Główne menu

Mit zimnej kawy – czyli skąd się biorą matki cierpiętnice

Macierzyństwo to coś, na co czeka większość kobiet. Zewsząd bombardowane jesteśmy, już od maleńkości, wizją cudownego czasu, podczas którego karmienie piersią nie boli, a niemowlę jest różowe, piękne i grzeczne. Rzeczywistość nijak się ma do tego idealnego stanu z telewizji. Po porodzie kobieta jest zmęczona, obolała, a karmienie nie zawsze jest naturalne i łatwe. Pierwsze tygodnie to zazwyczaj nauka i docieranie się. Musicie poznać siebie nawzajem – dziecko Ciebie, a Ty dziecko. Ustalacie wspólny rytm dnia. Porządkujecie życie rodzinne, które teraz nastawione jest na tego małego człowieka, który wszedł w Wasze progi. Wyczekiwany i kochany, ale przyznajmy szczerze, rozwalający wszystko do góry nogami.

Niektóre kobiety odnajdują się w sytuacji szybciej niż inne. Potrafią wejść w rolę matki, jakby były do niej stworzone. Innym zajmuje to więcej czasu. Bywają kobiety, które wcale nie odnajdują się w tej nowej roli i również mają do tego prawo.

Mit zimnej kawy mnie nie dotyczy

Są też takie matki, której mit zimnej kawy nie dotyczy.

Kiedy przygotowywałam się do pisania tego artykułu, rozmawiałam z kilkoma kobietami, które mimo posiadania dziecka albo dzieci, zawsze miały czas na relaks, czas dla siebie, poczytanie książki, domowe SPA albo właśnie wypicie ciepłej kawy. Jak to jest, że jedne matki nie potrafią ogarnąć, a inne radzą sobie świetnie? Czy mit zimnej kawy jest tylko wymówką do tego, by niewiele robić?

Dzieci to nie przeszkoda

Obserwowałam przez lata moje znajome, koleżanki i przyjaciółki, a także obce osoby i wyrobiłam sobie pewne zdanie na ten temat. Dla niektórych kobiet posiadanie dzieci jest tak naturalne jak to, że codziennie rano myją zęby, a wieczorem biorą prysznic.

Dziecko wpisuje się w ich dzień, a one potrafią tak zorganizować sobie czas, że mają go nie tylko na potomstwo, ale także dla siebie i męża, przyjaciół i rodziny. Dziecko nie jest przeszkodą w robieniu czegokolwiek. Te matki uczą swoje dzieci, że każdy ma prawo do pasji i swojej przestrzeni. Ich dzieci potrafią zająć się sobą.

Dziecko mnie ogranicza

Ale są także kobiety, które uważają, że dziecko to swoista kula u nogi, którą trzeba (dosłownie i w przenośni) dźwigać ze sobą.

Matki, które uważają, że ich potomstwo wymaga uwagi dwadzieścia cztery godziny przez siedem dni w tygodniu; które nie pozwalają dziecku na żadną samodzielność, tłumacząc to ich głupotą albo maleńkością. To kobiety, które po całym dniu są tak zmęczone, że nie mają sił spędzić z mężem czasu w łóżku. I to one tworzą mit zimnej kawy, kiedy robią sobie do kubka porcję, ale wypijają ją gdzieś w biegu, po drodze, podczas drzemki dziecka (zawsze zbyt krótkiej) albo przed samym snem.

Rozpowszechnia się (w sieci i nie tylko) opinia o matce jako niewolnicy swojego dziecka. Posiadanie dwójki równa się heroizmowi, który zasługuje na pomnik.

Rosną wokół dzieci, które nie mają pojęcia, czego chcą w życiu, bo nie znają siebie. Oparte na Matkach-Cierpiętnicach, które zawsze podejmowały decyzję za nich. Te matki muszą zrozumieć, że dbając o dzieci jak o przysłowiowe jajko, mogą zrobić im krzywdę. Zabijając w nich kreatywność, chęć poznawania nowych rzeczy, odwagę i ambicję stwarzają osoby o niskim poczuciu własnej wartości. Z kolei pozwalając im na wszystko, sprawiają, że brak im empatii i umiejętności przyjaźnienia się.

