Główne menu

Czy mężczyźni naprawdę są prości, a kobiety skomplikowane?

Po sieci krążą liczne memy przedstawiające kobiety jako bardzo skomplikowaną aparaturę z mnóstwem guziczków, pokręteł i ostrzegawczych lampek, oraz mężczyzn, jako prostą skrzynkę z jednym przełącznikiem. Śmiesznie to wygląda, no ale czy tak właśnie nie jest? Opinia publiczna zdaje się być w tej kwestii dość zgodna, stąd setki poradników miłosnych wykorzystujących owe schematy – on jest prosty, więc wystarczy…, ona jest skomplikowana, więc musisz…

Oczywiście, te powiedzonka nie wzięły się znikąd, w jakimś tam stopniu mówią prawdę o naszej rzeczywistości. Mało rozsądne jest jednak traktowanie ich jako wyroczni, bo gdyby te tezy były tak stuprocentowo prawdziwe, wszystkie pary żyłyby długo i szczęśliwie. Tymczasem problemy w związkach są powszechne, a nierzadko stoi za nimi właśnie ta ślepa wiara w prosty męski umysł i zagmatwaną kobiecą psychikę.

Wajcha w górę, wajcha w dół

Mężczyźni nie zawsze mówią co myślą. Nie zawsze wkraczają do akcji. Nie zawsze wiedzą, czego chcą. Nie są do bólu logiczni. Gdyby tak było, świat byłby przyjemny, nieskomplikowany, a konflikty rozwiązywałoby się od ręki, przecież facetom wystarczy dać sobie po buzi i już, po kłopocie. Przekaz o męskiej prostocie jest jednak tak silnie zakorzeniony w naszej kulturze, że nawet sami mężczyźni chętnie po ten argument sięgają. Trochę na swoją zgubę.

Przekonanie, że facet jest prosty, prowadzi zwykle do wielu nieprzyjemnych zdarzeń. W samym pojęciu ‘prosty’ nie byłoby jeszcze niczego złego, bo rzeczywiście, w pewnych sprawach mężczyźni na ogół są mniej problemowi – nie mają na przykład takiej skłonności do szukania drugiego dnia w wypowiedziach innych ludzi. Niemniej sprowadzanie ich do pudełka z jedną dźwignią to zbyt daleko idące uproszczenie.

Facetowi wystarczy seks, dobre jedzenie i żeby mógł w spokoju oglądać Ligę Mistrzów? Tak, to na pewno są rzeczy, którymi nie pogardzi. Ale że nic więcej do szczęścia nie jest mu potrzebne? Może i są tacy mało wymagający osobnicy, większość jednak wydaje się dużo bardziej skomplikowana. I ma nadzieję, że związek z kobietą da im coś jeszcze, oprócz seksu i ciepłego obiadu na stole.

Emocje nie mają dla mężczyzn żadnego znaczenia i wszystko biorą na zimno? Owszem, łatwiej im pójść do łóżka z przypadkową dziewczyną i potem bez wyrzutów sumienia wykasować jej numer, ale to nie znaczy, że są zupełnie wyprani z wyższych uczuć. Kiedy ktoś im złamie serce, cierpią równie mocno jak kobiety i chyba każdy zna jakiegoś faceta, który z powodu nieszczęśliwej miłości zrobił coś durnego i prawie się stoczył z rozpaczy. A to serce im pękło wcale nie dlatego, że dziewczyna wykręciła się bólem głowy.

mężczyźni są prości

Prosty nie znaczy prymitywny

Mężczyźni mają swoje pragnienia i potrzeby daleko wychodzące poza standardowy pakiet. Gdyby wystarczył przycisk ‘seks’ i ‘jedzenie’, każda kobieta byłaby w stanie zdobyć i zatrzymać na zawsze upragnionego faceta, sam mężczyzna też nie widziałby problemów w swoim związku, bo dopóki dostaje jedno i drugie, będzie chodził z bananem na twarzy. To skąd te kłopoty?

