Główne menu

Kobiety w popkulturze – czyli z jednej strony chochla, z drugiej stojak na piwo

Do tego te reklamy. Nie ma rzeczy, której nie zareklamuje rozebrana modelka. Kiedy nie kusi swoimi wdziękami, gotuje, pierze, sprząta, zawsze z uśmiechem na twarzy. Jej największym dramatem jest niedoprany kołnierzyk mężowskiej koszuli i niedoprawiona zupa. Idealne rozwiązanie problemów często podsuwa jej mąż, lekarz, ekspert – ktoś w spodniach, i mądrzejszy, mówiąc krótko.

Kobiety są też obecne w reklamach skierowanych do mężczyzn: żadna ci się nie oprze, jeśli się popsikasz perfumami X, a potem zetniesz drzewo. Trochę pod naciskiem politycznej poprawności w reklamach o gotowaniu i sprzątaniu pojawiają się panowie, widzimy także kilka ekspertek, ale podział ról jest dość jasny – rządzi on, ona się podporządkowuje, jest trochę głupsza, ale to nie szkodzi, jeśli usunie sprawnie kamień z toalety i ugotuje pyszny żurek. Są w reklamie i kobiety sukcesu, pewne siebie i tak perfekcyjne pod każdym względem, że oglądające to panie mogą tylko popaść w kompleksy.

Niestety, od reklam nie da się uciec, bo są wszędzie, a ich przekaz utrwala wiele szkodliwych stereotypów. Najczęstszy zarzut to pokazywanie kobiet w sposób poniżający – w 2014 roku do Rady Reklamy wpłynęło ok. 2500 skarg, z czego większość dotyczyła przedmiotowego traktowania kobiet i negatywnych stereotypów dotyczących płci. Dla przeciwwagi widzimy na szczęście coraz więcej kampanii o „równościowym” zabarwieniu. Kobiety w nich występujące nie wyglądają jakby się przed chwilą urwały z paryskiego wybiegu, są naturalne, a przy tym atrakcyjne i zadowolone z siebie.

Kto i dlaczego czyta te gazety?

Na kobiecej prasie feministki nie zostawiają suchej nitki. Zgoda, kolorowe magazyny nie aspirują do miana ambitnej literatury, jednak mogłyby mimo wszystko stawiać swoim czytelniczkom nieco większe wymagania intelektualne. Zwłaszcza te tytuły, które pozycjonują się jako oferta dla nowoczesnych, wykształconych, rozwijających się na każdej płaszczyźnie przedstawicielek klasy średniej. Ok, niech sobie będzie moda i rankingi najlepszych kremów na cellulit – to w końcu też jest nam do życia potrzebne, ale na dokładkę niech znajdzie się w tej gazecie coś, co czyta się z zapartym tchem, co skłoni do myślenia, refleksji, do wyrobienia sobie jakiejś opinii, a nie tylko do powielania cudzych poglądów.

Jakiś niebanalny wywiad, reportaż, felieton. To o tyle ważne, że do gazet albo na kobiece portale zaglądamy częściej niż do książek. Tymczasem gdyby na podstawie treści większości kolorowych gazet zbudować sobie w głowie wizerunek tej nowoczesnej, przebojowej kobiety XXI wieku, wyszłoby, że jest ona w gruncie rzeczy mało skomplikowana, o ograniczonych horyzontach, ślepo podążająca za trendami, a czas wolny przeznacza na bycie idealnie wydepilowaną boginią seksu. Jest wprawdzie kilka wyjątków, które się bronią w tym zalewie tandety, ale chyba za mało, by kobieca prasa pozbyła się łatki gazet dla kucharek albo nieszczęśliwych singielek.

