Główne menu

Osoby krytykujące są nieszczęśliwe. Czy jest na nie sposób?

Osądzanie innych to forma terapii, oczyszczania wewnętrznego. To świetny, choć brudny sposób, na odwrócenie uwagi od tego, co dzieje się w nas samych. Od naszych lęków, ograniczeń, niedoskonałości. Zamiast wziąć się w garść i zacząć pracować nad sobą, wybieramy łatwiejsza drogę, przerzucamy własne wady na barki innych i w krótkiej chwili zaczynamy czuć się lepiej.

Stajemy się idealni, nieomylni i naprawdę w to wierzymy, a nasze ego obija się głową o sufit. Znikają nasze błędy, nie widzimy wad, za to druga osoba postrzegana jest przez nas jako szczególnie zepsuta. Na zasadzie kontrastu poprawiamy własne samopoczucie i wpadamy w nałóg bezlitosnego krytykowania. Dokąd to prowadzi?

Krytykowanie więcej mówi o osobie krytykującej

heartsickness-428103_1280Krytykowanie innych więcej nam mówi o osobie krytykującej niż o obiekcie krytyki.

Jakim cudem?

Mówi się, że skłonność do krytyki to forma ukazania autobiografii. „Gdy osądzasz innych – nie pokazujesz jakimi oni są -pokazujesz, jaki ty jesteś” Wayne Dyer

Osoby, które w dorosłym życiu kojarzone są z ciągłym krytykowaniem innych, wyrosły w rodzinach, w których były poddane ciągłej krytyce. Jako bezbronne dzieci musiały mierzyć się z negatywnymi komunikatami od opiekunów, rodzeństwa, rówieśników – co nie pozostało bez wpływu na ich poczucie wartości i samoocenę. Krytyka w dzieciństwie jest szczególnie dotkliwa i zapada w pamięci na długo, niekiedy w próbie walki z nią, zostaje zepchnięta do podświadomości, ale nadal jest i oddziałuje na sposób postrzegania rzeczywistości.

Dzieci nadmiernie krytykowane nie są w stanie obronić się przed negatywnym przekazem. Zaczynają wierzyć w to, co słyszą i w okresie dojrzewania silnie identyfikują się z osobą, która je surowo ocenia („identyfikacja z agresorem”). Następnym krokiem jest rozszerzenie surowej samokrytyki z własnego ja na innych. Skłonność ta zazwyczaj pozostaje na całe życie.

To, jak krytykujesz wpływa na stałość Twojej relacji

John Gottma, profesor psychologii, zauważa, że po tym, w jaki sposób ktoś krytykuje, można z 90% pewnością stwierdzić, czy uda mu się zbudować szczęśliwy związek, czy jego bliska relacja rozpadnie się i  dojdzie do rozwodu.

Krytyka jest destrukcyjna dla relacji, jeśli:

  • koncentruje się na osobowości i charakterze a nie na określonym zachowaniu,
  • ma na celu poniżenie drugiej osoby,
  • jej celem jest odegranie się i odreagowanie,
  • nie jest nastawiona na poprawę relacji.

Krytyka w bliskim związku nakręca spiralę niechęci, gdyż zazwyczaj nasila się w czasie, stanowi główną przyczynę rozpadu związku.

krytykowanie innych

Dlaczego krytykowanie to zła droga?

Krytykowanie innych jest nieskuteczne. Być może pozwoli uzyskać krótkofalowe efekty, ale w dłuższej perspektywie po prostu się nie sprawdza, bo rodzi urazy, a jednocześnie kryje za sobą dwa przekazy, których nikt nie lubi:

  • Nie znasz się. Ja wiem lepiej.
  • Jesteś do niczego.

Nikt nie lubi czuć się źle we własnej skórze, ani być poniżanym – niezależnie od wieku, płci czy pozycji społecznej.

Tymczasem osoba krytykująca zawsze skupia się na winie i szuka kozła ofiarnego, na którego można zrzucić odpowiedzialność za wszystkie niepowodzenia. Koncentruje się na cechach charakteru, a dokładnie na wadach – jesteś leniwy, głupi, bezmyślny. Poza tym osoba krytykująca zakłada, że jest lepsza i to ona powinna przejąć kontrolę nad życiem drugiej osoby. Krytyka nie pozostawia wyboru – będziesz robić to, co mówię, bo inaczej…

Dlaczego krytykujemy, skoro wiemy, że to nie działa?

Skłonność do nadmiernego i ciągłego krytykowania drugiej osoby to droga do obrony własnego ego. Nie krytykujemy dlatego, że nie zgadzamy się z daną postawą czy zachowaniem (to jest ważne, ale nie najważniejsze), ale dlatego, że zachowania te nas jakoś bezpośrednio dotyczą i sprawiają, że czujemy się gorzej. Najbardziej zajadłe w krytyce osoby zazwyczaj są bezpośrednio powiązane z danym problemem, najczęściej same się z nim mierzą. Walcząc z czymś na zewnątrz, tak naprawdę toczą boje same ze sobą.

