Główne menu

Dlaczego kobiecy wygląd zawsze budzi tyle kontrowersji?

Wygląd nie ma znaczenia? Bzdura. Oczywiście, że ma. Czy to randka, czy rozmowa o pracę, kluczowe okazują się zwykle pierwsze sekundy, kiedy to oceniamy drugiego człowieka właśnie po wyglądzie. Dotyczy to obu płci, niemniej w przypadku kobiet aparycja znacznie częściej odgrywa decydującą rolę.

Prezencja kobiety poddawana jest niezwykle drobiazgowej analizie i w zasadzie to można nią wytłumaczyć wszystko. Jak ci w życiu nie wychodzi, to pewnie wina kiepskich ciuchów, złej fryzury i meszka pod nosem. Musisz po prostu spełniać określone normy dotyczące powierzchowności, choć tak naprawdę bez względu na to jak wyglądasz, zawsze znajdzie się grupa ludzi, która będzie dowodzić, jak wielkim nietaktem jest Twoja aktualna stylówka.

Wygląd tłumaczy wszystko?

Pewnie nigdy nie uda się odejść od oceniania ludzi po wyglądzie, zresztą chyba też niezupełnie o to chodzi. Mamy nie tylko umysł, ale i ciało, więc trudno oczekiwać, że nagle wszyscy zaczną ignorować tą część swojej osoby. Kłopot raczej w tym, że wygląd nie jest jedną składową oceny człowieka, a jedynym kryterium. Oceniając po wyglądzie, ludzie bardzo często poprzestają na tym pierwszym wrażeniu i nawet nie zadają sobie trudu, by zajrzeć głębiej, zrewidować opinię. Mamy swoją bazę stereotypów i nawet gdy rzeczywistość pokazuje jak strasznie się mylimy, to nie zmieniamy zdania.

Mężczyźni też są oceniani pod kątem swojej prezencji, nierzadko bardzo surowo. I czują rosnącą presję, by świetnie wyglądać, bo w reklamie i popkulturze królują idealnie wyrzeźbione torsy, bujne włosy bez cienia siwizny, imponujący wzrost, perfekcyjnie zarysowana szczęka. Tyle że facet wciąż może swoje wyglądowe niedostatki narobić innymi sposobami i jeśli zajdzie wysoko, kpinek z jego wątpliwej urody będzie mniej, a przede wszystkim wygląd nie będzie go definiował, jak to ma miejsce w przypadku kobiet.

Oczywiście, każdy spec od wizerunku powie, że szata jak najbardziej zdobi człowieka, dlatego każdy mężczyzna próbujący wejść na szczyt inwestuje również w swój zewnętrzny wizerunek, dokładnie tak samo jak kobieta. Ale wystarczy poprzeglądać trochę internet, by zobaczyć, że analizy dotyczące wyglądu kobiet zajmują dużo więcej miejsca i wywołują znacznie silniejsze emocje. Przede wszystkim dochodzi kwestia seksualności. Nikt nie powie, że facet przesadza, bo ma na sobie świetnie skrojony garnitur podkreślający bary, a to ciut za seksowne. Za to kobieta w stroju formalnym czy biznesowym wiecznie słyszy jakieś zarzuty, a to, że spódnica za obcisła i w ogóle ta garsonka zanadto eksponuje jej kształty, a to że jej strój jest zbyt męski i na siłę stara się upodobnić do faceta.

