Dlaczego tak wiele osób w ogóle nie wypoczywa podczas urlopu?
Lato, słoneczko, w końcu można wyjść z domu bez dziesięciu warstw ubrań… Nic tylko pojechać w jakieś przyjemne miejsce żeby nacieszyć się wspaniałą pogodą. Odpocząć w końcu. Wyspać się. Zrelaksować. I wrócić do codziennych obowiązków ze zdwojoną energią, bez tych przygnębiających myśli, które pojawiają się mimowolnie każdego poranka zaraz po przebudzeniu.
I generalnie jest to rzecz jak najbardziej do zrobienia – a dla pracowników urlop jest wręcz obowiązkowy. Czyli teoretycznie powodów do narzekania nie ma, bo co roku przychodzi ten moment, kiedy możesz się po prostu spakować i wyjechać na drugi koniec świata. Albo przynajmniej do ustronnej chatki na Mazurach. Więc ludzie wyjeżdżają. Kłopot w tym, że często wracają w jeszcze gorszym nastroju.

Urlop bez wypoczynku
Niezależnie od rodzaju badań widać pewien niepokojący trend – większość wcale nie wypoczywa na wczasach, a w najlepszym razie urlop był mocno „taki se”. Prawdziwie zadowoleni ze swoich wakacji są mniejszością. I tylko mniejszość wraca autentycznie wypoczęta, zrelaksowana, bez spięcia, z mnóstwem wspaniałych wspomnień – dla reszty urlop jest niby wolnym od pracy, ale w rzeczywistości to okres, podczas którego ciężko o wakacyjny chillout.
Głowa ma w tym największy udział, ale ciało też miewa swoje humory. Pojawił się nawet termin „choroby urlopowej” albo „choroby czasu wolnego”, bo kiedy w końcu możemy bezkarnie odpuścić, organizm przestaje działać na najwyższych obrotach i wygaszane do tej pory problemy zdrowotne dają o sobie znać ze zdwojoną siłą. Efektem tego są łapane nagle
infekcje, sensacje żołądkowe, ból głowy, zaburzenia snu, gwałtowny spadek energii, ekstremalne zmęczenie. Nic już sztucznie nie blokuje choroby i układ odpornościowy tak samo robi sobie wolne. Organizm dostaje po prostu sygnał, że można bezpiecznie chorować, więc przestaje się desperacko bronić.
Ale tym, co najmocniej daje się we znaki podczas urlopu, jest właśnie wspomniana wcześniej głowa. Masa ludzi żyje w takim trybie, że nie ma już w ogóle rozróżnienia między pracą a wypoczynkiem. Oba te systemy działają równolegle, dlatego po odcięciu pracowych bodźców mózg głupieje. A człowiek wpada w panikę, bo nie ma żadnych powiadomień, żadnych pilnych zadań, żadnych migających agresywnie ikonek, beepów, wiadomości na ekranie smartfona. Dla układu nerwowego to stan nienormalny, dlatego instynktownie szuka zagrożeń – cisza i spokój są odbierane jako „coś jest nie tak”. Więc może i ciałem leżymy na plaży w Grecji, ale głowa dalej siedzi we wrocławskim biurze.
Przeczytaj: Jak często powinnaś mieć urlop?
Tylko sprawdzę maila, tak na wszelki wypadek
Urlop zazwyczaj kompletnie zmienia tempo dnia. Zamiast pędzić jak zwykle 200 km/h, teraz przyszedł czas na powolne dreptanie niczym żółwik, do czego wcale tak łatwo nie da się przestawić, mimo gigantycznego zmęczenia.
Człowiek by chciał, ale nie potrafi, i musi dopiero przyzwyczaić się do otoczenia bez ciągłych bodźców. Spokój go bardziej drażni niż uspokaja, a irytację dodatkowo podsyca lęk związany z pracą.
