Główne menu

Jak znaleźć miłość po 30-stce? Przestań wierzyć, że masz 20 lat i nie szukaj!

Istnieje przekonanie, że miłość nie zdarza się wtedy, kiedy jej szukasz i pragniesz, ale wtedy, kiedy jesteś na nią gotowa. Jeśli koncentrujesz się na karierze lub na przypadkowych spotkaniach, przyciągasz do siebie niewłaściwych mężczyzn lub wkraczasz w relacje, które nie są dla Ciebie.

Istnieje też inne zagrożenie – wiara, że kobieta po 30-stce to dzisiaj dawna dwudziestolatka…. zatem nie ma, co się spieszyć. Ale czy na pewno?

Jesteśmy zadbane, pewne siebie i wykształcone. To świetnie…, ale nie oznacza to, że mamy 20 lat, bo nie mamy. To błąd w myśleniu, który sprawia, że tracimy czas. Dlaczego?

Oto powody.

Wiążesz się z chłopakiem a nie mężczyzną

red heart on the palms of a womanGdy masz nieco ponad 3o lat, powinnaś szukać mężczyzny, a nie chłopaka. Jeśli żyjesz jak nastolatka, wiążesz się z mentalnymi chłoptasiami.

To na początku może i jest zabawne, ale później mocno irytuje, drażni i doprowadza do rozpadu związku, który od początku był bez szans. Przeżywasz kolejne rozczarowanie i zdumiona pytasz – dlaczego?

Niestety prawda jest brutalnie prosta.

Po 30-stce to nie czas na metodę „prób i błędów”, którą powinnaś mieć już dawno za sobą. To nie moment na relacje z nieodpowiedzialnymi dupkami. To nie czas na szukanie swojego typu „chłopaka”.

Jeśli zależy Ci na poważnym związku, powinnaś się skoncentrować na znalezieniu mężczyzny. I chyba nie muszę dodawać, że nie chodzi tu przede wszystkim o wiek, ale o sposób myślenia, priorytety i o podejście do życia.

    44 komentarze

  • Izabela

    Zgadzam się z tym, że miłości się nie szuka
    ale wiele kobiet, zwłaszcza po 30-stce jest zdeterminowanych i to strasznie odstrasza mężczyzn

    • amona

      jakis taki colehowski ten artykul,wnosi mało poza „wierz w siebie” dislike

      • dorota

        Amono, przykro mi, że Ci się nie podoba…
        Pozdrawiam!

      • Jesienna

        Niestety zgadzam się. Doroto, stawiasz singielki po 30. na przegranej pozycji, serwując im masę zakazów i „dobrych rad” odnośnie tego, czego robić nie powinny. No bo co mają robić – chodzić do biblioteki, żeby poznać faceta? Poza tym traktujesz je jak infantylne laleczki, jakby każda kobieta koło 20stki miała siano w głowie i w dodatku się nie szanowała (ale po 30. już dla odmiany powinna). Najgorsze w tym wszystkim jest to, że same kobiety kobietom stawiają jakąś dziwną granicę, wychodząc z pozycji autorytetu (ciekawi mnie na jakiej podstawie budujesz swój autorytet – jesteś psychologiem, przeczytałaś kilka książek o relacjach czy po prostu masz męża, więc jesteś ekspertem w tej dziedzinie?) i zaczynają się wartościować ze względu na wiek.

        • dorota

          Jesienna, a kto jest dla Ciebie autorytetem? Jakie studia trzeba skończyć, jakie życie prowadzić, jakie doświadczenia mieć, by napisać artykuł? Jestem ciekawa, naprawdę 🙂 A co do meritum – taki jest Twój odbiór. Nie taki był mój zamysł. Pozdrawiam.

    • Tomek

      Trzydziestoparolatka dla kogoś takiego jak ja – samotnego 43 latka bez przeszłości to marzenie. Niestety przeważnie 40 paro latki mają już za sobą nieudane związki, dzieci. Samo dziecko z poprzedniego związku nie jest problemem. Ale różnica doswiadczeń już tak. Poza tym trzeba zostać zaakceptowanym przez dziecko (często w wieku nastoletnim). Poza tym 40 latki już nie chcą lub nie moga juz mieć dzieci wspólnych. Natomiast samotne przebojowe 30 latki uważają, ze mają dużo czasu i mogą wabić i odrzucać, przebierać. Pozostałe sa w związkach więc szukanie na ślepo tej jedynej przez kogoś takiego jak ja wśród 30 latek i 40 latek jest bardzo trudne. Moje oczekiwania: stały związek, wspólne dziecko. Co zauważyłem przykrego dla mnie – dziewczyny nie chcą rozmawać, szczególnie z kimś takim jak ja – bez doświadczenia w związkach. Zanim mnie jeszcze bliżej poznają odrzucają mnie. Często nie mówią prawdy o sobie, nie sa szczere. (trzeba „zmusić” do szczerości – ale to przeważnie kończy sie wielką obrazą). Oczywiście nie mówiąc już o fakcie, że największe wzięcie mają wysocy bruneci z kasą i pewnością siebie (często bez skrupułów). I wydaje się, że jak to jest spełnione, to reszta schodzi już na dalszy plan. A je nie jestem pewnym siebie, wysokim brunetem z kasą. I mam skrupuły. Jestem szczery. tymczasem często liczy się pierwsze wrażenie. Poza tym życie codzienne nie sprzyja nawiązywaniu znajomości – miłości. Nie ma na to czasu. Zmęczenie, nieprzychylne otoczenie. Opieranie się na plotkach i stereotypach zamiast szczerej rozmowy. Odrzucenie. Z tym się do tej pory spotkałem. A nie jestem gotów codziennie na spotkanie miłości. Średnio dosięga mnie to raz na 10 lat. Smutny, pusty świat, w którym mijamy się na co dzień niosąc emocje w sobie a nie okazując ich na zewnątrz.

