Główne menu

Dlaczego nie możemy się dogadać? Czyli o damsko-męskiej komunikacji

Bo się ranimy

Szczera rozmowa nie polega na mówieniu tego, co chce usłyszeć nasz rozmówca. Nie bez przyczyny mówi się, że tylko przyjaciel potrafi sprowadzić nas na ziemię i powiedzieć często bolesną prawdę.

Jednak nie o takie ranienie, które jest nieprzyjemne, choć konstruktywne chodzi. Raczej o to, kiedy ranimy się celowo, po to, żeby zranić. I często swoimi słowami  celujemy poniżej pasa. Mówimy to, co wiemy, znając drugą osobę, że zaboli. Dotykamy jej pasji, jej wiary, światopoglądu, zachowania rodziców (na które przecież nie mamy wpływu), tych aspektów wyglądu, które nie zależą od nas (np. wzrostu).

W związku można powiedzieć wszystko. Jednak, by rozmowa nas zbliżyła, a nie poróżniła:

  • musimy mieć dobry cel,
  • musimy mieć w sobie wystarczająco dużo empatii,
  • ważyć słowa – ten sam komunikat można wygłosić na wiele sposobów.

Bo nie wiemy, o co się kłócimy

Gdy się kłócimy, często przeskakujemy z wątków. Mówimy o wszystkim, a właściwie żadnego problemu nie dotykamy w pełni. Dlatego warto ostudzić emocje i zapytać siebie i rozmówcy – o co my właściwie się kłócimy?

Bo nie mówimy o swoich uczuciach

Porównuj te dwa komunikaty:

1) „Ciebie nigdy nie ma w domu! Jesteś taki nieodpowiedzialny. Ze wszystkim muszę radzić sobie sama. Dla Ciebie wszystko jest ważniejsze od domu i rodziny”

2) „Czuję się samotna i przytłoczona tymi wszystkimi obowiązkami, gdy jestem sama w domu. Jest mi przykro, że spędzamy tak mało czasu ze sobą. Chciałabym częściej móc się przytulić…”.

Widzicie różnice?

W pierwszym przypadku w naturalny sposób rodzi się protest, bunt. Jak to mnie nigdy nie ma w domu? No przecież teraz jestem. Nagle On czuje się w obowiązku udowodnić swojej partnerce, że nie ma racji, że się myli i jest niesprawiedliwa. Co natomiast się dzieje w drugiej sytuacji?

Gdy mówisz o swoich uczuciach, pozostajesz nietykalna. Co najwyżej on stwierdzi, że jesteś przewrażliwiona. Jednak nie jest w stanie zaprzeczyć Twoim uczuciom. One mówią same za siebie. Są prawdziwe. Przecież Ty wiesz, co czujesz…

Bo rozmowa służy nam do dominacji

Rozmowa powinna zbliżać, być sposobem na budowanie głębokich relacji. Zwłaszcza w kochającym się związku.

Co się jednak dzieje, gdy mamy złe motywacje i podczas rozmowy chcemy osiągnąć inny cel – pogrążyć rozmówcę, udowodnić mu, że się nie zna, nie liczy…Takich rozmów toczy się tysiące każdego dnia w polityce. Podczas debat rozmawiają „dwa lisy”, nie obrażając tych zwierząt, starające się pokonać przeciwnika. Tu nikt nie chce się dogadać, porozumieć, zrozumieć. Trwa spektakl. W którym chodzi tylko o władzę.

Czy w ten sam sposób chcemy rozmawiać z osobą, którą kochamy?

Chyba nie, prawda?

Dlatego rozmowa nie powinna polegać na dochodzeniu racji. Bo racje są zawsze dwie.

Każdy ma swoje racje. Każdy ma swoją prawdę, swoje wspomnienia.

Nie ma sensu na ich temat debatować, bo nie da się ich zmienić. Przeszłość warto zostawić w spokoju, nastawiając się na przyszłość. Dając drugiej osobie szansę, by mogła się zrehabilitować.

Dlatego zamiast na siłę udowadniać swoje racje, lepiej skupić się na uczuciach – komunikatach nastawionych na „ja”, a nie „ty”. Takie przedstawienie „swojej prawdy” jest bardzo oczyszczające.

Największe błędy kobiet w trakcie komunikacji:

  • mówienie nie wprost – ciekawe, co teraz grają w kinach, zamiast – „pójdziemy do kina w piątek?”
  • mówienie bez konkretów – „pójdziemy do kina”, on mówi: „aha”…Kobieta zazwyczaj taką odpowiedź traktuje jako twierdzącą i jest zaskoczona, kiedy on nie pamięta tej rozmowy za kilka dni. Dlatego lepiej podać szczegóły- termin, a najlepiej także, jaki to będzie film i w jakim kinie. 🙂
  • wiara, że on się domyśli – otóż nie, nie domyśli się,
  • ucinanie rozmowy – co się stało?- pyta on „nic”- odpowiada ona, choć oboje wiedzą, że coś się stało
  • tak zwane ciche dni,
  • krytykowanie partnera zamiast mówienia, czego w danym momencie od niego oczekujesz,
  • obrażanie się.

Zazwyczaj, by się dogadać, potrzeba czasu lub pozycji osób trzecich. Niestety nie wolno dać się ponieść emocjom. Bo w ten sposób chwilowa ulga przerodzi się w niekończący się konflikt.

Poza tym – każdą zmianę warto zaczynać od siebie,  bo tylko na to mamy realny wpływ. Choć to trudne, bo łatwiej żyć w iluzji, odpowiadamy tylko za siebie. Nawet jeśli nam się wydaje, że coś jesteśmy w stanie wywalczyć, to tylko jeśli druga osoba zechce, będzie mogła się zmienić. My jej nie zmienimy.

Skuteczna komunikacja to wiedza, to pewien zbiór zasad, które trzeba poznać. To również podróż wgłąb siebie. Rozumiejąc siebie, będziemy w stanie lepiej zrozumieć innych.

Zostaw komentarz

Możesz użyć HTML tagów i atrybutów: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>