Główne menu

Czy kobiety są dzisiaj płcią uprzywilejowaną? Kto tu kogo dyskryminuje?

Patriarchat wymyśliły kobiety. A konkretniej – feministki, które patologicznie nienawidzą mężczyzn, więc ubzdurały sobie, że istniał jakiś opresyjny system miażdżący kobiety. I teraz, z powodu tych swoich urojeń, mszczą się na facetach. No ok, pewne rzeczy nie były idealne. No dobra, ten patriarchat był. Ale już od dawna go nie ma! Kobiety mogą robić, co chcą, a nawet więcej, bo w ramach wyrównywania rachunków zażądały określonych przywilejów. I niech no który zaprotestuje, to zakrzyczą, że świnia! Świnia szowinistyczna!

Nie można się poskarżyć, choć bez wątpienia jest na co. Można co najwyżej powzdychać do dawnych czasów, gdy mężczyzna jeszcze coś znaczył. Bo dzisiaj, jeśli jakaś płeć jest uprzywilejowana, to są nią kobiety. Męska dominacja? Śmieszny mit, podtrzymywany chyba jedynie po to, by kobiety bezkarnie mogły wykorzystywać swój status ‘ofiary’ i jeszcze bardziej gnębić facetów.

Więcej, więcej, więcej

Sto lat to raptem chwila w dziejach ludzkości, ale mniej więcej tyle wystarczyło, bo zrewolucjonizować podejście do równości płci. Kobiety zyskały wreszcie prawa przysługujące dotychczas tylko mężczyznom, ale, zdaniem wielu, na prawach się nie skończyło. Kobiety dzisiaj walczą już tak naprawdę nie o równość, a o dodatkowe przywileje, o bonusy przyznawane wyłącznie za to, że jest się płci żeńskiej. Chcą dokładnie tego samego, co kiedyś mieli ci przebrzydli ‘patriarchaliści’, a nawet bardziej, bo kobiety zdają się nie mieć żadnego umiaru w stawianiu żądań. Nie szukają sprawiedliwości, po prostu się mszczą, gdyż mężczyzn nienawidzą. A efektem tej nienawiści jest właśnie dyskryminacja panów, o której mało kto wspomina, bo temat śmieszny i niepoważny.

Śmieszny, ponieważ zgodnie ze stereotypami, biali, heteroseksualni mężczyźni to najbardziej uprzywilejowana grupa ludzi. Mają władzę, pieniądze i siłę, dzięki czemu gorszym od siebie mogą dyktować warunki. Tyle że to tylko stereotyp – statystyczny mężczyzna nie jest żadnym przedstawicielem grupy trzymającej władzę, wręcz przeciwnie, z każdej strony dostaje po głowie. Podczas gdy kobiety poprawiły swoją sytuację, mężczyzna zyskał dodatkowe obowiązki. Nikt poważnie nie traktuje jego problemów, tego, że jest coraz bardziej przepracowany, zmęczony, zestresowany, przytłoczony obowiązkami. Nie czuje się żadnym panem świata. Czuje za to, że świat ciągle czegoś od niego chce, a największe wymagania stawia przed nim kobieta. I co gorsza, ile by jej nie dał, ciągle będzie za mało, aż on w końcu padnie na pysk, wypompowany do cna, a ona pójdzie do innego.

Tak właśnie współczesne kobiety wyniszczają mężczyzn. Bezwzględnie. Nie zdjęły z nich starych obowiązków, tylko jeszcze dołożyły nowych. Zażądały zmiany męskiego wzorca, ale na nową wersję mężczyzny też ciągle kręcą nosem. Spychają facetów w dół, wgniatają w ziemię szpileczkami, cokolwiek pójdzie nie po ich myśli zaraz wrzask i grożenie procesami. I to one są dyskryminowane?

Kto naprawdę rządzi?

Mężczyźni czują się tłamszeni i wykorzystywani, mają dość tego, że bez przerwy oskarża się ich o całe zło tego świata. I tego, jak odbiera się im kawałek po kawałeczku prawo do bycia sobą. Krótko mówiąc, sytuacja się odwraca, teraz to facet nie ma nic do gadania. Jednak patrząc na współczesny świat jakoś trudno to dostrzec. Na gorszą sytuację kobiet były papiery – nie wolno im było studiować, głosować, mnóstwo obszarów życia społecznego i zawodowego było do nich zamknięte, w znakomitej większości przypadków zawsze były od kogoś finansowo zależne. Jakie współczesne prawo zakazuje czegoś mężczyznom, jednocześnie dając kobietom wolny dostęp?

