Główne menu

Kontrola w związku – jakie są granice wolności partnerów?

Kontrola na odległość to i tak małe piwko. Jeśli telefony co godzinę irytują, to co powiedzieć o przebywaniu ze sobą non stop? Bo to tak fajnie porobić coś we dwójkę! Więc razem biegamy, razem chodzimy na wernisaże, razem wybieramy wino w sklepie, razem myjemy to samo okno. Wszędzie razem, razem, razem, jak syjamskie bliźnięta. Nic wyłącznie dla siebie. Idziesz do pubu z chłopakami? Och, ja chętnie pójdę z wami, uwielbiam piwo z beczki i sprośne dowcipy, a przy okazji zobaczę, czy podrywasz barmanki. Nie znoszę tańczyć, ale zapiszę się z tobą na kurs tańca – nigdy nie wiadomo, czy wygibasy z parkietu nie przeniosą się na inne podłoże. A jak ktoś chce trochę pobyć sam albo w towarzystwie innych ludzi? Och, wiadomo dlaczego, ty po prostu już mnie nie kochasz! Ze mną ci niedobrze? A co będziesz robić? To ze mną nie możesz? Ok, rozumiem, wolisz inne towarzystwo. Nie, nie gniewam się, skądże (trzask drzwiami).

Kobiety mają tak silną potrzebę bliskości z ukochanym, że niemal się do niego przyrastają. Facetom przeszkadza kobieca niezależność, więc wolą je mieć w zasięgu wzroku, żeby w razie czego odgonić tych namolnych samców. Cokolwiek nimi nie powoduje, cel jest jeden – nie dać drugiej osobie ani na sekundę zapomnieć, że jest już „zaklepana”. Jak ktoś tak lubi, proszę bardzo. Dla większości ludzi zabawa w papużki nierozłączki jest jednak zbyt uciążliwa, bo czują wtedy, że nie zostało im kompletnie nic z dawnej niezależności. Są stłamszeni, a to znak, że pora na poważną rozmowę. Nie przynosi oczekiwanego skutku? Dla własnego zdrowia psychicznego rozsądniej chyba się rozstać.

Nieźle, ale mogłoby być lepiej

Kontrola nie dotyczy wyłącznie obszaru związanego z seksem. Obejmuje także zwykłe, codzienne czynności. Kontrolujemy kogoś, bo robimy to dla jego dobra, tak przynajmniej się nam wydaje. Nie będziesz jadł mięsa, przygotuję sałatkę. Nie lubisz? Nie szkodzi, jeszcze mi podziękujesz, że uchroniłam cię przed zawałem. Nie zakładaj tych skarpetek, uciskają żyły. Co ty za książki czytasz, badziewie, weź się za tą, jest znacznie bardziej wartościowa. No nie żartuj, zamierzasz iść na przyjęcie w tej sukni? A ty znowu na mecz? Poszedłbyś lepiej do teatru, poszerzył horyzonty. Zdejmij te obrzydliwe dresy. Skręć w prawo. Można tak wymieniać w nieskończoność. Notoryczne pouczanie, czy raczej – narzucanie własnej woli, to zwykły brak wiary, że ktoś sam dopilnuje swoich spraw. Albo zrobi to źle, bo po swojemu. Nie można do tego dopuścić.

W kontrolowanym związku ofiara nie ma co liczyć na uznanie, chyba że robi coś pod dyktando partnera. Jeśli nie, jeśli stawia na samodzielność, trzeba jej uświadomić, w jak dużym jest błędzie. Każda rzecz poddawana jest krytyce. Zawsze z pozorną delikatnością, dlatego łatwo się nabrać. Takie szpileczki osładzane niby-komplementem, w rodzaju: „bardzo smaczna zupa, uwielbiam od czasu do czasu takie niewyszukane potrawy”, „interesujący pogląd, jako głupi szczeniak sądziłem podobnie”.

kobieta kontroluje męzczyzne

To prowadzi też do takiej zależnej miłości. Partner jest zadowolony najczęściej tylko wtedy, gdy wspólne życie toczy się po jego myśli. Kiedy czeka się na niego w domu z ciepłą kolacją, przytakuje w towarzystwie wszystkim jego słowom, zachwyca wybranym filmem, etc. Jest i nagroda: kocham cię, kiedy tak się zachowujesz. Czytaj: rób, jak mi wygodnie, w przeciwnym razie nie zasłużysz na moją miłość. Dochodzi do tego, że cokolwiek się robi, zawsze towarzyszy temu myśl „czy on/ona będzie z tego zadowolony/a?”. Nieustannie szuka się w tej drugiej twarzy oznak aprobaty. Jest, ufff.

