Główne menu

Dlaczego z wiekiem coraz trudniej nawiązywać przyjaźnie?

Człowiek przetrwał i zbudował tak silną pozycję w świecie, ponieważ działał w grupie. Nie jesteśmy przystosowani do życia w pojedynkę – dzisiaj można tego nie czuć, ponieważ współczesna cywilizacja daje wrażenie samowystarczalności, a indywidualizm jest mocno premiowaną cechą. Generalnie jednak człowiek musi gdzieś przynależeć i chociaż czasem aż go korci, by rzucić wszystko i wyjechać w Bieszczady, to jednak na dłuższą metę potrzebujemy społeczności.

Dlatego na nasz dobrostan wpływają nie tylko prozaiczne sprawy jak dach nad głową, jedzenie, picie, pieniądze na rachunki, ale też kwestie duchowe – w tym przyjaźń. Przyjaciół chce mieć prawie każdy, bo bez nich życie staje się przeraźliwie puste, nudne, rozczarowujące. Jasne, rodzina w dużym stopniu wypełnia potrzebę bliskości, jednak
przyjaźń jest trochę czymś innym. A jej brak czuć szczególnie mocno, gdy stajemy się starsi, bo nagle zawieranie nowych przyjaźni staje się piekielnie trudne.

Dlaczego z wiekiem coraz trudniej nawiązywać przyjaźnie?

Przyjaźń to magia

Grupa ludzi, na których zawsze możesz liczyć, to potężne zaplecze. Człowiek nie wygrał dlatego, że był najsilniejszy fizycznie, ale dzięki współpracy z innymi członkami swojego plemienia. Działając wspólnie, można było w lepszych warunkach wychowywać potomstwo, poprawić bezpieczeństwo, polować na grubszą zwierzynę, tworzyć, rozwijać się, wymieniać wiedzą i doświadczeniami. A to zrodziło także potrzebę bycia częścią grupy, nawiązania
relacji głębszych niż samo wykonywanie obowiązków.

Bliskie więzi po prostu zwiększały szanse na przetrwanie. W trudnych chwilach człowiek otrzymywał wsparcie, poza tym miał się z kim pośmiać, napić, pogadać o rzeczach ważnych i błahych, podzielać zainteresowania, poglądy, wartości. I pod tym względem na przestrzeni wieków niewiele się zmieniło – przyjaciel to ktoś, kto bezinteresownie pomoże w trudnej chwili, zmotywuje do zmian, wysłucha, da się namówić na tenisa, podeśle śmieszny filmik.

I wszystko fajnie, ale im jesteśmy starsi, tym trudniej takich przyjaciół znaleźć. Po 30. kręg bliskich znajomych, na ogół, dość mocno się kurczy. Można mówić o wielkim szczęściu, jeśli udało się utrzymać przyjaźń z czasów dziecięcych, licealnych albo studenckich. Niestety, jedną z przykrych konsekwencji dorosłości jest właśnie rozluźnienie więzów z innymi osobami, a próby ich odnowienia często spalają na panewce. Podobnie jak próby znalezienia całkiem nowych przyjaciół.

Kiedyś to było…

To dziwne, ponieważ we wczesnej młodości raczej nie ma z tym aż takich problemów. Jasne, mamy wykluczonych nastolatków. Mamy studentów, których nikt nie zaprasza na imprezy. Przedszkolaków siedzących samotnie w kącie. Generalnie jednak bardzo młodzi ludzie mają więcej znajomych niż ich rodzice. Pięciolatek szybciej niż jego tata znajdzie sobie kompana do samochodzików, babek z piasku, piłki. Nastolatka nie zrozumie mamy, że ta ma problem umówić się z koleżanką na kawę.

Na studiach życie towarzyskie, można powiedzieć, jest w peaku, bo człowiek wciąż młody, pełen energii, nie tak obarczony obowiązkami, i dodatkowo uwolnił się spod czujnego oka rodziców. Ale z każdym kolejnym rokiem tych okazji do socjalizacji jakby coraz mniej, i nim się obejrzysz, po przyjaciołach często zostaje już tylko wspomnienie. Co gorsza, kiedy okazja się trafia, to idzie jak po grudzie. Na podwórku było łatwo: cześć, cześć, grasz z nami?, tak! I
tyle. A teraz? Zdecydowanie więcej podchodów, rezerwy, drobiazgowego analizowania.

To oczywiście spore uproszczenie, bo i u dzieci nie wszystko zawsze przebiega bezkonfliktowo, jak i dorośli bywają różni. Ale narzekań ze strony starszych osób jest na tyle dużo, że coś musi być na rzeczy. Zresztą badania również to potwierdzają – dorosłym brakuje więzi społecznych, czują się coraz bardziej samotni, i nawet gdy mają rodziny to często
chcieliby jeszcze prowadzić choć skromne życie towarzyskie.

Dlaczego przestało wychodzić?