      • Justyna

        Tomku, ja podobnie jak Ty nie mam praktycznie żadnego doświadczenia w związkach. Może kiedyś nie byłam wystarczająco atrakcyjna, miałam za mało pewności siebie – może. Szukałam mężczyzny mojego życia wśród znajomych i robiłam to na siłę, nieraz chyba odstraszając tym potencjalnych zainteresowanych 🙂 Aktualnie mam 29 lat i jestem sama, mimo iż pracuję z wieloma mężczyznami. Niestety większość z nich jest w stałych związkach, dla wolnych stałam się „kumpelą z pracy” – do pogadania przy kawie rano, piwie wieczorem, wspólnego wyjścia na miasto ale nie kimś do nawiązania bliższej relacji. Próbowałam poznawać ludzi na portalach randkowych, poznałam kilku ciekawych mężczyzn, ale kontakt się zawsze urywał – bywało że okazywali się inni w rzeczywistości, albo odbiegali od mojego ich wyobrażenia i przez to rozczarowanie sama zrywałam kontakt. Kiedy zauważyłam, że zaczęłam ich traktować jak towary w sklepie – każdy kolejny przecież mógł być lepszy – przestałam korzystać z tych portali i teraz siedzę tu, sfrustrowana, czytając internetowe porady i zazdroszcząc kolejnym znajomym, którym się „udało”. Ale wiesz co? Te wszystkie doświadczenia były dla mnie cenne, zaczęłam dostrzegać, co robię nie tak i gdzieś w głowie nadal tli mi się myśl, że spotkam kogoś, kto odwzajemni moje uczucia – lub ja będę w stanie odwzajemnić jego.
        Życzmy sobie szczęścia i nigdy nie traćmy nadziei!

  • Joanka

    Fajne, ja znalazłam miłość całkiem niespodziewanie, bo na spotkaniu, na którym miałam być jako jedyna singielka…
    Nawet ubrałam się nie bardzo, nie pomalowałam, żeby nie wyjść na taką, która chce komuś odbić faceta
    a Tu popatrzcie, jesteśmy razem już 8 lat 😉

  • Zbigniew Jerzy

    Ok, w końcu Ty jesteś kobietą i zapewne wiesz co piszesz. Nie ze wszystkimi tezami się zgadzam, zapewne dlatego że, 30-ka już dawno przebrzmiała. Moim zdaniem klub, dyskoteka czy pub to takie samo dobre miejsce jak winda, pociąg lub kawiarnia. Czasami nawet po jednej nocy obie osoby wiedzą że, to jest To. Dlatego też warto trwale zapisywać nr telefonu.

  • Hanka

    Hmmm już sama nie wiem, nie szukałam miłości przyszła sama, byłam gotowa, wiem czego chcę
    I tu jedno ale on nie wie czego chcę taki wieczny chłopiec i co mam zrobić by z nim być?

  • isabelle

    Ja znalazłam miłość całkiem niespodziewanie, troszkę przez przypadek. Kiedy byłam poraniona przez poprzedni związek przyjaciele wzięli mnie ze sobą na tzw domówke i wszystko szybko się potoczyło. Spotkały się 2 osoby w odpowiednim momencie życia. Do dziś jestem wdzięczna losowi i przyjaciołom za to spotkanie. A dziś wychowujemy z radością naszą największą radość córeczkę Ole

  • Marzena

    Ja właśnie mam 30. Żadnych normalnych facetów za sobą ani przed sobą. Jak nie maminsynek to żonaty, jak nie żonaty to pracoholik z napiętym kalendarzem albo znowu taki co by mnie od razu pod ołtarz zaprowadził. Chyba jestem za wybredna, powoli tracę nadzieję, czas i pewnie komórki jajowe. A zegar tyka i tyka

  • Tamara

    Też mam 31 lat i swoje problemy,a Pana Właściwego ani widu ani słychu, nie ma gdzie go poznać:P

  • Basia

    Zdaję sobie sprawę z tego co mówisz, ale to się tak łatwo mówi wybierz mężczyznę zamiast chłopca. To ja powiem tak jak masz brać byle co(patologie) to lepiej bądź sama. Czasami życie oferuję tylko takich facetów i co w tedy? Bo wszystkie kobiety po 30 to takie dorobione są…z własnym mieszkaniem. Mieszkając na wsi łatwo zauważyć, że ludzie od najmłodszych lat są podzieleni na lepszych i gorszych…nawet, jeśli tacy nie są. Moja sąsiadka buła z domu dziecka to nie była zła, zepsuta dziewczyna. Przez całe życie nikt się nie pojawił w jej życiu tak było do 25 roku życia. Później miała tylko patologie do wyboru. Tak to wygląda na wsi masz ojca alkoholika, jesteś z domu dziecka, chorowałaś w dzieciństwie to jesteś gorsza. Oczywiście w mniemaniu prostaków, którzy wcale nie są z lepszych, wykształconych rodzin.

