Kim jest nudziarz?
Nudni ludzie męczą. W ich towarzystwie każdy tylko kombinuje, jak się wyrwać, szuka wymówek, próbuje delikatnie spławić – bo jednak głupio tak brutalnie powiedzieć, żeby się odwalili. Ale co tak naprawdę czyni ich nudnymi? Skąd bierze się owa niechęć? Cóż, trochę ciężko zdefiniować przyczyny – ktoś po prostu przynudza, i już.
Bo nie jest wcale tak, że łatka nudziarza przyczepia się do jedynie do osób pustych, głupich, bez zainteresowań i bez własnych poglądów. Całkiem często rozbija się o kiepski marketing oraz ludzką tendencję do pochopnego oceniania innych, bazowania na stereotypach. Poza tym, nuda jest odczuciem mocno subiektywnym, choć da się zauważyć, że tak jak wybrane jednostki podbijają serca w niemal każdym towarzystwie, tak przy niektórych, gdziekolwiek się pojawią, trzeba dyskretnie maskować odruch ziewania.

Czy jesteś nudna?
Nuda to koszmar
Nuda na ludzi działa otępiająco. Głód czy strach to są odczucia straszliwie nieprzyjemne, ale zarazem często działają pobudzająco, uruchamiają instynkt przetrwania. To o tyle ciekawe, że nasz organizm lubi chodzić na skróty i nie widzi sensu w przemęczaniu się ponad miarę – trzeba walczyć, to jasne, trzeba przetrwać, ale najlepiej, gdyby się to dało osiągnąć możliwie najniższym kosztem. Nie ma po prostu sensu w marnotrawieniu energii, dlatego tak trudno się zmotywować na przykład do uprawiania sportu, bo nie jest to coś niezbędne do przeżycia – to raczej długofalowa inwestycja.
Stan nudy może się więc wydawać czymś pożądanym, ponieważ oznacza najpewniej, że nic nam nie grozi, mamy co jeść, mamy dach nad głową. Możemy sobie poleżeć i… i właśnie nic. Nic się nie dzieje. To nie jest zwykły odpoczynek, gdy mamy czas żeby się zrelaksować. Nuda oznacza pustkę, a to szybko zaczyna drażnić. A jak bardzo, to pokazują różne badania, na przykład te przeprowadzone przez University of Virginia, według których ludzie woleli zostać lekko porażeni prądem zamiast siedzieć bezczynnie w pustym pokoju – dokładnie tak, naciskali przycisk, który ich „kopał”, żeby poczuć jakąkolwiek stymulację.
Ten wynik wielokrotnie potwierdzono w innych eksperymentach, z czego wynika, że ludziom, generalnie, wcale nie odpowiada wieczne nicnierobienie, i lepiej zaznać jakiegoś dyskomfortu niż nie czuć w ogóle. Nie chodzi przy tym o to, że człowiek ciągle musi mieć czymś zajętą głowę i nie umie pozostać sam z własnymi myślami. Kontemplacji przecież bardzo fajnie się oddać, ale nuda to coś zupełnie innego – nuda nie ma sensu, nie tworzy celu, a bezcelowość jest wyjątkowo irytująca.
W sytuacjach społecznych jest dokładnie tak samo. Prowadząc nudną rozmowę, człowiek czuje zazwyczaj, że marnuje czas, a ten dialog do niczego nie prowadzi. Nudne przyjęcie potrafi zmęczyć bardziej niż praca, a nudna randka to już w ogóle. Wszystkie zasoby zeżarte przez nudę można było przeznaczyć na rzeczy bardziej pożyteczne albo przyjemniejsze – jałowe spotkanie to stracona szansa na lepszą okazję. Boli właśnie ta bezproduktywność, bo nuda nie dostarczyła choćby głupawej rozrywki, jest wyłącznie stratą.
