Główne menu

Jak mieć udany seks, jeśli czujesz się… brzydka?

Seks bywa kiepski z różnych powodów: mamy przypadłości medyczne, wygaszenie pożądania po x lat spędzonych razem, niedopasowanie temperamentów, zmęczenie, przeszkody ideologiczne, skrajny egoizm… Oraz wstyd. Nie, nie z powodu wyuzdanych igraszek. Z powodu własnego ciała. Przed pójściem na całość powstrzymuje strach, że kochanek zobaczy mnie w pełnej krasie.

Seks szybki, pod kołdrą, przy zgaszonym świetle jest bardzo często efektem takiego właśnie wstydu. Problemem nie jest odważna zabawa, ale to, jak się podczas niej wypadnie. Że nie da się nic ukryć, wszystkie fałdki, obwisła skóra, cellulit, zmarszczki, krostki, pieprzyki, nie dość idealna krzywizna ciała – to będzie widać jak na dłoni. A czy z takimi mankamentami można w ogóle liczyć na łóżkowe przyjemności?

Czy ja się jemu jeszcze podobam?

Bridget Jones po seksie ubierała majtki schowana pod kołdrą, w dziwacznej pozie, żeby przypadkiem ukochany nie dostrzegł jej ‘baleroników’. On nie miał nic przeciwko, wręcz sobie życzył ich widoku, więc kołdra spadła na podłogę. Ale jak często kobiety słyszą podobne zapewnienia?

Mężczyźni niestety nie zawsze mają miłe słowo dla swoich partnerek. Uważają, że wszystko już zostało wyjaśnione i nie ma sensu się powtarzać za każdym razem, są znudzeni seksem z jedną i tą samą kobietą albo w ogóle nie dostrzegają jej walorów, bo to związek raczej z braku laku niż z prawdziwej namiętności. Najgorzej jest zwykle w późniejszych fazach związku, gdyż na początku faceci raczej chętnie obsypują komplementami, jednak z czasem chce się im coraz mniej, zaczynają być opryskliwi, stać ich głównie na teksty w rodzaju ‘co ty masz na sobie’ albo ‘weź schudnij’, a za plecami mówią ‘moja stara’ i kręcą głową z dezaprobatą.

Za to nie szczędzą pochwał innym, ożywiają się na widok ładnej kelnerki, flirtują ze stewardessą, oglądają głupawy program, bo w nim kandydatki na modelki w bikini. Obce kobiety mogą liczyć na zainteresowanie, uwagę, pochlebstwa. Życiowe towarzyszki to widzą, czują się opuszczone i coraz mniej podoba się im własne odbicie w lustrze.

Kompleksy rosną, ochota na seks maleje. Chociaż nie, pragnienie bliskości jest w sumie prawie takie samo jak dawniej, od seksu odciąga nie brak pożądania, lecz niska samoocena. Nie chce się po prostu pokazać nago. Może i ona postarałaby się rozniecić żar w sypialni, ale mrozi ją każda zjadliwa uwaga, każde nieżyczliwe spojrzenie – on mnie nie pragnie, no to co się będę ośmieszać? Bo nie ma chyba nic gorszego w takich momentach niż pokazanie się bez ubrania i natknięcie się na obojętność pomieszaną z niechęcią.

Dla brzydkich nie ma miejsca

Kobiety boją się łóżkowych zbliżeń, ponieważ nie czują się wystarczająco piękne. Ciężko znaleźć dziewczynę bez żadnych kompleksów, miewają je największe piękności. Kobiety mają skłonność do umniejszania własnej atrakcyjności i bardzo często są niepewne tego, jak ich uroda zostanie oceniona przez potencjalnych partnerów. Niekiedy zakrawa to wręcz o obsesję, ale i trudno się temu dziwić, bo wygląd kobiet poddawany jest surowej ocenie przy każdej okazji.

Uroda niejako legitymizuje pozostałe osiągnięcia. To bardzo charakterystyczne, że opis kobiety rzadko ogranicza się do samych kompetencji, przeważnie pojawia się jeszcze jakiś przymiotnik dotyczący wyglądu, na przykład: Anna, nasza kierowniczka, jest świetnie zorganizowana, przepisy ma w jednym paluszku, piękna, zaradna. Czy ktoś opisuje mężczyzn w ten sposób, mówiąc: Piotr, przystojny inżynier, albo Rafał, fantastycznie umięśniony specjalista od funduszy? Co można sobie pomyśleć, słysząc takie teksty przez całe życie? Że nic nie określa wartości kobiety tak dobitnie jak dobry wygląd.