I co charakterystyczne, poprzez wygląd ocenia się kobiece poglądy, zachowania, osiągnięcia. Zrobiła karierę? No, z taką aparycją… Żadne zaskoczenie. Nie zrobiła kariery? No, z tak ‘urodą’… Żadne zaskoczenie. Protestują feministki? Brzydkie i się puszczają. Modlące się dziewczyny z pielgrzymki? Brzydkie i widać, że cichodajki. Pani w telewizji robi za eksperta? Pierwsze co, to czemu ona się tak ubrała, zbyt poważnie, albo zbyt frywolnie, jak ona ma te włosy uczesane, koński ogon nie pasuje w tym wieku, a po co jej taki różowy błyszczyk, jak można przyjść do telewizji w pomarańczowych szpilkach, co taka siksa wie o prawie karnym, ten chanelowski żakiecik niby ma jej dodać powagi, zakryłaby te zmarszczki na szyi apaszką, nie no, jak można poważnie traktować kobietę w takim sweterku, i tak dalej, niepotrzebne skreślić. Czy ktokolwiek mówi tak o facetach, że ‘rany, koleś taki gruby, a mówi o polityce obronnej, to niepoważne’?

Ciągle prowokujesz

Można odnieść wrażenie, że cokolwiek kobieta ze swoim wyglądem zrobi, to zawsze będzie jakieś ‘ale’. Każdy ubiór poddawany jest krytyce i na siłę szuka się dla niego uzasadnienia, a klasycznym przykładem tej stylistycznej nadinterpretacji są męskie zaczepki. Faceci narzekają, jak to kobiety paskudnie się dzisiaj ubierają i łażą w spodniach, tylko co się dzieje, gdy kobieta założy na siebie coś ładnego? Dla mężczyzn to jasny sygnał, że ona czeka na zaczepkę. Od każdego i w każdej formie. Jak gdyby sukienka była sygnałem pod tytułem ‘jestem wasza, częstujcie się, ile wlezie’, w skrajnej wersji usprawiedliwieniem dla gwałtu, bo po co się bezwstydnie obnażała? Ubrała się dla siebie, chce po prostu fajnie wyglądać? No bez żartów, jej atrakcyjny strój jest zawsze zaproszeniem do bliskości.

Dlatego mnóstwo kobiet przerzuca się na proste dżinsy i dresy, nie tylko z wygody, ale również, by nie słuchać tych wszystkich dwuznacznych ‘komplementów’. Wydaje się, że takim strojem już do niczego nie prowokują? A skąd. Teraz słyszą, że są niechlujne, nieładne, niekobiece, nikogo sobie nie znajdą i kto to widział, by młoda i zgrabna dziewczyna marnowała się w szerokiej spódnicy po kostki. A może coś się stało? Ona jest nieszczęśliwa, zraniona, ukrywa się przed światem, coś demonstruje, jakaś nawiedzona? Dlaczego to robi, nie chce się pochwalić swoją urodą? A może nie ma czym?

Ciężko dociec, jaki strój jest odpowiednio skromny, by nie kusić do złego, ale na tyle atrakcyjny, by kobieta nie prezentowała się odstraszająco. Bo jak się dziewczyna choć lekko odpicuje, to zaraz są komentarze: a coś taka wystrojona, co to za okazja? Ubierze się bez fantazji, trafia do grona szarych myszek. Szczególnym przypadkiem jest też ciąża – jak kobieta z brzuszkiem się stroi i maluje, to przesadza, jak chodzi w szerokiej sukience i męskich tenisówkach przesadza również, no nie da się dogodzić.

Sukces przychodzi na szpilkach

Nie tylko sprzeczne oczekiwania są irytujące. Złości i to, że niejako zmusza się kobiety, by cierpiały dla dobrego wyglądu. Oczywiście, firmowy dress code dotyczy wszystkich, ale czy mężczyznom narzuca się strój, który jest dla nich niewygodny i przede wszystkim szkodliwy dla zdrowia? Tymczasem kobiety bardzo często zmuszane są do noszenia wysokich obcasów, choć naprawdę ciężko zrozumieć, w jaki sposób wpływa to na zawodowe kompetencje.

Skąd ten pomysł, że kobieta prestiżowo wygląda dopiero wtedy, gdy stoi na palcach? Czy dobrej jakości pantofle na niewysokich, nieco szerszych obcasikach nie są wystarczająco eleganckie? Wygląda to trochę tak, jak gdyby kobieta, niezależnie od stanowiska, sprowadzana była do roli dekoracji. Cóż, są kobiety, które urodziły się w szpilkach, dla większości jednak chodzenie non stop na wysokich obcasach to zwyczajna tortura, obolałe i zmasakrowane stopy, a z czasem kłopoty z kręgosłupem.

