Główne menu

Dlaczego kobiety tyle mówią?

Podobno kobieta-milczek to rzadkość, no bo przecież kobieta zawsze ma coś do powiedzenia. I chociaż ta gadatliwość bywa przedmiotem rozlicznych żartów, to kulturowo właśnie dziewczynki są zachęcane do komunikacji werbalnej, co później w różnych życiowych sytuacjach bardzo się im przydaje. Ale też i trochę przeszkadza, bo nie zawsze i nie wszędzie babski głos jest mile widziany.

Kobiety bowiem często postrzegane są nie tyle jako rozmowne, co gadatliwe. Buzia się im nie zamyka i jedyne, o czym mężczyzna wtedy marzy, to żeby ona się po prostu zamknęła. Ale czy rzeczywiście obie płcie pod tym względem aż tak bardzo się od siebie różnią?

Dlaczego kobiety tyle mówią?

Dlaczego kobiety tyle mówią?

Czy kobiety naprawdę aż tak dużo mówią?

Odruchowo większość pewnie stwierdzi, że tak. I to prawda, statystycznie kobieta w ciągu jednego dnia wypowiada więcej słów niż mężczyzna, ale jak pokazuje wiele nowych badań, ta rozbieżność nie jest wcale tak wielka jak się intuicyjnie wydaje. Jeszcze ciekawsze było odkrycie, że różnice w liczbie wypowiadanych słów dość istotnie zmieniają się w zależności od grupy wiekowej – u dzieci, nastolatków i młodych dorosłych, oraz u osób powyżej 65 roku życia, to ok. tysiąc słów dziennie, ale kobiety w wieku od 25 do 64 lat używają w ciągu dnia średnio o 3 tys. słów więcej niż mężczyźni.

Czyli są bardziej gadatliwe, jednak tylko w pewnym okresie swojego życia. Dokładnie nie wiadomo, dlaczego tak się dzieje, ale prawdopodobnie wynika to z faktu, że kobiety z przedziału 25-64 lat zajmują się dziećmi i częściej niż mężczyźni opiekują się innymi członkami rodziny, co niejako wymusza na nich większą rozmowność. Po drugie, swoje robi socjalizacja oraz to, jak kobiety zazwyczaj budują swoje siatki społeczne – o wiele bardziej powszechne jest opowiadanie sobie wszystkiego właśnie między dziewczynami, natomiast mężczyźni pozostają raczej skryci, a już na pewno nie mają takiej tendencji, by wywlekać wszystko na zewnątrz i drobiazgowo analizować najdrobniejsze szczegóły.

Co jednak nie znaczy, że są niczym skrajnie oszczędni w słowach bohaterowie starych westernów i przez większość czasu milczą. Bo mimo że mówią mniej, to wciąż mówią całkiem sporo. Ale co ważne, ich sposób wymowy jest często inny od kobiecego. Dla mężczyzn bardziej istotne w rozmowach jest nie tyle budowanie więzi czy zbieranie informacji, co manifestacja własnego statusu. Mężczyźni chcą się pokazać, podkreślić pozycję, puścić w obieg jakiś komunikat, narzucić swoją narrację, choć kiedy gawędzą w celach czysto towarzyskich, nie różnią się już tak mocno od swoich rozmówczyń – wtedy do głosu dochodzi głównie osobowość, a nie płeć.

To co jest jednak zauważalne w kobiecej gadatliwości, to umiejętność łączenia konwersacji z innymi czynnościami – w uproszczeniu, mężczyzna zwykle woli się skupić na jednej rzeczy i niechętnie rozprasza się rozmową, podczas gdy dla kobiety mówienie w trakcie pracy to nic niezwykłego. I stąd też właśnie stale powtarzane zarzuty pod adresem pracowniczek – że ciągle paplają zamiast zająć się robotą, bo ich kolegom trochę trudniej o taką podzielność uwagi.

Nie tylko ploteczki

Predyspozycje predyspozycjami, ale kobiety po prostu inaczej się ocenia, kiedy dużo mówią, zwłaszcza gdy używają licznych przymiotników, zdrobnień, infantylnych wstawek, rozbudowanych porównań. Owszem, mogą usłyszeć, że są pleciugami, że bredzą bez sensu, niemniej szczebioczące koleżanki to widok zupełnie niekontrowersyjny. Rozmawiający w podobny sposób mężczyźni będą postrzegani mniej przychylnie, co wynika wprost z różnych kulturowych uwarunkowań – tak jak widok pijanej czy przeklinającej kobiety razi mocniej, tak i przesadnie rozgadany mężczyzna wyda się wielu osobom mniej męski.