Słowa o upadku męskiej dominacji brzmią śmiesznie, gdy popatrzy się na najważniejsze polityczno-gospodarcze szczyty – są tam prawie sami mężczyźni. Szefowie największych koncernów? Kobiety to w tym gronie rodzynki. Gospodarka, polityka, armia to domeny mężczyzn, jak zatem można mówić o jakimś uprzywilejowaniu kobiet? Więcej prawdy jest w stwierdzeniu, że nie wszystkim facetom dane było wdrapać się na szczyt i teraz klepią biedę. Jednak na szczytach wciąż panują mężczyźni i to oni podejmują kluczowe decyzje.

Co więcej, męską nadreprezentację traktuje się jako coś normalnego, oczywistego. Nikogo nie szokuje, że w rządzie 70 procent to mężczyźni, a 30 procent to kobiety, ale gdy proporcje są odwrotne, to zaraz wielka sensacja. W programach publicystycznych komentatorami są w większości mężczyźni i nikogo to nie bulwersuje. Kobiecą reprezentację w piłce nożnej prowadzą mężczyźni i nikt tego nie kwestionuje, ale aż strach pomyśleć co by było, gdyby Adama Nawałkę zastąpiła kobieta. O tym, że ‘po męsku’ to komplement, a ‘po babsku’ zniewaga, nawet nie ma co wspominać. Widać jak na dłoni, którą płeć powszechnie uważa się za lepszą.

Mężczyzna więcej ryzykuje

No ale wojny! Giną tam mężczyźni, broniąc kobiet! Jakaż tu równość? Cóż, warto zacząć od początku, czyli od tego, kto te wojny wywołuje. Poza tym, na wojnie nie giną sami żołnierze, ale przede wszystkim cywile, a wśród nich jest masa kobiet i dzieci. Kobiety zresztą nie tylko giną, ale też są masowo gwałcone, jednak ofiarą wojny jest kapral bez nogi, a nie dziewczyna rzucona żołdakom dla uciechy. Dziwne jest zatem przekonanie, że wojna dla kobiet to nic takiego.

Ale nie trzeba przywoływać armii by wykazać, że mężczyznom jest dużo gorzej. To oni są płcią dyskryminowaną, bo kiedy dzieje się im źle, nikt nad ich krzywdą się nie pochyla. Kobiety mają swoje ‘szklane sufity’, mężczyźni mają ‘szklane piwnice’. O co chodzi?

Jeśli facet się potknie, bardzo ciężko jest mu wygrzebać się z szamba, ponieważ nie może liczyć na takie współczucie jak kobiety. Do tego szybko przyczepia się do nich łatka ‘nieudaczników’, co tylko pogarsza sprawę. Częściej więc muszą się chwytać niebezpiecznych zajęć, by jakoś wyjść na prostą, czego dowodem są statystyki dotyczące wypadków przy pracy – to głównie mężczyźni. Albo zostają bezdomnymi, bo w tej grupie też jest wyraźna przewaga płci męskiej. Są bardziej narażeni na przemoc, częściej trafiają do więzień i są surowiej karani. Mało się jednak mówi, że najczęściej to faceci facetom gotują ten niewesoły los, więc jeśli ktoś kogoś niszczy, to mężczyźni siebie wzajemnie.

Tak, ale kobieta nie musi udowadniać, że jest kobietą, a mężczyzna owszem. Musi pokazać, że przestał być chłopcem, że zasłużył na bycie… tak naprawdę sobą. Chociaż nie, sobą nie zawsze być może, ponieważ masa rzeczy do faceta nie pasuje. Kobieta może być tancerką, może być spawaczem. Może wyszywać chusteczki, może chodzić na strzelnicę. Mężczyzna takiego wachlarza możliwości nie ma. Pytanie tylko, kto najbardziej wyśmiewa niemęskość? Tak, znowu są to sami faceci, którzy nie mają litości dla tych, co chcą pracować jako styliści, oglądają „Mamma Mia!”, piją kolorowe drinki i wolą balet od hokeja.