Winna jest jego potrzeba rozsiewania genów wśród jak największej liczby kobiet! – można w ten sposób skwitować rozwalony związek. To też, jednak mężczyźni nie zawsze odchodzą, bo chcą mieć na koncie setkę kochanek. Nierzadko odchodzą, ponieważ czują, że związek nie wnosi w ich życie żadnej wartości. W masowej wyobraźni mężczyzna jest niczym heros, silny, twardy, z emocjami na wodzy, pewnie kroczący od sukcesu do sukcesu. W prawdziwym życiu mężczyźni borykają się z różnymi przeciwnościami losu, nie z każdej potyczki wychodzą zwycięsko, miewają bardzo bolesne upadki i tak po prostu złe dni, kiepski humor, ich klub przerżnął 0:5. I chcieliby mieć u boku kogoś, kto ich rozumie, wspiera, pomaga, inspiruje, lecz nie zawsze mają takie szczęście – zamiast duchowej więzi dostają tylko kolejną porcję ciasta i seks na pocieszenie. Miłe to bardzo, ale jednak nie wystarcza.

I choć wydają się tak łatwi w obsłudze, to często wcale nie mówią prosto z mostu o co im chodzi. Nie, zachowują się dokładnie tak samo jak kobieta, czekają, aż ona się domyśli, sama z siebie zmieni, ewentualnie rzucają jakiś pięciowarstwowo zakamuflowany przekaz z nadzieją, że ona go podchwyci i wdroży w życie.

Kto by ją zrozumiał…

Kobiety, dla odmiany, uchodzą za istoty o tak skomplikowanej psychice, że podręcznik do chemii kwantowej napisany po chińsku to przy tym łamigłówka dla przedszkolaków. Za grzyba się nie da kobiet zrozumieć, podobno kiedyś jeden radziecki uczony jakimś cudem rozgryzł babską psychikę, ale niestety, babeczka zaraz potem zmieniła zdanie. Jak krew w piach.

Skąd to przekonanie? Gdyby kobiety były tak złożone, rozchwiane i myślące wyłącznie sercem, nie mogłyby pracować zawodowo, wychowywać dzieci czy choćby ugotować głupiego obiadu, bo w trakcie dodawania przecieru pomidorowego dostawałyby histerii, że w sumie to chciały zrobić ogórkową. Zaskakująco dużo kobiet potrafi jasno wyrazić swoje stanowisko, podjąć błyskawiczną decyzję, powściągnąć złość, być konsekwentną. Kłopot raczej w tym, że wielu mężczyzn nie bierze ich wtedy na serio albo traktuje te zachowania jako feministyczną chęć zademonstrowania postawy ‘kobiety silnej i niezależnej’. No przecież prawdziwa kobieta jest nielogiczna i skomplikowana, więc po co udawać, że jest inaczej?

I tak jak część kobiet święcie wierzy, że do faceta wystarczy pilot z jedną prostą funkcją, tak nie brak mężczyzn przekonanych, że kobieca psychika to zabójczy labirynt z tysiącem minotaurów. Dlatego gdy kobieta mówi ‘nie’, to znaczy ‘tak’, a jeśli mówi ‘tak’, to znaczy ‘może’. W sumie to nie dowiesz się o co jej chodzi, musisz zgadywać. Nawet nie próbuj ogarnąć tego swoim rozumem, bo zwariujesz. I gdy facet w to wierzy, nie traktuje kobiety poważnie. Każdy jej zarzut, prośbę czy pretensję tłumaczy hormonami, pokrętną logiką (bądź jej brakiem), fochami, niezdecydowaniem. Ona gada, no to sobie gada, baby tak mają, że dużo mówią, i 95 procent tej paplaniny to treść bez znaczenia.

Kobieta widzi, że jest lekceważona, wkurza się jeszcze bardziej, mówi coraz ostrzejszym tonem i wreszcie bomba wybucha. Ależ o co jej chodzi? Ach, to pewnie miesiączka, nie ma czym się przejmować, jutro jej przejdzie. A jak nie przejdzie, to całą skomplikowaną kobiecą machinę da się naprawić kartą kredytową, bo baby interesuje w sumie tylko to jedno i wszystkie gierki prowadzą do oskubania faceta z pieniędzy.

