Główne menu

Nowobogaccy – dlaczego tak nas denerwują?

Parweniusz chętnie wyśmiewa prowincjonalnych buraków, choć w konkursie na buractwo pewnie wygrałby w przebiegach. Gardzi plebsem, choć sam z niego pochodzi. Żartuje z Januszów w klapkach i skarpetach nie widząc, że jego t-shirt z wielkim złotym napisem Gucci to dokładnie ten sam przykład obciachu. Nowobogaccy są troszkę jak Kubuś Puchatek – im bardziej chcą do lepszego środowiska wejść, tym bardziej widać, że zwyczajnie tam nie pasują.

Dorobkiewicze, nie mogąc się pogodzić z niechlubną przeszłością, na siłę wyszukują przodka nie z chłopów, kupują sobie herby, lubują się w dworkach, pałacykach i ziemiańskich rozrywkach. Chętnie pozują na rodziny z rodowodem, bo choć klasą próżniaczą oficjalnie gardzą, daliby się porżnąć, by to próżniactwo uznało ich za „swoich”. Po przeprowadzce z prowincji do metropolii są bardziej miejscy niż mieszczanie z dziada pradziada. Są w podtrzymywanie tego „szlachetnego dziedzictwa” zaangażowani mocniej, niż prawdziwi spadkobiercy z wyższych sfer.

bogactwo2

Co cwańsi wynajmują nawet specjalistów, którzy im dobiorą meble do salonu, skompletują wartościową bibliotekę, doradzą zakup obrazów, wskażą, czym warto się zainteresować. Jak ktoś poczuje, że warto wejść to głębiej dla samego siebie, ma jeszcze szansę się wyrobić. Ale ci, którzy pozostaną przy pokazówce, przy każdej okazji będą wychodzić na prostaków, bo ich fałsz prawdziwi znawcy wyłapią w lot.

I w Paryżu nie zrobią z owsa ryżu

Do grzechów głównych u nowobogackich zalicza się oczywiście snobizm. Ten w najgorszym wydaniu. Mają pieniądze, więc mają rozmach. Stać ich na dzieła sztuki, tylko nie bardzo wiedzą, według jakiego klucza je kupować. I jak ten zakup potem uzasadnić własnymi słowami, bo o sztuce nie mają wielkiego pojęcia, poza tym, że to dobra lokata kapitału.

Wakacje – tylko w najdroższych kurortach. Ubrania – tylko najdroższe marki. Restauracje – tylko z gwiazdką Michelin. Tylko kosztowne rozrywki. A co, stać ich na to.

Ci z mniejszym majątkiem, jeszcze na dorobku, na pełen luksus pozwolić sobie nie mogą, więc żyją ponad stan, by nikt nie nabrał cienia podejrzeń, że im na coś brakuje pieniędzy. Owe demonstracje nierzadko są zresztą w bardzo złym guście, bo parweniusz jedną nogą wciąż tkwi w starej rzeczywistości, gdzie do zaimponowania znajomym wystarczył stuningowany Volkswagen Golf i zdjęcie na wielbłądzie.

Nowobogaccy nie przepuszczą żadnej okazji, by pochwalić się pieniędzmi. Czasami robią to bardzo ostentacyjnie, a czasami niby od niechcenia, ale zawsze tak, by każdy widział, że zegarek szwajcarski, a sukienka kupiona w Mediolanie.

Aston Martin? Och, bez przesady, stary grat, rocznik 2014, zresztą najniższy model, nie ma o czym mówić, wolałbym jak ty, do pracy na rowerze, czuć wolność we włosach, ale wiesz, obowiązki, milion spotkań z bardzo ważnymi ludźmi, muszę trzymać poziom.

Innymi słowy: widzisz ciemniaku, ja mam auta Jamesa Bonda, a ty musisz zaiwaniać na dwóch kółkach w deszcz i mróz, bo nie stać cię choćby na Fiata. Takie udawane współczucie lub fałszywa zazdrość, jedynie po to, by pokazać, że „ja mam lepiej”…

Zapomniał wół…

Pieniądze, podobnie jak władza, mogą zdeprawować. Nuworysz, wychowany w biedzie, pamiętający to uczucie upokorzenia, że jako jedyny w klasie miał badziewne tenisówki i kanapki z tanim dżemem, dzisiaj w końcu czuje, że jest po drugiej stronie.

