Główne menu

Czym jest gaslighting? Czyli gdy wmawia Ci, że źle pamiętasz…

Ludzka pamięć bywa zawodna, a emocje potrafią przysłonić trzeźwy osąd. Dlatego jedno wydarzenie może być przedstawione przez kilku świadków w zupełnie inny sposób, z różnymi szczegółami i wnioskami. Ten fakt chętnie wykorzystują wszelkiej maści manipulatorzy, próbując wmówić reszcie swój punkt widzenia, by zyskać kontrolę, władzę, pieniądze.

Niektórzy idą jeszcze dalej. Manipulują na każdym kroku, by całkowicie kogoś sobie podporządkować. I robią to tak umiejętnie, że ciężko się zorientować. Są jednak pewne charakterystyczne symptomy. Osobie, której chce się wyprać mózg, notorycznie się wmawia, że jest śmieszna, przewrażliwiona, popada w paranoję. Ona słucha tego raz, drugi, dziesiąty, setny, aż w końcu myśli: rany, chyba ześwirowałam! Otóż nie. Ale oprawcy właśnie na takim wniosku zależy.

Równoległa rzeczywistość

Kilkadziesiąt lat temu pojawiła się książka, a potem film „Gas Light”. W skrócie – mąż próbował z pomocą sprytnych sztuczek psychologicznych wmówić swojej żonie, że popadła w obłęd. Mąż nie był stereotypowym damskim bokserem w brudnym podkoszulku, nic takiego. Po prostu robił z niej wariatkę.

Od tytułu filmu powstał termin gaslighting. Mało kto o nim słyszał, ale już z samym zjawiskiem gaslightingu spotkało się bardzo wiele osób. „Bzdury gadasz, wcale tak nie było”. „Jesteś przewrażliwiona”. „Oj, coś ci się pokręciło w tej ślicznej główce”. Tak, to właśnie to. Ktoś bezczelnie ci wmawia, że nie pamiętasz tego, co pamiętasz, a to co pamiętasz, wydarzyło się w zupełnie innych okolicznościach, z udziałem innych osób i miało zupełnie inny finał.

Gaslighting ma podkopać wiarę w siebie i własne sądy. Ma obnażyć rzekome zaburzenia psychiczne. Sprawić, by ktoś uwierzył, że postradał zmysły. Najczęściej to zjawisko spotyka się w związkach i rodzinach, ale po podobne sztuczki sięgają również psychopatyczni szefowie czy ludzie na szczytach władzy. Po prostu każdy, kto widzi korzyści w zawładnięciu umysłem drugiej osoby.

Dlaczego to takie groźne? Bo wielokrotnie nawet nie widzi się tego, że ktoś próbuje nas zdominować. Gaslighting to bardzo wyrafinowana forma przemocy. Nie ma tu wyzwisk i jawnego szydzenia, często nie ma nawet jakichś złośliwych uszczypliwości. Jest umniejszanie, ale robione tak, by to ofiara sama doszła do wniosku, że jej głowa chyba zaczyna poważnie szwankować.

Ty nigdy nie masz racji

Ofiara gaslightingu czuje się malutka i przytłoczona. Jej pewność siebie jest tak zachwiana, że z czasem kwestionuje ona każdą swoją myśl, nie dowierza własnym uczuciom i wspomnieniom. Coraz mniej chętnie dzieli się własnymi spostrzeżeniami i opiniami. Sama zaczyna siebie postrzegać jako przewrażliwioną neurotyczkę i nierzadko dochodzi do wniosku, że faktycznie zwariowała.

Prowadzi do tego na przykład klasyczne odwracanie kota ogonem. Przeciwnik wysuwa argumenty z kosmosu, które mają na celu zdyskredytować drugą stronę, ośmieszyć jej wypowiedzi i sprowadzić je do absurdu. Tak, żeby poddana manipulacji osoba była skołowana, zwątpiła w swoje słowa i wycofała się pokonana.