Wpychanie w schematy

To dobrze, gdy druga połówka ciągnie w górę, zachęca do nauki czy nowego hobby, ale w niezdrowych związkach zawsze wiąże się to z upokorzeniem. To nie doping, by spróbować czegoś nowego, to danie do zrozumienia, że ktoś jest gorszy i musi zarobić na szacunek. Pójdę sam, bo wiesz, o czym będziesz rozmawiać z moimi kolegami inżynierami? Och, mój mąż ogląda tylko „Gwiezdne wojny”, kompletnie nie rozumie kina irańskiego. I tak wspólne wyjścia stają się koszmarem, bo ciągle czekasz, aż spadnie cios i będziesz się rumienić. Zero wsparcia, wyłącznie przytyki oraz totalny brak zrozumienia dla czyichś pasji, w rodzaju: daj spokój, nie szkoda ci czasu na malowanie? Picassem nie zostaniesz, zajmij się czymś pożytecznym.

A w ogóle to zmiana powinna iść pod wzorzec, jaki sobie partner wymyślił. Moja dziewczyna ma być blondynką, jeździć na nartach i zaczytywać się w szwedzkich kryminałach, więc jeśli jest ruda, biega maratony i kocha francuskie komedie, musi to zmienić. Po co? Bo tak.

Kontrolujący partner lubi przy okazji narzucić swój światopogląd. Nie skarbie, twój pomysł na życie nie jest zły, tak, świetnie, że masz swoje zdanie, ale moje jest jakby lepsze i w sumie to powinnaś głosować na moją partię, wyznawać moją religię, słuchać mojej muzyki, lubić moje potrawy. Dużo tych zmian, prawda? To oczywiście nic złego, że ktoś przekona nas do swoich racji, jeśli jednak te przepływy są tylko w jedną stronę, robi się niebezpiecznie. Totalna rewolucja życiowa, byle przypodobać się partnerowi i utrzymać związek – to nie może mieć szczęśliwego zakończenia. Nikt normalny nie będzie przecież zmuszał innych to zatracenia własnego ja.

Witamy w patologii

Granice wolności i wzajemnej kontroli pary powinny ustalać sobie samodzielnie, wedle własnego upodobania i potrzeb, niemniej związek oparty w całości na zakazach i nakazach jest toksyczny. Najczęściej kłopoty zaczynają się, gdy ktoś chce decydować o niemal każdym aspekcie wspólnego życia. Teraz pooglądamy telewizję. Kubeczki do kawy stawiamy na drugiej półce. Nie czytamy tych gazet. W niedzielę jeździmy na działkę. Nic, żadnych kompromisów, czysta chęć narzucenia własnej woli i podporządkowania sobie drugiej osoby.

W poważnym związku wyznaczenie granic co wolno, a czego nie, jest szczególnie ważne. Kiedy rodzą się dzieci, na horyzoncie pojawia się odwieczny dylemat – kto powinien więcej poświęcić dla rodziny i dlaczego właśnie kobieta?

Dopóki obie strony nie wypracują rozwiązania korzystnego dla wszystkich, ktoś zawsze będzie czuł się poszkodowany, uciśniony i wykorzystywany. Jeśli mężczyzna jest jedynym żywicielem rodziny, łatwo mu przejąć kontrolę nad związkiem – ja zarabiam, ja wymagam, ja decyduję. Nie musisz chodzić na jogę, poćwicz sobie w domu. Ja mam większe prawo do wypoczynku, ja ustalam gdzie jedziemy na urlop, ja wyznaczam dni, w które ty możesz pójść do fryzjera albo spotkać się z koleżanką. Lub odwrotnie, bo i kobiety narzucają swoje reguły gry. Są tacy, którym to odpowiada, bo nie lubią podejmować ważnych decyzji i brać na siebie odpowiedzialności. Jeśli jednak czujemy, że taki despotyczny związek zwyczajnie nas męczy, to sygnał, że należy coś zmienić.