Bo właśnie to jest największą zmorą tysięcy pracowników na urlopach. Nie tylko detoks od nadmiaru adrenaliny i kortyzolu, ale i strach, że będąc na wakacjach, za bardzo odcinamy się od swoich obowiązków służbowych. A że mamy nowoczesne technologie, łatwo jak nigdy założyć sobie smycz, taką cyfrową, która trzyma bardzo krótko – ta mała skrzyneczka z ekranem, którą możesz cały czas mieć przy sobie, tworzy wewnętrzny przymus bycia online również na wakacjach.
Dlatego ponad połowa Polaków sprawdza na urlopie maile i odbiera służbowe telefony. Jest „w kontakcie” nawet kiedy nie musi, bo z jakiegoś powodu pracownicy na wakacjach często uważają, że ich wypoczynek to coś warunkowego – możesz wyjechać, ale musisz być dostępny jeśli firma cię potrzebuje.
Oficjalnie pracodawca oczywiście nie może takiego obowiązku na urlopie narzucić, ale wiadomo, że kultura pracy to także ta część nieoficjalna, o której głośno się nie mówi, ale każdy wie o co chodzi.
I sporo firm ma taki właśnie niepisany kod: musimy dać ci wolne, lecz w zamian oczekujemy dowodu na twoje zaangażowanie. Nie zostawiaj zespołu. Nie generuj problemów. Nie znikaj na długo. Bądź dostępny, nawet na trekkingu w Andach. Więc kiedy pracujesz w takim środowisku, to zrozumiałe, że wyjazdowi na wakacje towarzyszy poczucie winy.
W kulturze zapier… powszechny jest lęk, że jak odpoczniesz, to stracisz przewagę na polu zawodowym. Urlop jest chciany, lecz wiele osób nie umie się nim nacieszyć, bo ciągle w głowie gdzieś kołacze myśl, że tracą tempo, że może ktoś w tym czasie przejmie ich projekt i zrobi go lepiej, że wykorzysta nieobecność i zawalczy o awans, wpadnie na genialny pomysł, wkupi się w łaski szefa. Słowem, że jeśli na kilkanaście dni znikną, to wyjdzie, że w gruncie rzeczy są zbędni i można im podziękować za współpracę.
Wakacje jako projekt
No ale skoro wyjechać trzeba, bo przepis mówi, że mimo najszczerszych chęci bycia dostępnym w robocie przez 365 dni w roku musisz wziąć urlop, z wakacji robi się kolejny projekt. Z listą zadań do odhaczenia – trochę żeby nie wyjść na lenia, a trochę żeby w te dwa tygodnie zrekompensować sobie cały trud minionego roku.
W wakacje wyrabia się 300 procent normy – zwiedzanie, sport, kultura, każdy dzień wypełniony co do minuty, bo jeśli
nad Loarą jest kilkaset zamków, to należy je zobaczyć wszystkie.
Urlop staje się oznaką statusu i próbą udowodnienia, że żyjemy ciekawie. Że też widzieliśmy pałac w Knossos, Tadź Mahal, Santiago de Compostela. Jedliśmy ostrygi prosto z morza w Bretanii, prawdziwy Weißwurst w Bawarii, dorsza na Lofotach. Widzieliśmy na żywo lwa w Kenii i lamę w Peru. No niczego nie można pominąć, jak gdyby intensywny wypoczynek usprawiedliwiał, że nie wstajemy o szóstej rano.
Wszystko dlatego, że odpoczynek kojarzy się z brakiem ambicji, bo co to znaczy, że leżysz nad basenem i sączysz mojito? Przynajmniej poczytaj mądrą książkę! Zwycięzcy są zawsze w ruchu, nie śpią, nie potrzebują wolnego, więc jeśli wyjeżdżasz naładować akumulatory, to koniecznie w sposób produktywny, wartościowy, budzący szacunek.
Nicnierobienie to dobre dla ludzi na minimalnej i niedojrzałych neo-hippisów.
