Główne menu

Dlaczego im jesteśmy starsze, tym trudniej nam zacząć nowy związek?

Niewłaściwy motyw

Pojęcie „starej panny” odchodzi do lamusa, a jednak wiele z nas boi się tej łatki i za wszelką cenę chce uniknąć charakterystyki: o, to ta, co nie ma męża. Do tego brak partnera mocno komplikuje nam życie towarzyskie, jeśli w kręgu znajomych jesteśmy jedynym singlem. Nie mamy z kim pójść na sylwestra, na wspólnych wakacjach czujemy się trochę jak intruz, irytujemy zamężne koleżanki, zazdrosne o spojrzenia w naszą stronę. Normalnie czarna owca. W przypływie rozpaczy godzimy się wtedy na bliższą znajomość z pierwszym lepszym kandydatem, chociaż wszystko w nas krzyczy, że to nie to. Nieważne, zaciskamy zęby, tłumacząc sobie, że w naszym wieku liczą się konkrety, a nie idiotyczne motyle w brzuchu. Prawda, związki z rozsądku potrafią być trwalsze od niejednej szaleńczej miłości, ale nie ma się co czarować, gdy kompletnie nie iskrzy i brakuje harmonii, rozstanie jest kwestią czasu. Nie mówiąc już o tym, że takim byciem z kimś na siłę blokujemy sobie możliwość poznania tego jedynego.

Kłopoty z przeszłością

W starszym wieku zawsze mamy za sobą jakieś doświadczenia damsko-męskie. Tyle że niekoniecznie muszą się one pokrywać z doświadczeniami drugiej strony, co rodzi poważne komplikacje. Bywamy zazdrośni o przeszłość partnera, zwłaszcza gdy rzutuje ona na teraźniejszość. Dużo prościej znaleźć wspólny język z kimś, kto przeszedł podobną drogę. Trudniej za to zrozumieć, że bagaż z przeszłości może determinować określone zachowania, np. niechęć do ponownego ożenku czy zamieszkania pod jednym dachem.

Są jeszcze dzieci. Zaprzyjaźnić się z nimi nie jest łatwo i wzajemna niechęć w zupełności wystarczy, by zniszczyć nasze uczucie. To nie koniec. Dziecko to obowiązek, więc nie możemy liczyć na to, że będziemy z nowym partnerem żyć jak single, skupieni jedynie na swoich przyjemnościach. Będą trudności przy planowaniu świąt, wakacji, długich weekendów, do tego trzeba wziąć pod uwagę uszczerbek finansowy na rzecz byłej rodziny. Nie mając własnych dzieci, musimy się też liczyć z tym, że spełniony pod tym względem partner może nie chcieć szybko po raz kolejny zajmować się niemowlakiem. To gasi zapał i gdy pierwsza euforia mija, zobowiązania z przeszłości mogą być decydującym argumentem za zerwaniem znajomości.

Trudności nie omijają także samotnych matek. To wielkie wyzwanie znaleźć kogoś odpowiedniego dla siebie i przy tym dobrego dla dzieci. Mężczyźni niechętnie wchodzą w takie układy, bo zwyczajnie boją się odpowiedzialności za obce dziecko. Druga sprawa, że samotna matka często sama tworzy dystans, ponieważ nie zamierza burzyć poukładanego świata dziecka, wprowadzając do niego „wujka”, który może się okazać nic niewartą, krótkotrwałą znajomością.