    13 komentarzy

  • Madzia

    Niektórzy myślą że na związku kończy się życie. . Kobiety nie puszczają partnerów nigdzie, Mężczyżni tak samo.. są kłótnie zarzuty o zdradę, zazdrość, strach… to wszystko niszczy związek. .. trzeba sobie uświadomić że jak ktoś chce cię zdradzić, to itak ti zrobi.. weźmie wolne powie że idzie do pracy i tyle. ..
    A prawo na przyjaciół, spotkania czy inne różne zajęcia nie powinno się kończyć tylko na tym że się kogoś kocha, i wchodzi się w związek. . To nie więzienie. .. Mamy tylko jedno życie i musimy je żyć szczęśliwie.

  • Anka

    szczęście „ten”czas już za mną. Niejednokrotnie słyszałam, że to miłość, okazuje ja kontrolą na każdym kroku. Bycie samym teraz wydaję się największą nagrodą po tych frustrujacych przeżyciach.

  • Olka

    Miałam dokładnie tak samo: kontrolowanie , sprawdzanie telefonu , wyjścia z synkiem były dla mnie relaksem ale chwilowym bo co chwilę dzwonił i pytał gdzie jestesmy . Uwolniłam nas od tego 🙂 teraz mamy nowe lepsze życie bez kontrolowania

  • Baśka

    Najważniejsze jest to, żeby obydwie strony miały świadomość, jakie są granice i jak bardzo ta druga chce kontrolować. Przyznaję, że sama należę do ludzi, którzy lubią (nie: „lubią” to złe słowo, samą mnie to męczy) mieć rękę na pulsie. Oczywiście jakieś sprawdzanie poczty, smsów, czy niezapowiedziane wizyty nigdy nie wchodziły w grę. Z tym, że wiążąc się ze mną, mój mąż wiedział o tym i nie przeszkadza mu to.

  • Romi

    Jedyna słuszna droga w takim przypadku on/ona na terapię i praca nad poczuciem własnej wartości. Osoba która ceni i lubi siebie nie weszy wszędzie zdrady.

    • Wera

      Mój mąż rozlicza mnie z czasu.
      Jak wracam z pracy jest od razu ile to mi zeszło.
      Nie rozumiem co ty tam tyle robisz???
      Gdy mam wolny dzień od pracy mąż wytyka mi ze nic nie robie. Choć się staram…
      Sprzatam robie obiad.. ale nie zadowalam go tym…

      JAk gdzieś wyjdę wymawia mi ze tylko bym jeździła.. ze spragniona jestem ludzi. S wychodzę rzadko..
      Mam dwoje dzieci, pracuje na etacie..
      Czuje się stlamszona zmęczona życiem..

  • gdzie zarzuty są bezpodstawne?

    A co jak prośby o zwykłe informowanie „wiem, że miałe/am wrócić za chwilę, ale zejdzie mi jeszcze parę godzin” sprawia, że robi problem i twierdzi że już chcę kontrolować, bo proszę o zwykłe uprzedzanie lub informowanie, że wróci dużo później niż można się było spodziewać? Nosz kurde, czy to normalne że mam czekać, bo ma za chwilę wrócić, ale nie wraca już 4 godziny a nie raczy ani uprzedzić ani nic? (I po trafieniu do danego miejsca wie, że jednak zostanie/zejdzie się dłużej, więc może dać znać, tylko tego nie robi) Czy o za wiele proszę? Nosz kurde, akurat ze mną kontroli i braku zaufania nie ma i nigdy nie było… czy to przez to tak przegina z tratowaniem takiej błahostki? czy to ja się mylę i o złe proszę?

  • Adam

    Ja w związku, jako mężczyzna, mam pełną swobodę. Mogę się spotykać kiedy chcę , z kim chcę (oczywiście po wcześniejszym poinformowaniu o tym). Nie ma u nas kontroli telefonu, maili itd. Spokój duszy mojej partnerki jest dla mnie jedną z pierwszorzędnych kwestii. Zgodziłem się tylko na jedną , małą ingerencję w moje wyposażenie. Nosze pas cnoty.
    Pozdrawiam.

  • P.N.

    Hipokryzja zazdrości i podwójnych standardów przesączona osaczającą podejrzliwością, która każdego dnia podąża do wykrycia zdrady..

  • Jola

    moj partner jest zazdrosny o moj pamietnik, waza, ze powinnam sie zwierzac jemu z tego, co tam pisze. Dla mnie to jest nienormalne

Zostaw komentarz

Możesz użyć HTML tagów i atrybutów: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>