Teraz on może spoglądać na innych z góry, choć doskonale wie, co czują ci „na dole”, gdy natrafiają na pogardliwe spojrzenia lub w ogóle się ich nie dostrzega. Zamiast więc okazać takim ludziom empatię, dorobkiewicz woli podkreślić swoją wyższość. Wychodzi z niego małość i niezaleczone kompleksy.

Nowobogaccy, jeśli są szefami, nie mają za grosz szacunku dla podwładnych. Pomiatają nimi, besztają publicznie, mobbingują. Jak prowadzą własną firmę, wchodzą w rolę białego kolonizatora w Afryce – mogą swoich pracowników traktować jak śmieci, bo przecież „dają im żryć”. Występują z pozycji siły i nie mają żadnych zahamowań.

Wyjątkowy popis prostactwa parweniusze dają na wakacjach, w restauracjach, sklepach. Płacą, więc wymagają. Traktują kelnerów, sprzedawców, pokojówki jak prywatnych służących. Wychodzą z założenia, że każda ich zachcianka musi być spełniona, bo tak. Bo bez ich pieniędzy knajpa upadnie, a personel umrze z głodu, więc służyć, służyć, bo szlachta nie będzie czekać! Są przy tym niezwykle aroganccy, prymitywni i bardzo roszczeniowi.

Podziękować? A za co? Przecież to się słusznie należy, a jeśli służba się buntuje, może się pożegnać z pracą, już oni pokażą, kto tu rządzi. Czy wy głąby wiecie, kim ja jestem? Z kim jadłem obiad i do kogo mam prywatny telefon?

Wyżyny pychy

Nowobogaccy są szczególnie cięci na biedotę. Nam się udało, bo ciężko pracowaliśmy, wy pozostaliście w biedzie, boście lenie, pijaki i nieuki. Dobrze wam tak, wyciągacie ręce po cudze, żądacie wysokich podatków dla bogaczy zamiast zakasać rękawy i wziąć się do roboty. Tylko durne lewactwo współczuje biedocie, nie daje im wędki, ale karmi dzień w dzień rybami, które złowił ktoś inny. I jeszcze żeby ta bida zadowoliła się zwykłą rybą to nie, żąda łososia, w sosie kaparowym i na porcelanie, no skaranie boskie z nimi. Nie, nuworysze nie mają żadnego współczucia, myślą zerojedynkowo – nie masz pieniędzy, sam sobie jesteś winien. I oczywiście jesteś zerem.

Właśnie w stosunku do najbiedniejszych nowobogaccy uwielbiają okazywać swoją przewagę. W czymkolwiek, w zasobności portfela przede wszystkim, ale nie tylko.

Dorobkiewicze sądzą, że razem z pieniędzmi spłynęła na nich cała mądrość. Są przekonani, że ich poglądy są najsłuszniejsze, reszta to motłoch. No i skoro są bogatsi, to więcej im wolno. Mają do tego moralne prawo, są wszak członkami wyższej kasty.

Mogą pouczać innych, koniecznie protekcjonalnym tonem. Nie zwrócą uwagi normalnie, muszą przy tym zmieszać z błotem, napluć i zgasić peta, a najlepiej, żeby widzieli to inni, bo wiadomo, to buduje pozycję.

Nowobogaccy są święcie przekonani, że za pieniądze nabędą wykształcenie, dobre maniery, gust, no klasę ogólnie rzecz biorąc. Będą jak ta elita, do której chcą dołączyć i przed którą czują respekt.

Elita jednak dobitnie daje im do zrozumienia, że co to, to nie. A to jeszcze bardziej nakręca niechęć dorobkiewiczów do biedoty, na której wyżywają się za swoje niepowodzenia.