    • Madzia

      Basiu, to chyba warto poszerzyć spektrum oddziaływania i wyjeżdżać ze wsi…wiem, że łatwo napisać, ale zmiana środowiska pomogłaby tu…na wszystkie problemy o jakich piszesz…

  • Ann

    Stranie w banie za przeproszeniem:) czekaj na milosc napewno Cie spotka- te slowa zwykle wypowiadaja osoby ktore juz sa w szczesliwych zwiazkach. Moja kolezanka rozpaczala ze jest sama spadała wręcz w paranoje a jak spotkala lubego odrazu jej sie to hasło włączylo. Punkt widzenia zalezy od punktu siedzenia. Ja jestem jeszcze przed 30 ale widze po sobie i po moich. Kolezankach ze ciezko z biegiem czasu spotlac kogos trafnego dla siebie, czlowiwk juz inaczej podchodzi do pewnych spraw. Mimo ze kazda z nas jest wyksztalcon, pracujaca, zadbana i czesto wychodzimy na wydarzenia kulturalne , puby, wycieczki. To jest naprawde trudno. Ja mysle ze duzo zalezy od szczescia i moze przeznaczenia. I moze czasy sie zmienily ale biologia nie, często kobietom po 30 ciezko zajsc w ciążę niestety mezczyzni sa w lepszej pozycji.

  • Bogdan

    Rany, dziewczyny i kobiety. Przestańcie tak klasyfikować i katalogować bo jeszcze się taki nie urodził fachowiec co poznał dogłębnie człowieka a zdarzają się rzeczy niemieszczące się w żadnym katalogu jak np wyjście za mąż zakochanej 30 latki za 70 latka. Za to jedna dobra rada. Przestańcie udawać „drut kolczasty” w naiwnej nadziei odsiania niechcianego „towaru” i zmotywowania najwytrwalszych i wartościowych, bo czemu mieli by ryzykować prawie pewną porażkę. Chcecie wrażliwych, tylko czy taki zaryzykuje aż tyle z „drutem kolczastym”? Czy to nie przekleństwo czasami nawet tych pięknych kobiet? Nic z tego dobrego nie będzie za to „dupki” co się niczym nie przejmują zostaną do wyboru. Uśmiechnij się, zachęć człowieka by do ciebie podszedł bo nie gryziesz, Kobiety ze wschodu to jeszcze potrafią, są otwarte, a co się porobiło z Polkami? Poza tym mamy ponoć równouprawnienie, to może i kobiety zaczną równo się częściej starać o kontakt? Coś zabrania wyjść z inicjatywą? Mama nakrzyczy, że nie wypada? Równe prawa owszem, ale wysiłek niekoniecznie? Zapewniam, że dziewczyny co się odważyły często wygrywają ( znam to z otoczenia, a wręcz się okazuje, że robi to sprytnie sporo dziewczyn, może trzeba więcej). Co z dość typową dla kobiet długą listą wymagań jakie musi spełnić samiec by być godnym zaszczytu? Co prawda z wiekiem lista się skraca, tylko czy jeszcze on będzie w ogóle chciał? A potem po latach „zmagań” zdziwienie: takie mądre, wykształcone, wspaniałe, zadbane, męski trup się powinien ścielić gęsto u stóp, a nie ścieli… i nie daje to nic do myślenia, tylko jedna konkluzja – faceci beee. Myślcie tak dalej a staropanieństwo lub kontakty z dupkami gwarantowane. Na wykładach Lew Starowicz nieraz mówił o tym że lista oczekiwań kobiet jest znacznie dłuższa od oczekiwań mężczyzn, a takie twierdzenia wywołują tylko pomruk niezadowolenia żeńskiej części słuchaczy, jednak nie powoduje to jakoś głębszej refleksji co jest nie tak. No i nieśmiertelny zegar biologiczny, nie ma sensu na niego pomstować. Kobiety mają znacznie mniej czasu i tyle. Faceci w sumie też, bo choć mogą dłużej, nie maja już z kim zostaje im mglista iluzje że może jednak się zdarzy….(jak w przykładowym związku z życia wziętym 30 latki z 70 latkiem gdzie on dał radę „zrobić” dziecko a ona ledwo urodziła wcześniaka w klinice, ostatecznie wszystko skończyło się szczęśliwie) Całe pokolenia mam uczyło córki jak wygląda życie i nie było problemu. Nowożytne czasy wszystko spaprały i teraz ważniejsze jest robienie kariery niż podstawy istnienia ludzkości. Wolnoć Tomku w swoim domku, ale trzeba tego ponieść konsekwencje i czasami wydać co się zarobiło robiąc karierę, by w ogóle zajść w ciążę i nie daj Bożę urodzić trwale upośledzone dziecko. Wysoka cena za własny komfort i na dodatek przeniesiona na niewinne niczemu dziecko. Osobiście uważam (i medycyna też), że kobieta powinna mieć pierwsze dziecko do około 25 – 30 roku życia (wskazane 18 -20 ze względu na największą wydolność biologiczną i najniższy odsetek problemów) albo niech sobie daruje by nie sprowadzać nieszczęścia na świat. Komfort sobie można mieć, ale tylko na swój rachunek. Rozpisałem się, ale to dzieło autentycznego chłopa, który nadział się na niejeden problem, Mnie to już nie dotyczy ale może się przyda innym. Pozdrawiam.

