Główne menu

Dlaczego marzymy o egzotycznym kochanku?

Potęga stereotypu

Popkultura, książki, filmy – wszystko to utrwala w naszych głowach pewne schematy. Skoro Hiszpan, to na pewno gorącokrwisty uwodziciel. Jest z Meksyku? Jak nic mariachi, który będzie nas czarował swoim śpiewem i grą na gitarze. Po części te stereotypy okazują się prawdziwe. Pojedź do Tunezji, a już pierwszego dnia usłyszysz, że jesteś najpiękniejsza. Odwiedź Kenię, a poczujesz się jak królowa. Wybierz się w Rzymie do klubu, a w godzinę spotkasz kilku szarmanckich Włochów, którzy będą cię usilnie namawiać na randkę. Mieszkańcy Południa są bardziej spontaniczni i niezwykle temperamentni, uchodzą więc za doskonałych kochanków. To pobudza naszą wyobraźnię i wiele nie trzeba, by dać się uwieść. Z drugiej strony, nasze koleżanki z Włoch czy Hiszpanii o swoich współziomkach tak dobrego zdania nie mają. Zachwycą się raczej Norwegiem, bo on taki chłodny, zdystansowany, nie wyrzuca z siebie tysiąca słów na minutę, no i w ogóle co on tam chowa pod tym śmiesznym swetrem we wzory? Dla kobiet z Południa właśnie taka powściągliwość będzie przyjemną odmianą.

 

Bo on tak pięknie mówi…

Po egzotykę sięgamy też trochę z tęsknoty za miłością i akceptacją. Wszechobecny kult młodości i idealnego ciała sprawia, że tracimy pewność siebie i z coraz większym trudem nawiązujemy nowe znajomości z płcią przeciwną. Na poprawę humoru fundujemy sobie egzotyczną wycieczkę i nagle, w tak pięknych okolicznościach przyrody okazuje się, że cellulit i fałdka na brzuszku to „no problem”, jesteśmy najcudowniejsze na świecie i gdzie tam jakiejś miss świata do nas.

Na egzotycznych wakacjach ubywa nam przynajmniej dziesięć lat, znowu czujemy, że jesteśmy na fali, piękne, pożądane i warte zachodu. U siebie w domu na taką atencję od dawna przestałyśmy liczyć, a tutaj proszę, na każdym kroku zachwycone spojrzenia i pełne metafor komplementy. Arabowie, ale i Latynosi, uwielbiają dobrze zbudowane kobiety, pełniejsze uda, większe pośladki, duże piersi. Potrafią wyleczyć z kompleksów, podczas gdy krajanie raczej nas w nie wpędzają. Europejki mają słabość do Arabów, bo w romantycznych zalotach nie mają oni sobie równych. Potrafią godzinami rozprawiać o naszych oczach, włosach, dłoniach, atłasowej skórze. Będą obsypywać kwiatami i niemal z płaczem robić sceny zazdrości o każdy uśmiech w stronę konkurenta. Tak, czytając o tym możemy pękać ze śmiechu, że to bezdennie kiczowate i jak w ogóle można się na takie bzdury nabrać? Jednak czy w głębi duszy nie chciałybyśmy doświadczyć takiego traktowania choćby przez jeden weekend? Zwłaszcza gdy od dawna żadne męskie usta nie prawiły nam żadnych komplementów, nie mówiąc o pocałunkach. „Nie jestem przesadnie ładna, ale tam czułam się jak bogini i były to najwspanialsze wakacje w moim życiu” – to najczęstsza odpowiedź na pytanie o wrażenia z egzotycznej wycieczki.

Łowczynie przygód

Co robimy, gdy mamy dosyć nieudanych związków bądź przypadkowego seksu, który nie dostarcza nam żadnych emocji, a jedynie moralnego kaca? Pragniemy łóżkowej rewolucji i trzęsienia ziemi w ramionach kochanka, który z pewnością wie, jak zadowolić kobietę. Nawet jeśli ponad wszystko cenimy sobie ustabilizowane życie, to jakaś cząstka nas marzy o szalonej przygodzie i dzikim seksie. A gdzie najlepiej oddać się takiemu szaleństwu? Z dala od domu, gdzie nikt nas nie zna, nic nas nie krępuje, wszystko jest nowe, tajemnicze, kolorowe, w innych smakach i aż prosi się, by zrobić coś nieobliczalnego. W egzotycznym raju przygoda sama pcha się nam w ręce, ma kuszący uśmiech i doprawdy grzechem byłoby z tej okazji nie skorzystać. Flirtując z obcokrajowcem, wkraczamy do zupełnie innego świata i zdobywamy doświadczenie, którego pozazdroszczą nam koleżanki z biura. Za granicą jesteśmy anonimowe, a to dodaje odwagi; łatwiej nam łamać zasady i nie ma, że „nie wypada”. Do tego ta atmosfera, przesycona seksualnością, zmysłową muzyką, tańcem, feerią barw.

Tylko czy rzeczywiście seks z Egipcjaninem, Kubańczykiem, Tunezyjczykiem albo Brazylijczykiem jest lepszy? Wiele kobiet powie, że tak, chociażby ze względu na całą tą unikalną otoczkę. Nie mówiąc o tym, że mieszkańcy południowej Ameryki czy Afryki mają zupełnie inny stosunek do nagości i ciała – mniej w nich pruderii, a więcej otwartości na nowe doznania. Co niektóre dziewczyny tak zasmakowały w egzotycznych romansach, że wracają nad gorące morze, do swoich jeszcze gorętszych kochanków. Niekoniecznie tych samych, ale to im raczej nie przeszkadza. Dostają wreszcie to, czego brakuje im w domu: udane życie seksualne i mnóstwo atencji.

    6 komentarzy

  • dorota

    witam koleżankę na stronie 🙂
    A wszystkich, którzy chcą nam pomóc w tworzeniu treści na kobietapo30.pl – zapraszam do kontaktu 🙂

  • Mona

    Nigdy nie marzyłam o egzotycznym kochanku , a nawet skutecznie mnie zniechęcili narzucając się podczas wczasów z koleżanką , poleciałyśmy do Tunezji odpocząć , a nie szukać obcych wrażeń . Spokojnie nawet nie można było zjeść , bo jeden kelner codziennie mnie obserwował , a barman podrzucał karteczki z propozycją spotkania …

  • Zdeterminowana Ana

    Nie marzyłam o kochanku egzotycznym, bo mam najwspanialszego polskiego. 😀

  • Iwona

    Ech to tekst dla mnie :- D Ale KIEDYŚ. Obcokrajowcy pociągali mnie do tego stopnia, że nie rozważałam nawet małżeństwa z Polakiem! Nic mnie tak nie odstręczało, jak ta właśnie myśl :- ) Jednak z biegiem czasu powstała pewna różnica: południowcy może się i nadają na kochanków, ale nie na mężów – a z tym drugim spędza się zdecydowanie więcej życia.

Zostaw komentarz

Możesz użyć HTML tagów i atrybutów: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>