujęciu to nie nuda jest dramatem, tylko nadmiar obowiązków i przygotowanej przez innych rozrywki. Mamy na głowie bardzo dużo, to prawda, ale też coraz więcej rzeczy jest nam podawanych na tacy, tak że nie trzeba się nad nimi zastanawiać – wynalazki ułatwiają życie i oszczędzają czas, lecz zarazem zwalniają z myślenia. I dlatego nuda przeraża, bo nie wiadomo co zrobić z pustką w głowie.

Siada też koncentracja. Wielozadaniowość, do której zmusza współczesność, wcale nie jest takim dobrodziejstwem, jak by się mogło wydawać – masę rzeczy robimy w takim trybie na pół gwizdka i ciężko jest się skupić na pojedynczym zadaniu. I znowu, właśnie nuda może być idealnym rozwiązaniem tych problemów – kilka minut leżakowania i w głowie się rozjaśnia, wraca zapał do pracy, a do tego udało się wymyślić sprawniejszy system zarządzania swoim czasem.

Niebezpieczne pomysły

Trzeba jednak mieć na uwadze, że nuda nudzie nierówna. Nie każde lenistwo jest produktywne, nie wszystkie marzenia są warte realizacji. Rację mają ci, że nuda w nadmiarze jest zwyczajnie niebezpieczna, bo odpowiada za najgłupsze pomysły. Kto nudzi się codziennie i z zasadzie z byle powodu, raczej nie odnajdzie w tym stanie impulsu do pozytywnych zmian. Co najwyżej do zmian na gorsze.

Nuda jest twórcza dla osób, które potrafią skierować swoje myśli na właściwe tory – to znaczy, nie uprawiają czarnowidztwa, starają się walczyć z przygnębieniem, nie popadają w apatię, w trudnościach widzą punkt zwrotny, a nie równię pochyłą.

Źle zagospodarowana nuda utrwala fatalne nawyki, jak nałogowe oglądanie telewizji, picie alkoholu czy palenie papierosów. A jeśli jakieś myśli się wtedy pojawiają, to niewiele dobrego z nich wynika. Ktoś znudzony, bez ambicji, niechętny zdobywaniu wiedzy i umiejętności, będzie coraz głębiej zanurzał się w bierności, zrezygnowany i apatyczny.

Można więc spotkać się z opinią, że wskazana jest nie tyle nuda, ile po prostu czas wyłącznie dla siebie – to wystarczy do refleksji i oczyszczającego resetu, a przynajmniej nie ma groźnych skutków ubocznych. Tak czy owak, jedno jest pewne – nie dając sobie przerwy na wytchnienie, na fantazjowanie i oddawanie się marzeniom, w końcu zostaniemy pożarci przez stres, zmęczenie i wypalenie zawodowe. A to mało kusząca perspektywa.

Zostaw komentarz

Możesz użyć HTML tagów i atrybutów: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>