Krótko mówiąc, szpilki bolą, czasami tak, że nie da się skupić wyłącznie na pracy, stąd też coraz częstsze protesty przeciwko obcasowym wymaganiom. Głośna była między innymi sprawa Nicoli Thorp, recepcjonistki, która została odesłana do domu po tym, jak przyszła do pracy w płaskich butach, lecz kampania na rzecz zniesienia przymusu chodzenia na wysokich obcasach zakończyła się fiaskiem – zgodnie z brytyjskim prawem, pracodawca w dalszym ciągu może żądać od pracownic noszenia szpilek. W końcu co tam zdrowie, grunt że damski personel wygląda bardziej sexy.

Naturalna twarz się nie liczy

Podobnie jest z makijażem. Nie jest on wprawdzie tak uciążliwy jak szpilki, ale też budzi niemałe kontrowersje. Kobieta nieumalowana jest bowiem postrzegana jako zaniedbana i leniwa, nawet gdy jest umyta, starannie ubrana, ma czyste i porządnie ułożone włosy. Tylko nie ma na twarzy ozdobników i to wystarczy, by uznać ją za abnegatkę. A to dlatego, że bez makijażu kobieta wygląda ‘niezdrowo’, bo ma cienie pod oczami, jakieś krostki, przebarwienia, pęknięte naczynka, a kobieca cera musi być idealnie gładka, bez najmniejszej skazy. Do tego bez makijażu kobieta jest ‘niewyrazista’, co w sumie oznacza, że w naturalnej, prawdziwej wersji kobiety są po prostu brzydkie.

Tapeta na twarzy jest niby fuj, choć właśnie ona sprawia, że kobieta jest w stanie wyglądać ‘naturalnie’. Bez niej kobieta zwykle staje się niewidzialna – za najatrakcyjniejsze uchodzą przeważnie dziewczyny zrobione. Dlatego make-up robią również te, które wcale nie czują się komfortowo z makijażem, ale jeszcze bardziej wstydzą się wyjść do ludzi z nieumalowaną twarzą. Bo niestety, właśnie ten wstyd i kompleksy są dość częstą motywacją do tego, by się malować nie tylko od święta, ale i na co dzień. Co zresztą rodzi kolejne problemy, bo choć z makijażem kobieta wygląda lepiej, to w niektórych sytuacjach krytykuje się ją właśnie za to, że go ma. Na przykład gdy biega albo chodzi na siłownię – czy to miejsce na pomalowane powieki? Przyszła tu ćwiczyć czy się lansować i podrywać facetów? A może leży w szpitalu i się maluje? Na głowę upadła. Plus niekończące się debaty na temat intensywności makijażu, dopasowania do wieku i okoliczności, granicy pomiędzy elegancją i tandetą.

No i te zarzuty o oszustwa. Bez makijażu jesteś straszydło, za to gdy pomalujesz twarz, wpuszczasz ludzi w maliny. Zwłaszcza mężczyzn, którzy sądzą, że spotkali boginię, a ona jest li tylko wytworem przemysłu kosmetycznego. Nie wiadomo co gorsze, pokazać światu, że ma się trądzik i usłyszeć kilka gorzkich słów prawdy, czy zamalować go i wyjść na kłamliwą tapeciarę. Niektóre kobiety są tak bardzo przerażone możliwością demaskacji, że nigdy nikomu nie pokazują się bez retuszu. Nawet mężowi – wstają odpowiednio wcześniej, by ukochany zobaczył je już w pełnej krasie.