Jak podkreślają psychologowie: krytykując innych, bronimy siebie. To nasza główna motywacja, działająca jak odruch. Z tego też powodu osoby skłonne do krytykowania innych szybko się obrażają. Tu działa bowiem ten sam mechanizm, który ma za zadanie obronić i niejako osłonić własne ego, które ma pozostać krystalicznie czyste, lepsze i „ładniejsze” niż jest w rzeczywistości.

11174882_836016803157234_207467369683394342_n

Czy masz problem z nadmiernym krytykowaniem innych?

I tu niestety pojawia się pułapka.

Nie jesteśmy w stanie obiektywnie ocenić, czy mamy problem z nadmiernym krytykowaniem innych. Jeśli choć raz usłyszeliśmy, że jesteśmy nadmiernie krytyczni, to z pewnością taka jest prawda. 

    15 komentarzy

  • kakak

    Jak zwykle świetny i dający do myślenia artykuł

  • Jula

    Niestety taki był mój tata strasznie to męczące gdy ktoś tak wszystko neguje

    • dorota

      No tak. Rodzice chcą dla dzieci jak najlepiej, ale niektórzy rodzice zatrzymują się w czasie i nie zauważają, że ich dzieci dorastają i same decydują o sobie. Krytykowanie na każdym kroku strasznie oddala od siebie, budzi niezrozumienie i dystans.

  • Zbigniew Jerzy

    Napisałaś, „Osoby krytykujące są nieszczęśliwe. Czy jest na nie sposób?”. Jak każdy masz prawo oceniać chociaż ocenianie jest formą krytyki. Posługując się Twoją retoryką zawartą w tezie artykułu można by wnioskować iż co najmniej 1/5 populacji jest nieszczęśliwa. Ok taki klimat. Tylko co z tym sposobem na tych nieszczęśliwców. Może eksterminacja? Pomimo tego iż nie stronię od krytyki, ba nawet używam. konstrukcji „moim zdaniem” mogącej sugerować moją wszechwiedzę, nie jestem nieszczęśliwy. Podpowiadam jaki jest na mnie sposób, duża ilość C4 lub Syntex’u, resztki pozbierać z zachowaniem wszelkich środków ostrożności i spalić.

    • dorota

      Zbigniewie, wiesz, że szanuję Twoją opinię i lubię czytać Twoje komentarze.
      Tym razem jednak mam wrażenie, że nie zrozumiałeś artykułu tak jak chciałam to pokazać. Tak to jest niestety ze słowem pisanym…Chociaż i rozmawiając twarzą w twarz można się nie porozumieć i nie zrozumieć.
      Jak we wszystkim chodzi tutaj o skalę i styl. W artykule mowa o typie natrętnego krytykowania. Jest też fragment o tym, jak można a nawet należy (w niektórych sytuacjach) krytykować. 🙂

  • Zbigniew Jerzy

    Dorota, zrozumiałem i wydaje mi się że wiem o co Tobie chodzi. Często spotykam na swojej drodze tzw wszechwiedzących malkontentów lub upraszczając wiecznych krytykantów. Z racji tego że wyznaję czasami zasadę że, z koniem nie należy się kopać, odpuszczam polemikę i robię swoje. Dodałbym jeszcze że, krytykanci czerpią przyjemność z nerwowych reakcji krytytykowanych. i są przekonani do stosowania krytyki jako jedynego i najlepszego sposobu motywacji. Co do rozmowy tête à tête, obawiam się skutków.

    • dorota

      Masz rację – piranie żerują na krwi…Więc nie ma co pokazywać, że zostało się zranionym.

      A jakich skutków się obawiasz? 😉

  • elka

    mój mąż taki jest.. Krytykuje i obraża wszystko i wszystkich. On zawsze wszystko zrobiłby inaczej i oczywiście lepiej. Ciężko z nim żyć ale widzę, ze on sam jest nieszczęśliwy. Ma to też toksyczny wpływ na rodzinę, na mnie i nasze dziecko bo rodzi ciągłe konflikty. Zresztą, gdzie nie pójdziemy to tak jakby aż czekał żeby coś, kogoś skrytykować. Całe jego jestestwo bazuje na krytykowaniu. Nie potrafi się cieszyć z tego co ma. Chciałabym mu i nam jakoś pomóc ale nie mam pojęcia jak. To tak głęboko w nim siedzi…