    • dorota

      Bogdan, problem w tym, że młode kobiety rzadko robią karierę przez wielkie K, one po prostu idą do pracy, bo nie da się inaczej. Muszą zarabiać pieniądze, żeby mieć za co żyć. Taka jest rzeczywistość. Rodzą dzieci później, bo zwyczajnie jedna pensja nie wystarcza…Nie chcą się decydować na życie z rodzicami/teściami pod jednym dachem, bo wiedzą, czym to grozi…To wszystko nie jest takie proste…

    • Paulina

      Nie wiem Bogdanie, ale Twój wpis powiał trochę żalem do strony kobiet. Tak kobiety więcej wymagają i jest to normalne, bo uwarunkowane biologicznie – chodził Pan na lekcje biologii prawda? Świat natury w przypadku każdego gatunku zwierząt ma identyczny schemat itp. samiec musi się wykazać, nie samica. Problem w tym, że kobiety przez ostatni okres czasu poszły bardzo do przodu, a mężczyźni przespali ten okres. Co do zegara biologicznego to mit, że niby „mężczyźni mogą dłużej poczekać i nie wpływa to na jakość ich nasienia” wpływa i to bardzo. Po 30-stce u mężczyzn występuje gama uszkodzonych plemników, a jak taki za młodu pił i palił, nie ma kondycji fizycznej to już ogólnie kaplica. Również po tym wieku częściej rodzą się dzieci z problemami psychicznymi (różnymi zaburzeniami). Wiedział Pan, że najczęstszą przyczyną długiego oczekiwania na potomka u nawet młodych par jest niepłodność/słabe nasienie partnera, a nie partnerki? Mężczyźni kompletnie o siebie nie dbają i są słabsi od swoich ojców, zatem mamy 50/50. Do tego zapamiętaj, że choroby genetyczne przenosimy wraz z DNA – czy będziesz miał 18 czy 45 lat któryś plemnik i tak przeniesie chorobę. Dlatego wolałabym, aby mężczyźni przestali przekazywać sobie ustnie ten mit ;), zapewne w celu mentalnego „poklepania sobie w ramię” i myśląc „mam jeszcze czas”. Dla mnie mężczyzna po 30-stce (jak i kobieta) ma słabszą zdolność rozrodczą i kobiety powinny brać to pod uwagę wiążąc się z kimś takim. Później przychodzi taki po 30-stce do kliniki i ze zdziwieniem patrzy na doktor, gdy mówi „ma pan słabej jakości nasienie, plemniki nie mogą dostać się nawet do komórki jajowej nie mówiąc o przebiciu się”. Fakt jest taki, że jeśli mężczyzna za młodu nie dbał o siebie (szczególnie gdy miał nałogi) to niech nie oczekuje „sprawności” swojego nasienia po nawet tuż 25-stce. Nie wspominając, że faktyczny stan wieku może się znacząco różnić naszego osobistego wieku biologicznego (stan organizmu, metabolizm, zdolność rozrodcza).
      „Nowożytne czasy wszystko spaprały i teraz ważniejsze jest robienie kariery niż podstawy istnienia ludzkości.” z całym szacunkiem, ale denerwują mnie (uwierz mi chciałabym zastosować ostrzejsze słowa) ludzie z takim podejściem. Pomyślał Pan, że chyba nie było kobietom (naszym matkom/babciom) „jak u Pana Boga za piecem”, jeśli młode kobiety widząc i słuchając doświadczeń kobiet (ba nawet te w średnim wieku) stawiają na samodzielność i wykształcenie. Napisze mi również Pan ILU MĘŻCZYZN jest w stanie samodzielnie utrzymać 4 osobową rodzinę (takie niby minimum demograficzne). Czy to przypadkiem nie pokazuje przykrego obrazu, kiedyś wszechobecnego szantażu ekonomicznego względem partnerek zajmujących się domem oraz obecnie pracy na dwa etaty (dom + praca)?