(Nie)pełna kulturka

Dorobkiewicze, wyrzekając się przeszłości, odwracają się też od dawnych znajomych bądź zachowują z nimi kontakt tylko po to, by kłuć w oczy przepychem. Sądzą według siebie, więc wychodzą z założenia, że wszyscy ludzie wokół też obsesyjnie myślą wyłącznie o pieniądzach. I przez to nie potrafią zdobyć prawdziwych przyjaciół, bo obok siebie mają jedynie podobnych sobie wyrachowanych dorobkiewiczów, cwaniaczków-wyłudzaczy lub przedstawicieli klasy, do której dorobkiewicze aspirują – a ci ich ledwie tolerują.

Nowobogaccy nie denerwują dlatego, że mają pieniądze. Oni chętnie tym właśnie tłumaczą niechęć otoczenia – zazdrością, choć prawdziwa przyczyna leży po prostu w bucie i chełpliwości. W braku kultury posiadania. Parweniusze płaszczą się przed bogatszymi i wyżej postawionymi, ale słabszymi poniewierają i to drażni, tych biednych, obrażanych, ale i tych bogatych, którzy potrafią połączyć majątek z przyzwoitością. Bo nie wszyscy, którzy zaliczyli awans społeczny, zachowują się tak brzydko. Więc można, wystarczy chwila refleksji nad sobą. I może kilka naprawdę życzliwych osób, które powiedzą, że nie tędy droga. Bez tego nowobogaccy pozostaną jedynie żałosnymi ludzikami na dorobku, z kompleksami i paskudnym charakterem.

    38 komentarzy

  • Zdeterminowana Ana

    Nowobogaccy nas denerwują, bo na każdym kroku pokazują co posiadają, ile posiadają i jak posiadają..

  • MM

    Genialnie opisane w punkt

  • Anita Barbara

    Dobrze napisane. Nowobogaccy rażą brakiem empatii i klasy. Ale trzeba im przyznać, że też śmieszą. Cóż…:)

  • Paulina

    A ja się z tym nie zgodzę. Właśnie prawda jest to ze jak ktoś jest nieudacznikiem to tłumaczy to wyższymi wartościami … ile to razy słyszałam kasjerke ze ona to nie będzie zmieniać pracy bo ona ma wartości a bogaci to k… I złodzieje. .. takie tam czcze gadanie usprawiedliwianie swojego nieudacznictwa. To samo tyczy się jak ktoś napisał ” szlachty i slug” nie po to ktoś wykupuje czlonkostwo w klubach biznesowych za grube tysiące żeby przyszła kelnerka i łaskę robiła ze żyję. To się idzie do właściciela ze skarga. Nie po to płaci się za parkowanie na strzeżonym osiedlu, trzymanie łódki /helikoptera w hangarze żeby ludzie którzy się tym zajmują odwalali fuszerke. A jak się jest szefem , odpowiada za klientów, rachunki , ZUSy, usy, czynsze, pracowników a pracownik czy się siedzi czy się leży to wypłata się należy to ciężko być dla niego „ludzkim”.

    • Aldi

      Czesto siedzą ci co łokci nie używali w życiu i kobiety co sie szybko zdecydowały na dzieci … I nie ma innej pracy w małym mieście dla ludzi bez perspektyw i dobrych studiow.. Z reszta co to sa dobre studia u nas? . Reszta z łokciami pcha sie do miasta i udaje wielkie kariery i wielce niezależne singielki i singli na wieczność bo o miłość i rodzine w świece pieniędzy i bezemovjonalnym trudno potem… To zakezy kto co lubi… I jakie miał możliwości…

    • Edyta

      Paulino, to nie jest krytyka ludzi zamożnych jako takich, a tylko tych, którym pieniądze za bardzo uderzyły do głowy – sądzę, że dość wyraźnie to rozgraniczyłam w swoim tekście 🙂 Kelnerka, sprzedawca czy pokojówka ma być dla klienta uprzejma i pomocna, ale nie ma się przed nim płaszczyć, spełniać wszelkich zachcianek i pokornie znosić upokorzenia, a tego właśnie buracki nowobogacki oczekuje. Dawanie ludziom pracy to żadna łaska, bez tych ludzi szef guzik by zarobił, a jeśli pracownik jest kiepski, to się go po prostu zwalnia, a nie miesza z błotem publicznie. To, że ktoś wydaje na coś choćby i kilkadziesiąt tysięcy złotych miesięcznie nie upoważnia go po prostu do traktowania pracowników jak śmieci. I nie, nie zgodzę się, że można wszystko kupić. Kupić można sobie dom, samochód, jacht, psa, nawet prywatną wyspę, ale nie kupi się sympatii, miłości, szczerego szacunku, przyjaźni, życzliwości, talentu, dobrego gustu, czasu, umiejętności… sporo tego, jak widać 🙂 no, ale to zależy, jakie kto ma priorytety 😉