Kobiety uważnie więc przyglądają się sobie i notują uwagi otoczenia. I niestety, bardziej wyłapują komentarze negatywne – jedna uwaga o grubym tyłku skasuje kilkanaście wcześniejszych komplementów. Nie da się też zamknąć oczu i uszu na opinie dotyczące reszty kobiet. Mężczyźni często nie przebierają w słowach gdy przychodzi do oceny kobiecej urody, no i potrafią się oni przyczepić do wszystkiego, stwierdzając kategorycznie, że Miss Wenezueli ma za szeroki nos i dziwne usta, Cara Delevingne ma za grube brwi, a nogi Beyonce to zwykłe klocuchy. No, skoro kobiety uchodzące powszechnie za piękne mają wady i obrywają za nie, to jak ma się czuć zwykła dziewczyna? Nic dziwnego, że będąc sam na sam z facetem, chowa się pod prześcieradłem.

Pokonać rywalki

Wielu mężczyzn przyczynia się do obniżenia kobiecej samooceny, ale nie można wszystkiego zwalać na złych facetów. Bo wielokrotnie jest tak, że on przekonuje o swoim zainteresowaniu, nie szczędzi komplementów, szuka dotyku i bliskości, ale jego partnerka uparcie obstaje przy swoim – jestem gruba, brzydka, a on pewnie jest z mną z litości i fantazjuje o laskach z pornosów. Skąd ten upór?

Zdaniem psychologów, kompleksy na punkcie wyglądu to przeważnie efekt rywalizacji, jaką kobiety toczą między sobą. Masa dziewczyn nieustannie porównuje się z innymi, widzi w nich konkurencję, co jednak ciekawe, kryteria oceny bywają niekiedy dość rozbieżne z tym, co deklarują sami mężczyźni. W kulturze Zachodu to przede wszystkim waga. Owszem, panowie lubią szczupłe kobiety, niemniej ideał chudości wyznawany przez płeć żeńską nie do końca pokrywa się oczekiwaniami płci przeciwnej. Tyle że dla części kobiet nie ma to znaczenia, one czują się po prostu lepiej, wiedząc, że są chudsze od reszty, i dzięki temu zyskują większą pewność siebie. Jak gdyby zazdrość konkurentek była ważniejsza od autentycznego zainteresowania mężczyzn.

Ta konkurencja sprawia, że kobietom zdarza się wbijać sobie wzajemnie szpileczki w najbardziej czułe nerwy, pytając z udawaną troską „ojej, przytyłaś? musisz spróbować nowej diety”, „nie wstydzisz się mu pokazać w takiej prześwitującej bieliźnie?”, „a nie boisz się, że on cię zostawi? tyle ślicznotek się koło niego kręci”. Każde takie zdanie zatruwa myśli i podważa wiarę we własne możliwości.

Powinnaś być jeszcze lepsza

A uwierzyć w swoją atrakcyjność to naprawdę wielka sztuka, bo kobietom bez przerwy zaleca się jakieś poprawki, sugerując, że na pewno daleko im do perfekcji. W kobiecych magazynach roi się od porad, jak szybko schudnąć, wygładzić uda, zasłonić „motylki” na ramionach, schować fałdki na plecach, wymodelować brazylijską pupę, wysmuklić talię, skorygować piersi. Cały przemysł kosmetyczny to ukrywanie wszelakich wad natury, bo absolutnie nie wolno mieć za krótkich rzęs, wąskich ust i zbyt bladych nóg.

Telewizyjne metamorfozy to już w ogóle masakra, bo przeważnie wynika z nich, że nigdy nie możesz być sobą, musisz przejść drastyczną rewolucję, by wydobyć z siebie piękno. Masz długie, jasne włosy? Trzeba zrobić look na czarnowłosą chłopczycę. Włosy kręcone? Wyprostować. Włosy proste? Nakręcić burzę loków. Opalona? Niech się wybieli. Jest blada? Niech się opali. Innymi słowy, sama z siebie pewnie nigdy nie jesteś dość ładna, by komukolwiek się spodobać, trzeba cię przerobić od A do Z, aż będziesz nie do poznania.