Mit zimnej kawy sięga głębiej niż tylko do kubka. To cała gama zachowań matek, które są niczym kwoki. Poświęcają siebie dla dzieci i później nie potrafią, w odpowiednim czasie, odciąć pępowiny. A przecież matka (i ojciec) jest po to, by nauczyć dziecko żyć, a nie żyć za nie.

    23 komentarze

  • Oka w rosole czyli KaFka gotuje

    Bardzo fajny artykuł Pati <3

  • Magda

    Jest sporo racji w tym, co pisze Patrycja o matkach cierpiących z wyboru. Jednak charakter dziecka też ma wpływ na to czy mamy czas na tę ciepłą kawę, czy nie. Moja pierwsza córka była wymarzonym dzieckiem. Najadła się i szła spać, zawsze wesoła, guchająca w wózeczku i bawiąca się czym popadnie, ciekawa świata. Mogłam ja zabrać na zakupy, do kina, na spotkanie z koleżankami w kawiarni, na basen, w samolocie spała jak aniołek. Druga okazała się całkowitym przeciwieństwem. Wisiała na cycku godzinami, a spała całe piętnaście minut. Pozostały czas w dzień i w nocy wykorzystywała na ćwiczenie płuc i maminej cierpliwości. Skończyło się życie towarzyskie i wyjścia gdziekolwiek, bo dziecko nie tolerowało wózka. Rozwiązaniem okazała się chusta i tylko w niej spała, mając mame tylko dla siebie. Nie tolerowała nowego otoczenia, każda wycieczka to była dla niej katorgą i dla nas też. Więc pomimo tego, że jestem dość aktywną osobą z natury, skończyłam w domu, rozczochrana, w powyciąganym dresie i nieszczęśliwa, z dwulatkiem dostającym szału, że siostra zabiera jej mamę 😛 Na szczęście ten etap już mamy dawno za sobą, ale wiem z własnego doświadczenia, że trudno oceniać obiektywnie postępowanie innych matek, kiedy nie znamy całego obrazu sytuacji.

  • Gaba

    Zgadzam sie w 100% z Magda – charakter dziecka ma decydujacy wplyw na sytuację w domu po jego (dziecka) urodzeniu. I nie ma tu nic do tego sila, przebojowosc, nastawienie i super instynkt matki. Wiem z doświadczenia…

  • karodos.pl

    Fajny, rzeczowy wpis:) Kobiety są po prostu różne. Nie każda odnajduje się tak dobrze w roli matki, tylko jak się o tym dowiaduje to jest już za późno. Pozdrawiam 🙂

  • jotka

    Są różne mamy i różne dzieci. Początki zawsze są trudne, bo wszystkiego sie uczymy, a jeśli nie mamy nikogo do pomocy to tym gorzej.
    Najtrudniejsze dla mnie były 3 miesiące po porodzie, dziecko miało kolki, ja źle sie czułam w swoim ciele, mąż długo pracował, nie było tylu możliwości wyjścia z domu, co teraz. Ale potem jakoś poszło, dziecko starsze, dużo spało, nie starałam sie być perfekcyjna we wszystkim i mieć także czas dla siebie. Można wszystko pogodzić, jeśli mamy wsparcie męża i trochę kasy, nie ma co ukrywać…a dziecko trzeba nauczyć, by przez jakiś czas zajęło się sobą, mama musi się kąpać, pić, spać itd.

  • Kornelia Pikulik-Czyż

    Moja doba jest za krótka, ale to głównie dlatego, że zbyt wiele rzeczy chciałabym zrobić. Na szczęście na przyjemności też udaje mi się wygospodarować trochę czasu.
    Jakiś czas temu, będąc już mamą, stwierdziłam, że macierzyństwo to ciągłe wyrzuty sumienia. Mamy wyrzuty sumienia, gdy nie poświęcamy się w 100% dziecku, ale też gdy nie dbamy o siebie, nie potrafimy pozwolić sobie na chwilę wytchnienia. W macierzyństwie potrzebna jest odrobina egoizmu, która i matce i dziecku wyjdzie na dobre.
    Wiadomo, że każda z nas jest inna, każde dziecko jest inne, ale czasami wpadamy w spirale przepracowania, opadamy z sił i dziecko ma owszem mamę 24 na dobę, ale przemęczoną, smutną i nerwową. Wtedy tatusiowie powinni wkroczyć do akcji. 🙂

