Dlaczego kobiety boją się być asertywne?
To nie zaczyna się w jednej chwili, to trwa od lat. Kobiecy brak pewności siebie, niska samoocena oraz strach przed byciem asertywną, przed stawianiem granic. Niektóre kobiety jednak znajdują w sobie siłę….i w końcu postanawiają zawalczyć o siebie. Niestety często płacą za to wysoką cenę, w postaci dojmującego poczucia winy.

Czym jest asertywność?
Asertywność nie jest wcale sztuką mówienia „nie”. Asertywność to mówienie „tak”, ale sobie. To myślenie nie tylko o potrzebach innych osób, ale o własnym szczęściu i dobrym samopoczuciu.
Chodzi o to, żeby siebie się nie wyrzekać, nie zapominać o sobie, ale dbać o siebie. Nie jako klasyczny egoista, ale osoba racjonalna, która wie, że jeśli sama nie zadba o siebie, nie będzie w stanie dobrze troszczyć się o nikogo innego.
Nauczona znikać
Problem jest taki, że w pokoleniu współczesnych trzydziestolatek nie uczono kobiet asertywności. Wprost przeciwnie, mówiono, żeby odpuścić, nie robić problemu, nie wyrażać emocji, gdy boli, zagryzać wargi, przeczekać. Pokolenia wcześniej żyły podobnie, zawsze oddane rodzinie, skupione na wszystkich, tylko nie na sobie. Tego samego nauczyło własne córki…
Od kobiet od zawsze się wymagało troski, opiekuńczości, działania na rzecz innych. Walka o siebie była nie na miejscu, oceniano ją jako „niekobiecą”. Nic dziwnego, że większość z kobiet woli się wyrzec swoich potrzeb niż przyznać do tego, że je ma i narazić na protest wszystkich naokoło.
Mamy wielką potrzebą przynależności. Życie „inaczej”, na własnych zasadach sprawia, że stajemy się nierozumiane i często odtrącane. Tego nie chcemy i tego najbardziej się boimy.
Spokój za wszelką cenę
Dlatego zamiast asertywności wybieramy spokój za wszelką cenę. Nie mówimy o problemach, udajemy, że ich nie ma. Zachowujemy się tak, jakby wszystko było w porządku, nawet gdy mocno nie jest. Kto na tym traci? My, kobiety. Kto zyska? Niemal wszyscy dookoła.
To taki układ, który się większości opłaca. Kobiety od pokoleń są bowiem kreowane na te, które mają żyć dla innych, z myślą o innych i decydowanie się na asertywność w życiu bardzo w tym układzie nie pasuje. W życiu nie chodzi bowiem o spokój za wszelką cenę, ale o dbanie o siebie i o innych. Bez poczucia frustracji, uwiązania i poświęcania się.
Dlaczego kobiety boją się być asertywne?
Strach przed asertywnością jest wyuczony w domach rodzinnych, następnie społecznie, kulturowo wzmacniany, dla kobiet emocjonalnie kosztowny.
Kobiety nie potrafią być asertywne z obawy przed konfliktem i oceną.
Od najmłodszych lat kobiety słyszą:
- nie bądź taka uparta,
- nie kłóć się,
- odpuść,
- i tak nie wygrasz,
- nie przesadzaj,
- nie gniewaj się, uśmiechnij się.
Kobiety nie chcą być asertywne z obawy przed łatką trudnej i konfliktowej. Bardzo obawiają się utraty sympatii otoczenia.
Mają poczucie winy, gdy stawiają siebie na pierwszym miejscu. Boją się kogoś zranić. Mają w pamięci konsekwencje dotyczące tego, co się działo, gdy zachowały się asertywnie, gdy zostały zignorowane, wyśmiane, wykluczone.
Problemem jest też nadmierna empatia oraz lęk przed tym, że ktoś z „naszego powodu” poczuje się gorzej.
Asertywność zmienia cały ekosystem relacji, zwłaszcza w obszarze, w którym nigdy jej nie było. To budzi zrozumiały lęk.
Czy zatem odpuścić sobie asertywność?
Oczywiście nie. Asertywność jest ważna, jeśli chcemy żyć szczęśliwie. Ważne jest to, aby nauczyć się odmawiać bez poczucia winy i dbać o swoje potrzeby, bo to ważne nie tylko dla danej kobiety, ale wszystkich, którzy ją otaczają.
To trudna umiejętność, ale warto jej się nauczyć.


Dlaczego jesteśmy rozczarowane własnym życiem?
10 rzeczy, które kobiety rozumieją dopiero po skończeniu 30 lat
Dlaczego kobiety tyle mówią?
Dlaczego chłód emocjonalny wydaje się tak atrakcyjny?
Dlaczego ludzie bardziej skupiają się na swoich wadach?
Czy można być „za dobrym” rodzicem?
Rozczarowanie po 30. To nie tak miało wyglądać
Dlaczego ludzie tak często udzielają nieproszonych rad?
Dlaczego kobietom tak często zarzuca się bycie przewrażliwioną?
Czy kobiety są bardziej pamiętliwe?
Czy kobiety mają wybujałe ego?
Czy jest sens walczyć o kogoś, kto chce odejść?
Kim jest nudziarz?
Czy warto obniżać swoje oczekiwania?
„Mam 34 lata i nigdy nie byłam w poważnym związku”
Zostaw komentarz