Przyszedł pan maruda, niszczyciel dobrej zabawy
No dobrze, ale kim konkretnie są ci straszni nudziarze? Tak z grubsza, to ludzie bez osobowości, przeźroczyści i do bólu przewidywalni. Czy są, czy ich nie ma, to bez wielkiej różnicy. No ok, może różnica taka, że bez nich jakoś fajniejsza atmosfera – rzecz w tym, jak bardzo niczego nie wnoszą, jak bezbarwne są ich wypowiedzi i w zasadzie to z góry wiadomo, co powiedzą, co zrobią, jak się zachowają. Nie są nawet w stanie zezłościć i sprowokować, jedynie nużą swoją bezpłciowością.
Nudni są również ci, którzy zanadto koncentrują się na sobie i przez cały czas chcą być w centrum uwagi. Jak się odzywają, to głównie po to, by się czymś pochwalić albo ostro skrytykować – bo nierzadko są bardzo edgy, przesadnie cyniczni, sceptycznie nastawieni do wszystkiego, co w pewnym momencie już nie robi wrażenia, bo staje się jasne, że oni zawsze już będą w kontrze, dla zasady, a to nudzi.
Przytakiwacze też nudzą, i na dodatek wzbudzają pogardę swoją służalczością – tak bardzo chcą wkupić się w łaski jakiejś grupy, że wyrzekają się czegokolwiek swojego, co mogłoby spotkać się z dezaprobatą. Przez to nie mają własnych poglądów, nie są kreatywni, nie potrafią niczym zaskoczyć, nie są zabawni – no nie ma z nimi żadnego punktu zaczepienia. I jedynie grzeczność może zmusić do rozmowy z takim nudziarzem, a po minucie w głowie recytuje się wszystkie znane modlitwy w nadziei, że ktoś nas wybawi.
Nie umiesz się sprzedać
Zero osobowości to oczywistość. Tyle że nudziarzami całkiem często nazywa się ludzi o ciekawych zainteresowaniach, robiących fajne rzeczy. Brakuje im po prostu umiejętności społecznych, są nieśmiali, introwertyczni, potrzebują czasu, żeby się przełamać, nie wiedzą jak sprzedać anegdotę z życia osobistego, nie potrafią opowiedzieć dowcipu. Jak w filmie „Prestiż” – ten numer ze znikającym typem był świetny, ale wykonawcy kiepsko go zaprezentowali, coś się stało i koniec, widownia nawet nie zdążyła zareagować. Dopiero przy odpowiedniej obudowie występ magików stał się hitem.
Pozornie nudni ludzie mogą być właśnie jak ten numer – towarzystwo ich nie rozumie albo w ogóle nie dostrzega, czemu winna jest wycofana, zniechęcająca do kontaktu postawa. Co prowadzi do błędnych wniosków, że jak ktoś cichy, to pewnie nudny, i tylko ci głośni, ekstrawertyczni, są ciekawymi ludźmi, i to wokół nich warto się gromadzić. Charyzma oczywiście może iść w parze z interesującą osobowością, jednak robienie wokół siebie szumu niekoniecznie musi być lepsze od rezerwy, to po prostu inne zachowania.
Niemniej jak najbardziej można być nudnym mimo solidnego, merytorycznego zaplecza, co świetnie widać w polityce – generalnie mniej ważne jest, co kandydat mówi, bo w ogólnym rozrachunku istotniejszy się okazuje sposób prezentacji oraz to, czy udało się wzbudzić emocje. Mądry wywód monotonnym tonem zaciekawi co najwyżej wąskie grono fanatycznych pasjonatów tematu, bo reszta szybko się znudzi, nawet mimo początkowego zainteresowania. Wiele zależy po prostu od preferencji słuchaczy – możesz mieć nietuzinkowe hobby, opowiadać o nim z pasją i dowcipem, a i tak po chwili stracisz większość publiczności, jako że ich zainteresowania są diametralnie różne.