  • Magda

    Totalne bzdury. Po pierwsze kobieta nie musi „wchodzić” w rolę matki- ona po prostu jest matką, czasem mentalnie staje się nią na długo przed urodzeniem dziecka. Po drugie, dzieci są różne. Niektore bywają tak absorbujące, że matce trudno znaleźć czas dla siebie, zwłaszcza, iż nie każda matka może liczyć na pomoc z zewnątrz w opiece nad dzieckiem. Autorka opisuje stan idealny, który w prawdziwym życiu zdarza się rzadko. Poza tym myli pojęcia. Matka, która poświęca sie dla dziecka nie uczy go empatii tylko ogranicza?! No chyba wręcz odwrotnie. Albo Pani nigdy nie była matką, albo pisze Pani ten post wyłącznie po to, by wywołać ferment i zaistnieć w sieci. Tak czy siak, proszę się zastanowić, zanim nastepnym razem coś podobnego Pani popełni. Przede wszystkim, z tą zimną kawą, to jednak gruba przesada. Choc przy swoim dziecku mam pelne rece roboty, zawsze zdążę wypic kawe, zanim wystygnie. Znane mi matki również. Ale nawet gdyby tak nie bylo, jakim prawem zabiera Pani kobietom mozliwosc samodzielnego wyboru?! Moze one lubia pic zimna kawe i zmeczyc sie przy wlasnych dzieciach? Moze niektorym to zwyczajnie odpowiada… Nastepnym razem mniej pisania, wiecej wyobraźni!!!

  • Agnieszka

    Zgadzam się z dziewczynami, że wiele zależy od charakteru dziecka i chęci pomocy najbliższych. Ciężko wygospodarować czas choćby na sen gdy jest się praktycznie cały dzień sama z maluszkiem który na dodatek mało śpi i jest uzależniony od mleka z piersi. Ale z czasem idzie się nauczyć i przystosować do mniejszej liczby czasu dla siebie lub całkowitego braku i odkrywa się w sobie taką siłę fizyczną i psychiczną z której człowiek nie zdawał sobie sprawy. I nawet choćby dziecko absorbowało całkowicie to można się pięknie spełniać z bycia mamą popijając przy tym zimną kawę.

  • Malwina

    Zgadzam się.. Nie trzęse się nad synem a nie pamiętam kiedy piłam ciepła kawę haha nie pamiętam nawet kiedy obiad był na czas hihi. Czasem z mężem we 2 nie dajemy rady ż domowymi obowiązkami. Charakter dziecka to kluczowy aspekt wolnego czasu..artykul… stereotypów..

  • Ultra

    Opisałaś sytuację, której żadnemu dziecku nie życzę, czyli nadmierną nadopiekuńczość, a na przeciwnym biegunie są rodzice, których dziecko nie obchodzi, więc samotne szuka przyjaźni w sieci. Znam różne mamy, bo różni są ludzie, ale nie rozumiem tych cały czas narzekających na wszystko i wszystkich.
    Serdecznie pozdrawiam

  • Kasia

    Zwykle pijam zimną kawę, często chodzę niewyspana, nie uważam się za cierpiętnicę, nie chodzę rozczochrana w pidżamie przez cały dzień. Chętnie się dowiem jaką samodzielność mam dać niespełna półtorarocznym bliźniaczkom, żeby mieć więcej czasu dla siebie. Ich starsza siostra właśnie poszła do przedszkola, a ja do pracy, gdzie z resztą też pijam zimną kawę – bo taki ze mnie typ, że wypicie ciepłej kawy nie jest priorytetem

  • Emilia

    Glupota. Moje dziecko jak bylo malenke plakalo dzien i noc. Nie spalo 48 godz!!! Pozniej chciala miec mame przy sobie. Histeria jak odchodzilam na 2 min. Nie chciala smoczka. Dla porownania dziecko kolezanki lezalo pol dnia w bujaku, drugie pol dnia spalo itd… jedna moze pic ciepla kawe a druga mysli kiedy sie wykapie….

  • Kinga K.