Sprawca często próbuje przedstawić sytuację tak, by samemu wyjść na pokrzywdzonego, mówiąc coś w stylu „jasne, to pewnie znowu moja wina!”, „dlaczego tak mówisz, wiesz jak mnie to rani?”, „tak, ja oczywiście jestem zawsze ta najgorsza!”. Kiedy prawdziwa ofiara próbuje się postawić i odejść od toksycznego partnera, oprawca nagle zmienia front, dąży do pojednania i ma wielkie pretensje, że nie chce się go wysłuchać. „Przecież to ty mnie zostawiłaś, nawet nie dajesz mi szansy! I za co to wszystko?”. Próba przypomnienia, co stało za decyzją o rozstaniu, kwitowana jest wyrzutami: „to nieprawda, całą winę chcesz teraz zwalić na mnie, tak najłatwiej!”. I znowu, gdy ofiara się ugnie i zacznie tłumaczyć, to słyszy: „nic takiego nie mówiłem! źle to zrozumiałaś”, „oj przesadzasz”, „daj spokój, kruszyć kopie o takie bzdety”, „przecież to co mówisz, jest bez sensu!”, „jesteś przeczulona, skoro tak to odbierasz”.

gaslighting

Specjalista od gaslightingu zawsze próbuje umniejszyć ofiarę i jej problemy. Każda pretensja jest bagatelizowana, a opinie zasługują co najwyżej na lekceważące machnięcie ręką. Cokolwiek ofiara powie, to błahostki niewarte uwagi. Czepia się drobiazgów, które normalni ludzie puszczają w niepamięć. Nie zna się na niczym, niczego nie rozumie. Obraża się bez powodu. Nigdy tak naprawdę nie ma powodu do narzekań, wymyśla je sobie, wyolbrzymia. A ilekroć ofiara proponuje poważną rozmowę, słyszy w odpowiedzi: „o rany, nie będę słuchać twoich żali po raz enty, weź się w garść, bo ta twoja nadwrażliwość staje się nie do wytrzymania”.

Przecież wcale tak nie było…

Słowa ofiary gaslightingu są nie tylko ignorowane, ale i wielokrotnie kwalifikowane jako nieprawda. Nie to, że zarzuca się celowe kłamstwo, po prostu „chyba niedokładnie to pamiętasz”, „ależ co ty mówisz, było przecież inaczej”, „ty to masz fantazję!”. Kiedy ofiara nie da się przekonać od razu, dochodzi jeszcze „a pamiętasz, jak zapomniałaś o tym i o tym? teraz jest to samo” plus coś o emocjach wykrzywiających fakty.

Ofiara dalej nie wierzy i upiera się przy swoim? No to „wymyśliłaś to scobie”, „nie pamiętam niczego takiego”, „czepiasz się rzeczy, które w ogóle nie miały miejsca”, „serio, zapomniałeś jak było naprawdę?”. Manipulant neguje wersję swojego rozmówcy i zarazem wmawia rzeczy, których wcale nie było, żeby jeszcze bardziej zamieszać w głowie. I tak cały czas, przy niemal każdej sprawie, aż dręczona osoba dochodzi do wniosku, że nie może polegać na własnej pamięci i najwyraźniej ma halucynacje. Tym bardziej, że ktoś, komu ciągle wmawia się dziecko w brzuch, w końcu wybucha i reaguje emocjonalnie, podczas gdy oprawca zachowuje spokój i trzyma się swoich logicznych wywodów. Łatwo zgadnąć, kto wydaje się wtedy bardziej wiarygodny.

Niektórzy nawet posuwają się do sztuczek uprawianych przez bohatera wspomnianego filmu – chowają rzeczy, kasują wiadomości, aranżują ‘przypadkowe’ spotkania, fabrykują ‘dowody’, przyprowadzają ‘świadków’. Są w stanie posunąć się do największych podłości, byle tylko przekonać kogoś, że z jego głową jest coś nie halo. Bywa też, że od zakamuflowanej manipulacji przechodzi się do klasycznej przemocy – zaczynają się wyzwiska, kary, groźby, bicie. I często dopiero wtedy ofiara uświadamia sobie, że tkwi w bardzo toksycznej relacji.

Dzieje się tak zazwyczaj w związkach, ale i w miejscu pracy może dojść do podobnych manipulacji, jeśli chce się kogoś wygryźć albo wykazać niekompetencję. Wbrew pozorom, całkiem łatwo zrobić z kogoś nieudacznika, doprowadzić do stanu, w którym ofiara dziesięć razy się zastanowi zanim coś znowu powie, przestanie wierzyć w swoje umiejętności i będzie tak obawiać się kolejnych oskarżeń, że sama z siebie przejmie więcej obowiązków i zacznie pracować na 300 procent normy – wystarczy udawać, że nie dostało się na przykład ważnych dokumentów, że było się świadkiem nieprofesjonalnego zachowania, a w ostatnim projekcie znalazło się sporo błędów, które inni musieli poprawiać.