Jaki wzór, taki twór

Wiedza, którą młode dziewczyny czerpią z kultury popularnej, sprowadza się do kilku punktów: jak poderwać chłopaka, schudnąć, dobrze wyglądać. Dorosłym kobietom dochodzi jeszcze nauka gotowania, planowanie ślubu, seksualne tricki i kuracje odmładzające. Z jednej strony w świat idzie sygnał: jesteśmy silne, girl power, Ziemia jest kobietą! Z drugiej jednak, w niemal wszystkich tych poradach i manifestach da się wyczuć przekaz: dopiero z facetem u boku będziesz całkowicie spełniona, a nie zdobędziesz go nie będąc piękna, szczupła i seksowna. Czyli: bądź niezależna, odważna, idź pod prąd, pokochaj swoje pełne uda, ale na wszelki wypadek poćwicz z naszą instruktorką, sprawdź nową dietę i zrób test, który powie ci, dlaczego ciągle jesteś sama. Można oszaleć.

Jako że kultura masowa kreuje wizerunek współczesnej kobiety, nie wróży to dobrze naszej przyszłości. Prawda, mężczyźni w popkulturze też nie zawsze wypadają na plus, ale oni dla równowagi mają w mediach swoich „poważnych” przedstawicieli, zresztą nawet ich rozrywka wygląda jakoś ciekawiej i nie skupia się na zadowalaniu płci przeciwnej. Tak na szybko, pierwsze z brzegu przykłady, co znajdziemy w środku popularnych czasopism?

Damska prasa: odkryj jego punkt G, sposób na płaski brzuch, kilka tricków, by zbliżyć was do siebie, gorące sztuczki z kostką lodu, jak znaleźć tego jedynego, szalone pomysły na wakacje, jak unikać drani. I prasa męska: jak świntuszyć w łóżku, test aplikacji antyradarowych, test najlepszych whisky, najlepsze gry na imprezę, jak oszukać własny mózg i lepiej wykorzystywać jego możliwości, mistrzostwa w rajdach przygodowych, nowe wiosenne trendy w modzie męskiej. Jakieś wnioski, drogie panie?

W popularnych programach faceci gotują, podróżują, sprawdzają się w sportach ekstremalnych, kolekcjonują gadżety, remontują stare samochody, łowią ryby, szukają skarbów. Dziewczyny też, ale nie tak często i bardzo rzadko tylko w swoim gronie. Pozostaje pytanie: czy faktycznie jesteśmy takie płytkie i oferta kulturalna jedynie odpowiada na nasze potrzeby czy też owa kultura, zdominowana ciągle przez mężczyzn, próbuje nam takie wzorce narzucić?

Druga strona medalu

Nie jest tak, że kultura masowa czyni same szkody. Autorzy kampanii społecznych chętnie korzystają z kanałów popkultury, by dotrzeć do odbiorców z ważną informacją. Celebryci i gwiazdy przekonują, że nie wolno bić dzieci i kobiet, że nie należy maltretować zwierząt, że warto oddawać krew i szpik. W sieci roi się od sugestywnych filmików pokazujących agresję mężczyzn wobec płci przeciwnej, zakładane są facebookowe profile propagujące równość płci, powstają komiksy wyszydzające oskarżanie kobiet o prowokowanie gwałtu oraz mocne plakaty przeciwko molestowaniu seksualnemu i przemocy wobec słabszych. Wszystko po to, by unaocznić niedowiarkom, że problem dyskryminacji nie jest wymysłem wściekłych feministek, lecz naprawdę istnieje. I trzeba z tym złem walczyć. Właśnie z pomocą popkultury, zdaniem twórców, uda się w końcu zmienić mentalność i sposób postrzegania kobiet, znacznie skuteczniej niż samym zaostrzaniem kar za gwałty, pobicia i przemoc psychiczną. Oby mieli rację.

    2 komentarze

  • xx

    Myślę ze to troche przesada…w kinie jest sporo ciekawych kreacji kobiet, nie dazmy do parytetow na sile, a na pewno nie w kulturze

  • Zbigniew Jerzy

    Powiem krótko, zmień dostawcę towaru. Nie masz jeszcze, to znajdź, zapal dobrego jointa i napisz coś co będzie czymś innym aniżeli uzewnetrznieniem twoich frustracji oraz chaotycznej galopady ulotnych i niespójnych myśli.

Zostaw komentarz

Możesz użyć HTML tagów i atrybutów: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>