Główne menu

Dlaczego kobietom tak często zarzuca się bycie przewrażliwioną?

Przesadzasz. Jesteś przewrażliwiona. Oj, chyba masz okres, bo znowu dramatyzujesz. No już nie przesadzaj. Uspokój się, coś taka nerwowa. Czy jest kobieta, która choć raz w życiu nie usłyszała czegoś w tym stylu? Wątpliwe, bo o tym, jak to kobiety są nadmiernie emocjonalne,
słychać na każdym kroku. Nierzadko zresztą z ust samych kobiet, które w ten sposób próbują ośmieszyć swoje oponentki.

Dlaczego właśnie w ten sposób? To proste – emocjonalność utożsamiana jest zwykle ze słabością. Wybuchasz, bo nie panujesz nad sobą i nie myślisz racjonalnie. Nie masz dystansu. I czasem faktycznie reakcja jest mocno przesadzona, nieadekwatna do sytuacji, często jednak chodzi o coś zupełnie innego – o złość, że kobieta ma w danej kwestii odmienne zdanie.

Dlaczego kobietom tak często zarzuca się bycie przewrażliwioną?

Dlaczego kobietom tak często zarzuca się bycie przewrażliwioną?

Nie bądź taka sztywna

„Kobiety są takie wrażliwe” to wielokrotnie powtarzane zdanie, i to w przeróżnych kontekstach. Baby przesadzają, kiedy chodzi o ich męża i jego rzekomo niewłaściwe zachowanie. Nie mają za grosz poczucia humoru i czepiają się normalnych żartów. Ich bazujące wyłącznie na emocjach polityczne sympatie dowodzą, że brak prawa do głosowania był ze wszech miar słuszny i powinno się go przywrócić. Zresztą cały ten jazgot o rzekomej dyskryminacji, doświadczanej przemocy, złym traktowaniu to nic innego jak przewrażliwienie na swoim punkcie – większość „problemów” jest zmyślona albo przesadzona, bo kobiety po prostu uwielbiają być ofiarami. Histerię mają we krwi, nic z tym nie zrobisz, możesz jedynie zignorować.

Ale kiedy weźmie się pod lupę zarzucane kobietom przewrażliwienie, to wychodzi, że problemy z emocjami ma raczej ta druga strona, a rzucane w odpowiedzi „przesadzasz” jest często niczym innym jak odwracaniem kota ogonem. Bo bardzo często „jesteś przewrażliwiona” pada w sytuacjach niewygodnych dla oskarżającego. Kiedy na przykład mężczyzna zażartuje w chamski sposób i kobieta, zamiast grzecznie się roześmiać, zwraca
uwagę chłodnym tonem. Ponieważ rozmówca nie takiej odpowiedzi się spodziewał, to czasem reaguje właśnie szyderczym „trochę dystansu”.

Stwierdzenie, że kobieta jest przewrażliwiona, pomaga pozbyć się odpowiedzialności za własne błędy. Bo łatwiej powiedzieć, że baba przesadza, niż przyznać, że dotykanie koleżanek w pracy to zachowanie co najmniej niestosowne – no bo w końcu co się takiego wielkiego stało, ojejku, chłop musnął kolanko, po co drążyć, normalna kobieta dałaby spokój i w ogóle nie ruszała tematu. I właśnie o to najczęściej chodzi – żeby kobieta przestała się czepiać „bez powodu”, podczas gdy ten powód jak najbardziej jest.

Wyluzuj, przecież nic się nie stało

Czasem oczywiście tak, ale to nie jest regułą. W relacjach z mężczyznami, nie tylko tych romantycznych, ale i towarzyskich czy zawodowych, kobiety nie zawsze są w pełni zgodne z męskim punktem widzenia, nie tolerują wszystkich męskich zachowań, nie akceptują każdego poglądu wygłaszanego przez męskich rozmówców. I to bywa sporym problemem, jako że protest kobiety jest przez niektórych odbierany niezwykle osobiście, jako coś niedopuszczalnego.

Robi się z tego niekiedy specyficzna próba sił – po pierwszym sprzeciwie mężczyzna powtarza swoje zagrywki sprawdzając, na ile może sobie pozwolić, i prowokuje kobietę do głośniejszego wybuchu, żeby mieć dowód na jej emocjonalność. I nawet jeśli zaczyna się od naprawdę niewinnych rzeczy, to konflikt eskaluje – tylko dlatego, że kobieta zwróciła uwagę w rodzaju „nie lubię jak tak do mnie mówisz”. Pewnym osobom to w zupełności wystarczy żeby wytoczyć cięższe działa, bo jak to tak? Kobieta coś krytykuje? No krytykuje, bo jest przewrażliwiona.