I znowu można sięgnąć do dzieciństwa oraz sposobu wychowywania. Dziewczynki są bardziej zachęcane do rozwiązywania swoich problemów rozmową – chłopcy za to mają działać, a nie gadać, nawet jeśli ma to się zakończyć agresją. Emocjonalność, która przecież silnie wiąże się z przekazem werbalnym, również rozwijana jest głównie u dziewcząt. W ten sposób, rozmową, kobiety uczą się kontrolować własne uczucia i zarządzanie stresem, no i tworzą więzi z innymi ludźmi, dzięki czemu w trudnych chwilach mogą liczyć na wsparcie. Albo chociaż się wygadać i zrzucić ciężar z serca.

I to w tę stronę, bardziej emocjonalną, kierowane są kobiece nauki komunikacji, chłopców zaś zachęca się do koncentracji na konkretach. Z czasem te różnice jeszcze się pogłębiają i przez to tyle związków ma problemy z dogadaniem się w najbardziej podstawowych kwestiach – bo obie strony niby chcą tego samego, ale każde mówi swoim własnym językiem. Zamiłowanie do konkretu i zdawkowych wypowiedzi nie powinno jednak nikogo dziwić, skoro ów konkret zalicza się do podstawowych atrybutów prawdziwego mężczyzny, a od krzywdzących stereotypów strasznie trudno jest się uwolnić.

Dużo, ale czy z sensem?

Stereotypy uderzają zresztą również w kobiety, bo z jednej strony fajnie, że macie tę swoją inteligencję emocjonalną, ale z drugiej, nie da się ukryć, że w bardzo wielu przypadkach kobieca potrzeba rozmowy jest traktowana z dużą pogardą. Bo nie jest wcale prawdą, że kobiety zawsze mówią więcej – ogromne znaczenie ma kontekst. A ten często spycha płeć żeńską do przysłowiowej kuchni – możecie sobie pytlować, a tylko we własnym gronie.

No bo co interesującego kobieta może mieć do powiedzenia? Ile w jej paplaninie jest sensu, ile wartościowych informacji? Kobiece wypowiedzi lekceważy się o wiele częściej niż męskie, a jeżeli baba mądrze gada, to dlatego, że we wszystkim przytakuje mężczyźnie. Oczywiście nie wygląda to równie tragicznie co dwieście lat temu czy jak dzisiaj w mocno patriarchalnych kulturach, niemniej wciąż można wyczuć, że gdy mówi kobieta, to jej słowa mają trochę mniejszą wagę. Żona? Jasne, niech sobie gada, to nawet na swój sposób urocze, ale nie ma jej co brać na poważnie – każdy mądry chłop wie, że wystarczy przytakiwać, myśleć swoje i nie wdawać się w jałowe dyskusje.

W sferze publicznej mężczyźni są zdecydowanie bardziej rozgadani i przede wszystkim lepiej słyszalni. Polityka? Mówią głównie mężczyźni. Debaty, panele eksperckie, publistyka – to samo. Kobiety milkną, i nierzadko robią to z własnej woli, bo nie mają takiej siły przebicia, są mniej pewne siebie, obawiają się reakcji kolegów i nie wiedzą jak skutecznie im przerwać żeby nie wyjść na jędzę. Również w luźniejszych okolicznościach, kiedy towarzystwo jest mieszane, kobiety wcale tak nie dominują w rozmowach – odzywają się głównie mężczyźni, ale z jakiegoś powodu otoczeniu to umyka.

Może dlatego, że kobiety uchodzą za mniej interesujące, więc mimo rzadszych wypowiedzi irytują swoim gadulstwem mocniej? To dość powszechne, że kiedy pada zarzut „ona za dużo gada”, chodzi zazwyczaj o treść, a nie samą liczbę słów. Kobieta bowiem marudzi, czepia się, stęka, zawraca głowę, porusza tematy kompletnie nieistotne dla jej rozmówcy – pytanie tylko, czy rzeczywiście ona gada głupoty, czy może mówi rzeczy, które drugiej stronie nie pasują?

    Komentarz ( 1 )

  • Królowa Karo

    Myśle, że kobiety mówią więcej, bo mówią przez nie emocje. Trzeba je więc odpowiednio ubrać w słowa. Kobiety też bardziej skupiają się na szczegółach, a żeby je przekazać, potrzeba więcej słów. Choć oczywiście to wszystko statystyka, bo znam i bardziej lakoniczne kobiety.

Zostaw komentarz

Możesz użyć HTML tagów i atrybutów: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>