Czy szefową można lubić?
Kobieta szefowa nie ma łatwo. Ciągle, zdaniem wielu, nie nadaje się do zarządzania firmą, nie sprawdza się na wysokich stanowiskach, nie wytrzymuje ciśnienia. A chociaż twarde dane przeczą podobnym opiniom, baby jako szefa nie chce prawie nikt. I prawie każdy ma do niej jakieś zastrzeżenia.
Główny problem jest często taki, że nie bardzo wiadomo, czego podwładni tak naprawdę od szefowej oczekują. Ona sama się miota, bo chce być skuteczna, lecz zarazem nie chce uchodzić za jędzę, która wszystkich ustawia do pionu, bo ewidentnie je w życiu prywatnym nie wyszło i teraz się wyżywa. Szef mężczyzna rzadziej ma ten problem – lubić nie muszą, grunt, żeby słuchali. Czemu więc kobieta w roli przełożonej tak często próbuje podbić serca swoich podwładnych?
Czy szef to człowiek?
Wiadomo, że tak, ale nie da się ukryć, że jego status w firmie jest szczególny. To już nie kolega, z którym chodzi się po pracy na piwo, plotkuje w socjalnym, obgaduje prezesa. Szef jest „nad”, co siłą rzeczy rodzi dystans, więc nawet przy luźnych relacjach czuć hierarchię – bo kiedy panuje pełna równość, to zamiast „wielkiej rodziny” mamy chaos, i nikt nie wie, co robić, nikt za nic nie odpowiada.
Pracownik po awansie musi to zrozumieć, w przeciwnym razie stanowisko menagera tylko go zmęczy zamiast dać satysfakcję. I generalnie szefowie to wiedzą. Jak już zdobędą doświadczenie, to od załogi oczekują przede wszystkim szacunku, budują autorytet, pracują nad skutecznością. Jasne, nie da się rządzić tylko batem, ale do dobrej atmosfery potrzebne jest coś innego niż bycie „tym fajnym” – to raczej kwestia empatii, dyplomacji, wyrozumiałości, uczciwości.
Zwłaszcza że szefowie podejmują niepopularne decyzje, czasem muszą dokręcić śrubę, ich interes nie zawsze pokrywa się z interesem załogi. Opieranie swojej pozycji na sympatii podwładnych prędzej czy później doprowadzi do katastrofy, bo szef ma się kierować interesem firmy, a nie tym, żeby zespół nie przestał go lubić, żeby nie pomyślał sobie czegoś złego, nie patrzył lodowym wzrokiem. Oczywiście, opinia podwładnych się liczy, ale to wciąż nie jest komunikacja czysto kumpelska, bo zbyt duża zażyłość zwykle rodzi więcej
problemów niż korzyści.

Szef jak szef, ale szefowa….
Tylko jak kierować ludźmi, kiedy twoja płeć uchodzi za przeszkodę? Bo kobieta liderka to dziwna, trudna pozycja. Niby już ludzie przywykli, że na szczytach władzy, obok mężczyzn w garniturach, siedzą także kobiety w garsonkach, ale uprzedzeń nie tak łatwo się pozbyć. Więc mamy tu bardzo ciekawą obserwację. Szefowe nie są wcale jakoś strasznie oceniane pod kątem kompetencji, wręcz przeciwnie, w wielu badaniach wychodzi, że menadżerki, dyrektorki, prezeski bardzo dobrze się ze swoich ról wywiązują.
Negatywne oceny dotyczą głównie ich osobowości. Tego, że szefowa jest wredna, histeryczna, toksyczna, złośliwa, że mobbinguje. Ale jak poszpera się trochę głębiej to wychodzi, że problemem często nie jest konkretne zachowanie, co subiektywne odczucia – szef jest wymagający, twardy, konkretny, podczas gdy robiąca dokładnie to samo szefowa „pewnie dawno chłopa nie miała i jej odbija”.
Kobietom po prostu mniej uchodzi na sucho i dla wielu osób jest to nieprzyjemny dysonans, kiedy osoba, stereotypowo postrzegana jako miła, wrażliwa, delikatna, nagle w twardych słowach krytykuje załogę, mówi tonem nieznoszącym sprzeciwu, rzuca suche polecenia bez uśmiechu.
Ochrzanu od szefa nie lubi nikt, ale dopiero kiedy autorką reprymendy jest kobieta, w ludziach coś się odpala – ma to większy wpływ na ich brak satysfakcji z pracy, częściej padają deklaracje że „pod babą nigdy już nie będę pracować”, silniej to zachęca do szukania nowej roboty. Szef może jeszcze brutalniej zmieszać z błotem, a i tak radykalnych reakcji
będzie stosunkowo niewiele, no bo szef mężczyzna pewnie ma rację, nie kierują nim emocje, a nawet jeśli jest durniem i to przez niego człowiek się zwalnia, rzadko kiedy do nowego przełożonego podchodzi się z ostrożnością typu „to jednak chłop, trzeba uważać, bo jemu też pewnie odwali”. A tym bardziej nie ma czegoś takiego jak „nigdy więcej nie zatrudnię się w firmie prowadzonej przez faceta”.
Królowa lodu czy serdeczna jak matka?