    • Jolita

      ja rowniez sie nie zgadzam z tekstem. jest taki bialo-czarny. oczywiscie istnieja tacy ludzie, o ktorych pisze autorka, ale problemem jest, ze ci z biednych warstw spol. chyba ZAWSZE okreslaja tak kazdego, kto sie dorobil, a jednak nie posiada opisanych wyzej negatywnych cech. tzn. biedni nieudacznicy z zadroscia i dezaprobata beda patrzec na kazdego, kto sie wybil i nawet jesli nie bedzie on nosil koszulki z logo Gucci i bedzie uprzejmy o wysokiej kulturze osobistej, tacy ludzie beda w nim szukac negatywnych cech nuworyszow… tak to dziala. nowobogaccy gardza bieda, a biega gardzi nowobogackimi 😉
      a po ktorej stronie wolisz byc ty?:P

  • Paulina

    I tak jak za pieniądze prawdziwych uczuć może i nie kupisz .. tak pozostała resztę tak. Nawet dziecko możesz adoptować jak masz solidne warunki .. albo zapłacić za zapłodnienie. Dziś prawie wszystko można kupić .takie są czasy , dobrze czy źle ale tak jest .. i nie ma co tu zarzucać ze Ci co się dorobili tak myślą – myślą czy nie myślą czy się to komuś podoba czy nie ale to jest fakt. Za pieniądze można kupić wiele a i o miłość łatwiej jak się nie martwisz o rachunki tylko pod palmy z kimś lecisz…

  • Monika

    Pieniądze szczęścia nie dają, ale ich brak unieszczęśliwia.

  • panikara

    Bardzo mądry wpis! Nawet nie umiem dodać czegoś od siebie, bo o wszystkim już napisałaś 😉

  • Kasia

    Dużo mądrego w tym co napisałaś, jednak nie da się ukryć, że pieniądz rządzi światem. W każdym razie lepiej kasę posiadać niż jej nie mieć. Fakt, że Ci, którzy mając ją starają czuć się lepsi są po prostu śmieszni. Jednak trudno nie mając jej nie czuć się gorszym. I tu jest problem. W jakiekolwiek tarapaty w życiu nie wpadniemy, możemy być prawie pewni że kasa nam pomoże. A ci co ją mają doskonale o tym wiedzą i bazują na tym. Świat nie jest taki fair jak niektórzy go widzą i nie każdy jest zawsze kowalem swojego losu jak zwykło się mówić. Myślę, że warto w życiu dążyć do tego by pieniądze mieć, ale mimo wszystko pozostać sobą i mieć swoje priorytety.

  • Sport to Pestka

    Aby zdrowie było…tak mówił mój kolega ze studiów…i…racja! Cóż znaczą pieniądze bez zdrowia 🙂

    Nowobogaccy jeśli zatracą się w pieniądzu…to też sporo mogą stracić 😛 Fajnie, jeśli człowiek dorobi się pieniędzy a przy okazji zostaje dobrym i mądrym gościem 🙂

  • Królowa Karo

    Ja na takie sytuacje mam jedno powiedzenie… „Człowiek ze wsi wyjdzie, ale wieś z człowieka nie”. I niech to będzie najcelniejszy komentarz do opisanych zachowań.

