Główne menu

Czy seks w małżeństwie to obowiązek?

Jak wygląda seks w małżeństwie? Ano różnie, ale u wielu par występuje pewien schemat: początkowo seks jest bardzo częsty, i to taki przez duże „S”, ale z każdym rokiem jego częstotliwość spada, w dodatku coraz mocniej przypomina niechętne odbębnianie obowiązku. No właśnie – obowiązku. Bo w przypadku małżeństwa trochę tak seks się traktuje – jako coś, co trzeba robić, nawet kiedy niespecjalnie ma się na to ochotę.
A będąc bardziej precyzyjnym, to zazwyczaj chodzi o migające się od swoich powinności żony. Żartów o „bolącej głowie” jest cała masa, i tak się już zapisało w powszechnej świadomości – to głównie kobiety „nie mają nastroju”, a mężczyźni nie dostają tego, co im się słusznie należy. Ale czy naprawdę seks małżonków jest obowiązkowy?

Czy seks w małżeństwie to obowiązek?

Czy seks w małżeństwie to obowiązek?

Zgodnie z prawem musisz

Patrząc na przepisy prawne, to faktycznie, mamy prawo oczekiwać, że mąż/żona pójdzie z nami do łóżka. Dokładnie brzmi to tak: „Małżonkowie mają równe prawa i obowiązki w małżeństwie. Są zobowiązani do wspólnego pożycia, do wzajemnej pomocy i wierności oraz do współdziałania dla dobra rodziny, którą przez swój związek założyli”. Art. 23 Kodeksu rodzinnego i opiekuńczego. Gdzie jasno jest napisane „zobowiązani do wspólnego pożycia”.

I właśnie ten prawny „przymus” jest często przywoływany w dyskusjach, czy żona musi, czy nie musi oddawać się mężowi. Bo najwyraźniej musi, i żadnej łaski nie robi podciągając koszulę nocną do góry – mąż po prostu ma prawo do seksu z żoną. Zagwarantowane przepisami. Jak zresztą żona do seksu z mężem. Bo niby co, za każdym razem pytać o zgodę?

Przecież jak padło „tak” przy ołtarzu, to chyba jasne, że na całe życie. A może jeszcze na piśmie wysyłać prośbę i dostać kwit z potwierdzeniem, żeby potem nie było żadnych niedomówień w sądzie?

I już tylko te argumenty pokazują, jak mocno problematyczne jest podejście niektórych osób do pożycia małżeńskiego. Bo o ile małżonkowie są prawnie zobowiązani do bliskości fizycznej, to jednak Kodeks nigdzie nie mówi, że seks musi być na każde żądanie.

Interpretacja jest zgoła przeciwna – decyzję o seksie należy podejmować wspólnie i przede wszystkim musi to być zgoda wyrażona dobrowolnie, bez szantażu czy gróźb. Seks uchodzi za istotny element budowania związku, ale to para sama ustala, jak, gdzie i kiedy będzie się kochać – nie ma odgórnego nakazu, że przynajmniej raz w tygodniu albo zawsze w święta i urodziny męża. Inaczej mówiąc, małżonkowie powinni dzielić ze sobą łoże, ale z wzajemnym poszanowaniem swoich potrzeb – odmowa seksu mężowi bądź żonie absolutnie nie jest złamaniem prawa.

To po co w ogóle mieć żonę?

Czy to brzmi przekonywująco? Nie dla wszystkich. Wśród sporej części mężczyzn panuje przeświadczenie, że ślub bierze się w zasadzie głównie dla stałego dostępu do seksu. Ok, mogą być jeszcze dzieci, obiad, świeże skarpetki i tak dalej, lecz zasadniczo kobieta to nie jest żaden partner, bo wszelkie duchowe, towarzyskie i intelektualne potrzeby załatwia się z innymi mężczyznami. I tylko tego nie dadzą mu koledzy – seksu. Więc musi być kobieta. A
jeśli ma być legitnie, z potomstwem, to trzeba brać ślub. Ślub, który w tradycyjnym ujęciu jest po prostu konkretną umową – mąż dostarcza zasoby oraz ochronę, kobieta zajmuje się domem i jest seksualnie dostępna. Zawsze, właśnie w zamian za benefity otrzymane od męża.

Można powiedzieć, że to trochę myślenie z przeszłości, kiedy kobiety bardzo często były finansowo uzależnione od mężów, do tego dodać trzeba znaczące różnice w sile fizycznej – żony, z rozmaitych względów, tak średnio mogły odmawiać „okazywania wdzięczności”. Ale tym samym seks stał się po prostu walutą, co niestety, funkcjonuje do dzisiaj. Czasem do takiego stopnia, że kobieta w ogóle nie postrzega seksu jako przyjemności i robi to z musu, dla męża, albo w nadziei na określone korzyści.