Chyba coś jest ze mną nie tak

Z gaslightingiem ciężko się walczy, bo ktoś używający tej metody manipulacji doskonale zna się na swoim fachu, najczęściej ma starannie przygotowany plan i atakuje z rozmysłem, jest perfekcyjnie przygotowany do konfrontacji, ma w głowie opracowane dziesięć kroków naprzód i dobrze wie, gdzie uderzyć.

To nie są przypadkowe, sporadyczne epizody. W gaslightingu potężną siłą jest właśnie ta nieugięta konsekwencja. Nie że raz czegoś nie zapamiętałaś, zapominasz za każdym razem. Wszystkie podnoszone przez ciebie kwestie są wyolbrzymione. Za każdym razem przemawiają przez ciebie subiektywne uczucia wypaczające rzeczywistość. Nieprawda? Ależ prawda, prawda, mam ci przypomnieć? Mówisz, że tak nie było? O, dokładnie, sama się gubisz, przekręcasz. Jak nie, jak tak, no chyba że to mi zarzucasz kłamstwa. No widzisz, skoro ja nie kłamię, to…? Więc zdecyduj się wreszcie, która wersja jest prawdziwa, bo najwyraźniej sama nie wiesz, o co ci chodzi. Tak, obraź się teraz, i może awansem uznajmy od razu, że globalne ocieplenie to również moja wina.

Takie dialogi doprowadzają do rozpaczy, ponieważ manipulator przeważnie jest osobą, z którą łączą bardzo bliskie więzy. Czasami nawet coś tam w głowie świta, ale dla świętego spokoju unika się kolejnych spięć i dyskusji na drażliwe tematy, przejmuje się punkt widzenia drugiej osoby. No i nie chce się wierzyć, by ukochany człowiek mógł dopuszczać się tak wielkich podłości, więc łatwiej znaleźć winę w sobie, w swoim przewrażliwieniu. Zwłaszcza że manipulatorskie argumenty brzmią rozsądnie i pokazują wręcz, że partner się stara, nie chce kłótni, jest do bólu racjonalny.

Mimo to jest wewnętrzne przekonanie, że coś niedobrego się dzieje, ale za Chiny ludowe nie da się powiedzieć co. I nawet gdyby chciało się komuś z tego zmartwienia zwierzyć, to nie bardzo wiadomo jak, bo kiedy opowiada się o tych sytuacjach, to dla osób postronnych one rzeczywiście mogą się wydawać śmieszne i niepoważne. Zresztą i ofiara, kiedy wypowie swoje urazy na głos, nagle dostrzega ich błahość, choć przed chwilą była na skraju załamania nerwowego. Może więc faktycznie jest roszczeniową, zaburzoną emocjonalnie księżniczką?

Przeciąć więzy

Manipulacja to silne spoiwo, wiele osób niemal uzależnia się od swoich katów. W gaslightingu jest czasami nawet gorzej niż gdy partner bije czy wyzywa, bo taką przemoc mimo wszystko łatwo rozpoznać i w porę zareagować. Natomiast skargi ofiary gaslightingu bez problemu da się wykpić, bo i cóż ona może powiedzieć? Że ktoś ją dręczy. No dobrze, ale jak? I tu robi się pod górkę. Jak opisać te wszystkie podważające wiarygodność odzywki? Jak udowodnić, kto mówi prawdę?

Pojedyncze przypadki manipulacji dotyczą nierzadko takich kwestii jak to, o której ktoś kiedyś wrócił do domu czy powiedział podczas rozmowy to lub tamto. Pierdoły. One dopiero w kupie wyglądają niepokojąco, choć i wtedy głównie dla ofiary, która zna cały kontekst. Poza tym, osoba zmanipulowana jest tak ogłupiona, że już sama nie wie, co jest prawdą.

Wyjście na prostą utrudnia fakt, że z patologicznym manipulatorem nie da się dojść do porozumienia standardową drogą. W normalnym związku, kiedy jest wola dialogu, każda ze stron mówi, co jej leży na wątrobie, i słucha argumentów partnera. Manipulator nie chce dojść do prawdy, on chce bezwzględnego posłuchu. Nie przyjmuje do wiadomości, że to on mógł się pomylić i że przekracza jakieś granice. Oszukuje z premedytacją, bo taki ma cel.