      „… ale trzeba tego ponieść konsekwencje i czasami wydać co się zarobiło robiąc karierę, by w ogóle zajść w ciążę i nie daj Bożę urodzić trwale upośledzone dziecko. Wysoka cena za własny komfort i na dodatek przeniesiona na niewinne niczemu dziecko.” Czyli Pana zdaniem kobieta nie ma prawa do komfortu, który powinien posiadać tylko mężczyzna – niezależność finansowa? Teraz pomyślmy jakie perspektywy ma kobieta, która zdecyduje się zostać w ,domu i być zależną od mężczyzny ufając, że to związek do końca życia (według mnie obecnie większość mężczyzn jest tradycjonalistami, gdy chodzi o branie czegoś, gdy już trzeba dotrzymywać/brać na siebie wyrzeczenia to już gorzej). Patrząc na liczbę rozwodów w Polsce to gorzej, niż źle. Co więcej moim zdaniem to NIEODPOWIEDZIALNE, aby kobieta ryzykowała przyszłość dziecka nie posiadając własnych dochodów. Mężczyźni w tej sferze (niby podstawowej względem biologii) w Polsce nie dają sobie kompletnie rady. ile młodych par bierze ślub? I jak Pan sądzi dlaczego tak mało?
      Moim zdaniem kobiety źle do tego wszystkiego podchodzą właśnie przez mężczyzn i nacisk społeczeństwa. To może przedstawię wam swoją historię. Nigdy nie interesowałam się mężczyznami. Po prostu nie miałam ochoty na związki tak to brnęło do 25. Nie widziałam w tym nic złego, nikt mi się nie podobał to po co miałam zmuszać się do kogoś, bo ktoś ma takie poglądy jak bogdan („daj komuś do 30-stki, skoncentruj swoje życie na poszukiwaniu samca aby przekazać geny”)? No to coś poszło nie tak, bo ja od zawsze miałam takie poglądy gdzieś. Przecież bez problemu można odwrócić kota ogonem, że wina leży po stronie mężczyzn albowiem nie potrafią zainteresować sobą kobiety i/lub maja za słabe osiągi na swoim koncie, aby stać się dobrym materiałem na męża i ojca. To kobiety działają na rzecz gatunku, albowiem chcą wiązać się tylko z „dobrym materiałem genetycznym” w stosunku do obecnego rozwoju DNA. Jednak wróćmy do mojej historii – skoncentrowałam się na tej niszczycielskiej karierze, zawodowym oddaniu przez które na pewno upadały mocarstwa świata. Mając 27 lat spodobał mi się pewien osobnik (POZNAŁAM GO W PRACY!!!!!!) po tygodniu byliśmy parą. Byłam w ciąży, Około 32 lat urodziły mi się bliźniaczki, obie otrzymały 10. Żadnego obciążenia genetycznego. Zdrowe jak ryby ;). Jaki morał z mojej historii. Przestańcie myśleć co inni oczekują od was, a zacznijcie patrzeć na siebie. Dbajcie o swoje zdrowie, zero nałogów, przebadajcie się pod kątem przenoszonych chorób genetycznych (niestety również trzeba sprawdzać partnera), a bez problemu po 30-stce urodzicie zdrowe dzieci. Wiecie ile młodych mam rodzi ciężko chore dzieci? Mało. Dlaczego? Bo one najczęściej dokonują aborcji i często pod naciskiem innych (partnera/męża!!!!!!!!! rodziców!!!!!!). Starsze kobiety decydują się je wychować, najczęściej z powodu dobrej sytuacji materialnej. Zatem bogdan bardzo mało wiesz o tej praktycznej stronie „starzenia się organizmu” oraz obecnie „męskiej nadawalności” do założenia rodziny, bo jak mój dziadek mawiał „jeśli nie jest w stanie ciebie utrzymać to już nie potrafi spełnić podstawowej rzeczy w małżeństwie”. Gdyby obecnie kobiety rygorystycznie patrzyły czy mężczyzna potrafi na poziomie utrzymać rodzinę i nie przez myśl nie przyszłoby, aby pracować to przyrost naturalny mielibyśmy grubo na minusie ;). Dlaczego to wołacie, aby kobiety obniżyły swoje wymagania, a nie pomyślicie, aby podwyższyć swoje standardy? To jest właśnie strona męskiej dość podstępnej mentalności – tak wmówić innym, aby to oni sądzili, że są winni, a wówczas sam nie będę musiał kiwnąć palcem.
      Pozdrawiam