Dziewczyno, zejdź na ziemię

Powszechne są skargi mężczyzn na zbyt wysokie wymagania dojrzałych kobiet. I jest w tym trochę racji. Kiedy zdobędziemy pozycję zawodową i zarobimy pieniądze, chcemy mieć u boku człowieka sukcesu, a nie nieudacznika wożącego się na naszych plecach. Jeżeli dbamy o wygląd, to nie pociąga nas podstarzały pan z brzuszkiem w wymiętolonych sztruksach. Nie widzimy też powodu, by wspólne oglądanie seriali uważać za niezwykle romantyczny wieczór. Tylko że w swoich wymaganiach idziemy czasami zdecydowanie za daleko. Wymarzony partner ma być przystojny, zadbany, gruntownie wykształcony, oczytany, dowcipny, czuły, super-męski, ma lubić moją mamę i koleżanki, mieć określony zawód, mieszkać w designerskim mieszkaniu… Lista oczekiwań ciągnie się w nieskończoność, a my nie tolerujemy żadnych odstępstw od jasno określonego wzorca. Ok, jest może inteligentnym inżynierem z poczuciem humoru, ale łysieje. Jest za niski. Jeździ kiepskim samochodem. Śmieszą go prostackie dowcipy. Godzinami gra w Fifę. Ukończył jakieś dziwne studia. No zawsze coś nie tak. Irytuje nas byle bzdura niezgodna z wyobrażeniami, żądamy niemożliwego, nawet nie zdając sobie sprawy, że i my nie jesteśmy we wszystkim tak idealne, jednak w stosunku do swoich niedoskonałości oczekujemy zrozumienia oraz akceptacji. Kobiety po 30-tce, 40-tce często pozostają same niejako na własne życzenie, nie chcąc ani trochę spuścić z tonu. Zamykają się na nieszablonowe znajomości, jak gdyby spotykanie się z kimś o „gorszych” cechach było równoznaczne z degradacją. A takie stawianie sobie ograniczeń jest o tyle głupie, że pula mężczyzn do wzięcia jest mocno ograniczona, zaś my mamy ogromną konkurencję.

Ze skrajności w skrajność

Nowoczesna kobieta dostaje to, czego pragnie – tego uczą nas feministki. Tyle że pomiędzy zdrowym egoizmem a postawą roszczeniową jest cienka czerwona linia. Tak się zapominamy w swoich pragnieniach, że totalnie ignorujemy partnera. Oczekujemy, że związek toczyć się będzie według naszych reguł, a sprzeciw odbieramy jako zamach na swoją wolność. Facet musi rozumieć, że teraz nie chcemy ślubu i dzieci, bo potrzebujemy luzu. Ale gdy nam się odmieni, to dokładnie taką samą ewolucję ma przejść partner, w przeciwnym razie jesteśmy obrażone na jego niechęć do wymiany obrączek. Wychodzimy z założenia, że świat dopasuje się do nas, bo nam się to należy. I zero kompromisów.

Na drugim biegunie jest desperacja. Dla swojego mężczyzny zrobimy dosłownie wszystko, byle zatrzymać go przy sobie. Dziękujemy losowi, że postawił go na naszej drodze i jesteśmy skłonne zapłacić za to każdą cenę. Mamy przerażająco niską samoocenę i całą masę kompleksów, uważamy więc za naturalne spełnianie życzeń mężczyzny, który łaskawie obdarzył nas swoją uwagą. Jesteśmy na każde skinienie, co na niewiele się zdaje, bo oddane niewolnice są zabawne przez krótką chwilę, wobec tego po kilku miesiącach idą w odstawkę bądź też partner bez najmniejszych skrupułów wykorzystuje jej przywiązanie.

Siła przyzwyczajenia

Starsze singielki w pewnym momencie życia dopada zniechęcenie. Po którejś z rzędu nieudanej randce zwyczajnie nam się nie chce planować kolejnej, bo niby dlaczego tym razem miałoby się udać? Szkoda makijażu i straconego czasu. A jeśli jakimś cudem kogoś poznamy i zapragniemy znajomość pogłębić, do głosu dojdą stare nawyki.

Mieszkając w pojedynkę, możemy bez skrępowania chodzić po domu z nieumytymi włosami, nie zmywać garów przez trzy dni i nikt nam nie będzie przeszkadzał, gdy po koszmarnym dniu w pracy położymy się spać o 18:00. Partner oznacza zaburzenie tego rytmu dnia, mniej miejsca na łazienkowej półce i wyrzuty sumienia, że pracujemy do północy. Mimo że tęsknimy za bliskością, niechętnie dzielimy się z kimś obcym swoją przestrzenią. Nie rezygnujemy z denerwujących przyzwyczajeń, bo niby czemu? Zarazem oczekujemy od mężczyzny, że ten dostosuje się do nas pod każdym względem. A to tak nie działa. Bycie we dwójkę wymaga poświęceń jego i jej, inaczej prędzej czy później pojawią się niesnaski.