  • Agata

    Do posiadania pieniędzy ( czytaj- jak to mówią bycia „bogatym”, )trzeba dojrzeć . Pieniądz nawet wielki w rękach małego duchem człowieka jest równie mały jak on. A bywa ze mały pieniądz w ręku wielkiego człowieka moze czynić cuda . Wszystkim tym co nie wiedza co zrobić z nadmiarem środków życzę żeby z uciàżliwego nadmiaru nauczyli się robić małe cuda . A dzielenie społeczeństwa na nieudolnych i bogatych zostawmy politykom- oni potrafią skłócić wszystkich o wszystko. Ps. Uboga nie jestem, ale czuje sie bogata z innych powodów niż pieniądze

  • Pati

    Pieniądze. Czyli 90% naszych tematów. Ci co mają wykorzystują je do spełniania różnych celów w tym głupich zachcianek. Ci co ich nie mają zazdroszczą tym wielce bogatym. Ale Źle patrzymy na ten temat. Pieniądze pomagają w życiu ułatwiają życie ale za kasę nie kupimy zdrowia, miłości (noo gdzie nie gdzie kupisz sex ale możesz to przypłacić zdrowiem) i nie kupisz szczęścia.

  • Natalia

    Świetny artykuł!

  • Anna

    Jasne – pieniądze szczęścia nie dają – w rzeczy samej ale o wiele łatwiej płacze się w mercedesie niż na rowerze.

  • Anka

    Mnie jakoś nie denerwują, bo staram się unikać takich ludzi ale faktem jest że czasem włażą w oczy na siłę 🙂 Świetny tekst 🙂

  • piekno-z-natury

    Oj zdecydowanie się z Tobą zgadzam. Niestety w swoim życiu możemy spotkać bardzo wiele ludzi, którym pieniądze za bardzo uderzyły do głowy. Szanuję jednak tych ludzi, którzy wiele w życiu osiągnęli, a przy tym zostali skromni. Sama miałam okazję poznać takich ludzi, naprawdę zamożnych ludzi, a w pierwszym i kolejnych zresztą kontaktach nigdy nie przypuszczałabym, że są tak dobrze sytuowani. Doceniali absolutnie wszystko co mieli, a przy tym potrafili cieszyć się z każdej, najmniejszej drobnostki. W Ich towarzystwie nikt nie mógł poczuć się gorzej. Oby więcej takich ludzi.

  • Ola

    Po prostu nie znoszę takich ludzi nie ma dla nich zadnego usprawiedliwienia

  • Rebecca Sharp

    Ja mam wrażenie, że czasami niektórym pieniądze psują życie. Biorąc pod uwagę i tych co nagle się wzbogacili i tych co mają pieniądze z pokolenia na pokolenie. Z jednej strony lepiej nie pokazywać, że ma się pieniądze, ale z drugiej po co się je ma – chyba po to, żeby wydawać. Pieniądze przyciągają „przyjaciół”, „miłość” a jak się traci pieniądze to wszystko to znika. Podkreśliłaś, że często nowobogaccy odcinają się od swojego środowiska. I to jest ich bardzo często błąd, bo nie mają już powrotu w razie czego. A poza tym nigdy nie powinno się zapominać o swoich korzeniach, nawet jeśli są to favele z Rio.
    Na pocieszenie powiem, że znam parę osób, którzy mają bardzo dużo pieniędzy a są to ludzie bardzo skromni i nie pokazują tego, czego ciężką pracą dorobili się przez swoje życie!

  • Aga

    :)))) nie można było tego zjawiska lepiej opisać…..

  • :Ull

    Doskonale, naprawde doglebnie przedstawiony problem. Niestety duzo z nas ma problem z pochodzeniem i byciem po prostu soba, po czesci to wynik zaprogramowania nas przez rodzine (oczekiwania rodzicow) i srodowisko ktory promuje takie a nie inne postacie, czyli celebrytow.
    Aspirowanie to uciekanie od siebie, zamiast adresowac problemu tworzona jest fasada.
    Cala branza rozwoju osobistego wmawia ludziom aby aspirowali, aspirowaie

  • Ryszard

    bogatym zazdrościmy za pracę się nie weźmiemy a dupę innym obrobimy taki jest Polski pleps,
    ja się cieszę że ludzie mają pragnienia , marzenia i umieją się cieszyć ze tarego szrota czy roweru

    • Jan Osik

      Wlasnie sie odezwal owy „pleps”.