      • Paulina

        Dla tych którym nie chciało się doczytać :). Ogólnie zauważyłam, że najwięcej par poznaje się w pracy, bądź rzeczywiście przypadkiem. Przecież codziennie przechodzicie koło tylu wolnych mężczyzn. Dbajcie o siebie, zbadajcie swój autentyczny wiek biologiczny (ja w moim obecnym wieku po 30 mam wiek biologiczny 22 latki wliczając w to stan komórek jajowych) i szeroko się uśmiechajcie. Puszczajcie o kant głosy tych niezadowolonych mężczyzn, bo większość z nich zawsze chce coś otrzymać przy własnym najmniejszym zaangażowaniu/nakładzie pracy, od dzisiaj oficjalnie nie macie na takich czasu! Nauczcie się, że posiadanie rodziny nie jest wyznacznikiem szczęścia, a jego skutkiem. Tyle młodych par żałuje swoich wyborów, bądź co gorsza mają w życiu pod górkę.

      • Tomek

        Paulino. Nie piłem nigdy i nie paliłem. Jestem szczupły, wykształcony. Czytałem „Socjobiologię” Wilsona, „Ewolucję pożądania” i jeszcze parę innych ciekawych pozycji z zakresu psychologii społecznej. Mam pracę, jestem uczciwy, zadbany. Niestety, nie jestem bogaty, nie jestem wysokim brunetem, nie mam inteligenckiego pochodzenia itp. Juz z tego powodu jestem odrzucany na starcie. Żadna nie zadaje sobie trudu poznania mnie bliżej. Ja na siłę nikogo NIE MAM PRAWA poznawać. Bo to zostaje uznane często za „napastowanie’, „stalking” albo cos podobnego. Wierz mi doświadczyłem tego nie mając żadnych złych intencji. Człowiek często w ten sposób ryzykuje swoją opinią, pracą (szczególnie gdy pracuje się w tym samym miejscu). Rozumię obawy kobiet o zdrowie przyszłego potomstwa i jestem gotów na zasadzie wzajemności przebadać się na wszelkie możliwe sposoby. TYLKO ŻE TO NIKOGO NIC NIE OBCHODZI! Liczy sie pierwsze wrażenie. Zawsze przegrywam z wysokimi brunetami. A jak jeszcze SPRAWIAJĄ WRAŻENIE kogoś przy kasie! Przegrywam w ten sposób nawet z kierowcami. Ale oni mają ten spryt. Potrafią się odpowiednio zaprezentować. Koleżanka mi powiedziała: liczy sie CIUCH. nie bądź na poczatku nigdy taki szczery, nie poruszaj poważnych spraw. I widzę, że ma rację. Że tak własnie jest. Tylko, że ja taki nie jestem. Szczerosć jest dla mnie najważniejsza. Rozmowa, czułość. A ciuch? Mogę się ubrać jak ona będzie chciała. Tylko musi mi powiedzieć jak lubi. A do tego etapu nigdy nie dochodzi bo liczy sie pIERWSZE WRAŻENIE. CZysta biologia? Prawda? Jesteśmy zwierzętami. tak Tylko naczelnymi. Jesteśmy ludźmi! I jeszcze jedno. Kobiety i mężczyźni są TAKIMI SAMYMI LUDŹMI. Te same emocje, te same uczucia, te same obawy. Wierz mi! Mówię o ludziach myślących a nie o samiczkach i samcach. Odrzucenie, śmiesznosć, porażka boli tak samo! A równouprawnienie już jest. Moimi szefami sa kobiety. ja jestem zwolenników relacji partnerskich w związku. I co z tego??? Gdy liczy się pierwsze wrazenie a potem ” czy jest w stanie zapewnić mnie i dziecku kasę”. Niech kombinuję, niech oszukuje, niech będzie bez skrupułów wobec innych tylko niech o mnie dba. Jeśli nie jesteś samcem alfa – jesteś nikim. Jak zwierzęta.

    • Tomek

      Bohdan ma rację: „…Przestańcie udawać „drut kolczasty” w naiwnej nadziei odsiania niechcianego „towaru” i zmotywowania najwytrwalszych i wartościowych, bo czemu mieli by ryzykować prawie pewną porażkę. Chcecie wrażliwych, tylko czy taki zaryzykuje aż tyle z „drutem kolczastym”? Czy to nie przekleństwo czasami nawet tych pięknych kobiet? Nic z tego dobrego nie będzie za to „dupki” co się niczym nie przejmują zostaną do wyboru…”. Nie zgadzam się z Bohdanem, że po 30 to kobieta niech sobie da spokój z dzieckiem i że 30 latka z 70 latkiem to dobry pomysł. Ale poza tym to ma rację. A tu proszę, spotkał się z Waszej strony z ogniem krytyki. Ja niestety tez zauważyłem, że wszyscy mówią o równouprawnieniu ( i w tym duchu jako już dorosły obecnie 43 latek żyję) a kobiety zachowują się jak księżniczki w wieży z fosami. Przecież mają już w wieku 30 paru lat pewne spostrzeżenia życiowe (nawet jeśli nie doświadczenie w związkach) i mniej więcej powinny się orientowac, który mężczyzna nie poczyta ich inicjatywy tylko jako zachętę do seksu. I przede wszystkim: można być nieśmiałą i ostrożną – ale trzeba ROZMAWIAĆ, mówić, czego się oczekuje. nie słuchać rad kolezanek, plotek . Kierować się swoim rozumem, obserwować potencjalnego partnera w bezpośrednich relacjach a nie poprzez relacje innych! Być ostrożną ale otwartą!

  • Agata

    Witam ,Pana Tomka bardzo chętnie poznam;)

  • Kamil

    Takich Tomków którzy nie myślą dolną częśsią dresu a obserwują kobiety i wyciągają wnioski jest więcej niż zdawać by się mogło.

  • zula

    chętnie poznam taka bratnią duszę. znacie jakiś sposób?

  • Krzysztof

    Trochę odkopałem temat. Mam 37 lat i za sobą jeden poważniejszy związek i kilka krótszych nieudanych. I to nie ja je kończę, tylko zawsze kobieta. I zawsze słyszę: „to nie ty, to ja”. Ale szczerze mówiąc wychodzą na tym lepiej. W większości już zamężne i chyba szczęśliwe. A ja coraz bardziej pogodzony z wieczna samotnością.
    Nie jestem przystojny – z nadwagą, łysawy, w okularach – i w „tradycyjnym” podrywie nie mam szans. Jestem samotnikiem i domatorem. Nie oznacza to, że nie lubię gdzieś wyjść, czy pojechać. Samemu mi się po prostu nie chce. Ale jak już kogoś poznam to jestem otwarty, bardzo kochający, troskliwy. Ugodowy i spokojny. Chce wspólnego szczęścia, a nie cudów.
    Oczywiście mam tez oczekiwania. Wygląd. inteligencja. Zainteresowania. Jak każdy. A interesuję się RPG, SF, książkami i komiksami. Filmem, grami komputerowymi. Jeżdżę na motocyklu i strzelam czarnoprochowo. I co z tego? Nie ma w moim zasięgu kobiet o zbliżonych zainteresowaniach.
    Jestem na portalach randkowych itp. Tylko co z tego? Nikt nie pisze, nikt nie odpowiada. A jeżeli już to kobiety tak zdesperowane, że chyba nawet opisu mojej osoby nie przeczytały. I nawet to, że mieszkam w stolicy niewiele pomaga. Zbyt wiele konkurencji by się w jakikolwiek sposób przebić, a oczekiwania płci przeciwnej kosmiczne.
    Tak szczerze ja już jestem po prostu zmęczony. Nie mam psychicznych sił na podryw i granie tajemniczego uwodziciela. Czekać, kusić, starać się. I stracić kolejny rok. Bo znów zostanę odrzucony i będę cierpiał. Samotność to cierpienie, ale próby jej zakończenia kończą się dla mnie tylko gorszym samopoczuciem.
    To jest ściana której nie potrafię przeskoczyć ani obejść.

