Główne menu

Dlaczego związki się rozpadają?

Traktujemy partnera jak dziecko

My kobiety uwielbiamy matkować. Zamiast być po prostu partnerką, kochanką, czy jak napisaliby romantycy -muzą – „hodujemy” sobie w domu pierwsze lub kolejne dziecko.

Nie mówimy o pewnych rzeczach, bo nie chcemy go zdenerwować. Nie komentujemy, żeby się nie pokłócić. Zajmujemy się wszystkim same, bo on ma w zwyczaju bardziej narzekać niż pomagać.

Niestety to droga donikąd, a właściwie do całej masy frustracji i smutnego finału. Dochodzimy do etapu, kiedy patrzymy na partnera jak na dziecko, krzywdzimy drugą bliską nam osobę i jednocześnie ograniczamy siebie.

Nie pracujemy nad sobą

Wielu z nas ma ten sam problem – żyje w ciągłym poczuciu deja vu.

Każdy związek, w który wkracza, wygląda niemal identycznie. Już na samym początku można przewidzieć, jak się wszystko skończy.

Poznajemy drugą osobę, zakochujemy się, jest flirt, wspólnie spędzany czas, fascynacja, aż dochodzimy do ściany. Nadchodzi moment, w którym wszystko zaczyna się sypiać. Ten sam scenariusz przeżywamy za każdym razem. Dochodzimy do bariery, za którą istnieje już tylko jedna myśl – niech to się szybko skończy. Niech on już odejdzie z mojego życia.

Tymczasem jeśli mamy na swoim koncie kilka nieudanych związków, to niestety zamiast obwiniać za każdym razem partnera, warto spojrzeć prawdzie w twarz i zastanowić się, „co ja zrobiłam nie tak”. Być może istnieje coś, co każe mi wybierać nieodpowiednie osoby, postępować w ryzykowny sposób.

Każdy dojrzały związek wymaga bowiem pracy nad sobą, refleksji, ciągłej gotowości do udoskonalania się. To niestety gotowość na ciężką pracę. Niby o tym wiemy, ale zbyt często o tym zapominamy.

Nie mamy czasu

Bez czasu po prostu się nie da. To niezmiernie proste, ale jednocześnie skomplikowane.

Miłość wymaga podrzucania do paleniska. Trzeba być w ciągłej gotowości, nie poprzestając w staraniach, by drugą osobę zaskakiwać, zmieniać się dla niej i dla siebie, rozwijać. Niestety nie da się inaczej.

Oprócz „miejsc wspólnych”, trzeba inwestować czas we własny rozwój – pasje, hobby, wiedzę, naukę – to kapitał, który wnosimy w związek i który go buduje.

Przychodzi kryzys – np. po urodzeniu dziecka

Wiele związków paradoksalnie rozpada się tuż po urodzeniu dziecka, czyli właśnie wtedy, kiedy stabilność jest tak potrzebna. Dzieje się tak dlatego, że narodziny potomka to wielka próba dla wszystkich – zwłaszcza młodych rodziców, zmęczonych, zestresowanych, często niemogących się odnaleźć w nowej sytuacji. Nie bez przyczyny mówi się, że dziecko to papierek lakmusowy związku. Jego narodziny wymuszają na nas retrospekcję, powrót do własnego dzieciństwa, zweryfikowanie wyniesionych wartości z domu rodzinnego. Dla wielu osób to trudna i bolesna podróż.

    Komentarz ( 1 )

  • Aga

    Jakie to prawdziwe. Jakie to potrzebne, żeby o tym mówić. I my przechodziliśmy kryzys w związku. Miałam ochotę trzasnąć drzwiami i zamknąć ten rozdział swojego życia. Jednak – usiedliśmy i porozmawialiśmy. Warto wyjaśnić co nas złości, co nas smuci – rozmawiać. Dopóki rozmawiamy i mówimy o swoich uczuciach – dopóki jest nadzieja.

Zostaw komentarz

Możesz użyć HTML tagów i atrybutów: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>