Ten przekaz jest na tyle silny, że nawet osoby, które się z tym nie zgadzają, często ulegają presji „efektywnego wypoczynku”. I chociaż chcieliby po prostu usiąść na piasku, pogapić się na fale, a później pozbierać muszelki, to wewnętrzny głos ich straszy, że to zwykła strata czasu. No więc wstają, idą zwiedzać, idą na festiwale, wystawy, warsztaty, nadrabiają zaległe lektury, próbują nowych sportów. Byle nie wylegiwać się bezproduktywnie niczym przysłowiowy Janusz z harnasiem w dłoni.
Za dużo, za szybko, za mocno
Frustrujący najczęściej okazuje się ten urlop, który jest jedynie zmianą scenerii, bez próby wejścia w tryb wakacyjny tak na serio, żeby w końcu odpuścić. Po drugie, choć to może brzmieć śmiesznie, odpoczynek jest umiejętnością, której również musimy się nauczyć, bo dorośli często nie wiedzą, co ich naprawdę relaksuje i regeneruje. Nie wiedzą, czy potrzebują leśnej głuszy, czy raczej metropolii, która nigdy nie zasypia. Czy wolą samotność, czy wypoczynek wśród ludzi. W ruchu, na rowerze, w kajaku, czy może spokojnie na kocyku.
Według planu czy spontanicznie. Egipskie upały, tropiki, a może chłód górskich jezior. Więc jadą po prostu tam gdzie reszta, a potem wracają zmęczeni.
Sytuacja często się komplikuje, kiedy wyjazd jest w parze, bo ona lubi muzea, a on kocha trekking po górach. Jedno woli iść spać przed północą, drugie chce w końcu iść na całość i cieszyć się życiem nocnym. I wtedy się zaczyna: ona czuje, że jemu tylko głupoty w głowie, a on czuje, że ona go męczy. Są albo kłótnie, albo zgniły kompromis, ktoś czuje się
niespełniony, drugi ktoś wyczerpany, i oboje wracają z przekonaniem, że „to nie były moje wakacje”.
A do tego zbyt wiele osób sądzi, że wakacje naprawią im życie. Zadziałają niczym terapia, będą twardym resetem, pozwolą nadrobić życiowe braki – i to bez żadnej pracy nad sobą, tylko przez sam fakt bycia w tak pięknych okolicznościach przyrody. Wycieczka do ładnego miejsca oczywiście pomaga, ale nawet najpiękniejsze fiordy nie skasują całego stresu i złych emocji, jakie nagromadziły się przed wyjazdem – urlop przynosi ulgę, ale nie naprawia systemu. Zwłaszcza gdy tuż po powrocie znowu zderzasz się z tą samą ścianą.


Jak dorośli stają się uzależnieni od smartfonów?
Czy szefową można lubić?
Dlaczego kobiety są tak kiepskie w negocjowaniu podwyżek?
Czy kobiety bardziej dbają o wygląd domu?
„Metoda 5 minut” na zatrzymanie czasu. Dlaczego pielęgnowanie wspomnień to najtańsza i najskuteczniejsza forma dbania o dobrostan?
Dlaczego warto odwiedzić Marrakesz? Poczuj magię „czerwonego miasta”
Dlaczego praca zawodowa zmienia ludzi na gorsze?
Jak się zazwyczaj kończy romans w pracy?
7 naprawdę skutecznych metod nauki języków
Idealne lustro łazienkowe – co wybrać?
Kemping zamiast hotelu – 6 powodów, dla których warto zmienić przyzwyczajenia
Jak usunąć plamy z kurkumy?
Gdzie wyjechać na wakacje w marcu?
Łóżko kontynentalne 140 × 200 cm, czyli królewski sen na kompaktowym posłaniu
Praca zdalna dla kobiet – idealna opcja?
Zostaw komentarz