    • dorota

      Krzysztof piszesz, że nie jesteś przystojny, a sam zaznaczasz na pierwszym miejscu, że liczy się dla Ciebie wygląd…

      • Krzysztof

        Tak liczy. Mężczyźni są w dużej mierze wzrokowcami i nie mam zamiaru się tego wypierać. Ale nie chodzi mi o wygląd modelki. Tylko o kształt twarzy, makijaż, uczesanie, a także figurę. Zestaw, który do mnie przemówi. Prawdziwa kobieta, a nie fotoshop z okładek gazet.

        • Maria

          „Nie jestem przystojny – z nadwagą, łysawy, w okularach – i w „tradycyjnym” podrywie nie mam szans” no właśnie o tym mowa… skoro sam wiesz, jak wyglądasz, to rozglądaj sie za kobietą podobną sobie. Obydwoje zaakceptujecie swoje niedoskonałości. Ale pewnie jak większość ‚facecików’ nazywających kobiety z 20 kg nadwagą wielorybami, marzysz o szczupłej, dobrze uczesanej (HELOŁ, sam jesteś łysiejący!) i pięknej kobiecie. Zejdź na ziemię.

          Aha i coś jeszcze…. My kobiety TEŻ patrzymy na wygląd. To, ze niektóre nie w takim stopniu, co mężczyźni wynika tylko z tego, że mniej zarabiamy i czasem kobiety wolą grubego i łysego okularnika, ale mieć co do gara dzieciom włożyć, bo przystojny alvaro nie zawsze będzie taką opcją zainteresowany. Narzekacie na samotność, szukacie „miłości” ale jedyne, co Was w kobiecie interesuje to, zeby była bez nadwagi, z lśniącymi kaskadami włosów, na szpileczkach, w pończoszkach, samodzielna, wykształcona, pracująca ale jeszcze gotująca, sprzątajaca i rodząca dzieci. Bo co? Bo „mężczyźni są wzrokowcami” xD dobre… A potem się zdziwisz jak wyłapiesz kobietę na kasę i dostaniesz seksy raz na miesiąc! Oj zdziwisz się!

          Ja mam parę (parę nie paręnascie) kg które mogłyby ewentualnie odejść, do tego śliczną buzię, ładne włosy i full wypas: wykształcenie, osobowość, wartości i zainteresowania. Do tego 25 lat. Ale czekam. Trafiałam na wielu. Również na takich, na których wygląd też nie zwracałam uwagi ale spostrzegłam, że tacy faceci są niedowartościowani do tego stopnia, że nigdy nie będą w stanie mnie skomplementować, docenić itp. Chodziłam z łysiejącym grubasem jak Ty i jedyne co, to potrafił mi wytknąć moje wady. Chodziłam z mężczyznami jak modele. Komplementom w moją stronę nie było końca. Potrafili mnie docenić. I to było miłe.

          Przez chwilę zakosztowałam internetowych randek. Tu jak w realu – przystojni potrafią zagadać itp. Grubi, łysiejący od razu…. „wymienimi się zdjęciami”? Kurde, facet, ogarnij się! Masz nadwagę i oczekujesz szczupłej? Schudnij albo bierz kobietę z nadwagą! Itp itd. My TEŻ mamy oczy i też nas nieraz na Wasz widok bolą!

          Ah i co do mnie, oczekuję tego, co mam sama: ładnej buzi, zero oznak łysienia (sory, ale mam 25 a nie 55 lat i nie szukam kogoś, kto będzie wyglądać jakby był moim ojcem) i max paru (a nie parudziesieciu) dodatkowych kg do kochania. Do tego powinien umieć się przyzwoicie ubrać (dla wielu nadal wszystko, co nie jest jeansami i tshirtem jest p*dalskie i potem widzimy bandę dreso Januszy ze śliczną kobietką pod pachą… ja tak nie chcę!) i być ogarnięty. Żeby ludzie widząc nas nie szeptali miedzy sobą, że „jest taki brzydki, wiec pewnie bogaty”. Nie szukam milionera ani sponsora, jestem samodzielna (nawet zmotoryzowana). Ale szukam faceta, który jednak będzie dla mnie godnym partnerem. Jeśli np na 2-3 lata odejdę na macierzyński, to chciałabym w komforcie finansowym wychowywać dziecko. Byc moze przez ten czas nie wyjechalibyśmy na wakacje ani nie zrobili żadnego remontu, ale miałąbym na jedzenie, rachunki i okazyjne małe przyjemności jak kino, restauracja, wycieczka weekendowa itp. Czy to źle, że oczekuję mężczyzny, który nie zmarnował swojej młodości i, tak jak ja, inwestował w siebie? Czy mając mgr mam zwiazac sie z kimś po zawodówce na najniszej krajowej? Tyle to ja zarabiałam na pół etatu… I tacy wegetujący, często też piękni inaczej mężczyźni oczekują, że śliczna, szczupła i wykształcona kobieta rzuci się na nich?