No dobrze, ale nikt nie zaprzeczy, że mężczyźni pracują dłużej i ciężej! To oni biorą nadgodziny i później idą na emeryturę! No i facet musi pracować, musi zarabiać, a dla kobiety to wybór. To kto ma lepiej? Właśnie, kto? Mężczyźni harują, ale kobiety, wbrew pozorom, nie zajmują się wyłącznie piłowaniem paznokci. Kobiety pracują krócej zawodowo, lecz dużo więcej czasu poświęcają obowiązkom domowym, co w oczach mężczyzn nie jest żadnym wysiłkiem. No, dopóki nie muszą tego robić sami, wtedy nagle się okazuje, że to jednak męczące.

Piekło w domu

Bardziej sensownie brzmią argumenty o ignorowaniu przemocy domowej dotykającej mężczyzn. Głównymi ofiarami domowych tyranów w dalszym ciągu są przede wszystkim kobiety oraz dzieci, ale mimo tych przerażających statystyk nie powinno się zamykać oczu na inny niepokojący trend – kobiety stają się agresywniejsze i coraz częściej pozwalają sobie na przemoc w stosunku do męskiego partnera. I nie jest to wyłącznie dręczenie psychiczne, ale też ataki fizyczne. W takiej sytuacji facet rzeczywiście ma mocno przechlapane, bo nie wiedzieć czemu, bicie męża przez żonę to raczej powód do śmiechu niż potępienia. Za bitym mężczyzną nie ujmą się nawet koledzy, którzy owszem, powiedzą o wyrywnej żonce kilka niecenzuralnych słów, ale o ofierze damskich pięści myślą raczej z pogardą niż współczuciem czy zrozumieniem.

Bicie mężczyzny nie jest piętnowane, choć powinno, bo może i nie czyni to takiej fizycznej szkody jak w odwrotnym przypadku, lecz chyba każdy przyzna, że to strasznie upokarzające i oznacza kompletny brak szacunku dla drugiej osoby. Ale nie, z pobitego małżonka śmiało można pożartować, och taki pantoflarz, dostał ścierą, a potem poprawkę patelnią. Mężczyźni wstydzą się o tym mówić, nie chcą tego zgłaszać, jest dokładnie jak w przypadku gwałtów na kobietach – to ofiara czuje się winna i musi się tłumaczyć z tego, że ktoś jej zrobił krzywdę.

Mnóstwo kontrowersji budzi także sprawa praw rodzicielskich. Prawie każda sprawa o opiekę nad dzieckiem kończy się tak samo – dziecko trafia do mamy. Z jednej strony mamy zrozpaczonych i wściekłych ojców, z drugiej słowa wielu prawników, według których mężczyźni wcale się nie kwapią do stałej opieki nad potomkiem i rola weekendowego tatusia bardzo im pasuje. Sytuację komplikuje brak rzetelnych danych, które by pokazały, jak wielka jest skala dyskryminacji ojców w sądach rodzinnych, ale nawet bez tych oficjalnych statystyk wiadomo, że dziecko bywa kartą przetargową w rozgrywkach między rodzicami i często facet jest na przegranej pozycji, bo jest ‘tylko tatą’.

Ktoś musi być górą

Kontrowersyjna, choć w zupełnie inny sposób, jest także pozycja mężczyzn w związkach. Tutaj to dopiero mamy dysproporcję sił! Znowu mężczyzna musi bardzo wiele rzeczy: dobrze wyglądać, dobrze zarabiać, mieć ciekawe hobby, oferować stabilizację, ale i mnóstwo przygód, ma rozbawiać, pocieszać, rozumieć, wspierać, pomagać, wychodzić z inicjatywą, nie zabierać przestrzeni… Kto temu podoła? Mało tego, nawet gdy podoła, to nie ma gwarancji, że się uda, ponieważ facet 2.0 fajnie wygląda na papierze, ale na żywo jakoś mniej. Tradycyjny zły, nowoczesny zły, ten pośrodku też zły. Chcesz księżniczce przychylić nieba, a ona strzela fochy. W dodatku, jak się wkurzy, oskarży o molestowanie, a pod ten termin da się dzisiaj podciągnąć wszystko, nawet zwykłe zerknięcie w dekolt. I tak facet staje się zboczkiem, wystarczy, że kobieta miała taki kaprys.