A skoro przewrażliwiona, to jej słów nie ma co brać na serio. „Znowu dramatyzujesz” zamyka temat – kobiety tak mają, są głuche na logiczne argumenty, dopatrują się problemów tam, gdzie ich nie ma, dlatego „prawdziwy mężczyzna” puszcza te słowa mimo uszu i dalej robi swoje. Co oznacza po prostu, że dalej nie szanuje cudzych granic, nie liczy się z drugim człowiekiem i celowo chce sprawić przykrość, w dodatku robiąc z ofiary wariatkę.

„Jesteś przewrażliwiona” to wyjątkowo skuteczna broń, i co najważniejsze – nie jest przemocą, nie w tym dosłownym znaczeniu, bo przecież nie uderzył, nie wyzwał, nie zagroził zrobieniem krzywdy. Po prostu stwierdził fakty, powiedział jak jest, czyli że baby uwielbiają robić z igły widły. A że wielu mężczyzn akceptuje ten pogląd, to kobietom w różnych sprawach się nie wierzy, chociażby przy problemach zdrowotnych – gdy pacjentka mówi, że
ją boli, to na pewno nie jest tak tragicznie jak próbuje to przedstawić.

Czy kobiety przesadzają?

Wbrew obiegowej opinii, kobiety nie są bardziej emocjonalne, a jedynie częściej okazują swoje emocje. Zresztą nawet to nie do końca jest prawdą – mężczyźni istotnie mają skłonność do tłumienia w sobie przeróżnych odczuć, niemniej wcale nie są tak skryci i chłodni na zewnątrz jak im się wydaje, po prostu odreagowują inaczej. Nie są płaczliwi, za to są agresywni, i już pobieżna lektura mediów społecznościowych najlepiej pokazuje jak w praktyce wygląda męska nie-emocjonalność.

Co nie zmienia faktu, że wrażliwość i otwarte mówienie o uczuciach to cechy utożsamiane przede wszystkim z kobietami, a socjalizacja tylko nasila naturalne skłonności. I jak wiele cech stereotypowo kobiecych, tak i emocjonalność postrzegana jest raczej jako wada, dlatego dziewczyny zwykle nie lubią łatki „tej przewrażliwionej” i próbują się od niej odciąć. Efekt? Często robią coś wbrew sobie, byle tylko nie wyjść na histeryczkę, która ze wszystkim ma jakiś problem.

To o tyle irytujące, że w wielu przypadkach wcale nie chodzi o żaden wybuch i przesadzanie. Jest zwyczajna reakcja, która w męskim wydaniu w ogóle nie wywołałaby kontrowersji, ale kiedy to kobieta, to od razu robi się z niej coś niebywałego. I sprowadza do absurdu, bo jeśli powiesz na ten przykład, że pisanie obcej dziewczynie o jej cycuszkach do miętolenia jest obleśne, to usłyszeć możesz, jak to nienawidzisz mężczyzn i najchętniej byś ich wszystkich kastrowała jak każda spasiona feministka. Co w sumie pięknie pokazuje, kto tak naprawdę jest przewrażliwiony i nie radzi sobie z emocjami.

Ja nie robię niczego złego – to ty masz problem ze sobą

Za mówieniem kobiecie, że przesadza, nie stoi żadna wielka filozofia. To prosty, sprawdzony sposób na usadzenie przeciwnika. „O co ci chodzi, nie przesadzaj” jest wyrazem lekceważenia drugiej osoby, bo nie traktuje się jej na serio, a cel zazwyczaj jest jeden – żeby kolejnym razem ugryzła się w język, gdy zechce znowu postąpić wbrew oczekiwaniom mężczyzny. A jak się nie ugryzie, to właśnie tym zostanie – marudną jędzą, której nie warto traktować poważnie.

„Jesteś przewrażliwiona” szybko odwraca uwagę od istoty problemu i skupia ją na osobie, która w rzeczywistości została jakoś pokrzywdzona. On źle się zachował? No może, może, ale wystarczy popatrzeć, jak ona to przeżywa, więc chyba jest jasne, po czyjej stronie jest słuszność, a kto szuka dziury w całym. Po prostu wygodniej rzucić kpiącym tonem o wiecznie ględzącej żonie niż przyznać, że w czymś się zawaliło.

Dlatego „wariatki” to często kobiety, które nie postępują tak, jak mężczyzna by oczekiwał, a nie faktyczne furiatki. „Irracjonalna” partnerka to często taka, która ma swoje wymagania i nie udaje przy kolejnej wtopie, że wierzy w absurdalne wytłumaczenia. I owszem, złości się na obraźliwe słowa, niechciane gesty, czyjąś arogancję, kiepskie zachowanie – nie przez to, że jest przewrażliwiona, tylko z powodu szacunku do siebie.

Zostaw komentarz

Możesz użyć HTML tagów i atrybutów: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>