Nie bądź małpą

Włosy na ciele to kolejny temat prowokujący do ożywionych dyskusji. Mężczyzna ze swoim owłosieniem może nie robić nic. W zasadzie to nawet nie powinien, bo męską depilację usprawiedliwia tylko uprawianie sportu, w przeciwnym razie jesteś jakiś podejrzany. Zarost na twarzy też wcale usuwany być nie musi, gdyż brody i bródki uchodzą za seksowne. Tymczasem kobiece włosy budzą prawdziwe obrzydzenie. Są nie tyle mało atrakcyjne, ile strasznie wstydliwe. Kobieta, jeśli nie depiluje nóg, jest niebywałą fleją, pewnie śmierdzi i aż strach z nią cokolwiek bardziej intymnego robić.

Depilacja ma być dla kobiety tak samo ważną częścią higieny osobistej jak mycie zębów, choć w rzeczywistości to usuwanie włosów nijak ma się do czystości ciała, a depilowanie owłosienia łonowego wręcz zwiększa ryzyko infekcji niż je zmniejsza, więc to bardziej kwestia upodobań estetycznych, a nie żadnej higieny. Trudno też dociec, dlaczego kobieta z włosami na nogach czy w pachwinach jest zapuszczona i śmierdząca, a owłosiony znacznie bardziej facet już nie. Męskie krzaczki pod pachami nie budzą wstrętu, choć ani to ładne, ani pachnące fiołkami, kobiece zarośnięte pachy to szczyt paskudności.

Można zrozumieć, że kryteria odnośnie urody są inne dla mężczyzn i inne dla kobiet, denerwuje tylko, że meszek na łydce czy rękach jest tak strasznie piętnowany i wiązany z najgorszymi cechami charakteru, jak wspomniane lenistwo czy zaniedbanie. A przecież kobieta czasami nie goli się nie dlatego, że jej się nie chce, lecz dlatego, że wywołuje to nieprzyjemne skutki uboczne – produkty do depilacji silnie podrażniają skórę, jest problem wrastających włosków, wysypek, zwiększonej podatności na zakażenia. Dlaczego mężczyźni nie muszą się tak męczyć? Ich kłujące, owłosione nogi albo plecy też nie są czymś, co wywołuje dreszczyk podniecenia.

Znowu palimy staniki?

Wymogi dotyczące perfekcyjnego wyglądu budzą coraz większy opór. Dlatego przybywa akcji w rodzaju ‘nie golę się pod pachami’ czy ‘zero makijażu’, co z jednej strony ma zwalczać dyktaturę photoshopowej urody, ale z drugiej, znowu sprowadza wygląd do ideologii. Bo rezygnacja z makijażu czy noszenia szpilek nie jest po prostu robieniem czegoś w zgodzie ze sobą, lecz zaczyna przypominać polityczną manifestację. Można zrozumieć te pobudki, jeśli chce się walczyć z jakimś problemem, to musi się zrobić głośno, by przekaz dotarł do większej liczby ludzi. Tyle że podobne deklaracje często tworzą przekaz: jeżeli retuszujesz swój naturalny wygląd, to jesteś zniewolona i podporządkowana facetom.

Trudno też zignorować fakt, że mężczyznom podoba się określony typ kobiet. Wygląda jednak na to, że z nierealnymi oczekiwaniami walczy się złymi metodami. Nie pokazuje się mężczyznom, że pewne rzeczy w naturze występują niezmiernie rzadko i musi być coś za coś – przykładowo, rzęsy jak firanki mają tylko nieliczne szczęściary, reszta musi sobie coś doczepiać lub mocno pomalować, więc albo mniej efektowna natura, albo imponujący wygląd, dzięki sztucznościom, sorry, inaczej się nie da. Zamiast tego narzuca się facetom lubienie czegoś, bo tak, bo my tak Wam każemy – nic dziwnego, że to wywołuje bunt i nieco ośmiesza tego typu akcje.