Brzmi strasznie, ale tak po prawdzie – ile kobiet może sobie pozwolić na bezwzględne, jednostronne dyktowanie warunków? Jedynie nieliczne, te wyjątkowo atrakcyjne. Reszta musi iść na mniejsze bądź większe ustępstwa, jeśli chce ułożyć sobie z kimś życie. I tak samo jest w przypadku mężczyzny, im mniej jest atrakcyjny, tym bardziej musi się postarać. I właśnie to ‘staranie się’ stoi facetom ością w gardle, bo najlepiej by było, gdyby nie musieli robić nic i w zamian za to otrzymywać kobiece oddanie oraz seks.

Na tym najwyraźniej polega ta dyskryminacja, że kobiety nie chcą ot tak spełniać męskich zachcianek. Nie chcą być ‘za darmo’. Do związku trzeba coś wnosić, bo bez tego zainteresowanie kobiety zniknie. Trzeba jej poświęcić czas, określone środki, okazać zaangażowanie. A już największą podłością jest to, że kobieta odmawia tym, którzy jej nie interesują i trzeba się obejść ze smakiem. Gdzie te czasy, kiedy można było po prostu wziąć co swoje i nie przejmować się tym, czego druga strona pragnie?

Równouprawnienie wybiórcze

Kobiety nie chcą być niewolnicami mężczyzn, to zrozumiałe. Sęk w tym, że w pewnym sensie walka o równouprawnienie doprowadziła do zamiany ról, z czego tak naprawdę nikt nie jest zadowolony. Z męskości zrobiło się tak wielką wadę, że mnóstwo mężczyzn, z obawy przed samotnością, zaczęło się jej wyrzekać. Co z kolei doprowadziło do tego, że przestali być interesujący, bo jednak ta irytująca męskość jest przynajmniej czasami bardzo potrzebna.

Dlatego wysyłane są sprzeczne sygnały. Mężczyzna musi stać się bardziej cywilizowany, zapomnieć o samcach alfa, o kulcie macho i tego, że pan wszystkim rządzi. Ale pewne tradycyjne zwyczajnie mają zostać, bo tak jest milej, co budzi słuszne oburzenie facetów, że co jest, albo mamy po równo, albo chcecie specjalnego traktowania, a za to trzeba się zrewanżować kobiecą uległością. Więc proszę nie mówić, że facet płacący tylko za siebie to sknera. Nie oczekiwać, że to on zawsze podejdzie pierwszy zagadać. Że przejmie część gotowania i sprzątania, ale nie doczeka się od partnerki pomocy w garażu, przy wymianie rury albo składaniu mebli. Bo na razie ten przepływ ‘usług’ wydaje się dość jednostronny.

Ale… skoro panowie tak szybko się poddali, to co to mówi o ich rzekomej sile i przewadze? Trochę się to kłóci z teorią o męskiej wyższości i naturalnej przewadze nad kobietami. Może i mężczyźni też sami nie wiedzą czego chcą? Pragną uchodzić za silniejszych, mądrzejszych, zaradniejszych i lepszych, kobiety nie są im do niczego potrzebne, to raczej na odwrót jest, bez mężczyzn kobiety, by zginęły. Lecz kiedy dokładnie tak się ich traktuje, jako tych twardych i niezłomnych, pojawiają się pretensje, że gdzie to wsparcie, że czemu tak wysokie wymagania? Tak jak kobiety sięgają po równouprawnienie wtedy, gdy to im pasuje. Więc może najlepiej byłoby po prostu przestać dyskryminować się wzajemnie?

    12 komentarzy

  • jotka

    Świetnie napisane, wniosek z tego taki, że obie płcie narzekają ile wlezie, a i tak robią jak im wygodnie 🙂

  • oko

    seks, jako argument przetargowy jest czymś tak podłym, że nie chcę wnikać w kwestie płci kto-komu i dlaczego, albo za co – prostytucja w związku – za dobre zachowanie, za prezent, za pięknie podaną kolację – taniej wyjdzie wynająć profesjonalistę płci poszukiwanej i fizjologicznie uwolnić się od domowego despoty – wibratory, laleczki i inne zabawki jeszcze chwila i sprawią, że niezależność płciowa i samowystarczalność popędów wyprostuje wszelkie skrzywienia. po żeńskich „metoo” pojawia się męskie i brak zaufania, albo wręcz podejrzenie wrogości doprowadzi do katastrofy – już teraz facetowi trudno nawet uśmiechnąć się w stronę kobiety, bo może ona też „metoo” i odbierze skądinąd sygnał życzliwy za napaść na jej niepokalana cześć. a laleczki maja metkę z ceną, a słownik można modelować dowolnie. dwa światy na jednej ziemi – panie na lewo, panowie na prawo… jak w szaletach miejskich.
    z wielka ciekawością się przyglądam zmianom i nowym ideom – aseksualność jest niemal pewna.
    dziękuję, za zauważenie.