To samo, ale trochę inaczej

Od groma facetów ma problem z kobietami właśnie dlatego, że podążają za tym, co powszechnie mówi się o płci żeńskiej, zamiast na własną rękę spróbować te kobiety poznać. I gdy widzą, że znowu coś nie wychodzi, to nie starają się dociec przyczyny, tylko utwierdzają się w przekonaniu, że faktycznie, baby są strasznie pokręcone. Prosty przykład – mówi się, że kobiety nie lubią seksu, zamiast tego wolą romantyczne spacery, więc facet powinien udawać, że seks go wcale nie interesuje. Efekt? Ona wybiera tego, który na trzeciej randce rzucił sprośnym żarcikiem i odważniej zerknął w dekolt. No i jak tu baby traktować poważnie?

Różnica jest też taka, że kobieta zazwyczaj widzi trochę szerzej i częściej wybiega kilka kroków w przód, przez co jej wypowiedzi lub reakcje wydają się bez sensu, wzięte nie wiadomo skąd. Rzadko kiedy jednak facet próbuje spojrzeć na daną kwestię z kobiecej perspektywy, więc kwituje to prostym ‘baby nie ogarniesz’. Nie stara się nawet zrozumieć, tylko oczekuje, że wszystko będzie skrojone dokładnie pod jego potrzeby, bo męski punkt widzenia uchodzi za ten uniwersalny i normalny.

Kobieta ma na jakiś temat inne zdanie? Myśli, czuje inaczej? No tak, jest ‘skomplikowana’. Wystarczy za to, że mężczyzna wczuje się w sytuację drugiej strony, wysłucha jej argumentów i nagle się okazuje, że to całkiem przejrzyste, żadna tam wyższa matematyka.

Z tego wynika też błędna interpretacja kobiecych pragnień – mężczyzna teoretycznie robi to, czego oczekuje kobieta, lecz wybiera niewłaściwe metody. Weźmy poczucie humoru. Kobiety zasadniczo lubią dowcipnych mężczyzn, ale raczej nie śmieszków, którzy przez cały czas błaznują jak przedszkolaki i opowiadają dowcipy o kupie. Bezpieczeństwo? Kobiety cenią mężczyzn silnych, ale barowy rozrabiaka mało której kojarzy się z poczuciem bezpieczeństwa. Romantyzm? Poza słuchaniem wierszy i oglądaniem gwiazd chciałoby się też poczuć wędrującą rękę po kolanie. Bez tego wzajemnego zrozumienia łatwo dojść do wniosku, że kobiety nie wiedzą czego chcą.

Czy warto to zmieniać?

Porozumienie trudno osiągnąć, bo stereotypy o prostych facetach i skomplikowanych kobietach trzymają się wyjątkowo mocno. Dotykają one istoty męskości i kobiecości, a więc rzeczy, które dla większości ludzi są niezmiernie ważne. Wyjście poza ten schemat to trochę zdrada, dlatego tak ciężko się przełamać, nawet gdy wewnętrznie się czuje, że mogłoby to bardzo pomóc. Mężczyźnie nie wypada przecież rozmawiać o uczuciach, odsłaniać się i prosić o pomoc, co z tego, że strasznie się pragnie, by ona przytuliła i powiedziała, że będzie dobrze. Ona to samo – postawiłabym sprawę jasno i dobitnie, waląc pięścią w stół i rzucając kilka ostrych słów, no ale wyjdę na niewrażliwą i niekobiecą, lepiej odegrać scenkę z łzami, żeby go zmiękczyć.

To kurczowe trzymanie się stereotypów obraca się w końcu przeciwko nam, bo przez głupią wiarę w życiowe ‘prawdy’ nie dostajemy tego, na czym naprawdę zależy. Faceci pragną czasem tych niemęskich rzeczy, no żeby się na przykład wyżalić po wyjątkowo podłym dniu w pracy. Kobiecie się mówi – zostaw go samego, on chce do swojej jaskini, nie łaź za nim, nie zadręczaj pytaniami, on kocha walczyć i rywalizować, jest niezależny, jest wojownikiem. To takie proste, nie komplikuj tego! Są kobiety, które przyjmują taką naukę i dokładnie tak traktują swojego partnera, niech on ze wszystkim sobie radzi sam i niech ciągle się wykazuje. Sielanka? No, niezupełnie.

