Dlaczego chłód emocjonalny wydaje się tak atrakcyjny?
Niby od drugiej osoby pragniemy ciepła i bliskości, lecz dziwnym trafem zaskakująco często nas ciągnie do ludzi zdystansowanych. Zwłaszcza kiedy nie jest to taki zwyczajny dystans, tylko aura wybijającego się ponad przeciętność buntownika, którego nikt nie rozumie. Osobnik trochę z boku, nieco szorstki, odległy, ale zarazem potrafiący od czasu do czasu zaskoczyć ciepłym gestem może naprawdę zawrócić w głowie.
Ale dlaczego, skoro w romantycznej relacji chodzi przecież o budowanie intymności i zacieśnianie więzi? Chłód emocjonalny jest tego przeciwieństwem, teoretycznie więc powinien odpychać. Tymczasem wielu osobom wydaje się szalenie atrakcyjny – przynajmniej do czasu.

Dlaczego chłód emocjonalny wydaje się tak atrakcyjny?
Kusząca tajemnica
Niedostępny emocjonalnie człowiek intryguje. Nawet gdy jego pogarda wobec całego świata złości, to ciężko przejść obojętnie, bo tak zwykle reagujemy na tajemniczość. A chłód emocjonalny jest właśnie zagadkowy, bo nie wiadomo, co się kryje za tą nieprzeniknioną miną, a wypowiadane cynicznym tonem uwagi często są w kontrze, co podsyca ciekawość. Taki ktoś zdaje się mieć wszystkie emocje pod kontrolą, myśli po swojemu, nie przejmuje się cudzymi opiniami – słowem, silna osobowość, a do takich ludzi zawsze ciągnie.
Działa to na kobiety, działa to także na mężczyzn. Tajemnica jest przecież znacznie bardziej interesująca – nie przewidzisz, co ktoś nieodgadniony zaraz zrobi albo powie. To miła odmiana po przewidywalnych do bólu ludziach, którzy rzadko czym zaskakują, i wyjątkowo przyjemna niespodzianka, kiedy uda się z kimś niedostępnym niespodziewanie nawiązać bliższą relację. Szczególnie cieszy, gdy ktoś niedostępny emocjonalnie pierwszy zwróci na nas uwagę i da do zrozumienia, że właśnie nam wolno będzie zajrzeć za kurtynę.
Nie jest oczywiście tak, że sympatyczni, otwarci ludzie nie wzbudzają pozytywnych emocji – zwykle mają oni udane życie towarzyskie, są autentycznie lubiani i ciężko sobie wyobrazić bez nich udaną imprezę czy wyjazd na majówkę. Lecz co ciekawe, chłód emocjonalny na pewnym poziomie ma wiele wspólnego z otwartością – dusza towarzystwa też zaskakuje, też nie wiadomo co jej wpadnie do głowy, tyle że operuje na pozytywnych emocjach, dlatego kontakt z nimi raczej nie będzie mieć przykrych konsekwencji. W przeciwieństwie do tych emocjonalnie zdystansowanych.
Jestem kimś wyjątkowym
To banał, ale jakże prawdziwy – znacznie bardziej ceni się to, co przyszło z wielkim trudem. Nie inaczej jest z ludźmi, i dlatego tak często podobają się nam osoby niedostępne. Są oni jak cenny klejnot, nie dla każdego, więc jak wpadną w nasze ręce to czujemy się szczęściarzami, bo schemat jest niemal zawsze ten sam – zdystansowany wobec wszystkich osobnik wpuszcza za barierę tylko jedną osobę. Nas. A skoro tak, to musimy być naprawdę wyjątkowi.
To poczucie podkręca osobowość niedostępnego człowieka, bo często sprawia on wrażenie błyskotliwego, pewnego siebie, niezależnego. Rozmawia się z nim inaczej niż z resztą, a choć bywa momentami nieprzyjemny, to jednocześnie swoimi słowami wyciąga z bezpiecznej strefy komfortu i otwiera oczy. To dziwne i trochę kłopotliwe doświadczenie, ale w tej niewygodzie tkwi jego siła, bo wymyka się typowym schematom damsko-męskich relacji.
I przede wszystkim zapewnia wspomniane poczucie wyjątkowości, co łagodzi również te nieprzyjemne doznania, złośliwości czy nawet przejawy lekceważenia. Będąc pod urokiem tajemniczego gościa łatwo usprawiedliwić jego niezbyt fajne zachowania, dlatego że wyglądają one na przejaw siły, a nie toksyczności – jest tym trudniej, że szpileczki są wbijane z wielką gracją, przemyślanie, a ból osładzają słodkości serwowane w odpowiednich momentach.