Kobiety jednak czują, że to od nich społeczeństwo wymaga większego wkładu w miłość, bo to przecież naturalna kolej rzeczy. Więc skoro teraz możemy odrzucać oferty wedle osobistego uznania, chętnie korzystamy z tego luksusu i stajemy się wybredne. Rozpad związku jest w naszym pojęciu korzystniejszym rozwiązaniem, bo co to za frajda żyć z facetem, którego zaledwie tolerujemy. Nie interesuje nas wybór na zasadzie: na bezrybiu i rak ryba. Wolimy mieć wszystko albo nic. Ostatecznie, kto powiedział, że w pojedynkę nie da się być szczęśliwym?

    44 komentarze

  • Lukasz

    Swietny artykul. Cala prawda o wiekszosci kobiet po 30. Sam bylem w zwiazku z „taka” Pania z charakterkiem. Do dzis zastanawiam sie czy ona byla desperatka, choleryczka czy chora psychicznie…albo wszystkiego po trochu. Tak czy inaczej na zone ani matke sie nie nadawala.

    Pozdrawiam autorke i zycze milego dnia.

    • Edyta

      Złych kobiet nie brakuje, ale większość z nas naprawdę jest warta grzechu, zapewniam, nie warto się zrażać 😉

    • Kate

      Mam koleżankę z charakterem tak paskudny, że po godzinie albo wcześniej miałbyś dosyć. Ale znalazła takiego który z nią jeszcze wytrzymuje choć jego koledzy i rodzina zastanawia się ‚jak’. Więc to nie jest kwestia charakterku tylko może raczej ‚obrotności’?

  • Keller

    Po 40 stce poznałam faceta 12 lat młodszego i było pieknie,więc nie rozumiem..w każdym wieku idzie się zakochać.

  • Elżbieta

    Moje życie radkowe jest jak porshe.

    Nie mam żadnego porshe:)

  • Paulina

    Podsumuję to tak:A gdzie ci mężczyźni gdzie te chłopy?!

  • Paulina T.

    Myślę że my po 30 mamy już wyrobione zdanie na temat tego co chcemy. I jeśli to nie spełnia oczekiwań to zaczynają się schody. Albo źle lokujemy uczucia, albo oczekujemy od niewłaściwych facetów właściwego zachowania. Albo kompletnie się mijamy w założeniach związku. Zamiast odejść na dystans od tego co uważamy za właściwe i spróbować iść w zupełnie innym kierunku.

  • Agnieszka

    Zawsze to samo,moze boimy sie znowu rozczarowania?

    • Edyta

      Pewnie tak, tylko czy te rozczarowania nie są trochę z naszej winy? Bo oczekujemy gwiazdki z nieba i nie uczymy się na własnych błędach?

  • Olga

    Po 30 randka bardziej przypomina rozmowę kwalifikacyjną…

  • Aleksandra

    Może dlatego, że po trzydziestce uznałam, że nie ma czegoś takiego jak miłość?

  • Olka

    Ja mówię Nie , dziękuję 🙂 byłam w związku ale nie wyszło – trudno , nie ma co żałować . Jedno jest ważne , mam kochanego synka 🙂 związek się rozpadł lecz nie zostałam sama

  • Magdalena

    Nie wierzę w to, kobiety w większości przypadków prowadzą check listę i jeśli facet nie spełnia wszystkich punktów programu nie przechodzi dalej..a mi się wydaje, że należy mieć otwartą głowę i trochę spuścić z tonu, najfajniejszych facetów poznaje się przypadkowo..

  • Monika

    Mądrze napisane i jakaś prawda w tym jest ,niby starsze ,niby mądrzejsze a jednak ….

  • Karolina

    Nie mam życia randkowego od wieków 🙂 Od 8 lat jestem w szczęśliwym związku.

  • kamila

    Bardzo dobry artykuł, myśli wyjęte z mojej głowy. Kobiety chcą księcia z bajki, a same wypierają fakt że daleko im do księżniczki. Trafnie ujęta prawda.

