Główne menu

Dlaczego namiętność się wypala i jak dbać o żar w związku?

Molier napisał: „ze wszystkich rzeczy wiecznych miłość jest tą, która trwa najkrócej”. Psychologowie mają podobne zdanie. Potwierdzają tę tezę poprzez analizę procesu zwanego naturalną śmiercią namiętności.

Czy jesteśmy jednak skazane na powolne wymieranie żaru namiętności, czy z czasem związek zamienia się w uczucie, w którym dominuje przyjaźń i przywiązanie, a elektryzująca gorąca miłość wygasa?  Czy tak naprawdę musi być? Okazuje się, że nie. Są sposoby na podtrzymanie namiętności w związku.

Co robisz z partnerem, gdy jesteście sami?

namietnoscZnane amerykańskie pismo kobiece zapytało 86 tysięcy czytelniczek, co robią, gdy mają kilka godzin wolnych i są same w domu z mężem.

Jedna trzecia kobiet poniżej 35 roku życia, która wzięła udział w badaniu odpowiedziała, że kocha się z mężem. Taka sama odpowiedź padła od 25% pań między 35 a 45 rokiem życia. W grupie kobiet powyżej 45 roku życia odpowiedziało tak tylko 10% pytanych. Bardziej atrakcyjną aktywnością okazało się w przypadku najstarszych badanych kobiet oglądanie telewizji.

Przeprowadzono na ten temat mnóstwo badań (np. to opisane poniżej z 2003 roku). I każde dało taki sam wynik – statystycznie częstotliwość namiętnych aktywności spada wraz ze stażem związku i wiekiem.

Amerykańscy i europejscy naukowcy śledzili losy 1761 osób, którzy pobrali się i pozostał w związku małżeńskim przez okres 15 lat. Wyniki były jednoznaczne – nowożeńcy cieszyli się dużym wzrostem szczęścia, które trwało średnio tylko przez dwa lata. Następnie „oszałamiające poczucie szczęścia” słabło i osiągało poziom początkowy.

Oczywiście erotyzm to nie tylko namiętność, ale również intymność. Jednak wraz z upływem czasu erotyzm w związku wygasa. I rolą partnerów jest zadbanie o to, by słabnąca siła nie zniknęła w pełni.

Czym jest namiętność?

Elaine Hatfield wyróżnia dwa rodzaje miłości: altruistyczną i namiętną. Pierwsza polega na wzajemnym poszanowaniu uczuć, zaufaniu i przywiązaniu, a druga obejmuje intensywne uczucia i atrakcyjność seksualną.

Namiętna miłość to oprócz atrakcyjności seksualnej, chęć złączenia i bliskości. Jest ona bardzo intensywna, choć ulotna. Określa się ją jako:

  • pasja,
  • żarliwa miłość,
  • magnetyczna siła przyciągania,
  • erotyczne uzależnienie,
  • romantyczna mania,
  • intensywna tęsknota,
  • desperackie dążenie do bycia razem,
  • idealizacja partnera i związku.

Namiętność będąca w pewnym sensie hedonistyczną adaptacją, mierzeniem własnych możliwości w związku to jednak nie jedyna składowa miłości. Jest ona niezbędna, by podtrzymać monogamiczny związek. Jak to świetnie podkreślił aforysta Jan Sztaundynger „Zakochany jest jak człowiek w lesie – zapatrzony w jedno drzewo”.

Namiętność to nie wszystko…

Psycholog Robert Sternberg jest twórcą tak zwanego „trójkątnej modelu miłości”, w którym namiętność jest jednym z kątów, pozostałe dwa należą do intymności i zaangażowania. Intymność to uczucie bliskości i więzi, a zaangażowanie to nasza potrzeba i chęć do zachowania związku.

    6 komentarzy

  • Martula

    Nigdy nie przestaniesz mnie zadziwiać, kocham Twoją nieprzewidywalność …Tak mówi mój mąż
    Dodałabym jeszcze że szalone pomysły 🙁 zwykła codzienność, uzupełnianie się…zawsze chwila dla siebie , na czułość, nie tylko podczas sexu…Tak naprawdę wiele rzeczy się na to nakłada…My z mężem mimo upływu lat zawsze czujemy niedosyt siebie.

  • Agnieszka

    Bardzo ciekawy artykuł 🙂

  • Ula

    U mnie zaczeło się wypalać tak gdzieś 5 lat temu…krótko później się rozstaliśmy….nadal do noego tęsknię…
    sporo widzę w tym moich błędów, ale on też nie był bez winy.

  • Kasieńka

    Wiadomo, że w związkach bywa różnie. Najgorsze jest to, że najczęściej pozwalamy im się wypalić, rozpaść, bo nie chcemy lub nie potrafimy o nie walczyć. Kiedy między mną a Tomkiem zaczęły się kłótnie od razu zaczęłam się zastanawiać, co możemy zrobić. Wiem, że czasami jest trudno, zwłaszcza jak rozmowa między parą wygląda mniej więcej tak: „czepiasz się…”, „o nic mi nie chodzi!”, itd. U nas było tak, że byliśmy zestresowani, mało rozmawialiśmy o wspólnej organizacji czasu i jakoś tak zaczęło być nieprzyjemnie. Nie zmieniło to jednak przecież faktu, że się kochaliśmy i równie mocno chcieliśmy być ze sobą. Niedaleko nas był gabinet takiej jednej poradni – Psychologgia. Zasugerowano nam rozmowę z Panem Sebastianem Sadowskim, no i jak zaczęliśmy rozmawiać, tak nie mogliśmy przestać :). Zdecydowaliśmy się na regularnie spotkania, ponieważ już od pierwszej godziny Pan Sebastian pomógł nam zobaczyć, że źródłem naszych kłótni jest brak rozmowy. Podczas spotkań odświeżyliśmy swoje uczucia i poznaliśmy ich nowy wymiar, bo przecież o niektórych rzeczach się po prostu nie rozmawia…, a może powinniśmy? Ja bardzo polecam tego terapeutę, jeżeli ktoś jest z Warszawy i zastanawia się nad terapią dla par. 🙂

Zostaw komentarz

Możesz użyć HTML tagów i atrybutów: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>