    Myślę,że to kwestia podejścia i zorganizowania danej osoby,czas na wszystko jest,ale trzeba to dostrzec 🙂 Miłego dnia 🙂

  • Królowa Karo

    Ja zdecydowanie jestem matką kaczką – która prowadzi dzieci nad staw i puszcza na głęboką wodę, kontrolując z brzegu, czy nic złego się nie dzieje. Tylko tak jesteśmy w stanie nauczyć dzieci samodzielności. Mam wielu znajomych, którzy byli chowani pod kloszem i widzę, jak wciąż im trudno odnajdywać się w rzeczywistości.

  • Antyterrorystka

    U mnie nigdy nie było zimnej kawy 😉 ale to dlatego, że jej nie piję- taki żarcik. Kiedy moje dziecko spało ja spałam, sprzątanie i inne rzeczy mogły posprzątać. Później zaczęło się źle dziać, a to dlatego, że Młoda spała w dzień tylko w wózku ( 2-3 godziny spacerowania czasem dwa razy dziennie)- wtedy byłam zmęczona i sfrustrowana. Wystarczyło się spiąć, przeorganizować troszkę i poszło. Zaczęłam prowadzić blog, robić coś dla siebie i życie ponownie nabrało różowych odcieni 😉

  • Zwykła Matka

    Mam czas dla siebie, mam czas na książkę, a zimną kawę zwyczajnie lubię 🙂

  • marta

    Super wpis, a pod nim… Zaczyna sie licytacja kto ma gorzej, czyli milosniczki zimnej kawy 🙂 nie znalazlam w tym wpisie informacji ze mama ktora ma czas dla siebie nie zajmuje sie swoim dzieckiem. Kazda z nas potrzebuje odpoczynku, innej aktywnosci niz zajmowanie sie bobasem. Macierzynstwo to nie zniewolenie. Chwila z tata dziala korzystnie na Maluchy:-) a my wracamy naladowane energia i dzialamy kreatywnie a nie mechanicznie. Jestem mloda mama ale jestem w stanie zrobic wszystko co zaplanowalam. Zaprzyjaznilam sie z moim dzieckiem i nawet nie zdawalam sobie sprawy jak wiele potrafi zrozumiec. A kawe pije ciepla z bobasem na kolanach i usmiechnietym tata:-)

  • Matka na Szczycie

    Niestety, teraz narzekanie na swój los jest wręcz modą…

  • Marta z Mikrożycie

    Super, że o tym napisałaś, bo naprawdę można zwariować od tego, co da się przeczytać w internecie… Ja jestem przed trzydziestką, dzieci jeszcze nie mam, ale opowieści o zimnej kawie, epickich kolkach i nie myciu włosów przez 2 tygodnie zdążyły mnie już szczerze mówiąc solidnie przerazić. Niby wiem, że nie każda matka działa w ten sposób, ale zawsze pojawia się z tyłu głowy ta obawa „A co jeśli ja też nie będę umiała ogarnąć życia z dzieckiem?”. Fajnie, że pokazujesz, z czego tak naprawdę wynika zimna kawa i jak sobie z tym radzić. Dziękuję <3

  • Krysia

    Strasznie irytujący artykuł! Wbicie kobiet w dwa worki wg własnej koncepcji i tyle.
    Dzieci są bardzo różne (mam własnych troje, to mam jakiś mały przekrój) – jedne potrafią się zająć sobą i dać matce czas na kawkę, drugie potrzebują obecności i uwagi mamy cały czas. Jedne przesypiają noce inne się budzą co pół godziny. Jedne są introwertyczne, inne ekstrawertyczne. Jedne spokojne i ciche, inne głośne i włażące wszędzie. I nie zależy to od ich mam – czy te mamy chcą ją ochronić tarczą czy też puścić wolno – tylko one takie SĄ. I jeśli Tobie droga autorko przytrafi się dziecko budzące się co chwilę w nocy, potrzebujące Twojej obecności non stop lub wywalające wszystko w domu do góry nogami jeśli go nie pilnujesz, to ciekawe jak wtedy będziesz się wypowiadać na temat „mitu zimnej kawy” (to mówiłam ja – matka dzieci różnych – tych spokojnych przy których da się wypić kawę i tych szalonych przy których ciepła kawa to marzenie ściętej głowy)

Zostaw komentarz

Możesz użyć HTML tagów i atrybutów: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>