To nie tak, że po 30. nagle tracimy zdolności do nawiązywania przyjaźni albo stajemy się tak antypatycznymi osobami, że nikt nas nie może polubić. Przyczyna jest bardzo banalna – zmienia się nasz styl życia. Dzieci, uczniowie, studenci są niemal przez cały dzień otoczeni rówieśnikami. Ciągle są w grupie, łączą ich wspólne aktywności, wyzwania, problemy. W pewnym sensie są wręcz skazani na siebie, a że po kilku godzinach nauki mają sporo czasu wolnego, to pójdą sobie razem nad jeziorko, pójdą do kogoś pograć w gry, umówią się na rowery, wyjdą na kebsa, do kina, na mecz.

Dlatego nie bardzo można tu zrobić analogię do pracy, gdzie ludzie też przecież spędzają wspólnie wiele godzin – bo po pracy wiele osób musi odebrać dziecko, ugotować obiad, przypilnować robotników robiących remont łazienki, załatwić sprawę w urzędzie, i tak dalej.

Poza tym, w czasach szkolnych ludzie są zwykle na tym samym etapie, a mniej więcej w połowie lat 20-tych ścieżki coraz mocniej się rozchodzą – przyjaciele biorą śluby, rodzą się im dzieci, potrzebują pieniędzy i robią nadgodziny, budują się za miastem.

Mają nie tylko mniej czasu, ale też dotykają ich inne wyzwania, przez co nie można już nadawać na tych samych falach jak w klasie maturalnej, gdzie każdy z grubsza przeżywał to samo – stres przed egzaminami, pierwsza miłość, kłótnie ze starymi. W dorosłym życiu pojawiają się dodatkowe czynniki, które mogą wpłynąć na przyjaźń, jak pieniądze, pozycja społeczna, poglądy polityczne, aspiracje. Przyjaciółka ze szkolnej ławki, która wtedy była do rany przyłóż, dzisiaj wydaje się coraz bardziej odległa, bo jest lepiej wykształcona, na wakacje jeździ do Peru a nie nad swojski Bałtyk, już nie śmieszy jej Kapitan Bomba, a serniczka nie zje, bo przeszła na dietę.

We wczesnej młodości przyjaźnie bardzo często „się dzieją”. W świecie dorosłych nie ma co liczyć na to, że samo się jakoś potoczy. W przyjaźń trzeba zainwestować znacznie więcej, trzeba być elastycznym żeby zgrać grafiki, częściej wychodzić z inicjatywą, dostosowywać się do nowych okoliczności. I zrozumieć, że przyjaźń naprawdę wymaga czasu, uwagi, zaangażowania – odzywanie się do siebie raz na rok pozwoli podtrzymać znajomość, ale raczej już nie będzie to głęboka przyjaźń.

Mniej, ale lepiej

Paradoksem jest to, że z wiekiem właśnie coraz bardziej chcemy tej głębi i jednocześnie coraz mniej nam się chce działać w tym kierunku. Oczekiwania rosną – przyjaciel nie ma być wyłącznie do imprez i plotek, tylko powinien podzielać nasze wartości, zainteresowania, styl życia. Celem jest autentyczna więź, tak żeby rozumieć i odczuwać świat na zbliżonym poziomie, zyskać zaufanego, lojalnego, niezawodnego towarzysza. Ale zarazem
rozgoryczenie i rozczarowanie światem robi swoje, więc boimy się przed nowo zapoznaną osobą otworzyć.

Samotność doskwiera, jednak myśl o wyjściu z domu, rozmowach na przełamanie lodów, wspólnych aktywnościach, które nie wiadomo jak się potoczą… To przeraża na tyle, że odechciewa się szukania, zwłaszcza jeśli wcześniej człowiek sparzył się na różnych pseudo-przyjaźniach. Osobom starszym trudniej też przekonać się do nowych doświadczeń,
spojrzenia na ludzi z innej perspektywy, zerwania z bezpieczną rutyną – z jednej strony chciałoby się przed kimś wygadać, ale z drugiej warto trzymać gardę wysoko. Można oczywiście ten lęk przezwyciężyć, nie da się jednak tego zrobić bez wychodzenia do ludzi.

Pocieszające jest to, że przyjaźnie zawierane w starszym wieku często się okazują bardziej „prawdziwe”. Jasne, przyjaźń z młodości może przetrwać próbę czasu, lecz wiele znajomości nie zdało tego egzaminu właśnie z powodu ich powierzchownego charakteru – nie były bezwartościowe, po prostu w tamtym momencie życia wystarczało wspólne picie piwa, pożyczanie sobie bluzek, zwierzenia o chłopakach, przeżywanie ulubionego serialu. I kiedy skończyła się młodość, skończyła się także przyjaźń. Na szczęście, niezależnie od wieku, może się zacząć nowa.

    Komentarz ( 1 )

  • Królowa Karo

    A ja się nie do końca zgodzę, bo w dorosłym życiu zawiązałam wiele trwałych przyjaźni, które mają zupełnie inny wymiar niż te z lat młodości. Po prostu łapałam z kimś taki flow, jakbyśmy się znali przez całe życie. Uważam więc, że przyjaźń w każdym wieku jest możliwa.

Zostaw komentarz

Możesz użyć HTML tagów i atrybutów: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>