Główne menu

Czy warto starać się o osobę, która jest już w związku?

Oto ONA. Praktycznie idealna. Ma tylko jeden feler – a mianowicie, posiada chłopaka. Czy to jednak powinno zniechęcać do wysiłku? W końcu nic nie trwa wiecznie, a jeśli to prawdziwa miłość, to głupotą byłoby odpuścić tylko dlatego, że ktoś inny był pierwszy. I czasem rzeczywiście ta strategia kończy się sukcesem – ona staje się moja. Albo on, bo i takie historie się zdarzają.

Czy to nie jest jednak coś przynajmniej na granicy niemoralności? Jasne, na wojnie i w miłości nie ma żadnych zasad, niemniej próby rozbicia cudzego związku budzą lekki niesmak. Ponad 8 miliardów ludzi na świecie! Serio, jest z czego wybierać. Ale jak oprzeć się pokusie, kiedy to właśnie osoba zajęta wzbudza najgorętsze emocje?

Czy warto starać się o osobę, która jest już w związku?

Chodził, chodził i wychodził

Szukając drugiej połówki, zazwyczaj celujemy w singli. Uczucia jednak nie dbają o rozsądek, dlatego tyle ludzi wikła się w podejrzane znajomości, toksyczne romanse, miłosne trójkąty bądź jeszcze bardziej skomplikowane figury geometryczne. Co robić, taka jest miłość, i jak człowieka naprawdę przyciśnie to nie ma mocnych – głupie decyzje biegną jedna za drugą. Lecz bywa, że to, co się wydawało początkowo wielkim błędem, doprowadziło do szczęśliwego końca – upatrzona dziewczyna zerwała z partnerem i „ten drugi” został właśnie mężem.

Takich historii jest całkiem sporo: że obecny mąż nie dał za wygraną, tylko skutecznie walczył z konkurentem. Nie poddawał się, aż wybranka w końcu przejrzała na oczy, i oboje są do dzisiaj razem – jak więc widać, status „zajęta” absolutnie nie musi stanowić przeszkody. Oczywiście są tu pewne zasady, przede wszystkim taka, by nie wtrącać się do małżeństw oraz kiedy są dzieci. Ale jeśli związek nie jest jeszcze formalny… Czemu nie? Zwłaszcza gdy miłosny cel, mimo zaangażowania w inny związek, również wykazuje zainteresowanie.

Ciekawe jest jednak to, że kiedy partnerkę „wychodzi” sobie mężczyzna, zazwyczaj może on liczyć na bardziej przychylne opinie, a nawet zrozumienie – w końcu od tego jest, żeby zdobywać i nie zrażać się odmową. W przypadku kobiet odbiór najczęściej jest bardzo negatywny – mało kto powie, że walczyła o miłość, tylko raczej, że jest intrygantką, bez godności, z podłymi intencjami. Odbiła innej kobiecie faceta, a na to nie ma żadnego usprawiedliwienia.

Gdyby było dobrze, nie byłoby tematu

Impulsem do „walki o swoje” przeważnie jest właśnie ów przebłysk szansy, przychylność zajętej osoby, jej chęć do dalszych kontaktów, nawet jeśli stwarza pozory, że absolutnie nie, przecież ma kogoś. Gdyby to była stanowcza odmowa to zrozumiałe, nie warto się bawić w stalkera, ale dostając zielone światło, dużo łatwiej wyzbyć się skrupułów. I też łatwiej znaleźć pretekst, bo może ten koleś jest dupkiem, może ją zaniedbuje, może zwleka z zaręczynami, a ona bardzo by chciała pójść dalej.

Nie jest bowiem rzadkością tkwienie w związku, który nie daje satysfakcji, skręca w ślepy zaułek, jest bardziej z przyzwyczajenia albo lęku przed samotnością niż z powodu szalonej miłości. Albo nie ma się jeszcze dobrego porównania, bo to pierwsze miłosne doświadczenia, przez co rzeczy średnie i kiepskie nie wydają się czymś, co należy naprawiać – chociaż uwierają, dlatego nowy adorator intryguje, zaburza porządek, ale w przyjemny sposób, pokazując, że życie we dwójkę może być ciekawsze.