Jasne, że nie brzmi to zdrowo, ale co robić, kiedy chłód emocjonalny staje się niczym narkotyk. Bo największym zagrożeniem jest to, że ci ludzie nie są tak po prostu niedostępni – są na dystans, ale co jakiś czas przełamują lody. Czyli dają nagrodę w postaci komplementu, czułego wyznania, romantycznego gestu, a nasze mózgi niestety już tak działają, że system nagród, na które trzeba sobie zasłużyć, mobilizuje bardziej niż stabilizacja.
Gonić króliczka
Pragnienie tego, czego nie można dostać, dotyka prawie wszystkich, i u niektórych wygrywa ze zdrowym rozsądkiem. Przy bliższym zapoznaniu u emocjonalnie niedostępnej osoby widać naprawdę mnóstwo czerwonych flag, no ale wizja możliwej nagrody… Dla kogoś z deficytem samooceny to często znacznie wygodniejszy układ niż życie z partnerem pewnym, dojrzałym emocjonalnie i odpowiedzialnym, ponieważ bardziej naturalna się wydaje konieczność zarobienia na miłość.
Emocjonalny chłód będzie więc bezpieczniejszy – ciężko się przebić przez mur obojętności, jest trudno, ale jak już się uda, to jest się z czego cieszyć. Wysyłane codziennie słodkie wiadomości nie dadzą takiego kopa jak otrzymana znienacka wiadomość „tęsknię”, kiedy powoli traciło się nadzieję. I tak jest ze wszystkim – nie dostajemy nic, czekamy, tkwimy w zawieszeniu i nagle bum! Nasz nieugięty twardziel odsłania czułą stronę.
Typowe jest to zwłaszcza dla kobiet, które w chłodzie emocjonalnym dopatrują się prawdziwej męskości. Mężczyzna niedostępny to mężczyzna potężny, który może pozwolić sobie na obojętność zamiast uganiać się za dziewczynami i żebrać o ich uwagę. To oczywiście błędne postrzeganie siły, bo co to za partner, na którego tak naprawdę wcale nie można liczyć? Niedostępny emocjonalnie mężczyzna nie ma bowiem w sobie nic z opiekuna i lidera – w rzeczywistości chodzi mu głównie o kontrolę i własny interes, dlatego sprytnie manipuluje i tak naprawdę nigdy nie traci dystansu.
W chłodni wcale nie tak fajnie
Na tajemniczych, niedostępnych osobach wielu już się sparzyło, co jednak miało ten plus, że nauczyło kogo lepiej unikać. Chłód emocjonalny to właśnie jedna z tych rzeczy, która fajnie wygląda tylko na początku albo oglądana na filmach, bo ludzie pragnący dojrzałego, stabilnego związku dość szybko się zmęczą czyjąś „tajemniczością”. Po kolejnym zawodzie staje się jasne, że to nic uroczego, kiedy dorosła kobieta albo mężczyzna ciągle odgrywa rolę zbuntowanego samotnika zamiast zdobyć się na szczerość wobec siebie i innych.
Zresztą nawet patrząc na filmowych bohaterów, to w pewnym momencie zaczynają oni drażnić swoją niedostępnością, a sympatię odzyskują kiedy przechodzą zmianę, dojrzewają i zaczynają rozumieć na czym powinny polegać związki. I dlatego też granie niedostępnego sprawdza się tylko na krótką metę – spora część tych zauroczonych dystansem w końcu przejrzy na oczy i odejdzie żeby zaoszczędzić sobie dalszych przykrości. Chłód emocjonalny nie jest bowiem wcale tak atrakcyjny – nie dla tych, których męczą dramy, wieczna niepewność, brak wsparcia.
Niedostępność emocjonalna pociąga głównie tych, którzy chcą kogoś naprawić i też w głębi ducha boją się bliskości. Dystans boli, ale jest też na swój sposób uczciwy – nikt nie udaje wielkiej miłości i nie składa obietnic. To ofiary same karmią się złudzeniami. Złamane serce
to dla nich uczciwa cena za emocjonalny roller coaster, no chyba że przejażdżka nawet im dała się zbyt mocno we znaki.


10 rzeczy, które kobiety rozumieją dopiero po skończeniu 30 lat
Dlaczego kobiety tyle mówią?
Dlaczego ludzie bardziej skupiają się na swoich wadach?
Czy można być „za dobrym” rodzicem?
Rozczarowanie po 30. To nie tak miało wyglądać
Dlaczego ludzie tak często udzielają nieproszonych rad?
Dlaczego kobietom tak często zarzuca się bycie przewrażliwioną?
Czy kobiety są bardziej pamiętliwe?
Czy kobiety mają wybujałe ego?
Czy jest sens walczyć o kogoś, kto chce odejść?
Kim jest nudziarz?
Czy warto obniżać swoje oczekiwania?
„Mam 34 lata i nigdy nie byłam w poważnym związku”
Czy z wiekiem przejmujemy się mniej?
Mam 38 lat i już raczej nie zdążę założyć rodziny
Zostaw komentarz