      Rysiu, co innego jest zazdrosc (ktorej tez nie lubie, ani wobec siebie ani wobec innych) a co innego chamskie zachowanie wiesniaka, ktory dopiero sie dorobil pieniedzy i udaje jakiegos panicza. Sek w tym, ze ten wiesniak nie ma zielonego pojecia o charakterze ani kulturze osobistej i rzadnym pieniadzem nie zasloni swojego buractwa. A snobizm czyni z czlowieka pajaca.

      W Polsce nowobogactwo moze i bardziej razi niz na zachodzi (gdzie tez mozna odczuc), poniewaz w Polsce panowala komuna. Upadla komuna (chociaz nie do konca kolonialny status Polski, ale to sie zmienia powoli) i niektorzy, zamiast docenic lepsze warunki materialne za takie jakie one sa i na wlasciwym miejscu, nie wiedza jak sobie poradzic z tak gwaltowna zmiana w bogactwie. To jest wlasnie kwintysencja nowobogactwa: brak wlasciwego stosunku wobec bogactwa, bezguscie i brak umietnosci poradzenia sobie z bogactwem. To sie rzuca strasznie w oczy.

      Wiec radze nowobogaczom troche pokory. Pieniadz nie uszlachetnie, tylko przejaskrawia buractwo. Dziala na buractwo jak bedzyna na ogien. Pozatym, pewnie bedzie trzeba jeszcze pare pokolen zanim sie oswoicie z dobrobytem materialnym, jesli dzieci nie rozpieprza majatek lub korzysci zdobyte przez majatek. Afiszacja tylko imponuje innym burakom.

      A zazdrosnym radze nabrac troche charakteru i szerszych horyzontow. Zajmijcie sie soba. Interesowaniem sie prywatnymi sprawami drugiej osoby jest pozostaloscia zasciankowego myslenia. Jesli sie komus szczesci, to niech.

  • Piotr

    Polecam również dorobić sie samemu majątku i sprawdzenie jak na dorobienie sie reaguje środowisko. Okej jest pewna grupa buraków ale jest masa ludzi którzy sie zmieniają bo musza. Bo okazuje sie ze ich rodzina znajomi i otoczenie jest pazerne na pieniądze. To zmienia człowieka i na prawdę czasami to środowisko daje do zrozumienia, ze nie wolno go traktować na równi ani pozwolić na zbyt wiele bo można zostać nabitym w butelkę. Wiec ja bym polemizował ze powodem cierpkosci ludzi majetnych jest wyłącznie głowa sodowa która uderza do głowy. Po prostu lwia czesc tego środowiska dostała bardzo nieprzyjemny Feedback od środowiska w którym żyli.

    • dorota

      Piotr, dziękuję za ten komentarz. Na pewno daje do myślenia…

    • Jolita

      Piotr, dzieki za ten komentarz! Rowniez mialam sytuacje, kiedy z powodu polepszenia statusu materialnego MUSIALAM sie odciac od ludzi z przeszlosci, bo tak jak mowisz- okazalo sie, ze kluje ich w oczy moja sytuacja i nie raz dalabym sie „nabic w butelke”. to mnie duzo nauczylo o ludziach i ich slabosciach, uswiadomilo z kim mialam do czynienia przez cale zycie i bardzo rozczarowalo… kiedy juz „nie nalezysz” do nich- jestes przeciwko nim. ale show must go on, nie ogladac sie za siebie to jest czasem jedyny sposob, zeby isc do przodu…

  • kotwtrampkach

    Super tekst. Czytając miałem wrażenie iż autorka poznała moich teściów. Buta, arogancja i pałacyki a reszta to głupki i lenie.

    • Beata

      Jak można nazwać kasjerkę nieudacznikiem.??? Czyli ekspedientki ,które sprzedają pani produkty do życia codziennego i ten towar kasują, aby pani zapełniła lodówkę lub założyła nową kieckę to dla pani nieudacznicy???
      Przedstawiła się pani jako główny bohater tematu- nowobogacki. !!!!

Zostaw komentarz

Możesz użyć HTML tagów i atrybutów: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>