Nacisk na urodę jest tak wielki, że przeciętność staje się brzydotą, a umówmy się, większość kobiet wygląda po prostu normalnie, ani nie są olśniewająco piękne, ale też żadne z nich bazyliszki. Tak jednak się czują, jak największe paskudy, bo bycie normalną, ładną kobietą to dzisiaj stanowczo za mało.

Poczuć się komfortowo

Czy da się to zmienić? Wszystko się da, kłopot w tym, że żadne magiczne sztuczki nie pomogą, jeśli nie odzyska się choć cząstki wiary w siebie. Tego zwyczajnie nie da się przeskoczyć, nikt cię nie przekona, że jesteś warta grzechu, dopóki sama w to nie uwierzysz.

Częstym błędem jest i to, że kobieta od razu rzuca się na głęboką wodę i wchodzi w rolę kogoś, kim w żadnym razie nie jest, przez co czuje się tylko jeszcze bardziej niepewna. Seksi-pokojówka w czarnych kabaretkach? Trochę tego za dużo, jeśli do tej pory nosiło się głównie flanelowe piżamy, to może na początek koszulka z bawełny, ale z głębszym dekoltem i koronkową wstawką? Ok, było rzeczywiście miło, można zrobić kolejny krok naprzód, aż będzie się umiało zrzucić wszystko bez najmniejszego skrępowania.

Komfort buduje także atmosfera otoczenia. Banalne świeczki naprawdę robią klimat, tak samo jak ulubiona muzyka czy elegancka pościel. Kobiety zwykle przywiązują dużą wagę do takiej otoczki, pobudza ona na ich zmysły i działa odprężająco, a gdy stres jest mniejszy, to i o własnym ciele myśli się nieco łaskawiej.

Jeszcze lepiej, gdy i o same ciało porządnie się zadba. Tak, niekiedy kompleksy nie są zupełnie bezpodstawne, w dłuższych związkach kobiety czasem sobie odpuszczają, a singielki narzekają na brak zainteresowania, lecz nie podejmują żadnego wysiłku, by wyglądać bardziej kusząco. A jak się okazuje, już samo podjęcie próby może podnieść samoocenę – badania przeprowadzone na University of Florida wykazały, że kobiety dzięki regularnym treningom czują się bardziej seksowne, nawet gdy efekty ćwiczeń nie są jakieś spektakularne. Niewielka zmiana w diecie, staranniejsze uczesanie, nowa szminka, inne buty – stare jak świat triki potrafią zdziałać cuda, bo czuje się, że jednak można.

Wcale nie jestem taka najgorsza

Wewnętrzny komfort zwiększa także zmiana podejścia do kobiet. W dobie internetu i wszechobecnej popkultury ciężko uciec przed porównaniami, niemniej zawsze warto pamiętać, że modelka na zdjęciu ślicznie wygląda nie tylko dzięki swojej urodzie, ale i za sprawą wielogodzinnej pracy sztabu specjalistów, a fotki w mediach społecznościowych rzadko kiedy są przypadkowe.

Druga rzecz, nie trzeba porównywać się wyłącznie z topowymi modelkami. Oczywiście, nie chodzi o to, by szydzić z innych i dowartościowywać się ich kosztem, raczej by dostrzec, że dziewczyna w biurze, za którą wszyscy się oglądają, też mogłaby u siebie poprawić to i owo, a mimo to ona wcale się tym nie przejmuje, lubi siebie, dużo się uśmiecha i właśnie ta samoakceptacja podnosi jej atrakcyjność, a nie idealnie wyrzeźbione pośladki.

Nie mówiąc już o tym że mężczyzna, z którym chce się iść do łóżka, najprawdopodobniej też się czymś stresuje: że ma za małego, nie da rady, za prędko skończy, a zamiast sześciopaku wyrasta mu beczułka z piwem. Słowem – ludzie nie są idealni.

Sama uroda nie wygra

Przymus doskonałego wyglądu odbiera wielu kobietom ochotę na seks i nawet te, które prezentują się zjawiskowo, nie są wolne od kompleksów. Ba, niekiedy są skrępowane w łóżku bardziej niż dziewczyny, którym do ideału daleko, ale zaakceptowały one swoje ciało – bo gdy ktoś już to zrobi, to przestaje się tak przejmować i po prostu cieszy się z seksu. Zaś kobieta urodziwa ma świadomość, że w każdej chwili może się pojawić konkurentka jeszcze ładniejsza, seksowniejsza, młodsza, bardziej idealna. Więc boi się, że jakakolwiek skaza na urodzie osłabi męskie zainteresowanie. I ten lęk ją zżera tak, że nie umie się ona cieszyć swoją atrakcyjnością. Tak, o randki łatwiej, zalotników więcej, ale czy to daje gwarancję rozkoszy? Z tym bywa różnie.