  • Ewelina

    Nie rozumiem tych Kobiet, które na siłę chcą pokazywać swoją niezależność, owszem po 30 jesteśmy bardziej wymagające, dostrzegamy wiele czynników, wad, uchybień, mimo różnych doświadczeń rozum podpowiada ” nigdy więcej” bo po co wchodzić do rzeki jak nurtu nie ma…..fajne to jest, ale jak serce bije i czuje się te motyle w brzuchu i szum w uszach, i nie ma reguły w jakim wieku ten Amor w końcu użyje tej strzały, która nie chybi 🙂 i to jest jak los na loterii, wiemy jakie jest prawdopodobieństwo wygranej Emotikon wink

  • Magda

    Świetny artykuł,tyle prawdy w Nim.
    Zachowujemy się tak my kobiety…bo mężczyzni traktują Nas przedmiotowo

    • dorota

      Magdo, niestety często to prawda…
      Tylko może by zbyt często pozwalamy na takie traktowanie?

    • żona

      Widzisz Magdo,
      żaden mężczyzna nie będzie cię traktował przedmiotowo, jeżeli sama będziesz się szanowała….. a akurat tego, że się szanujesz o Tobie powiedzieć nie można….

    • żona

      Widzisz Magdo,
      dopóki ty się sama szanujesz każdy facet cie będzie szanował. Odpowiedz sobie sama na pytanie czy to robisz…..?

  • Aga

    Art super. Po 2nieudanych związkach stwierdzam że szczęście osiągnę sama mam dla kogo bo jestem dumna mama. Wybieramy źle i tkwimy tak dlatego że nie potrafimy żyć same… Czasy się zmieniają tak jak mężczyźni i kobiety każdy zaczyna myśleć jak nie ten/ta to inny /inna dostęp do portali jest na każdej stronie…
    Też chciałabym być kochana i kochać ale nie na siłę nie byle kogo kto się naiwnie. Partnera trzeba wybrać by czuć się dobrze by nas szanowano i by kroczyć razem a przede wszystkim musi być to uczucie bo inacz j się nie da dlatego mamy wymagania po co mam 40letni rozwodnik co ma do odsiadki za alimenty kredyty bo pił i przegrywał pieniądze itd albo bogaty prezes co hula i po 40patrzy że o kurcze trzeba działać czas leci i zaczyna szastac kasa bo może jakaś się napatoczy na portfel. W dobie dzisiejszych czasów wolę być szczęśliwa sama. Pozdrawiam

  • Zwykła Matka

    Ja nawet jeszcze będąc młodą po kilkuletnim związku zakończonym małą depresją bałam się wejść w coś nowego 🙁

    • Aga

      Mój trwał 10lat… Zdrad się nie wybacza… Drugi 2lata… Uprzedmiotowienia też się nie toleruje… Też jestem mamą… W naszym życiu nie ma już miejsca dla mężczyzny chyba że będzie on moim zięciem 🙂 życzę wytrwałości i pozdrawiam

  • Marcyś

    mam tak i jestem sama

  • Aneta

    Dokładnie po prostu wypalenie. .

  • Aga

    Czytałam artykuł kilka razy. Mam 2zwiazki za sobą i uwierzcie nie chce więcej. Może moja wina może nie ale są pewne normy w życiu szacunek, branie pod uwagę potrzeby drugiej osoby, związek to nie więzienie ale i bycie z kimś to także odpowiedzialność za uczucia 2 osoby. Pozdrawiam

  • Iza

    Przypomniał mi się tekst Beaty Pawlikowskiej , niestety nie pamietam z której książki: „Syndrom pierwszego zwiazku to glosne, pelne zadan, klotni i pretensji przerzucanie odpowiedzialnosci za wlasne zycie na druga osobe.Po rozwodzie lub rozstaniu w nastepnym zwiazku ludzie najczesciej maja wciaz te same oczekiwania, z ta jednak roznica, ze nie krzycza, nie wyzywaja, nie szantazuja i nie trzaskaja drzwiami. Robia to w lagodniejszy, latwiejszy do zniesienia sposob.Prawda pozostaje jednak ta sama – czlowiek zagubiony w zyciu, nie panujacy nad swoimi emocjami, pelen slabosci, wad i rozterek, nie bedzie umial dac szczescia ani sobie, ani drugiej osobie. Trzeba byc wojownikiem, zeby stworzyc szczesliwy zwiazek. Byc wojownikiem – czyli odkryc wlasna droge, spelniac swoje marzenia, znac siebie, byc swoim przyjacielem, miec w zyciu jasny cel i pozytywna energie. Wtedy wystarczy tylko spotkac drugiego wojownika.”