          ktoś poruszył wcześniej kwestię zmiany środowiska. Zgadzam się w 100%. Wychowałam sie na wsi. Z mojego rocznika wszystkie kobiety pracują. Jedna na warzywkach w DE, druga jako kierownik marketu, trzecia po studiach, czwarta też, także i ja. Żadna z nich nie została w wioseczce. Faceci – czwórka. Jeden był kierowcą TIRa ale stracił prawo jazdy od chlańska, drugi robi przy łopacie w PL, trzeci w DE, czwarty jest homo i jest fryzjerem w stolicy województwa. Hmmm… do wyboru do koloru! Żebym oczopląsu nie dostała! Tyle dobrych partii, że nie wiem kogo wybrać!

          To nie jest tak, ze nie ma już w ogóle fajnych meżczyzn. Bywają, owszem… Ale 1. jest ich tak niewielu, ze ci przystojni, dobrze zarabiający nie mając konkurencji wolą się bawić życiem a na małzeńśtwo patrzą jak na niewolnictwo (przy podejsciu wielu kobiet nie jest to dalekie od prawy) 2. Jak facet jest serio fajny, to długo sam nie jest. Mało jest fajnych SINGLI. 3. Jeśli kobieta jest ładna i inteligentna, a do tego wykształcona i samodzielna to ja sie pytam… PO CO jej facet, który nie ma perspektyw w pracy, wygląda jak ziemniak i jest do tego chamem, szowinistą, ocenia kobiety po 30 jako zdezelowane, z „gorszą zdolnoscią rozrodczą” itp. Nie wiem skad pochodzicie, co poniektórzy, ale moja babcia 60 lat temu urodziła swoje pierwsze dziecko w wieku 29 lat. Jeśli mieszkacie wsród patologii, gdzie od pokoleń matkami zostają nastolatki, to w istocie możecie mieć zakłamany obraz rzeczywistości, ale w świecie normalnych ludzi na poziomie tak nie jest. Normą jest ciąża po 28 roku życia. Ludzie na poziomie wolą mieć za co odchować dzieci i zaplanować je, wiedzą o antykoncepcji itp. A że u Was jest inaczej, to przykro mi…

  • Klara

    Ja ostatnio coraz częściej słysze o parach które się poznały przez internet. Na przykład koleżanka na kochaj.pl od niedawna się z kimś spotyka. Teraz to te portale są przemyślane, osoby które na prawdę chcą czegoś poważnego się tam spotykają i fajnie moim zdaniem że jest taka opcja 🙂

  • Natalia

    Witam wszystkich na tym forum,czytam te wszystkie komentarze i nie do konca się ze wszystkim zgodzę!Jestem singielką,kobietą po 30stce,bylam w wieloletnim związku-temat zakończony.Pare razy probowalam poznac mezczyzne na staly związek co niestety konczylo się fiastem na 2 lub 3 spotkaniu!Dlaczego otoz to,nawiąze do komentarzy jestem taki i taki,nieprzystojny! nie jestem wysokim brunetem nie mam szans u pieknej kobiety o co tu chodzi?????zaloze ciuch ale jaki taki jaki kobiecie sie bedzie podobal wogole nic z tego nierozumie!!!Jestem lysy z brzuszkiem szukam pięknej kobiety????Umowi sie a pozniej nie mam szans na dalsze poznanie dlatego ze patrzy na to ze nie mam kasy???????Sorki z takim typem rozmowcy wyszlabym przed siebie i podziekowala ani ochoty niemiala na dalsza znajomosc.Musi byc chemia pomiedzy dwojgiem ludzi,musza sie na wzajem sb podobac,niebede nikomu gazety zakladac i udawac ze to Enriqe,na sile sie do niczego zmuszac!Nie bede zadnemu facetowi matkowac jak ma sie ubierac zalosne to chyba ze urodze dziecko to wtedy bede matka!Nie potrzebuje filozofa,lenia tylko normalnego zaradnego faceta ktory ma stalą prace i w przyszlosci bedzie lozyl na wlasne potomstwo!Temat rzeka powodzenia zycze singielkom glowa do gory trzeba wierzyc ze w koncu pojawi sie ten idealny dla kazdego i pamietac ze ksiąze z bajki nie istnieje Pozdrawiam

  • Anna

    Miłość można znaleźć w każdym wieku, tylko trzeba wyciągnąć do niej ręce.
    Ja tak zrobiłam idąc do biura Matrymonialnego Ostoya w Warszawie.

Zostaw komentarz

Możesz użyć HTML tagów i atrybutów: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>