Mężowie sprawy nie ułatwiają, bo często sami tak stawiają sprawę – ja robię to i to, a ty mi ładnie dziękujesz w sypialni. Żadnego „razem”, żadnego budowania więzi, intymności, troszczenia się o przyjemność drugiej strony. Jest tylko wymiana usług. A że jeszcze przed ślubem zewsząd słychać, że seks kobiecie uwłacza i ona na sypianiu z mężczyznami wyłącznie traci, to w sumie nie powinno dziwić, jak wiele dziewczyn do seksu podchodzi
transakcyjnie i nie chce „dawać za darmo”. Również mężowi, bo i on powinien sobie na zbliżenie zasłużyć.

Dlaczego ona odmawia?

Można zrozumieć irytację, gdy żona kolejny dzień z rzędu kręci i przecząco głową. Rzadko kiedy jednak mężczyzna wiąże jej zachowanie z tym, co działo się wcześniej, chyba że doszło do karczemnej awantury. Nie widzi natomiast związku między jej „bólem głowy” a brakiem choćby skromnego buziaczka za starannie przygotowany prowiant do pracy – mężczyznom znacznie łatwiej jest oddzielić tego typu niesnaski od libido, podczas gdy kobiety zwykle budują swój nastrój dłużej, między innymi na takich drobiazgach.

Oczywiście bywa też tak, że żona robi z seksu broń i z pełną premedytacją jej używa, gdy jednak mowa o zwykłym znużeniu pomieszanym z rozczarowaniem, to wielu mężów nawet nie próbuje w sensowny sposób rozwiązać problemu żoninej oziębłości, tylko od razu przechodzi do ofensywy. A to na ogół daje efekt odwrotny do przeciwnego, zwłaszcza gdy mąż jako główny argument podaje, co robi dla domu, czyli zarabia, tankuje auto, kosi trawnik – bo przecież ona też wypełnia liczne domowe obowiązki, więc co to w ogóle ma do rzeczy.

Po drugie, utrwala to przekonanie, że seks nie jest radością dla dwojga, tylko obowiązkiem jednej strony, co jeszcze bardziej zniechęca do intymności. I tak się spirala niechęci nakręca – sprowadzenie seksu do powinności żony zamienia wspólne chwile w przykry obowiązek, z którego żona będzie chciała się wykręcać lub spełni go jak resztę nielubianych zajęć. Czyli jak najszybciej, bez uśmiechu, żeby tylko mieć z głowy.

Dla świętego spokoju

Co zresztą najwyraźniej wielu mężczyznom nie przeszkadza, biorąc pod uwagę ich komentarze w tej sprawie. Bo to często jest: a co jej szkodzi wypiąć się na kilka minut? To jest aż taka krzywda przespać się z własnym mężem? Czy serio nie może troszkę się poświęcić, tak jak mąż codziennie poświęca się dla rodziny? No nie brzmi to zachęcająco, nawet dla ludzi mało romantycznych. Lecz przede wszystkim pokazuje, kim dla tych mężczyzn jest ich własna żona.

W niejednym domu małżeński seks niestety tak wygląda – kobiety niechętnie pozwalają na zbliżenie, bo lepsze to od gniewu męża, jego pretensji, czasem wyzwisk i gróźb. Szantaży, że jak nie dostanie w domu od żony, to poszuka szczęścia u innej. I w pewnym momencie już strasznie trudno wrócić do normalnych relacji i odbudować bliskość, bo seks przez tyle czasu bazował na przemocy, że znikło całe pożądanie odczuwane kiedyś do swojego męża.

Ale to, że odmawiają jedynie żony, jest mitem. W drugą stronę również może być problem, aczkolwiek rzadziej mówi się wtedy o obowiązku – także dlatego, że kobieta ma mniejsze możliwości stosowania przymusu, jest w końcu słabsza, a mąż raczej nie zależy od niej finansowo. Ciężko mają też mężczyźni, których żony naciskają na więcej seksu, bo kiedy mówią „zmuszam się, żeby nie było jej przykro” to najczęściej zostają wyśmiani – solidarnie przez obie płcie. No bo jak chłopu może się nie chcieć? Jak może nie mieć siły? Stres?

Hahaha, na stres to właśnie trzeba cimcirimci, od razu humor się poprawi. A żona może i nie zdoła go rzucić na łóżko i wziąć przemocą, ale zdecydowanie będzie w stanie pocisnąć mężowi tak, że zwątpi on w całą swoją męskość albo i jeszcze gorzej.

Zdecydowanie więc można mówić o gwałcie małżeńskim, bo zobowiązania względem siebie to jedno, natomiast wymuszanie to drugie. I znowu można powołać się na paragraf: „Kto przemocą, groźbą bezprawną lub podstępem doprowadza inną osobę do obcowania płciowego, podlega karze pozbawienia wolności od lat 2 do 12". Czy obejmuje to także żonę?

Jak najbardziej, męża zresztą też. Więź małżeńska może bowiem sugerować domniemaną zgodę na seks, ale „nie” znaczy „nie”, nawet jeśli kogoś strasznie śmieszy koncept wykorzystania własnego współmałżonka.

Zostaw komentarz

Możesz użyć HTML tagów i atrybutów: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>