I nie warto się łudzić, że oprawca weźmie odpowiedzialność za swoje czyny i słowa. Po gaslightingowe metody często sięgają socjopaci, od których raczej nie ma co oczekiwać, że nagle się zmienią w osoby empatyczne i wrażliwe. Co gorsza, w wielu przypadkach ujmującą osobowością potrafią sobie zjednać innych i prędzej przekonają otoczenie, że ofiara naprawdę sfiksowała, niż przyznają się do własnych błędów. Dlatego miast starać się naprawić to, co nie do naprawienia, najlepszym wyjściem dla ofiary jest definitywne odcięcie się od kata. Ale niestety, to jest właśnie najtrudniejsze.

    10 komentarzy

  • Kulinarne Inspiracje Futki

    Typowe zachowanie „partnera” w toksycznym związku, z którego ciężko wyjść. Błędne koło. Świetnie powiedziane – odwrócenie kota ogonem…

  • szarabajka

    Bardzo dobrze, że o tym piszesz. Też to zrobiłam, ale w innej formie. Bo znam to z autopsji. Mimo, że dokładnie widziałam i wiedziałam, co robi ex, miałam także świadomość, że inni nie koniecznie uwierzą mnie. A raczej, że nie uwierzą. Kiedy więc padła zawoalowana groźba, że „powinnam się leczyć”, uciekłam z domu. Gdybym faktycznie wylądowała w wariatkowie, jak niby miałabym udowodnić, że nie jestem chora? Przecież „przekonanie o własnym zdrowiu psychicznym jest najgorszym rokowaniem w psychiatrii”. Kto by mnie potem przyjął do pracy? Ta łatka już zawsze przy mnie by została. Ta ucieczka ocaliła mi życie. To był taki rzut na taśmę ostatkiem sił. Do dziś jestem z tego powodu z siebie dumna. Brawo ja 🙂

  • jotka

    Strasznie pokrętna kreatura taki partner… coś na kształt takiego postępowania przejawiają także niektórzy szefowie lub koledzy z pracy, niestety.

  • Mozaika Rzeczywistości

    Wyrwanie się z takiego związku/relacji to jedno ale doprowadzenie sprawcy do sądu i wyrok skazujący, to dopiero według mnie może być wyzwanie. Jeśli taka osoba umie doskonale manipulować, w sądzie zrobi tak samo jak wcześniej w związku. A dowody też trudno zdobyć na takie praktyki.

    Jogurt nazywa się FruVita, robi go chyba Bakoma.

    Pozdrawiam!

  • Zwykła Matka

    Myslę, że to trochę coś innego niż ja myślę, ale generalnie moja teściowa potrafi wyprzec się wszystkiego w żywe oczy 🙁

  • Lena Sadowska

    Witam.

    Bardzo potrzebny artykuł.
    Niewiele osób zdaje sobie sprawę, że gaslighting w ogóle istnieje, a jeszcze mniej, że jest jedną z technik prowadzących przez manipulację do całkowitego zniewolenia.
    Żeby móc walczyć, trzeba wiedzieć – z czym.

    Pozdrawiam:)

  • Kornelia

    Przerażające, a najbardziej chyba to, że ofierze jest tak ciężko odejść od kata.

  • Marzena

    Chyba znalazłam odpowiedź padłam ofiarą gaslightingu…nie w życiu osobistym. Nie miałam pojęcia, że tak to się fachowo nazywa, właśnie brakowało mi odpowiedniego słowa.

  • Karolina

    Gardze ludźmi którzy manipulują innymi. Wyczuwam takich na moje szczęście ☺️ i szybko załatwiam z nimi sprawę. I fałszywy uśmieszek na twarzy nic nie zatuszuje

  • Edyta

    Jestem w takim związku i staje się kaleka fizyczna z dnia na dzień z rosnącym ryzykiem wylewu. Lekarze applause sukces nie zapisując pogorszenia zdrowia fizycznego od czterech lat. Odstępując od operacji neurochirurgicznej i ortopedycznej.

Zostaw komentarz

Możesz użyć HTML tagów i atrybutów: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>