Choć z drugiej strony, właśnie dzięki porywającej narracji niektórym udaje się wciągnąć widzów w opowieści o zwyczajach ważek, działaniu przetworników, rodzajach włosia w pędzlach, czyli tematach, które owej widowni wcześniej ani trochę nie interesowały. Krótko mówiąc, nudnych ludzi nie chce się słuchać, bo przyciąga nas nie tylko treść, ale też forma, a czasem to głównie ona – może się to wydawać niesprawiedliwe, lecz tak już jest, że jeśli chcesz zwrócić na siebie uwagę, to bez odrobiny show raczej się nie uda.
Fajne, ale już więcej nie mów
Z efektowną otoczką można jednak całkiem łatwo przesadzić. Niektórzy tak bardzo nie chcą być przeciętni, że angażują się z bazyliony aktywności, ciągle wymyślają coś nowego, mają same ambitne hobby, a ich praca nie jest zwyczajną pracą, tylko odkrywaniem siebie i budowaniem lepszego świata. Trochę ich można zrozumieć, bo bardzo łatwo oceniamy ludzi po pozorach, że jak księgowy, to pewnie nudziarz w gajerku, co umie tylko o cyferkach gadać, a jak oglądasz „Hotel Paradise” to pewnie jesteś płytki jak kałuża po mżawce.
A ciągłe nawijanie o własnym pasjonującym życiu na dłuższą metę męczy – wbrew własnym intencjom, narrator zdobywa rangę nudziarza. Tym bardziej, kiedy w przekazie jest zbyt dużo inside jokes, które w dodatku stają się powodem do szydzenia z ludzi nierozumiejących tych hermetycznych żartów. Bo co z tego, że robisz tyle fajnych rzeczy, skoro nie słuchasz innych i tylko się przechwalasz, i tak naprawdę mówisz w kółko jedno i to samo, więc reakcja jest jedna – żebyś się wreszcie zamknął.
Czy bycie nudnym jest złe?
Prawda jest taka, że większość ludzi jest przeciętna, i to poniekąd wymóg społeczności, żeby być nudnym, ponieważ wypada się w określony sposób ubierać, zachowywać, realizować życiowe cele. Osoby próbujące wyłamać się ze schematu nie zawsze są odbierani pozytywnie, co zniechęca resztę do rezygnacji z bezpiecznej szarości. Nie oznacza to jednak, że przeciętność musi być nudna, a nawet jeśli jest, to w czym problem?
„Nuda” często oznacza po prostu zwyczajne życie, czyli bez wielkich fajerwerków, ale i bez wielkich dramatów – jest w cudzysłowie, ponieważ nie ma ona w sobie żadnej beznadziei odbierającej chęci do życia. I całkiem łatwo da się z niej wyłuskać ekscytujące momenty, mieć coś swojego i unikalnego, czym się wzbudzi sympatię u innych. Taką szczerą sympatię, bo można zauważyć, jak w wielu przypadkach ktoś nienudny służy głównie jako dostawca contentu – nie chodzi o towarzystwo, ale o rozrywkę cudzym kosztem. A w takim kontekście to już chyba lepiej pozostać nudziarzem.


Dlaczego kobietom tak trudno stawiać granice?
Czy przed ślubem trzeba się wyszaleć?
Mam 30 lat i zaczynam od zera. Czy to normalne? Bardziej niż myślisz
Czy naprawdę warto wychodzić ze swojej „strefy komfortu”?
Dlaczego z wiekiem coraz trudniej nawiązywać przyjaźnie?
Social aging: dlaczego kobiety po 30 czują, że świat traktuje je jak starsze, niż są?
Czym jest praca emocjonalna?
Dlaczego kobieca rywalizacja jest tak źle postrzegana?
Czy kobiety są zmęczone byciem „silne”? O niewidzialnym ciężarze, który nosimy codziennie
Dlaczego jesteśmy rozczarowane własnym życiem?
Dlaczego kobiety boją się być asertywne?
10 rzeczy, które kobiety rozumieją dopiero po skończeniu 30 lat
Dlaczego kobiety tyle mówią?
Dlaczego chłód emocjonalny wydaje się tak atrakcyjny?
Dlaczego ludzie bardziej skupiają się na swoich wadach?
Zostaw komentarz