W pewnym sensie to nawet lepiej, że konkurent nie cierpi w milczeniu, tylko próbuje zwrócić na siebie uwagę, bo raczej każdy chce szczęścia w związku, więc jeśli potencjał na szczęście jest większy u „intruza”, to jaki sens go odtrącać? Niech wygra lepszy, i tyle. Ostatecznie, gdyby ta dwójka była idealnie dobrana, nie byłoby mowy o jakichkolwiek podchodach z trzeciej strony. Korzyść jest choćby taka, że można ocenić siłę swojego uczucia i podjąć ostateczną decyzję, z czym jak dotąd był problem. „A co jeśli” właśnie się dzieje i wystarczy zdecydować, w którą stronę się obrócić.

Na dłuższą metę korzystają wszyscy, niezależnie od rozstrzygnięcia. Ten drugi nie będzie się zadręczał niewykorzystaną okazją, bo skorzystał, i albo wygrał, albo przegrał, ale przynajmniej zyskał jasność. Obiekt rywalizacji może upewnić się co do swoich uczuć, a partner wie na czym stoi i nie musi tracić więcej czasu.

Nieczyste zagrania

Pytanie tylko, jak konkretnie wygląda walka o uwagę zajętej osoby? To na tyle delikatna sytuacja, że bardzo ciężko uniknąć wątpliwych moralnie zagrywek. Bo nawet jeśli po prostu zaiskrzyło, to co podtrzymuje ów płomień? W jakich okolicznościach ta dwójka się spotyka i jak ich spotkania przebiegają? Flirtują czy tylko niewinnie rozmawiają? Trafiają na siebie przypadkiem czy „przypadkiem”? A może nowy adorator ucieka się do manipulacji, kłamstw, tylko udaje dobrego przyjaciela?

Łatwo wydać się fajnym będąc powiewem nowości. Zabiegając o czyjeś względy zwykle staramy się bardziej i nie inaczej jest w tym przypadku – ten drugi stara pokazać się z jak najlepszej strony, ma powód żeby naprawdę się wysilić, a że trawa zawsze zieleńsza u sąsiada, to można strasznie przestrzelić w swoich osądach. Nie ma gwarancji, że po odbiciu komuś dziewczyny nowy partner nadal będzie równie czarujący, oddany i miły.

Próba zainteresowania kogoś będącego w związku jest niebezpiecznie blisko zdrady, nawet jeśli nie doszło do fizycznego zbliżenia. Bo granica między okazywaniem sympatii a uwodzeniem jest niezwykle cienka, kiedy motywacją jest zdobycie czyjegoś serca – żaden gest nie jest do końca bezinteresowny i niewinny. Jak zatem subtelnie okazać, że liczy się na coś więcej, ale bez dwuznacznych propozycji? Jak udowodnić swoją wartość nie krzywdząc osoby, którą chce się pokonać?

Czy to dobry start?

Właśnie ze względu na te niejasne okoliczności dla wielu osób podrywanie kogoś zajętego jest krokiem nie tylko podłym, ale i mało rozważnym. Rzadko jest bowiem tak, że już po pierwszym spotkaniu miłość spadła jak grom z jasnego nieba i rzuciło się wszystko żeby rozpocząć nowe życie z napotkanym ideałem. Najczęściej trochę to trwa nim dojdzie do ostatecznego rozstrzygnięcia, dlatego zarzuty o zdradę emocjonalną nie są wcale przesadzone – to, co się rozgrywa za plecami partnera, ciężko nazwać znajomością bez znaczenia.

Jak to więc wróży nowej miłości? To zależy. Jeśli najpierw doszło do romansu, to niezbyt korzystny prognostyk, bo jak ktoś był w stanie zdradzić z tobą, równie dobrze może później zdradzić ciebie. Ale gdy nowy związek zaczął się dopiero po rozstaniu i załatwieniu wszelkich spraw z byłym partnerem, to kto wie, może faktycznie udało się zdobyć miłość na wieki. Zawsze jednak gdzieś na dnie może się tlić obawa o powtórkę z rozrywki – o ryzyko, że pojawi się ktoś jeszcze lepszy. Skoro udało się raz, to czemu nie drugi?

Zostaw komentarz

Możesz użyć HTML tagów i atrybutów: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>