Główne menu

Kontrola w związku – jakie są granice wolności partnerów?

Ewidentnym naruszeniem czyjejś wolności jest także dobór ludzi, z którymi można się spotykać. Partner zabrania kontaktów z przyjaciółmi, a bywa, że i z najbliższą rodziną. Rzecz jasna, potrafi to „sensownie” uzasadnić. Za często jeździsz do mamusi, a ona nastawia cię przeciwko mnie i stąd nasze kłótnie. Za dużo przebywasz ze swoim przygłupim bratem, on ma na ciebie fatalny wpływ. Twoje koleżanki to skończone kretynki, nie wychodź z nimi. Twoi koledzy to jakaś swołocz, przestań się z nimi zadawać. Efekt? Z bliskimi sobie ludźmi spotykamy się po kryjomu, jak gdyby to było jakieś przestępstwo, albo poddajemy się i zrywamy więzi, oczywiście cierpiąc. Zyskujemy dzięki temu zadowolenie partnera, który teraz ma nas „tylko dla siebie”, jest szczęśliwy, a my widząc jego szczęście odczuwamy satysfakcję. Do czasu. Odcinanie kogoś od bliskich to wyjątkowo perfidna forma kontroli, bo sprawia, że czujemy się bezradni. Nie mamy komu się poskarżyć, do kogo uciec, znikąd słowa pocieszenia. I o to chodzi. Stajemy się uzależnieni od „kontrolera”, który zdobywa nad nami pełną władzę.

A może oczekujemy za wiele?

Kobiety gdzieś tam jeszcze mają w sobie zakodowaną skłonność do poświęcania się i przez to łatwiej im przychodzi zgoda na rezygnację z osobistej przestrzeni, wręcz czują, że powinny to zrobić dla dobra związku.

Mężczyźni za to częściej przyznają, że w związkach się duszą. Tylko czy faktycznie wynika to z tego, że kobieta omotała ich pajęczyną zależności, czy może każde ustępstwo na rzecz związku traktują jako niesprawiedliwe ograniczenie wolności osobistej? Tak, jeśli dziewczyna co kwadrans dzwoni, by się upewnić, że on siedzi po godzinach w pracy, to chore. Ale gdy ona oczekuje, że wspólnie będzie się ustalać, jak np. spędzić długi weekend, to chyba ciężko ją posądzić o to, że posuwa się za daleko? Zamiłowanie do bezwzględnej niezależności często sprawia, że wprawdzie chcemy się z kimś związać, ale najlepiej, gdyby dało się w tym związku zachować pełną swobodę beztroskiego singla. Niech nikt o nic nie prosi, nie wymaga, nie oczekuje ustępstw, bo ja nie mam zamiaru niczego poświęcać.

Sto procent zaufania

Skoro kontrola jest zła, to czy jedyną alternatywą jest pełna ufność? Teoretycznie taka postawa oznacza dojrzałość. Brak kompleksów objawia się właśnie tym, że nie narzuca się ograniczeń. Daję ci wolną rękę, bo ci ufam. Wiem, że mnie nie skrzywdzisz, a jeśli masz złe zamiary, to moja kontrola niczego tu nie zmieni, nawet lepiej, szybciej się dowiem, że to nie było szczere uczucie. Ale czy to się aby na pewno sprawdza? Nie wszyscy są takimi optymistami.

Brak jasno wytyczonych granic może zachęcać do głupot. Okazja czyni złodzieja, a natura ludzka bywa słaba, widać to na każdym kroku. Teoretycznie wszyscy wiemy, że nie wolno jechać 200 km na godzinę, ale bez fotoradarów co drugi kierowca bawiłby się w Sebastiana Vettela. Wiadomo też, że nie wolno kraść w sklepach, a jednak wszędzie bacznie obserwują nas kamery. Wszyscy jesteśmy złoczyńcami? Nie, ale znakomita większość ludzi kilka razy pomyśli przed zrobieniem czegoś bzdurnego, właśnie mając tę świadomość, że Wielki Brat patrzy. Może więc i w związku nie ma co się bawić w wolnościowców, tylko trzeba dać jasno do zrozumienia, że nie uwierzymy na piękne oczy i będziemy żądać dowodów niewinności. Ale skoro kogoś trzeba stale kontrolować, to czy ktoś taki jest godny naszych uczuć?