W środowisku zawodowym kobieta-szef najlepiej się kojarzy jako osoba, która motywuje, ale w taki pozytywny sposób, czyli chwali, docenia, potrafi się w czuć w trudną sytuację, umie rozładować napięcie. Sęk w tym, że nie zawsze się tak da – lider zespołu musi też być stanowczy, asertywny, skoncentrowany na wynikach, a nie tylko dobrym samopoczuciu pracowników. Dlatego kobietom tak trudno wybrać właściwą ścieżkę i znaleźć balans między surowością a serdecznością.
Na początku kobiety, które zostały przełożonymi, kopiowały jeden do jednego zachowania swoich kolegów. Szefowa potrafiła być piekielnie skuteczna, za to nie miała w sobie choćby krzty życzliwości, co ludziom zgrzytało – nie utożsamiano tego tak jednoznacznie z profesjonalizmem jak u mężczyzn. Opisując chłodne szefowe częściej używano
przymiotników jak „nieprzyjemna”, „psująca atmosferę”, „niekobieca” – mało kto doceniał, że była twarda, nieustępliwa, dopinała swego, ponieważ w kobiecym wydaniu to nie brzmiało jak sukces. To było odpychające.
Z czasem nastąpiła zmiana taktyki. Skoro chłód się nie sprawdzał, wprowadzono do kobiecego zarządzania „matczyne ciepło”. To działało, ale też nie do końca. Zdecydowanie rzadziej pracownicy się skarżyli na kiepski klimat, za to pojawiło się nowe zagrożenie – zespół się gubił w strukturze, zbyt mocno ufał matczynej postawie, więc gdy dochodziło do
konfliktu, rozczarowanie było dużo większe. Było niemal zdradą, no bo co to za „matka”, która nie ma żadnej litości dla deadline’u, nie przymyka oczu na wpadki, wymyśla wyzwanie za wyzwaniem, jest nieugięta w ocenie wyników.
Za dużo dobra
Kobiety jako szefowe często bardzo się boją łatki „wrednej jędzy”. Chcą stworzyć przyjazne miejsce pracy, a nie kołchoz, w którym każdy jedzie na antydepresantach. Cel mają słuszny, ale nie zawsze potrafią go dobrze zrealizować, przez co kończy się na regulaminach, które śmieszą i złoszczą nawet grupy najbardziej dyskryminowane. Na nadmiernej pobłażliwości, na ucieczkach od jakichkolwiek konfrontacji, no bo trzeba być dla miłą dla wszystkich i zawsze dawać drugą szansę. W efekcie nie ma ani dobrych wyników, bo zespół
zdezorientowany i bez motywacji, ani tej fajnej atmosfery, bo w pracy nie da się uciec od stresu, nie da się zadowolić każdego.
Ale czemu właśnie szefowe tak się wykładają? Bo ciągle jeszcze kobietom trudno zrozumieć, że bycie bossem i bycie lubianą to dwa różne systemy. Systemy strasznie trudne do pogodzenia, ponieważ szef musi stawiać granice, wydawać polecenia, egzekwować, czasem mówić „nie”, czasem rozczarowywać swoich podwładnych. A to zachowania, które z
definicji nie budują sympatii, co dla kobiet jest szczególnie bolesne, jako że od dziecka są uczone „bycia miłą”.
Uparty, dominujący, chłodny, trudny to cechy akceptowane u mężczyzn i niezbyt pożądane u kobiet, więc po awansie w głowie rodzi się konflikt: muszę być stanowcza, ale nie za bardzo, bo mnie wtedy znielubią. Szefowe boją się oceny, bo wiedzą, że będzie ona ostrzejsza, podszyta uprzedzeniami i ideologią, dlatego częściej niż mężczyźni chcą zarówno szacunku, jak i sympatii, bo „nielubiana kobieta” to w ich głowie synonim porażki, nawet mimo świetnych wyników.
Samo chcenie, żeby być lubianą, nie jest jednak tak z gruntu złe. Problemem jest, kiedy staje się priorytetem, i szefowa bardziej się stara zostać fajną kumpelką, tą równą babką, na którą nie da się złego słowa powiedzieć, niż wywiązywać się ze swoich obowiązków. Może więc trzeba się w końcu pogodzić z faktem, że bycie szefową ma swoją cenę?


Jak dorośli stają się uzależnieni od smartfonów?
Dlaczego kobiety są tak kiepskie w negocjowaniu podwyżek?
Czy kobiety bardziej dbają o wygląd domu?
„Metoda 5 minut” na zatrzymanie czasu. Dlaczego pielęgnowanie wspomnień to najtańsza i najskuteczniejsza forma dbania o dobrostan?
Dlaczego warto odwiedzić Marrakesz? Poczuj magię „czerwonego miasta”
Dlaczego praca zawodowa zmienia ludzi na gorsze?
Jak się zazwyczaj kończy romans w pracy?
7 naprawdę skutecznych metod nauki języków
Idealne lustro łazienkowe – co wybrać?
Kemping zamiast hotelu – 6 powodów, dla których warto zmienić przyzwyczajenia
Jak usunąć plamy z kurkumy?
Gdzie wyjechać na wakacje w marcu?
Łóżko kontynentalne 140 × 200 cm, czyli królewski sen na kompaktowym posłaniu
Praca zdalna dla kobiet – idealna opcja?
Czy projektor zamiast telewizora to dobry wybór?
Zostaw komentarz