Kobiety też odgrywają swoje role, dają się ratować, uprawiają gierki, udają tajemnicze, niedostępne, skomplikowane. I próbują sterować męskimi emocjami za pomocą łóżka, przecież wszędzie piszą, że to najprostsza droga do prostego męskiego umysłu. Trudno się z tego zaklętego kręgu wyrwać, bo internet i przyjaciele kurczowo obstają przy ‘sprawdzonych’ radach. Co, zrobiłaś sushi i założyłaś sukienkę, a on nic? Może następnym razem zrób pierogi.

Niemożliwe, dlaczego to nie działa?

Wiara w stereotypy jest nam zresztą często na rękę, ponieważ daje wygodne wymówki. Nie trzeba się wysilać, wszelkie niepowodzenia w związku da się wytłumaczyć tym, że on taki prosty i nie chwyta subtelnych niuansów kobiecej natury, a ona sama siebie nie rozumie, jak więc może oczekiwać, że zrozumie ją zapędzony w kozi róg facet.

A często jest na odwrót, ona doskonale wie czego chce, mówi o tym bardzo wyraźnie, tylko on tego nie chce przyjąć do wiadomości, niewygodnie mu z tą prawdą. Normalne kobiece emocje wyolbrzymia się i sprowadza do histerii, normalne kobiece zachowania nazywa się absurdalnymi. Po prostu, cokolwiek jest nie po myśli faceta, to jakaś babska schiza, nic tylko wyśmiać i machnąć na to ręką, żaden prawdziwy mężczyzna nie będzie się pochylał nad kobiecym nieogarnięciem.

Kobieta tak samo, zaskoczona, że z wielkiej miłości nic nie wyszło, a przecież chłop jak pies, dać mu michę, pogłaskać po brzuchu i on będzie wiernie służył swojej pani. W ogóle nie myśli się o prawdziwych powodach, które doprowadziły do rozstania. Żadnej rozmowy, wysiłku, zmiany w zachowaniu. Nie chce się wyjść poza standardowe wytłumaczenia – jak to, jak mogło do tego dojść, ona wcale nie jest taka ładna, a zupę robi z torebki!

Przeciwnik, a nie partner

Kobiety i mężczyźni różnią się między sobą, ale wcale nie tak bardzo, jak powszechnie się sądzi. Więcej w tym różnic wynikających po prostu z charakteru niż z przynależności do którejś z płci. Ciężko stworzyć zgrany związek, ale i inne międzyludzkie relacje usiane są konfliktami – nie dogadują się rodzice i dzieci, współpracownicy, sąsiedzi, koleżanki z jednej klasy. W obrębie jednej płci też wybuchają wojenki, właśnie dlatego, że nie wszystkie kobiety to plotkary i nie wszyscy mężczyźni kochają piłkę nożną.

Do drugiej płci często jednak podchodzi się z nabożnym strachem, że rany, rany, co to za dziwaczne stworzenia, z innego świata zupełnie, nie wiadomo jak to rozgryźć. Czy w ogóle warto się trudzić? Najwyraźniej nie, bo mnóstwo ludzi wychodzi z założenia, że prostszym wyjściem będzie manipulacja. Jakie poradniki sprzedają się najlepiej? Nie te, które coś tłumaczą i zachęcają do lepszej komunikacji, tylko te, które pokazują, jak sobie kogoś urobić pod siebie, jak wykorzystać czyjeś słabości żeby postawić na swoim.

Pewnie, że od uogólnień i stereotypów nie da się uciec, bo zwyczajnie nie ma czasu na to, by analizować dogłębnie osobowość każdego napotkanego na swojej drodze człowieka, niemniej gdy chodzi o osoby naprawdę bliskie, to chyba warto się na taki wysiłek zdobyć?

Zostaw komentarz

Możesz użyć HTML tagów i atrybutów: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>