  • Anna

    Rodzina mojego męża sprawia, że w wyniku kolejnej krytyki w naszym kierunku poszukuję odpowiedzi na pytanie: O co im tak naprawdę chodzi? Ten artykuł pomógł mi utwierdzić się w przekonaniu, ze niestety to oni są nieszczesliwi i chyba zazdrosni. Jesteśmy parą od 1,5 roku, małżeństwem od 4 miesięcy, a od 3 miesięcy noszę nasze dzieciątko pod sercem. Oboje z mężem jesteśmy przeszczęśliwi.
    Tak się akurat złożyło, że krotko przed poznaniem męża wzięłam kredyt na mieszkanie i już przy urządzaniu był przy mnie i mi pomagał. Mieszkanko jest małe, przytulne, ładnie urzadzone i uwielbiamy je. Po każdej podróży chetnie wracamy do naszego DOMU.
    Jednak już pierwsza wizyta rodziny męża nie obyła sie bez krytyki…Ojciec chodził po mieszkaniu i wyszukiwal na siłę błędów fachowców, a na koniec powiedział, że za te pieniadze to on by dom postawił… Niestety przez 30 lat małżeństwa domu nie postawił. Łatwiej było zamieszkać z tesciami.
    Niedawno powiadomilismy o tym, że spodziewamy się dziecka, a teściowa: no to teraz macie za małe mieszkanie… Mamy dwupokojowe mieszkanie i sądzę, że dla małżeństwa i dziecka jest wystarczające. Tym bardziej nie rozumiem komentarza teściowej, bo sama z mężem i szesciorgiem dzieci mieszkali na podobnym metrażu…dzieci upchane w jednym pokoju na łóżkach piętrowych…
    Wczoraj dzwoni szwagierka i pyta czy znamy płeć, a my, że jeszcze nie. Czy chcemy chłopca czy dziewczynkę? Mąż mówi, że obojętnie, najważniejsze żeby było zdrowe. Szwagierka narzuca, że koniecznie musi być chłopak. No jak to? Pierwsza dziewczyna??? A imiona macie wybrane? Takie??? Nie mogliście wybrać lepszych imion???
    To tylko kilka komentarzy z ich strony… Niestety nie wiem jak reagować na takie zachowania…na razie milczę i dopiero mężowi na osobnosci mówię, że nie podoba mi się ich postawa. Boję się, że któregoś razu wybuchnę, ale wolę się przygotować i postąpić bardziej opanowanie i dyplomatycznie… Gdzieś wyczytałam, że warto pociągnąć temat, dopytać o szczegóły ich opinii i że jest nadzieja, że w końcu znudzą ich zbędne komentarze.

    • dorota

      Anno, temat znam aż za dobrze. Mam podobne wspomnienia i z własnego doświadczenia napiszę tak. Też przez długi czas dla tak zwanego świętego spokoju milczałam, mój Mąż udawał, że ogłuchł. Zdarzało się, że przykre komentarze wypowiadane były w takich momentach, żeby on nie słyszał. Po przejściu dość długiej drogi wiem, że z osobami, które tak bezpośrednio ingerują w Twoje życie trzeba twardo, konkretnie, ale jednocześnie grzecznie. Nie można milczeć, udawać, że się nie słyszy, czy obrać pozę na przeczekanie, bo z czasem jest znacznie gorzej (a może być bardzo źle, gdy na świecie pojawi się Wasze dziecko). Idealnie nigdy nie będzie, ale można dojść do takiego momentu, w którym zwyczajnie bliscy zaczną się z Tobą liczyć i nie będą pozwalać sobie na takie traktowanie w myśl zasady – traktują Cię tak, jak sobie pozwalasz. To trudne, długo się tego uczyłam. Jednak teraz potrafię powiedzieć – „Wybacz, ale nie chcę tego słuchać. To dla mnie niemiłe. Może zmienimy temat?” i za chwilę zaproponować kawę czy herbatę. O dziwo takie zachowania i systematyczne pokazywanie, gdzie są moje/nasze granice skutkują. Jednak momentem przełomowym okazała się chwila, gdy Mąż jednoznacznie pokazał, że nie będzie akceptował niektórych zachowań i skutecznie uciął dyskusję.

  • Anna

    Doroto, serdecznie dziękuję za odpowiedź! Pozdrawiam!

  • Krystyna

    a co zrobić z osobami krytykującymi, którym nie da się przetłumaczyć, podsunęłam ten artykuł takiej osobie, ale tak jakby jego nie dotyczy,,,

  • Karolina

    Niestety pełno tego wokół. Łatwiej czepiać się innych niż skupić na własnych problemach i coś z nimi zrobić.

  • Małgorzata

    Polecam krytykującym nagminnie

  • Monika

    Polecam książkę Dale Carnegie Jak zdobyć przyjaciół i zjednać sobie ludzi.

Zostaw komentarz

Możesz użyć HTML tagów i atrybutów: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>