    13 komentarzy

  • Madzia

    Niektórzy myślą że na związku kończy się życie. . Kobiety nie puszczają partnerów nigdzie, Mężczyżni tak samo.. są kłótnie zarzuty o zdradę, zazdrość, strach… to wszystko niszczy związek. .. trzeba sobie uświadomić że jak ktoś chce cię zdradzić, to itak ti zrobi.. weźmie wolne powie że idzie do pracy i tyle. ..
    A prawo na przyjaciół, spotkania czy inne różne zajęcia nie powinno się kończyć tylko na tym że się kogoś kocha, i wchodzi się w związek. . To nie więzienie. .. Mamy tylko jedno życie i musimy je żyć szczęśliwie.

  • Anka

    szczęście „ten”czas już za mną. Niejednokrotnie słyszałam, że to miłość, okazuje ja kontrolą na każdym kroku. Bycie samym teraz wydaję się największą nagrodą po tych frustrujacych przeżyciach.

  • Olka

    Miałam dokładnie tak samo: kontrolowanie , sprawdzanie telefonu , wyjścia z synkiem były dla mnie relaksem ale chwilowym bo co chwilę dzwonił i pytał gdzie jestesmy . Uwolniłam nas od tego 🙂 teraz mamy nowe lepsze życie bez kontrolowania

  • Baśka

    Najważniejsze jest to, żeby obydwie strony miały świadomość, jakie są granice i jak bardzo ta druga chce kontrolować. Przyznaję, że sama należę do ludzi, którzy lubią (nie: „lubią” to złe słowo, samą mnie to męczy) mieć rękę na pulsie. Oczywiście jakieś sprawdzanie poczty, smsów, czy niezapowiedziane wizyty nigdy nie wchodziły w grę. Z tym, że wiążąc się ze mną, mój mąż wiedział o tym i nie przeszkadza mu to.

  • Romi

    Jedyna słuszna droga w takim przypadku on/ona na terapię i praca nad poczuciem własnej wartości. Osoba która ceni i lubi siebie nie weszy wszędzie zdrady.

    • Wera

      Mój mąż rozlicza mnie z czasu.
      Jak wracam z pracy jest od razu ile to mi zeszło.
      Nie rozumiem co ty tam tyle robisz???
      Gdy mam wolny dzień od pracy mąż wytyka mi ze nic nie robie. Choć się staram…
      Sprzatam robie obiad.. ale nie zadowalam go tym…

      JAk gdzieś wyjdę wymawia mi ze tylko bym jeździła.. ze spragniona jestem ludzi. S wychodzę rzadko..
      Mam dwoje dzieci, pracuje na etacie..
      Czuje się stlamszona zmęczona życiem..

  • gdzie zarzuty są bezpodstawne?

    A co jak prośby o zwykłe informowanie „wiem, że miałe/am wrócić za chwilę, ale zejdzie mi jeszcze parę godzin” sprawia, że robi problem i twierdzi że już chcę kontrolować, bo proszę o zwykłe uprzedzanie lub informowanie, że wróci dużo później niż można się było spodziewać? Nosz kurde, czy to normalne że mam czekać, bo ma za chwilę wrócić, ale nie wraca już 4 godziny a nie raczy ani uprzedzić ani nic? (I po trafieniu do danego miejsca wie, że jednak zostanie/zejdzie się dłużej, więc może dać znać, tylko tego nie robi) Czy o za wiele proszę? Nosz kurde, akurat ze mną kontroli i braku zaufania nie ma i nigdy nie było… czy to przez to tak przegina z tratowaniem takiej błahostki? czy to ja się mylę i o złe proszę?

  • Adam

    Ja w związku, jako mężczyzna, mam pełną swobodę. Mogę się spotykać kiedy chcę , z kim chcę (oczywiście po wcześniejszym poinformowaniu o tym). Nie ma u nas kontroli telefonu, maili itd. Spokój duszy mojej partnerki jest dla mnie jedną z pierwszorzędnych kwestii. Zgodziłem się tylko na jedną , małą ingerencję w moje wyposażenie. Nosze pas cnoty.
    Pozdrawiam.

  • P.N.

    Hipokryzja zazdrości i podwójnych standardów przesączona osaczającą podejrzliwością, która każdego dnia podąża do wykrycia zdrady..

  • Jola

    moj partner jest zazdrosny o moj pamietnik, waza, ze powinnam sie zwierzac jemu z tego, co tam pisze. Dla mnie to jest nienormalne

Zostaw komentarz

Możesz użyć HTML tagów i atrybutów: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>