  • Gaja

    Może i mężczyźni tez są bici przez kobiety, czy w inny sposób poniżani, chociaż osobiście o takich przypadkach nie słyszałam, za to o przemocy w rodzinie, której źródłem jest mężczyzna słychać w mediach regularnie. Temat jest złożony, trudno przesądzać, wg mnie, mężczyźni bywają poszkodowani w tej wojnie płci, ale na pewno nie na taką skalę jak kobiety. Z drugiej strony nie lubię stwierdzenia, że kobiety chcą dorównać mężczyznom, przecież każda płeć ma swoje cechy, słabsze i mocniejsze strony.

    • dorota

      Gaju, zwróciłaś uwagę na ciekawą kwestię…to stwierdzenie, że kobiety chcą dorównać mężczyznom, rzeczywiście…głupie.

  • Eveline

    W naszym kraju, prawa równe z mężczyznami mamy od dawna, dlatego nie rozumiem feministek wojujących o to, że chcą być „równo” traktowane. Sorry, przeciętna kobieta jest słabsza fizycznie niż przecięzny mężczyzna, dlatego np. nie sprawdzi się w zawodzie np. drwala. Podobnie jak przeciętny męzczyzna ma niższe umiejętności społeczne jak np. empatia w porównaniu z przeciętną kobietą, dlatego niestety rola opiekunki czy nianki do dziecka nie będzie mu pisana;) I to nie jest kwestia praw, uprzywilejowania, tylko naszych różnic związanych z płcią. Kobiety są fantastyczne w pewnych kwestiach, tak samo jak mężczyni w innych i niech tak zostanie, bo tak wymyśliła natura, a ona rzadko kiedy się myli;)

  • bagienny

    No łał… Serio. Dyskryminacji doświadczyłem i doświadczam na własnej skórze – przede wszystkim w pracy i zarobkach, jeżeli o tym mówię, to jest to wyśmiewane. Kobiety na szczycie? Nie widzę problemów, miałem kilku szefów, obojga płci – i nie widzę szczególnych różnic, jedni się nadawali na te stanowiska drudzy nie. Płeć nie grała tutaj roli. Ale widziałem jeszcze coś – kiedy kobietom oferuje się pozycje lidera, często z niej rezygnują, całe życie pracuję z kobietami, więc nie uważam, że moja obserwacja to błąd statystyczny.

    • dorota

      Bagienny, a czemu rezygnują z tej roli? Jak sądzisz?

      • bagienny

        Nie wiem. Na bank nie jest to związane z rodziną – dzieci/mąż/dołujący rodzic ;]

      • Tentak

        bo kobiety są z natury mało odpowiedzialne, w sensie nie chcą decydować bo to się wiąże z ODPOWIEDZIALNOŚCIĄ, konfrontacją. Nie da rady odkręcać wiecznie kota ogonem (zawaliłaś robotę – twoja wina i koniec a nie że masz okres, albo bo mąż to ciapa albo bo cię patriarchat uciska i gazeta wyborcza). Wy dzisiejszych czasach jeszcze bardziej się to unaocznia bo kobiety są zwalniane z wszelkiej odpowiedzialności – wszystko to wina mężczyzn.

  • Tomasz

    Pani autorko i Szanowne Panie.
    Ale pamiętajcie ,że płyn nasienny uszczęśliwia kobiety, oraz to co się dokonuje przed płynem. Sięgnijcie po „Seksmisję”.

  • Tentak

    Tak, kobiety są teraz BARDZO uprzywilejowanie. Mężczyzna w tych czasach nie jest nawet panem swojego domu. Często nie ma NIC do powiedzenia bo zaraz wisi nad nim sąd rodzinny i inne takie rzeczy…
    najgorsza rzecz to ustalanie ojcostwa do 6 miesięcy, a potem wychowywanie nie swojego potomka (które jak dla mnie jest najgorszym upodleniem i zeszmaceniem mężczyzny).
    W polsce jest największy odsetek samobójstw młodych mężczyzn – przodujemy w tym w całej europie. Kobieta teraz nic nie musi, za to facet …(i tu dłuuga lista).

Zostaw komentarz

Możesz użyć HTML tagów i atrybutów: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>