  • Anna

    Hmm.. Osobiście uwielbiam stan zakochania, uwielbiam emocje, bez emocji człowiek „jest martwy” ale mam wrażenie iż z roku na rok ludzie podchodzą do związków bardziej racjonalnie i schematycznie, uczucia i ich okazywanie to dla nich przejaw słabości infantylności…nie ma dotyku,nie ma rozmowy, wszystko jest „głupie” „małostkowe” „niepotrzebne”, wiec ze związku na związek i z upływem czasu hmm.. CI którzy szukali miłości-tej prawdziwej tracą zapał. Po co być z drugim człowiekiem jak się jest „samotnym” w związku? Zauważyłam też wzrost potrzeb tych „materialnych” takich „egzystencjonalnych” a gdzie potrzeba „duchowa”? czy tak ciężko nam powiedzieć bliskiej osobie „fajnie ze jestes?” ” jesteś piękna” „tęsknie” itp? 🙂 co sie dzieje z ludzmi..

  • Ś

    dokładnie tak było, az mnie pewnego dnia Amorek swoją strzałą nie dosięgnął. I to było już po 30 tce .Myslałam,ze motyle w brzuchu i zarwane noce już dawno za mna , okazało się ,że nawet jako nastolatka nie czułam tego co po 30 -ce. Zycie zaskakuje

  • Katarzyna

    Może czas dojrzeć po prostu? Ślepe zakochanie mija czy z tym czy z innym.

  • Ania

    Kilka razy zraniona to niema się już tego zaufania..Poddajac się ze tej miłości się już nie znajdzie.

  • Marta

    Dokładnie. ….albo wszystko, albo nic.

  • Ala

    Jestem w trzecim związku… Dopiero teraz czuję, że jestem z kimś naprawdę, że jestem dla niego a on dla mnie, że nawzajem tylko dajemy nie bierzemy i dlatego mamy wszystko

  • Romi

    Znowu mylą zakochanie z miłością… Miłość wymaga rozsądku, pracy, wręcz wysiłku, prócz szczęścia dbanie o związek jest cholernie wymagajacym zajęciem. Śmiem parafrazowac jedną z polskich autorytetów psychologii – Związek nie służy tylko do tego, zeby nam bylo dobrze. Związek służy głównie temu bysmy sie rozwijali, pracowali nad sobą! Amen!

  • Renata

    Niecierpie zakochania bo oslepia na rzeczywistość i czesto wybiera sie iluzje osoby a nie kogos z krwi i kości. Później po prostu to sie już nie oplaca bo podstawowym zadaniem zakochania jest dazenie do reprodukcji. Więc pozniej jesteśmy juz mniej zainteresowani, hormony opadają i szuka sie lzejszych podniet bardziej racjonalnie.

  • Ania

    Moje oczekiwania były proste ….ręce,nogi,odporny fizycznie,psychicznie i żeby za wcześnie nie umarłale poważnie…..po 30 zakochanie jest inne,ale też potrafi dać radość,wystarczy czasem zaryzykować,nie patrzeć na okładkę,czytać środek,po 30 i po przejściach, powinno się mieć już taki talent albo i nie mnie życie nauczylo jednego ,nigdy nie powiem nigdy etap, każdy facet to swinia dawno mam za sobą,dzięki temu że zaczęłam od siebie nie było lekkoale było warto !

  • Sonia

    Wiele rozczarowań da się uniknąć jak się mądrze wybiera, i nie przymyka się oka na różne rzeczy które się już od początku zauważa i liczy się że to się zmieni… Wycofanie się z czegoś co nie rokuje już na początku pozwala uniknąć wielkich rozczarowań i złamanego serducha potem jak już człowiek się przywiąże na amen

  • Marta

    Prawdziwa milosc istnieje…. trzeb tylko trafic na swoja polowke……nic na sile….wszystko w swoim.czasie.

  • Anna

    Kurcze artykuł daje do myślenia …wiele w nim prawdy,ale to od nas ostatecznie zależy jak pokieruje my swoim losem,warto się czasem pochylić nad własnymi ułomnościami.

Zostaw komentarz

Możesz użyć HTML tagów i atrybutów: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>