Bardzo piękne w młodości kobiety mają wielki problem z seksem w starszym wieku, bo gdy uwierzą, że uroda to ich jedyna wartość, upływ czasu jest dla nich czymś niesamowicie przerażającym. I nie pomaga świadomość, że wyglądają lepiej niż większość rówieśniczek, ma się w głowie tylko to, że kilkanaście lat temu miało się boskie ciało, teraz to strach spojrzeć. I jeszcze większy strach pokazać partnerowi.

To nie praca domowa

To nie tajemnica, że do swojego wyglądu kobiety często podchodzą zbyt poważnie i równie serio traktują później seks. Za bardzo koncentrują się na tym, żeby dobrze wypaść, niż żeby było im dobrze. Pokazać się nago, przejść się tak po pokoju? Oj, ciężko. Jakaś wymyślna pozycja? Przecież wtedy brzuch się pomarszczy! Na stojąco? Biust obwisa. Na leżąco? Biust się rozlewa. Usiąść? Uda się rozpłaszczą. Zrobić makijaż żeby ukryć naczynka? Przecież w trakcie się rozmaże! A jak się spocę i jemu nie spodoba się ten zapach? Jest milion powodów, dla których rezygnuje się z seksu, wyłącznie dlatego, że nie dowierza się własnej atrakcyjności.

Tymczasem te kobiety, które po prostu odpuszczą zamartwianie się tłuszczykiem i wczują się w seks, w magiczny sposób zapominają o udach, pupie, brzuchu i tak dalej. Wreszcie mają frajdę. Oczywiście, swoją cegiełkę dokłada także partner, ale przyznać trzeba, że wielu mężczyzn naprawdę się stara, często wystarczy im po prostu uwierzyć – przecież nie wszyscy kłamią, za to wszystkim kiedyś skończy się cierpliwość.

    4 komentarze

  • Mieszczka.com

    Zgasić światło! 😉

  • Nieidealna

    Uważam, że tutaj najważniejsza jest akceptacja siebie. Ale czasem ciężko zaakceptować swoje wady… Wtedy praca nad sobą nie jest niczym złym. Każdy by chciał być najlepszą wersją siebie. Przeszkadza nam za dużo kilogramów, czujemy się ciężkie? Może JEMU to nie przeszkadza… ale jeśli przeszkadza nam to zastanówmy się, co możemy zrobić, aby poczuć się lepiej. Czasem wystarczy odrobina ruchu, odpowiednie suplementy (np. IQGreen – dużo moich znajomcych brało te naturalne tabletki i bardzo je chwaliły) i nagle okazuje się, że spadło nam te 5 kg. Może dalej nie jesteśmy idealne, ale czujemy się znacznie lepiej, zaczynamy siebie akceptować. Nie trzeba dążyć do ideału, ale ważne, aby dobrze się ze sobą czuć!

  • Aa

    Po takich artykułach dopiero muszę się powstrzymywać, żeby nie popaść w kompleksy, bo mi się przypomina wszystkie niedoskonałości:-). Więcej skupiłabym się na tym jak sobie z tym poradzić, a nie na opisie na punkcie czego kobiety mają kompleksy

  • Dorota

    Kompleksy to jedno, każda lub prawie każda z nas je ma. Wiem po sobie, że nawet jak przybyło mi kilka kilogramów, to dużo mniej atrakcyjna się czułam, i ta ochota faktycznie była mniejsza. Jednak chyba jeszcze bardziej negatywnie to działała na mnie obawa przed wpadką, ten stres żeby się nic nie wydarzyło typu pęknięta prezerwatywa. Dlatego przeszłam na antykoncepcję, biorę REKLAMA i to jest dla mnie duży komfort. Seks jest bardziej spontaniczny, przyjemniejszy, a to dużo. A sam wygląd, to pamiętajcie że to nie wszystko 🙂

Zostaw komentarz

Możesz użyć HTML tagów i atrybutów: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>