Z drugiej strony, przerażające jest myślenie, że kobiety są zobowiązane wyglądać pięknie, bo inaczej popsują humor otoczeniu, że estetyczny komfort jakichś przypadkowych, zupełnie obcych ludzi jest priorytetem. Są dziewczyny, które uwielbiają te wszystkie kolorowe cienie, tubeczki, puzderka, dziesiątki pędzelków i szczotek – dla nich robienie się na bóstwo to czysta przyjemność. Ale nie wszystkie kobiety tak mają, a mimo to stoją przed lustrem i próbują poprawić swoją twarz, włosy, figurę. I bardzo smutna jest ich argumentacja: robię to, bo nie chcę straszyć innych swoim wyglądem. Po prostu czują się winne z powodu swojej nieidealnej aparycji, bo ludzie wokół nie zasługują na takie tortury jak oglądanie czyjegoś pryszcza albo szczecinki pod pachą, ktoś mógłby przecież dostać udaru. Śmieci na ulicach, psie kupy, paskudne billboardy na kamienicach? E tam, nic tak człowiekowi flaków nie wywraca jak nie dość atrakcyjna kobieta. Świat na to nie zasługuje. Szkoda tylko, że prawdziwa krzywda kobiet tak strasznie tych wrażliwych ludzi nie brzydzi, no ale wiadomo, tę krzywdę wymyśliły sobie pasztety co nie golą nóg.

    9 komentarzy

  • mrsfox

    doskonale napisane;) miewam nieraz te same przemyślenia, tylko co z tym można zrobić by pchnąć świat ku lepszemu? prawdopodobnie pozostaje nam starać się żyć w zgodzie ze sobą i nie przejmować opiniami innych

  • Kulinarne Inspiracje Futki

    Niestety. Ludzi oceniamy po wyglądzie, a w szczególności kobiety. Badania pokazują, że atrakcyjne kobiety lepiej zarabiają i otrzymują lepsze stanowiska, niezależnie od ich wykształcenia. Ostatnio sama zastanawiałam się jak to jest z tym ocenianiem po wyglądzie. Jakiś czas temu byłam na dyskotece. Do mojego męża podeszła dziewczyna, która pracuje w sklepie, w którym robimy zakupy. Powiedziała do niego: „Nie wiedziałam, że Pana żona chodzi na dyskoteki…Ona zawsze jest taka elegancka i poważna…” Haha! Pomyślałam – zbrodnia! Poszła na dyskotekę potańczyć 😉 Ale masz rację, ludzie oceniają nas po wyglądzie. Ja już się do tego przyzwyczaiłam. Od dziecka wyglądam trochę inaczej, bo wyróżniała mnie specyficzna uroda i bardzo jasne włosy. Nie lubię ciągłych spojrzeń, ale już się do tego przyzwyczaiłam. Rozmowa zawsze łamie stereotypy. Najważniejsze to co ma się w sercu i w głowie oczywiście 🙂

  • Rebel

    Zgadzam się.
    Wygląd jest w stanie dużo o człowieku powiedzieć, jednak nie potrafi wyrazić wszystkiego. Więcej pisac nie będę (dziś po nieprzespanej nocy nie mam do tego głowy), wybacz. To, co chciałam napisać zawarłaś w poście.
    Pozdrawiam!

  • Maja

    Niestety. Taki to ten system patriarchalny…

  • oko

    kanony urody modeluje się w prasie, TV i każdy krzyczy, że to właśnie się ma podobać, że tej wiosny wyłącznie taki kolor, taki kształt, materiał. Sroczki gapią się i naśladują bezmyślnie i szerzy się kult jednej niedorozwiniętej być może, która krzyczy najgłośniej i przepycha się na pierwsze strony łokciami. A otoczenie wtóruje i klaszcze – efekt łatwy do przewidzenia.
    Pal staniki i szpilki, jeśli coś to da. Krzycz najgłośniej, to ktoś usłyszy – inaczej wciąż będziesz się dziwić dlaczego. Powodzenia, bez względu na kolor/długość/makijaż.

Zostaw komentarz

Możesz użyć HTML tagów i atrybutów: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>